var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Cezary Koluch

Sensacji nie było, ale z tak słabo dysponowanym przeciwnikiem być nie mogło. Legia nadal gra w pucharach. Atromitos - Legia 0:2

Autor: Marcin Łopienski
2019-08-14 21:05:33

Pierwszy mecz wicemistrza Polski z Atromitosem Ateny kojarzy nam się z wielką nieporadnością stołecznych piłkarzy na tle przeciwnika, który nie przyjechał do Polski grać w piłkę. W rewanżowym spotkaniu Grecy zaprezentowali się lepiej, zwłaszcza przed przerwą, ale i tak byli wyraźnie słabsi od warszawskiej Legii. A piłkarze Aleksandara Vukovicia potrafili swoją przewagę wykorzystać.

W zespole Legii przed spotkaniem w Grecji doszło do dwóch istotnych zmian. Kontuzjowanego Domagoja Antolicia zmienił Cafu, a Arvydasa Novikovasa zastąpił na boisku Paweł Stolarski. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W wyniku roszad Aleksandara Vukovicia na prawe skrzydło powędrował Vesović i poskutkowało to tym, że akcje Legii w końcu zaczęły się zazębiać, a w decydującym momencie zazwyczaj nie brakowało skutecznego ostatniego podania. 

Można nawet powiedzieć, że momentami stołeczny zespół prezentował się bardzo efektownie na tle słabego greckiego przeciwnika. Zawodnicy trenera Vukovicia potrafili w kilku akcjach wymienić piłkę na jeden kontakt, umiejętnie stosowali pressing, przez co wybijali rywalowi atuty w rozegraniu futbolówki. Kluczowym elementem, który przesądził o zwycięstwie był bardzo dobrze spisujący się środek pola Legii. Andre Martins, Valerian Gwilia i Cafu nie tylko wygrywali większość pojedynków i kasowali próby wyprowadzenia piłki rywala z własnego pola karnego, ale przede wszystkim wymiennie tworzyli przewagi w bocznych sektorach, z czym nie potrafili sobie poradzić Grecy. 

Właśnie po takiej akcji Legia wyszła na prowadzenie, kiedy kluczowy zawodnik tego dnia w Legii, Cafu ruszył z piłka prawym skrzydłem Atromitosu, dzięki swojej przewadze fizycznej nie dał się przepchnąć rywalowi i zagrał do Gwilii. Ten wiedział już co zrobić z futbolówką, zagrał ją do Stolarskiego, który ładnym mierzonym strzałem pokonał bramkarza rywali. Wicemistrzowie Polski mieli swój wynik, ale trzeba ich pochwalić za to, że dalej konsekwentnie atakowali rywala, a po przerwie w ogóle nie dali mu dojść do głosu.

Na największe słowa uznania zasługuje właśnie środek pomocy Legii i blok obrony na czele z Arturem Jędrzejczykiem i Igorem Lewczukiem oraz uzupełniającym ich Pawłem Stolarskim. Polski duet nie dopuszczał rywala we własne pole karne, nie dał za bardzo pograć ofensywnym zawodnikiem Atromitosu, a w sytuacji kryzysowej bardzo dobrze się asekurował (patrz: Stolarski przy próbie strzału Velliosa). 

Grecy w przeciwieństwie do meczu w Warszawie próbowali atakować, ale tylko przed przerwą pozwolili sobie na coś więcej. W dodatku większość tych ataków naprawdę była prowadzona w bardzo jednostajnym tempie, ataki pozycyjne były bardzo nieudane i schematyczne. Jedynie stałe fragmenty gry i ta wspomniana akcja z Velliosem, próbującym ją wykończyć, przed przerwą zagroziły bramce Radosława Majeckiego. 

Po zmianie stron na boisku panowali już tylko piłkarze Legii, a awans do kolejnej rundy był niezagrożony. Szokujący jest sam fakt, że warszawiacy w pierwszym meczu dopuścili do sytuacji, w której w ogóle dyskutowaliśmy o szansach wicemistrza Polski na przejście dalej. Zawodnicy trenera Vukovicia już w Warszawie powinni pokazać Grekom, gdzie raki zimują. Dobrze, że udało się to uczynić na wyjeździe, bo jakikolwiek inny wynik niż wygrana, na tle tak przeciętnego rywala, byłby kompromitacją. 

Atromitos Ateny – Legia Warszawa 0:2 (0:1)

0:1 – Stolarski 29’ asysta Gwilia

0:2 – Gwilia 51’ asysta Vesovic 

Atromitos: Megyeri – Natsos, Risvanis, Goutas, Katranis – Madson (69’ Umbides), Kahila (62’ Ugrai) – Rosa, Charisis, Manousos – Vellios (83’ N’Sikulu).

Legia: Majecki – Stolarski, Lewczuk, Jędrzejczyk, Rocha (62’ Wieteska) – Cafu, Martins – Vesovic (68’ Nagy), Gwilia, Luquinhas (77’ Carlitos) – Kulenović.

Sędzia: Bas Nijhuis (Holandia).

Żółte kartki: Risvanis, Katranis – Rocha.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się