var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Gikiewicz: Jesteśmy traktowani jak bogowie. Gerrard o szacunku do Legii. Broź: Nie pcham się do ataku

Autor: Marcin Łopienski
2019-08-17 11:55:56

Sobotnia prasa wywiadami i ligami zagranicznymi stoi. Dzienniki przygotowały rozmowy z Michałem Listkiewiczem, Rafałem Gikiewiczem, czy Łukaszem Broziem. Wybraliśmy 30 materiałów z czterech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Listkiewicz: Moje ormiańskie wyzwanie”

„PIOTR WOŁOSIK: – Nie tak dawno zakończył pan misję w Czechach będąc szefem tamtejszych sędziów piłkarskich, dziś podobną rolę pełni pan w Armenii. Sądziłem, że po powrocie z Czech zacznie cieszyć się pan życiem emeryta, którym nie tak dawno pan został.

MICHAŁ LISTKIEWICZ (były prezes PZPN): – W Armenii jestem od połowy lipca, a do ostrej pracy zabrałem się z początkiem sierpnia.

Na czym ona polega?

Przed ostatnią kolejką ligi ormiańskiej pojawiły się tu jakieś kłopoty z sędziami. Na mecz decydujący o mistrzostwie pomogłem sprowadzić im naszego arbitra – Krzysia Jakubika. No i po tym spotkaniu prezes tutejszego związku piłkarskiego zaproponował, bym pomógł im poukładać sprawy sędziowskie, zorganizował struktury, poczyścił. A jak pan wspomniał, jestem na emeryturze i nie mam specjalnie wielkich obowiązków. Więc po konsultacji i porozumieniu z żoną podjąłem się tej roboty. Dzielę się nią, identycznie, jak w trakcie pracy w Czechach z Marcinem Szulcem. Dwa tygodnie spędzam w Armenii, dwa on. Mecze ligowe Ormian możemy śledzić będąc w Polsce. By solidnie przygotować się, w ciągu pięciu dni obejrzałem tyle spotkań ormiańskiej ekstraklasy i jej zaplecza, ile w Polsce przez ostatni rok. Jednak najistotniejsze rzeczy mamy do wykonania w Erywaniu. Logistycznie nie jest to kłopot, bo do „najdalszego” klubu mam dwie godziny jazdy służbowym autem z kierowcą. Całe szczęście. Drogi są koszmarne, a w ruchu ulicznym wszystkie chwyty dozwolone. Z dziesięciu drużyn walczących w ekstraklasie, aż osiem jest ze stolicy”.

Więcej TUTAJ

***

„Gikiewicz: Jesteśmy traktowani jak bogowie”

„Michał Trela: Pierwszy mecz w historii dla Unionu Berlin miał być świętem, jednak atmosfera na trybunach zapowiada się grobowo. To panu nie odpowiada, więc zaapelował pan na Instagramie do fanów, by wybrali inną formę protestu przeciwko RB Leipzig niż piętnaście minut bez dopingu. Podziałało?

Rafał Gikiewicz: Dopingu nie będzie przed meczem oraz przez pierwszy kwadrans gry. Trochę tego nie rozumiem. To dla mnie dziwne. Popatrzmy na euforię, która towarzyszyła awansowi po wygranych barażach ze Stuttgartem. Teraz wyobraźmy sobie ten sam stadion z grobową atmosferą. W tym sezonie każdy punkt u siebie będzie na wagę złota. Kibice powinni znaleźć inną formę protestu. Gdy grałem przeciwko Lipskowi w barwach SC Freiburg, fani tego klubu wywiesili flagę, na której wyrazili dezaprobatę wobec tego klubu. Potrzebujemy tej atmosfery. Gdy rywale tu przyjadą, mają czuć się jak w piekle i przez kilka pierwszych minut mieć miękkie nogi. Tak, jak było w najważniejszych meczach poprzedniego sezonu.

Prezydent Unionu wyraził zrozumienie dla protestu fanów. Jak pana apel odebrano w klubie?

