var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Warta Poznań

Żadna inna oferta go nie przekonała, więc zostaje w Poznaniu. Trałka piłkarzem Warty

Autor: Bartosz Adamski
2019-08-15 21:10:17

Mówiło się o możliwości wyjazdu do krajów arabskich, potem przewijały się nazwy polskich klubów, m.in. Widzewa Łódź, Stali Rzeszów czy Wisły Kraków, ale ostatecznie Łukasz Trałka postanowił nie ruszać się z Poznania. Po odejściu z Lecha zakotwiczył w Warcie, stawiając tym samym na życiową stabilizację.

Łukasz Trałka już we wcześniejszych wywiadach twierdził, że chciałby osiedlić się po zakończeniu kariery w Poznaniu. Po ubiegłym sezonie musiał pożegnać się z Lechem, ale na jego szczęście na szczeblu centralnym, i to w dodatku na zapleczu Ekstraklasy, w stolicy Wielkopolski jest jeszcze jeden zespół. 35-latek podjął treningi z Wartą w drugiej połowie lipca i jak się okazało, zostanie w niej co najmniej na rok.

Wcześniej rozważał powrót w rodzinne strony, pojawił się nawet na zajęciach Stali Rzeszów, lecz ostatecznie wrócił do Poznania, gdzie mieszka jego rodzina. Syn Łukasza chodzi tam do szkoły, zatem trudno byłoby teraz komplikować mu naukę przeprowadzką. Pewne było, że najbliżsi Trałki zostaną tam, gdzie on grał przez ostatnie lata.

Dlatego stwierdził, że jeśli ma się gdzieś przenosić, to tylko w przypadku bardzo atrakcyjnej finansowo oferty. A ta, jak przyznał w rozmowie z oficjalną stroną "Zielonych", nie przyszła, nawet z krajów arabskich. - W tym oknie transferowym myślałem o wyjeździe za granicę, ale od początku zakładałem, że musiałaby to być propozycja na tyle dobra, żebym zdecydował się zostawić rodzinę na rok i wyjechać. Pojawiały się oferty, ale to nie było to, czego oczekiwałem. Miałem też kilka ofert z klubów ekstraklasy, I i II ligi. Kiedy pojawiła się propozycja z Warty Poznań, uznałem, że to będzie dla mnie najlepsze rozwiązanie. Będę mógł jeszcze pograć w piłkę, a jednocześnie zostać z rodziną. Mój syn chodzi tu do szkoły, niedawno urodził mi się drugi syn. Jestem szczęśliwy, że nadal będę w Poznaniu. Zagram dla Warty i z bliska będę mógł śledzić losy Lecha.

 

 

Z powyższych pobudek transfer kilka kilometrów od stadionu "Kolejorza" przy Bułgarskiej można uznać za naturalny i rozsądny. W dodatku Trałka liczy zapewne na zatrudnienie w Lechu po zakończeniu kariery, a ewentualne przenosiny do Wisły Kraków czy Widzewa Łódź mogłyby nieco te plany skomplikować.

Spoglądając jednak od strony czysto sportowej, były kapitan poznańskiej drużyny z pewnością byłby dla tych ekip sporym wzmocnieniem. Zapewne byłoby tak również nawet w przypadku większości ekstraklasowych zespołów. Mamy przecież do czynienia z zawodnikiem doświadczonym, ale w dalszym ciągu z dobrą wydolnością, do tego potrafiącym odnaleźć się pod bramką przeciwnika, a nie ograniczającym się tylko do defensywy. Wydaje się, że jeszcze co najmniej przez rok dałby radę wyróżniać się w Ekstraklasie.

Z tego względu jego przenosiny szczebel niżej należy uznać za hit transferowy Warty. Bez wątpienia to jeden z najciekawszych pierwszoligowych ruchów w letnim oknie. Zdziwimy się, jeśli nie okaże się poważnym wzmocnieniem, zwłaszcza że może występować także na środku defensywy i pewnie z biegiem czasu będzie przesuwany niżej. Ten transfer chwalą sobie zresztą w poznańskim klubie. - Cieszymy się niezmiernie, że zawodnik takiej klasy jak Łukasz postanowił dołączyć do naszej zielonej rodziny. To piłkarz z ogromnym, nieocenionym doświadczeniem ekstraklasowym. Stanowi dużą jakość nie tylko na boisku, ale także poza nim, w szatni. Na pewno będzie wzorem dla młodych zawodników w naszym zespole, jak i dla chłopców, którzy trenują w akademii Warty Poznań. Kładziemy na nią coraz większy nacisk i mamy świadomość tego, że takie postacie jak Łukasz to dobry wzór dla młodych graczy naszego klubu – powiedział Robert Graf, dyrektor sportowy.

Swoją drogą, Warta uzbierała w tym sezonie naprawdę przyzwoity skład, zwłaszcza w środku pola, bo partnerem Trałki będzie najprawdopodobniej były kapitan Bruk-Betu Termaliki Nieciecza, Mateusz Kupczak. Taki zestaw personalny powinien gwarantować bezpieczne utrzymanie na drugim szczeblu rozgrywkowym. Na coś więcej póki co raczej za wcześnie, mimo że "Zieloni" wystartowali od dwóch zwycięstw w trzech meczach ligowych. Z tego co jednak słyszeliśmy, właściciel klubu Bartłomiej Farjaszewski chce zbudować w nieodległym czasie silny zespół na warunki pierwszoligowe. Pierwszy poważny krok ku temu został postawiony.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się