var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @OptaJean

W trzy lata od zaplecza Ligue 1 do Ligi Europy. Strasbourg przeżywa ostatnio dobre chwile i chce więcej

Autor: Paweł Łopienski
2019-08-14 19:45:23

Nie da się nie zauważyć progresu w poczynaniach drużyny prowadzonej przez Thierry’ego Laurey’a. Strasbourg jeszcze w 2017 roku rywalizował na boiskach Domino’s Ligue 2. W kolejnych miesiącach zdołał utrzymać się w lidze, a w poprzednim sezonie drużyna została triumfatorem Pucharu Ligi Francuskiej, dzięki czemu zagwarantowała sobie udział w eliminacjach do Ligi Europy. Po raz pierwszy od 2005 roku.

30 marca bieżącego roku. Na wypełnionym niemal po brzegi Stade Pierre-Mauroy rozgrywa się finał Pucharu Ligi Francuskiej. Było to o tyle zaskakujące spotkanie, że o triumf w rozgrywkach walczyły drużyny, po których nie spodziewalibyśmy się, że dotrą w tych rozgrywkach tak daleko. RC Strasbourg mierzyło się z EA Guingamp. Choć to nie było tak, że oba zespoły znalazły się w nim przez przypadek. Pierwsi w drodze do tego najważniejszego meczu wyeliminowali Girondins Bordeaux, Olympique Lyon, Olympique Marsylia czy późniejszego wicemistrza kraju, LOSC. Guingamp, mimo iż byli czerwoną latarnią ligi, potrafiło ograć Paris Saint-Germain, OGC Nice czy AS Monaco. Obie drużyny miały trudne drogi do przebycia, na których wyłożyłoby się wiele ekip.

Generalnie, samo spotkanie bardzo zawiodło. Niewiele się działo, zabrakło goli i poziomu, który byłby adekwatny do tego, aby poczuć, że na stadionie w Lille odbywało się małe święto futbolowe we Francji, jakim jest finał turnieju. Dlatego szybko spotkaliśmy się z takimi głosami, że był to jeden z najgorszych finałów w historii tych rozgrywek. Co gorsza, kibice na nieudane popisy piłkarzy musieli patrzeć przez 30 minut dłużej, bo bezbramkowy remis utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry, co oznaczało dogrywkę. Prawdziwe emocje zaczęły się w konkursie rzutów karnych, które na swoją korzyść rozstrzygnął RC Strasbourg.

 

 

Triumf jest triumfem, bez znaczenia, w jakim stylu został on osiągnięty. Klub z północno-zachodniej Francji cieszył się z pierwszego trofeum od 2005 roku (nie liczymy sukcesów odnotowywanych w niższych ligach) i przerwania dominacji Paris Saint-Germain. Choć nie postawilibyśmy swoich pieniędzy przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu, że RC Strasbourg w jakikolwiek sposób zdoła awansować do europejskich pucharów. Thierry Laurey to dobry szkoleniowiec, co pokazał już wcześniej, gdy rok po roku przebijał się do coraz wyższej ligi aż wreszcie trafił do Ligue 1, będąc beniaminkiem na zapleczu francuskiej ekstraklasy. Szkoleniowiec jest szanowany w mieście i kibice dobrze wiedzą, że warto zaufać 55-letniemu trenerowi urodzonemu w Troyes. 

Klub z Alzacji prezentował się przyzwoicie w lidze, bowiem w pierwszym sezonie po powrocie do elity zajął piętnaste miejsce. Można pamiętać ten zespół z tego, że to właśnie „Le Racing” okazał się pierwszym zespołem w sezonie 2017/2018, który pokonał w lidze Paris Saint-Germain, co uznano za wielką sensację. Drużyna potrafiła sprawiać niespodzianki, ale brakowało jej regularności, bowiem po dobrym występie potrafili głupio stracić punkty w meczu z gorszym przeciwnikiem. 

Poprzedni sezon był jeszcze lepszy, choć trudno o jakichś zachwytach mówić po spojrzeniu na tabelę. Drużyna zajęła dziesiąte miejsce, choć gdyby nie słaba końcówka rozgrywek to z pewnością byliby w niej wyżej. Najważniejszy jednak był awans do europejskich pucharów. Po zagwarantowaniu sobie udziału w Lidze Europy, zespół mocno spuścił z tonu, niejako przygotowując się już do nowego sezonu.

Latem skupiono się przede wszystkim na zatrzymaniu kluczowych zawodników w kadrze oraz sprowadzeniu piłkarzy tylko na najbardziej potrzebujące pozycje. Dlatego wykupiono z Sunderlandu, Lamine Kone, sprowadzono kolejnego środkowego obrońcę, Alexandre’a Djiku, ze spadkowicza z Guingamp. Środek pola wzmocnił za to Jean-Ricner Bellegarde z RC Lens. Pożegnano się z kolei z Pablo Martinezem, Anthonym Goncalvesem czy Idrissem Saadim. Z wypożyczenia do AS Monaco powrócił Samuel Grandsir. Trzon zespołu pozostał jednak taki sam, co z pewnością mogło cieszyć kibiców. 

Strasbourg ma najwyższy budżet w swojej historii, ale naturalnie nie może pozwolić sobie na tak duże ruchy transferowe jak nawet Stade Rennes czy Montpellier Herault. Patrząc na warunki klubu, poczyniono odpowiednie wzmocnienia, które powinny dać odpowiednią jakość. Ale czy wystarczającą na fazę grupową Ligi Europy? 

I tutaj kluczowe może okazać się losowanie, które odbyło się jakiś czas temu. Pierwsze spotkania w tych zawodach może nie były zachwycające, ale udało się przejść do trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy, wygrywając z izraelskim Maccabi Hajfa (zwycięstwo 3:1 w pierwszym meczu i porażka 1:2 w rewanżu). W kolejnej fazie przyszło im się zmierzyć z bułgarskim Lokomotivem Plovdiv. Mecz wyjazdowy zakończył się minimalnym zwycięstwem (1:0) Francuzów. Jeśli ekipa Thierry’ego Laurey’a przejdzie dalej, zadanie będzie o wiele trudniejsze, jeśli Eintracht Frankfurt upora się z FC Vaduz. 

Awans do europejskich pucharów był z pewnością niespodziewany, ale też bardzo potrzebny klubowi z Alzacji. „Le Racing” zmienia się nie tylko na boisku. Dodatkowym osiągnięciem jest rozbudowa stadionu, która rozpocznie się za niecałe dwa lata. Władze planują również budowę nowego centrum treningowego, a także restrukturyzację infrastruktury ośrodka szkoleniowego. Kolejny udany sezon, niekoniecznie poparty awansem do fazy grupowej Ligi Europy, powinien sprawić, że władze przedłużą wygasający za dziesięć miesięcy kontrakt z Thierrym Laurey’em. Patrząc na chwilę obecną, inny ruch byłby po prostu niezrozumiały.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się