Rafał Gikiewicz: Wywołałem lekką burzę. Wszyscy mają bardzo podobne zdanie do mojego, ale mało kto odważył się o tym mówić publicznie. Rozumiem, że klub nie idzie na zwarcie z własnymi kibicami. W szatni powiedziałem, że jestem obcokrajowcem, mam inną mentalność i nikogo nie uraziłem. Można powiedzieć, że to tylko piętnaście minut. Ale to będzie historyczny mecz. Po tylu latach starań. Powinniśmy wejść na murawę z euforią. Tymczasem przy klubowym hymnie nie będzie wrzawy, tylko atmosfera jak na sparingu. Ja jednak jestem tu tylko od łapania piłki. Żadnych problemów w klubie nie mam. Wiele osób mówi, że tylko ja mogłem to powiedzieć”.

Więcej TUTAJ

***

„Wisła znów koncertuje”

„Jeszcze zanim sędzia Szymon Marciniak gwizdnął w Krakowie po raz pierwszy, kibiców Wisły czekała niespodzianka. Tuż przed meczem klub ogłosił pozyskanie nowego napastnika. Czteroletni kontrakt z Białą Gwiazdą podpisał dziewiętnastoletni Przemysław Zdybowicz, który świetnie rozpoczął I-ligowy sezon w barwach GKS-u Bełchatów. W pierwszych trzech meczach na zapleczu ekstraklasy dwa razy trafiał do siatki. To transfer obliczony przede wszystkim na przyszłość, ale jako młodzieżowiec może się jak najbardziej przydać i w tym sezonie”.

Więcej TUTAJ

***

„Błaszczykowski: Jestem wyrywny, ale trener mnie hamuje”

„Po przeciętnym starcie sezonu Wisła Kraków chyba potrzebowała takiego meczu jak przeciwko ŁKS-owi?

Jakub BŁASZCZYKOWSKI: - Myślę, że to był piękny wieczór dla wszystkich kibiców i warto zadedykować im to zwycięstwo. Stawili się bardzo licznie na stadionie i bardzo nam pomogli w zwycięstwie. Dziękujemy im za doping i wsparcie. Bardzo potrzebowaliśmy takiego zwycięstwa po dość ciężkim starcie. Duże gratulacje dla Pawła Brożka za zdobycie dwóch bramek. Trzeba przyznać, że ŁKS też miał swoje szanse i naprawdę mógł się pokusić o strzelenie goli. Trzeba docenić, że potrafią fajnie rozgrywać piłkę. Życzymy im powodzenia, a my zaczynamy myśleć o następnym meczu, bo ten już kompletnie nie ma znaczenia.

Czwarta bramka przypomniała o starych, dobrych dla Wisły czasach.

- Może teraz też będą dobre? Wygrywa cały zespół i każdego trzeba docenić. To nie był dla nas łatwy mecz. Przy stanie 2:0 do przerwy wiedzieliśmy, że ŁKS będzie się jeszcze starał wrócić do gry. To było widać w pierwszych piętnastu-dwudziestu minutach drugiej połowy. Dopiero bramka na 3:0 trochę uspokoiła mecz. Nie ma co się jednak nad tym rozwodzić. Zainkasowaliśmy trzy punkty, ale liczy się to, co przed nami. Gdy wygrywasz, czujność jest trochę uśpiona. Trener na pewno odegra ważną rolę, by cały czas była na najwyższym poziomie”.

Więcej TUTAJ

***

„Tłok na skrzydłach Lecha”

„Latem Lech wzmocnił transferami defensywę, ale pozycji ofensywnych nie ruszał. Kibiców to martwiło, bo uważali, że między innymi skrzydła wymagały dopływu świeżej krwi. W klubie jednak wszyscy, od trenera po prezesów, mówili zgodnym głosem: „Uważamy, że akurat na bokach pomocy jesteśmy mocni i mamy odpowiednią jakość”. 

