var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Jaga skuteczna i zwycięska, choć zabrzanie na boisku wcale nie odstawali. Fatalny mecz Angulo. Jagiellonia - Górnik 3:1

Autor: Paweł Łopienski
2019-08-17 23:00:31

Chyba nie było dzisiaj ani jednego widza, który żałował przyjścia w sobotni wieczór na stadion przy ul. Słonecznej. Zobaczyliśmy dobre widowisko z wieloma bramkami, a do tego białostocka drużyna odniosła pierwsze zwycięstwo na własnym obiekcie w nowym sezonie. I choć momentami Górnik dyktował warunki, to podopieczni Ireneusza Mamrota potrafili skutecznie wypunktować przeciwnika i sięgnąć po zasłużoną wygraną.

Spotkanie rozpoczęło się w najlepszym możliwym stylu, bo już w pierwszej akcji przyjezdni powinni wyjść na prowadzenie. Górnicy świetnie dograli w pole karne, ale w tamtej sytuacji w decydującym momencie poślizgnął się David Kopacz. Zabrzanie nie otworzyli rezultatu, za to białostoczanie wykorzystali swoją pierwszą okazję. Ze stałego fragmentu gry Guilherme dośrodkował wprost na głowę Ivana Runje, który nie dał szans Martinowi Chudemu. W pierwszym kwadransie oglądaliśmy szybką, otwartą piłkę, z czego mogliśmy być zadowoleni.

Trener Ireneusz Mamrot musiał zmienić plany na to spotkanie już w 17. minucie, gdy z boiska musiał zejść Ognjen Mudrinski. Szkoleniowiec nie zdecydował się jednak na zmianę „jeden do jednego” i wprowadził za niego Martina Kostala, czyli nominalnego skrzydłowego. Jagiellonia zmieniła ustawienie na 4-4-2, z Bidą i Imazem jako najbardziej wysuniętymi zawodnikami. Z urazem niedługo później mógł zejść Jakub Wójcicki, a brutalny faul Kopacza oceniony został przez sędziego jedynie na żółtą kartkę.

Z czasem gra się bardziej wyrównała, dlatego obie drużyny nie potrafiły stworzyć nic konkretnego pod bramką przeciwnika, a więcej walki widzieliśmy głównie w środkowej części boiska. Goście próbowali zagrozić bramce Damiana Węglarza głównie dzięki akcjom oskrzydlającym i górnym zagraniom z tej części boiska. W jednej sytuacji nie popisał się golkiper białostoczan, który podczas wyjścia do futbolówki zagranej po rzucie wolnym dosłownie znokautował swojego przeciwnika. Sytuacja ta nadawała się na podyktowanie rzutu karnego, ale gwizdek arbitra Jakubika milczał. 

W drużynie gospodarzy aktywny był Imaz, aktywny był Romanczuk, który nie raz był poturbowany przez rywala i z tego powodu musiał na chwilę zejść z boiska. Hiszpan z kolei kilkukrotnie zagrywał do Bartosza Bidy, który starał się, biegał, ale nie potrafił wykorzystać sytuacji sam na sam po błędzie jednego z obrońców Górnika. Mieliśmy sporo przerw w grze, dlatego pierwsza połowa potrwała pięć minut dłużej. Wtedy młodzieżowiec dopiął swego, znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, i wpakował futbolówkę z najbliższej odległości do siatki. Jagiellonia prezentowała się lepiej, miała więcej argumentów (i szczęścia), dlatego zasłużenie prowadziła. 

Od początku drugiej połowy Jagiellonia oddała całkowicie inicjatywę Górnikowi, który próbował swoich szans w ataku pozycyjnym i trzeba przyznać, że był to najlepszy fragment meczu w wykonaniu zabrzan. Nie minął kwadrans od wznowienia gry, a mieliśmy bramkę kontaktową. Janza dośrodkował piłkę w pole karne, ta najpierw odbiła się od Romanczuka, potem szczęśliwie od Wolsztyńskiego i wpadła do siatki. Górnik dopiął swego, zdobył bramkę i wszystko w tym meczu było jeszcze możliwe.

Ten mecz w pewnym momencie przypominał poprzednie spotkania w wykonaniu białostockiej drużyny, która najczęściej pokazywała się z dobrej strony w jednej połowie, a w drugiej nie przypominała w ogóle tej drużyny sprzed kilkunastu minut. Górnik po zdobyciu bramki miał szansę na kolejne trafienie, ale Jagiellonia przetrzymała napór przeciwnika, po czym sama wyprowadziła cios, po którym rywal już się nie podniósł. 

Świetny mecz rozegrał dzisiaj Ivan Runje. Do zdobytej bramki na początku spotkania dodał jeszcze bardzo pewne interwencje oraz wybicie futbolówki z linii bramkowej. Na takiego środkowego obrońcę czekali wszyscy białostoccy kibice. I oby utrzymał jak najdłużej wysoką dyspozycję, z czego wielką korzyść będzie miała cała drużyna.

Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 3:1 (2:0)
1:0 Runje 4’ (asysta Guilherme)
2:0 Bida 45+4’
2:1 Wolsztyński 58’ 
3:1 Imaz 70’ (asysta Klimala)

Jagiellonia: Węglarz (6) – Wójcicki (5), Runje (8), Arsenić (6), Guilherme (6) – Pospisil (6), Romanczuk (4) – Prikryl (4), Imaz (7)(76’ Kwiecień – bez oceny), Bida (7)(65’ Klimala – 6) – Mudrinski (bez oceny)(17’ Kostal – 3).

Górnik: Chudy (4) – Sekulić (4), Wiśniewski (4), Bochniewicz (3), Janza (6) – Kopacz (4)(46’ Zapolnik – 5), Ściślak (4)(71’ Manneh – bez oceny), Matras (5), Jimenez (4) – Wolsztyński (6)(88’ Krawczyk – bez oceny), Angulo (2).

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Nota: 5.

Widzów: 10 656.
Żółte kartki: Runje, Kostal, Kwiecień – Kopacz, Matras.

Piłkarz meczu: Ivan Runje.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się