var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: @afcbournemouth

Artur Boruc znowu przegrywa walkę o miejsce w składzie. I tym razem jest poważnie zagrożony

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-08-17 21:37:37

Ostatni sezon w wykonaniu polskiego bramkarza to była prawdziwa jazda na rollercoasterze. Boruc wygrywał miejsce w wyjściowym składzie, tracił je, znów wygrywał, a koniec końców ponownie stał się bramkarzem numer 2. Tym razem jego konkurentem jest 21-letni Aaron Ramsdale, który nie zamierza składać broni.

Eddie Howe w poprzednim sezonie miał ogromne problemy z obsadzeniem pozycji bramkarza. Asmir Begović już od dłuższego czasu spisywał się poniżej wszelkich oczekiwań, dlatego nikogo nie zdziwiła decyzja trenera o posadzeniu go na ławce rezerwowych. Skorzystał na tym Artur Boruc, który wcześniej udowodnił w meczu pucharowym z Chelsea, że w dalszym ciągu potrafi grać na bardzo wysokim poziomie i warto na niego postawić.

Problem jednak w tym, że Howe w dalszym ciągu nie do końca wierzył w polskiego bramkarza. Owszem, 39-letni Boruc jest niezwykle jakościowym zawodnikiem, ale w tym wieku powinien być jedynie doświadczonym rezerwowym, który służy dobrą radą, a niekoniecznie kimś, na kim można opierać całą grę obronną. Mimo to, były bramkarz Legii Warszawa cały czas potwierdzał Eddiemu Howe’owi, że ten jest w błędzie.

Końcówka sezonu musiała być jednak dla Boruca niezwykle bolesna, ponieważ pomimo dobrych występów na ostatnie dwie kolejki do składu wskoczył Mark Travers – 19-letni bramkarz, dla którego był to debiut w poważnej piłce. Wcześniej grał tylko na poziomie bardzo niskich amatorskich lig w Anglii, gdzie poziom przypominał polską okręgówkę, a ludzie kopali piłkę głównie hobbystycznie. Irlandczyk pomimo to znalazł się w wyjściowej jedenastce na mecz z Tottenhamem i… został zawodnikiem meczu. Młody golkiper nie mógł wybrać sobie lepszej okazji na debiut i zaprezentowanie swoich umiejętności prze całą Anglią.

Wydawało się więc, że w sezonie 2019/2020 rywalizacja o miejsce w bramce „Wisienek” będzie się toczyła właśnie pomiędzy Traversem a Borucem. Nikt już nie brał pod uwagę Asmira Begovicia, który całkowicie stracił do siebie zaufanie trenera i dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu, ale ostatecznie został na Vitality Stadium, gdzie mecze ogląda z wysokości trybun. Wszyscy zapomnieli jednak, że do klubu wrócił 21-letni Aaron Ramsdale, który ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w Wimbledonie.

I było to dla niego fantastyczne doświadczenie. Młody Anglik trafił do klubu, który znajdował się na ostatnim miejscu w League One i z miejsca wskoczył tam do wyjściowej jedenastki. Choć początki były niezwykle trudne, to dzięki jego pomocy Wimbledon wyszedł z dołka i utrzymał się w lidze. Ramsdale rozegrał 20 spotkań, w których zachował aż 7 czystych kont, z czego sześć miało miejsce w ostatnich dwunastu kolejkach. 

Ramsdale wrócił więc do klubu z bagażem nowych doświadczeń. By już gotowy do gry na wyższym poziomie i miał nadzieję na kolejne wypożyczenie, tym razem na poziomie Championship. Eddie Howe miał jednak inny plan i chciał, żeby Anglik włączył się do rywalizacji z Traversem i Borucem o miano pierwszego bramkarza w Bournemouth. Świetne występy w przedsezonowych przygotowaniach sprawiły, że Ramsdale rozpoczął sezon jako numer „jeden”.

- Wierzymy w Aarona, to bardzo utalentowany i młody bramkarz – tłumaczył swój wybór Eddie Howe. – Zebrał dużo doświadczenia na wypożyczeniu i świetnie się spisywał w Wimbledonie. Podczas przedsezonowych przygotowań niezwykle mi zaimponował i uważam, że zasłużył na swój debiut z Sheffield. Dobrze się spisał, byłem bardzo zadowolony. 

Ramsdale co prawda nie zachował jeszcze czystego konta na poziomie Premier League, ale dzisiaj rozegrał kolejne bardzo dobre spotkanie z Aston Villą. Przy straconej bramce nie miał za wiele do powiedzenia, ponieważ Douglas Luiz oddał fantastyczne uderzenie zza pola karnego. 21-letni bramkarz otrzymał dzisiaj najwyższą ocenę w swoim zespole od portalu statystycznego whoscored, a jego interwencje pozwoliły „Wisienkom” utrzymać prowadzenie z beniaminkiem.

Ostatnie występy potwierdziły, że Ramsdale jest niezwykle zdeterminowany, żeby utrzymać swoje miejsce w składzie i zrobi wszystko, żeby tylko Eddie Howe nie zmienił swojego zdania. Jest to trudna wiadomość dla Artura Boruca, który w czerwcu przedłużył swój kontrakt z Bournemouth z nadzieją, że to on będzie numerem „jeden”. Dopóki Ramsdale nie popełnił żadnego rażącego błędu, na razie nie ma na co liczyć.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się