Z tą jakością na razie jest na boisku różnie, to właśnie błędy w asekuracji ze strony skrzydłowych wskazał przecież Dariusz Żuraw po meczu ze Śląskiem (1:3) jako jedne z głównych powodów straconych goli. Faktem jest, że walka o miejsce w jedenastce jest zacięta”.

Więcej TUTAJ

***

„Z Legią mu do twarzy”

„Dla ofensywnego pomocnika KGHM Zagłębia Legia to ulubiony rywal. W swojej karierze, w lidze i w Pucharze Polski, grał przeciwko niej najczęściej (17 razy), strzelił jej najwięcej goli (5) i miał najwięcej asyst (6). Co ciekawe – wszystkie bramki zdobywał na stadionie przy Łazienkowskiej. Skuteczny sposób na bramkarzy Legii znajdował już jako piłkarz Ruchu Chorzów, ale ostatnio jako zawodnik Miedziowych jest nieprzyjemny dla rywala właśnie wtedy, gdy przyjeżdża do stolicy”. 

Więcej TUTAJ

***

„Włodarczyk: Wystarczyło posłuchać Lewandowskiego”

„Bawarczycy zapewne jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa w trwającym oknie transferowym, ale jestem kompletnie zaskoczony tym, w jaki sposób działali przez ponad dwa miesiące od zakończenia poprzednich rozgrywek. Wielkich rzeczy już raczej nie dokonają. Sprowadzą piłkarzy niechcianych gdzie indziej lub ze znakiem zapytania wiszącym nad ich głową. Opieszałość i wahanie przy podejmowaniu konkretnych decyzji oraz strach przed otwarciem naładowanego gotówką sejfu przy Sabener Strässe oznaczały utratę kilku konkretnych celów kosztem szeroko pojętej konkurencji – patrz Luka Jović. To, co wyprawiają Karl-Heinz Rummenigge i Uli Hoeness w kwestii wzmocnienia skrzydeł, jest zaprzeczeniem ich wielkiego profesjonalizmu oraz charakterystycznego dla Bayernu konkretnego planowania. Odejście Arjena Robbena i Francka Ribery’ego było tak zaskakujące, jak menu na Oktoberfest, więc nie jestem w stanie zrozumieć błędu zaniechania, który został popełniony przy dozbrajaniu bocznych sektorów boiska. Lista potencjalnych następców powinna wisieć na korkowej tablicy w biurze Hasana Salihamidžicia już w styczniu, a zadanie „Brazzo” ograniczać się do wykonywania finiszujących transakcje telefonów i składania wiążących podpisów”.

Więcej TUTAJ

***

„Borek: Legia zdała test na solidność i profesjonalizm”

„Będąc w Stambule, gdzie komentowałem mecz Liverpoolu z Chelsea o Superpuchar Europy, spotkałem znajomego greckiego komentatora. Rozmawialiśmy, zeszło na Atromitos i usłyszałem, że w Grecji akurat na ten zespół nikt w europejskich pucharach nie liczył. Oni wręcz byli zaskoczeni, że w pierwszym spotkaniu przeciwko Legii nie przegrał wysoko przy Łazienkowskiej. Grecy mają duże oczekiwania wobec mistrza kraju PAOK-u, podobnie jest z AEK Ateny oraz Olympiakosem. Atromitos? To inna bajka”.

Więcej TUTAJ

***

„Vuković liczy na jak najmniej strat”

„W pierwszych meczach sezonu straciliśmy już pięć punktów, a wiemy, jak trudno jest odrabiać straty w ekstraklasie, dlatego mocno koncentrujemy się na spotkaniu ligowym. Kluczowe jest skupienie na najbliższym celu, dlatego nie zastanawiamy się jeszcze, co wydarzy się w czwartek. Cieszymy się, że awansowaliśmy do IV rundy eliminacji Ligi Europy, choć nie ma euforii. Historia uczy, że występ w tej fazie nie jest czymś oczywistym dla Legii i innych polskich klubów. Możemy być zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy, ale bez przesady – mówił trener legionistów”. 

Więcej TUTAJ

***

„Duży ciężar koszulki lidera”

„Śląsk po raz pierwszy w tym sezonie przystąpi do meczu w roli faworyta. Dla wrocławian to nowa sytuacja. Po odniesionym w dobrym stylu zwycięstwie w Poznaniu (3:1) weszli w fazę, w której liga będzie miała wobec nich konkretne oczekiwania. Ile psychicznie „waży” liderowanie, niech zaświadczy statystyka: zespół z Wrocławia dopiero piąty raz przystąpi do meczu na Stadionie Miejskim, prowadząc w tabeli ekstraklasy. Do tej pory wygrał tylko jedną taką potyczkę. Było to jesienią 2011 roku, kiedy na inaugurację obiektu przyjechała Lechia”. 

Więcej TUTAJ

***

„Augustyn i Nalepa dają Lechii stabilizację”

„W tym, że Lechia jest jedną z trzech – obok Śląska i Pogoni – niepokonanych drużyn w lidze i w czterech spotkaniach straciła tylko dwa gole, nie ma żadnego przypadku. Spora w tym zasługa stoperów – Błażeja Augustyna i Michała Nalepy. 

Ten pierwszy był jednym z najlepszych graczy poniedziałkowego meczu przeciwko Jagiellonii Białystok (1:1). Spotkanie oglądał na żywo Jerzy Brzęczek i w trójmiejskich mediach pojawiły się spekulacje, że może warto byłoby powołać do kadry 31–letniego obrońcę. – Jeśli selekcjoner dojdzie do wniosku, że będę przydatny kadrze, z miłą chęcią pojawię się na zgrupowaniu. Jeżeli tak nie będzie, żyję dalej i ciągle robię swoje. Tak samo, gdyby była możliwość wyjazdu za granicę, też będę chciał z niej skorzystać – mówi Augustyn”. 

Więcej TUTAJ

***

„Rubio czeka na debiut”

„Blisko dwa tygodnie temu Cracovia rozegrała na własnym stadionie sparing z Górnikiem Zabrze (3:1). Jego ozdobą była piękna bramka Hiszpana Rubio, który przelobował bramkarza rywali strzałem z czterdziestu metrów. Zwykle po takim sygnale w meczu kontrolnym, popartym pochwałami trenera za postawę na treningach na następującej później konferencji prasowej, zawodnicy dostają szansę także w starciu o stawkę. W przypadku 24-latka tak się nie stało. Brat Carlitosa we wszystkich dotychczasowych meczach ekstraklasy w tym sezonie siedział na ławce rezerwowych. Trener Michał Probierz rozkłada ręce, bo twierdzi, że ma ograniczone pole manewru. – Jedną zmianę zawsze trzymamy dla młodzieżowca. Nie rozciągniemy ich liczby. Zbudowaliśmy szeroką kadrę z myślą o dłuższej pucharowej przygodzie. Wtedy wszyscy by grali. Teraz muszą cierpliwie czekać na swoją szansę – tłumaczy szkoleniowiec Pasów”.

Więcej TUTAJ

***

„Pechowe skrzydła Pogoni”

„Skrzydła w najbliższych dniach nie będą budzić pozytywnych skojarzeń w Pogoni. Te samolotu, bo władzom klubu nie udało się zarezerwować połączenia ze Szczecina do Warszawy, skąd zespół autokarem miał dojechać do Kielc na spotkanie z Koroną. Z tego powodu cała podróż (z przystankami) odbędzie się busem. Te na boisku, czyli boki pomocy, ponieważ obsada tych pozycji sprawi trenerowi Koście Runjaicowi największy kłopot. Pewniakiem jest Sebastian Kowalczyk, wychowanek i kapitan Portowców w zastępstwie kontuzjowanych Kamila Drygasa i Adama Frączczaka. Dwukrotnie w tym sezonie na skrzydle biegał Iker Guarrotxena, ale Bask po złamaniu łuku kości jarzmowej jeszcze nie dostał specjalistycznej maski i nie może nawet trenować”.

Więcej TUTAJ

***

„Ćwiąkała: Upadek klasy średniej”

„Czy się stoi, czy się leży, ekstraklasa się należy. Jeżeli przezimowałeś w niej przez kilka sezonów, masz prawo oczekiwać, że kiedy znajdziesz się w potrzebie, odezwie się trener, który prowadził cię przed pięcioma laty bądź dyrektor, który uzna, że gdzie, jak gdzie, ale akurat u niego wreszcie się odbudujesz. Bo przecież jeśli już tkwisz w tej lidze tak długo, to nie możesz być tak zły, jak wskazują liczby. Coś jeszcze może z ciebie wyrośnie”.

Więcej TUTAJ

***

„Odbudowa Rangers pod okiem legendy”

„Kilka lat temu Rangers dotknęli dna. Jeszcze na przełomie XX i XXI wieku na Ibrox sprowadzano piłkarzy ze znanymi nazwiskami, jak Brian Laudrup, Tore-Andre Flo, Andriej Kanczelskis czy Paul Gascoigne, i klub miał walczyć o wysokie cele w europejskich pucharach. Nie udawało mu się jednak podbić Ligi Mistrzów, a ostatnim wielkim osiągnięciem był finał Pucharu UEFA w 2008 roku. Z każdym rokiem sytuacja stawała się coraz trudniejsza. Zadłużenie rosło klubu i problemy finansowe były tak poważne, że w 2012 roku Rangers zostali karnie zdegradowani do szkockiej czwartej ligi. Jednak ani przez moment kibice się od nich nie odwrócili, a na stadion przychodził komplet – 50 tysięcy widzów. Mając takie wsparcie i mocną pozycję zespół mimo problemów wywalczył trzy awanse w cztery lata i w 2016 roku znów zagrał w szkockiej Premiership”.

Więcej TUTAJ

***

„Serb z naszej Ekstraklasy”

„Dla dwóch pierwszych to powrót po dwuletniej nieobecności w elicie, ale klub z Balearów miał siedem sezonów przerwy (awansował o dwa poziomy z rzędu). Jeszcze rok temu Mallorca świętowała wejście z trzeciej do drugiej ligi. I choć w LaLiga nie mamy żadnego polskiego piłkarza, to przynajmniej będzie jeden przedstawiciel ekstraklasy. Latem klub zakontraktował za darmo Aleksandara Sedlara z Piasta Gliwice”. 

Więcej TUTAJ

***

„Szef na drabinie”

„W oczy rzucała się przede wszystkim duża głowa, nieproporcjonalna do reszty ciała. Nazywany był „wielkim łbem”, koledzy śmiali się, że ma czaszkę jak pudło i nic dziwnego, że trafia nią w piłkę bez problemów. I jeszcze dziwny chód – kiedy Harry Maguire idzie, jego lewa stopa skręca do środka. – Zwróć uwagę, zostało mu to do dzisiaj. Treningi? Jeśli mam być szczery, niczym szczególnym się nie wyróżniał. Wiem, że brzmi to absurdalnie, patrząc na kwotę, za jaką przeszedł do Manchesteru United – wspomina Rafał Matusiak, trener koordynator juniorskich drużyn Jagiellonii Białystok, który przez jeden sezon (2008/09) grał z Maguirem w zespołach U-16 i U-18 Sheffield United”.

Więcej TUTAJ

***

„Buntownicy z wyboru”

„Przystawili mu pistolet do głowy i kazali podpisać nowy kontrakt. Szefowie klubu znają miejsce pobytu piłkarza, ale zanim wróci, musi wiedzieć, że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – to nie scenariusz filmu sensacyjnego. To jedna z najbardziej spektakularnych prób wymuszenia transferu w ostatnich latach. Adeleke Akinyemi w 2017 roku trafił do łotewskiego FK Ventspils. Pograł rok, strzelił 13 goli i od razu wzbudził zainteresowanie lepszych klubów, które tylko nasiliło się po bramkach zdobytych w eliminacjach Ligi Europy. Tuż przed wyjazdem na spotkanie do Lipawy Nigeryjczyk nie stawił się w klubie. Myk, jakich w ostatnim czasie wiele i pewnie w ogóle nie byłoby warto o tym pisać, gdyby nie dalsza, opisana w pierwszym akapicie, część historii”.

Więcej TUTAJ

***

„Nowe otwarcie, ale stare twarze”

„Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Często słowa Heraklita są błędnie używane, ale ich prawdziwy wydźwięk akurat pasuje do sytuacji Zinedine’a Zidane’a. Do wspomnianej rzeki ciągle napływają nowe wody, nieustannie wszystko się zmienia, dlatego nigdy już nie będzie taka sama. Przekonał się o tym Francuz, widząc, że w Realu nie będzie tak przyjemnie jak za pierwszym razem. Ludzie, na których kiedyś polegał w pierwszej kolejności, dziś już nie mają tego samego ognia i głodu sukcesów. A to w nich znowu trzeba pokładać nadzieję. W dniu pierwszej kolejki ligi hiszpańskiej Zidane ma prawo być zły na to, jak wygląda jego nowe otwarcie w stolicy Hiszpanii”.

Więcej TUTAJ

***

„10 pytań przed startem nowego sezonu La Liga”

„1. Jaka będzie w tym sezonie kolejność pierwszej trójki? I czy znów różnice między nimi będą tak duże?

Jakub Kręcidło: Taka sama jak przed rokiem – Barcelona, Atletico, Real. Latem mistrz jeszcze się wzmocnił. Atletico i Real po przebudowach to spore znaki zapytania i trudno mi sobie wyobrazić, by były w stanie wytrzymać tempo narzucone przez maszynkę Ernesto Valverde. Katalończycy może i czasem nie zachwycali, ale byli powtarzalni i regularnie punktowali, co w LaLiga ma ogromne znaczenie. Nie wydaje mi się, by którejkolwiek z madryckich ekip udało się nawiązać walkę z Barcą, chociaż myślę, że Królewscy po raz drugi nie stracą do mistrza 19 punktów.

Dominik Piechota:  Do końca okna transferowego jeszcze wiele może się zdarzyć, ale w chwili startu ligi widzę powtórkę z ostatnich rozgrywek. Barcelona świętuje kolejne mistrzostwo, a za jej plecami będą Atletico i Real. Ci pierwsi przeszli konkretne przemeblowanie, a drudzy mocno go potrzebują. Jedynie mistrz dołożył do stabilnej, ciekawej kadry produkty premium w postaci Frenkiego de Jonga i Antoine’a Griezmanna. Ławka jest tak mocna, że nie widzę dla Barcelony konkurencji. Natomiast spodziewam się tym razem mniejszych różnic między pierwszą trójką”.

Więcej TUTAJ

***

„Złoty chłopiec zastąpił księcia”

„Gdy Atletico w połowie lipca ogłaszało transfer Joao Feliksa, robiło to we współpracy z obchodzącym dwusetną rocznicę założenia słynnym muzeum Prado. Rojiblancos pokazywali najdroższy transfer w historii klubu (aż 126 mln euro) w otoczeniu wielkich dzieł sztuki i reklamowali go hasłem: „Czysty talent”. Wtedy wielu mówiono o dziwnej prezentacji, jednak dziś każdy przyzna rację marketingowcom wicemistrzów Hiszpanii. Bo to, co Portugalczyk pokazał od czasu transferu, było po prostu niesamowite, a już teraz nazywa się go „Menino de Oro”, czyli złotym chłopcem. Pięć meczów, cztery gole, trzy asysty. Udział przy bramce raz na 33 minuty. Niesamowity luz w grze. Technika. Lekkość ruchów. Rytm. Były to tylko mecze przedsezonowe, ale 19-latek nic nie robił sobie z rywalizacji z Sergio Ramosem czy Matthijsem de Ligtem”.

Więcej TUTAJ

***

„Kolejny bój Guardioli z Pochettino”

„Bilans Pepa Guardioli z Mauricio Pochettino jest bardzo przyzwoity (5 zwycięstw, remis, 2 porażki), jednak nie mówi całej prawdy. Tottenham często stanowił dla Manchesteru City problem. – To znakomity zespół. W meczach z nimi zawsze trzeba grać bezbłędnie, sprawiają wiele problemów – mówił Hiszpan wiosną tego roku po tym, jak jego piłkarze mierzyli się z londyńczykami trzy raz w ciągu 11 dni.¬ W sobotnim hicie na Etihad Stadium na trenera mistrzów Anglii czeka kolejna zagadka do rozwiązania”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Broź: Nie pcham się do ataku”

„Czy czuje pan, że jest teraz w życiowej formie?

Łukasz BROŹ: – Jest stanowczo za wcześnie, by stawiać taką tezę. Faktem jest, że czuję się bardzo dobrze, a strzelone bramki dodają mi pewności siebie. Najważniejsze są jednak zwycięstwa drużyny, one podbudowują wszystkich zawodników. Gramy inaczej niż w poprzednim sezonie i widać tego efekty.

Trzy gole w czterech meczach to wynik godny klasowego napastnika. Koledzy z drużyny nie sugerują trenerowi Laviczce, by przesunął pana do ataku?

Łukasz BROŹ: – Spokojnie, nikomu jeszcze nie przyszedł do głowy taki pomysł. Nie „podpalam się”, bo przed nami jeszcze mnóstwo meczów. Nie pcham się do ataku, ale jak jest okazja, to się pcham (śmiech).

W poprzednim sezonie nie strzelił pan ani jednej bramki. Skąd taki renesans formy strzeleckiej u pana w bieżących rozgrywkach?

Łukasz BROŹ: – Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale nie narzekam, bo jak wszystko wpada, to trzeba to wykorzystać. Niektórzy sugerują, że będzie to mój najlepszy sezon w karierze, lepszy od tego, w którym strzeliłem dla Widzewa osiem bramek. Chciałbym, żeby tak było, lecz przede mną i zespołem bardzo daleka droga”.

Więcej TUTAJ

***

„Znowu Angulo na drodze Jagiellonii”

„Zabrzanie w ataku nie mają się czym szczycić. W 4 spotkaniach zdobyli 3 bramki, z czego jedno trafienie padło za sprawą rywala, a dokładnie Igora Sapały z Rakowa Częstochowa, który przeciął dośrodkowanie Erika Janży i wpakował piłkę do własnej bramki. Pozostałe 2 gole to dzieło Hiszpanów, Jesusa Jimeneza i Igora Angulo, który dzisiaj zmierzy się ze swoim ulubionym rywalem. Z nikim nie gra mu się tak dobrze, jak z Jagiellonią”.

Więcej TUTAJ

***

„Beniaminek bezlitośnie wypunktowany”

„Piątkowy mecz należy do jednego z ekstraklasowych klasyków, bo Wisła z ŁKS-em spotkała się po raz 117. Po raz ostatni obie drużyny grały jednak w 2012 roku. Wtedy Wisła wygrała 3:2 po hat tricku Cwetana Genkowa. Najciekawszym „smaczkiem” wczoraj przy Reymonta było spotkanie trenerów Macieja Stolarczyka i Kazimierza Moskala, których losy w przeszłości przeplatały się wielokrotnie. Stolarczyk trafił do Wisły przed sezonem 2002/2003, a w szatni Wisły, prowadzonej przez trenera Henryka Kasperczaka, Stolarczyk spotkał Kazimierza Moskala. Wówczas kapitana drużyny i postać bardzo ważną dla tamtego zespołu, który miał wpływ na jego karierę”.

Więcej TUTAJ

***

„Naczelnik środka pola”

„Po tym, co bielszczanie pokazali w trzech pierwszych meczach sezonu, kibice klubu spod Klimczoka mogą spać – w perspektywie meczu w Suwałkach – spokojnie. Dobra gra zespołu prowadzonego przez trenera Krzysztofa Bredego jest pochodną wielu czynników. Zapewne jednym z nich, choć nie zawsze widocznym, jest środek pola, które udało się opanować „góralom” zarówno na wyjazdach, jak w meczach z Zagłębiem Sosnowiec i Chojniczanką, jak i przed własną publicznością w minioną niedzielę, w starciu ze Stalą Mielec wygranym 4:1”.

Więcej TUTAJ

***

„Szansa dla Górala”

„Napastnik Zagłębie to jak do tej pory jedyny zawodnik, któremu w trzech dotychczasowych spotkaniach zdobył jedyną bramkę dla spadkowicza z ekstraklasy. Piasecki trafił w debiucie przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała. Dziś nie będzie mu dane powiększyć strzeleckiego dorobku. To efekt klauzuli zawartej pomiędzy Zagłębiem a Miedzią w momencie, gdy Piasecki na zasadzie transferu definitywnego przenosił się latem z Legnicy do Sosnowca”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Arka chce odbić się od dna”

„0:3 z Jagiellonią Białystok oraz 1:1 z Koroną Kielce na własnym stadionie, po 0:2 z Pogonią Szczecin i Zagłębiem Lubin na wyjazdach. Bilans początku rozgrywek w wykonaniu piłkarzy Arki jest słabiutki, na dodatek poza nielicznymi momentami równie źle jak wyniki wyglądała gra gdyńskiego zespołu. Apogeum nieporadności było ostatnie spotkanie w Lubinie, w którym podopieczni Jacka Zielińskiego katastrofalnie prezentowali się w ataku, a jeszcze gorzej w defensywie. Dosadnie postawę drużyny podsumował Michał Nalepa, który przyznał, że jemu i jego kolegom brakuje „piłkarskich jaj” i są na boisku zbyt bojaźliwi”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Gikiewicz: Powołanie do kadry dało mi dodatkowego kopa do pracy”

"Super Express": Występy w Bundeslidze zwiększą pana szanse na zadomowienie się w reprezentacji?

Rafał Gikiewicz: To raczej pytanie do trenera bramkarzy kadry Andrzeja Woźniaka. Mnie wcześniej nie ruszało to, gdy ktoś mówił, że Gikiewicz gra tylko w II lidze niemieckiej. Każdy kto się zna, wie jak bardzo silna jest to liga. Awans do 1. Bundesligi i powołanie do kadry dały mi kopa, ale i większą pewność siebie. Inaczej jesteś traktowany, szczególnie grając na niemieckiej ziemi, gdy na zgrupowaniu kadry siedzisz przy jednym stoliku z Lewandowskim, Krychowiakiem albo Milikiem.

- Jak to dokładnie zrozumieć?

- Czuję się bardziej dowartościowany. Człowiek kopie tę piłkę codziennie i przez tyle lat. Dlatego gdy jechałem na kadrę, zastanawiałem się, co robi Fabiański inaczej ode mnie, albo co je Lewandowski a czego ja nie jem. Wszystko było dla mnie nowe, ale przekonałem się, że to tacy sami ludzie jak ja. Jedyne co nas różni to, że jeden gra w większym klubie a drugi w mniejszym. Jeden zarabia więcej a drugi mniej. Powołanie do kadry było potwierdzeniem tego, co zawsze miałem w głowie, że jestem w stanie w niej być i trenować z tymi piłkarzami”.

Więcej TUTAJ

***

„Gerrard: Legię trzeba szanować”

„- Legia ma duże doświadczenie w europejskich pucharach i z pewnością zasługuje na szacunek. Ostatnio bardzo często potrafią zagrać na zero z tyłu. Tracą mało goli i to budzi uznanie - tak Gerrard ocenił Legię, która w tych eliminacjach do Ligi Europy nie straciła ani jednej bramki. Anglik jest też świadomy tego, że kibice Legii stworzą gorącą atmosferę. - Czeka nas wyjazdowy mecz na bardzo nieprzyjaznym terenie, ale już się nie możemy go doczekać. Myślę, że to będzie wspaniały dwumecz. Szanse? 50 na 50 - dodał Gerrard”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się