var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

ESA: Wisła Kraków wciąż chce Bośniaka. Ambrosiewicz opuści Górnika. Pogoń i Jaga nie wypożyczą młodzieżowców przez przepis

Autor: zebrał Sebastian Czarnecki
2019-08-18 02:42:41

To był całkiem udany dzień w polskiej Ekstraklasie. Mecze stały na całkiem niezłym poziomie, a więc trenerzy mieli po nich całkiem dużo do powiedzenia. Udało nam się także zebrać kilka plotek transferowych - w tym jedną związaną z transferem bośniackiego pomocnika do Wisły Kraków.

„Kobiljar jednak trafi do Wisły?”

Jak donosi Paweł Hanejko, Wisła Kraków cały czas liczy na pozytywne zakończenie sagi transferowej z Rijadem Kobiljarem w roli głównej. 

Bośniak miał się zakochać w Krakowie i robi wszystko co w jego mocy, żeby tylko trafić do Wisły. Jeśli wierzyć doniesieniom transferowym, Kopiljar odrzuca wszystkie inne propozycje. 

Źródło: Paweł Hanejko/Twitter

***

„Maciej Ambrosiewicz trafi do Wisły Płock”

Według informacji Piotra Wołosika z „Przeglądu Sportowego”, Wisła Płock chce kupić z Górnika Zabrze Macieja Ambrosiewicza. 21-letni pomocnik zagrał w tym sezonie tylko w jednym spotkaniu swojego zespołu, ale przed rokiem mógł liczyć na całkiem regularne występy.

Źródło: Piotr Wołosik/Twitter

***

„Pogoń Szczecin nie wypożyczy dwóch młodzieżowców, wszystko przez przepis”

Jak donosi Łukasz Olkowicz, Pogoń Szczecin nie wypożyczy w tym sezonie dwóch młodzieżowców, którzy mogliby zbierać doświadczenie w I lidze, ponieważ nie chce polegać tylko na Kowalczyku i Listkowskim. Jest to dość problematyczne, ponieważ zawodnicy nie mogą nawet grać w III-ligowych rezerwach, ponieważ zasiadają na ławce rezerwowych w pierwszej drużynie. Jednym z tych zawodników jest Damian Pawłowski.

Źródło: Łukasz Olkowicz/Twitter

***

„Karol Struski nie opuści Jagielloni? Wszystko przez ten sam przepis…”

W podobnej sytuacji jest Jagiellonia Białystok, która mogłaby wypożyczyć Karola Struskiego do Wigier Suwałki lub Stali Rzeszów. Zawodnik ma małe szanse na grę, ale klub z Białegostoku musi się zabezpieczyć na wypadek kontuzji Bidy lub Klimali.

Źródło: Łukasz Olkowicz/Twitter

***

„Muhar: Najważniejszy na mojej pozycji jest balans”

Liczby pokazują, że z każdym meczem jesteś coraz bardziej aktywny przy konstruowaniu akcji, zaliczasz coraz więcej odbiorów, a także wchodzisz w posiadanie piłki coraz częściej. Czujesz, że powoli to już ten Karlo Muhar, jakim ty sam chciałbyś go widzieć?

- Zawsze staram się wycisnąć "maksa" z każdego meczu, osiągać w nim szczyt swoich możliwości. Po każdym spotkaniu pytam siebie, czy udało mi się postawić kolejny krok, żeby jeszcze bardziej przydawać się mojej drużynie, czy udało mi się zapewnić jej więcej spokoju w obronie. Chcę być odpowiednio agresywny i tym samym robić więcej miejsca z przodu Darko, Pedro, "Józiowi" czy Joao. To jest wszystko wciąż do poprawy, ale staram się, żeby szło to w dobrą stronę.

Czy jako wciąż młody piłkarz czujesz jeszcze nerwy w związku z nowymi wyzwaniami i doświadczeniami, takimi jak gra przy ponad 30 tysiącami ludzi?

- Nie, jestem pewny siebie i swojej postawy w tych meczach. Każdego tygodnia daję z siebie 100 procent, ale zdaję sobie z tego sprawę, że nie po każdym z nich zaprezentuję się coraz lepiej, że te statystyki będą wyglądały coraz korzystniej, to nie jest możliwe. Wydaje mi się, że dla kibiców najważniejszą cechą u zawodnika na mojej pozycji stanowi zachowanie pewnego balansu i tego od siebie oczekuję przede wszystkim. Oczywiście, bramka czy asysta byłaby czymś ekstra, ale liczy się przede wszystkim stałość i solidność. W polskiej lidze najgroźniejszą bronią wielu rywali są kontrataki, w takich wypadkach muszę z kolei wziąć kulę na siebie, sfaulować, obejrzeć żółtą kartkę. Najbardziej istotny jest jednak ten balans, staram się go trzymać.

Cały wywiad z Karlo Muharem przeczytacie TUTAJ

Źródło: Lech Poznań

***

„Gwilia: Uwielbiam atmosferę polskich trybun”

- Masz dwadzieścia pięć lat i poznałeś już wiele piłkarskich kultur. Jak na tle swoich doświadczeń oceniasz futbol w Polsce?

- Przede wszystkim uwielbiam atmosferę polskich trybun. Ludzie kochają tu piłkę nożną, przychodzą na mecze i to jest wspaniałe. Kiedy grasz na pustym stadionie, nie przeżywasz meczu w taki sam sposób. Liga jest atrakcyjna, ponieważ nigdy nie możesz być pewny wygranej. Zespoły z dołu tabeli są w stanie pokonać faworytów. Jako piłkarz musisz być gotowy na każdy mecz, co bardzo mi się podoba. Polską ligę mogę porównać ze szwajcarskimi rozgrywkami. Obie ligi mają podobną charakterystykę. Tam też jest mnóstwo pojedynków o piłkę.

- Do Polski trafiłeś na początku tego roku, minęło kilka miesięcy i wydaje się, że jesteś kluczowym piłkarzem Legii Warszawa.

- Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Wiele razy już mówiłem, że Legia to wielki klub. Każdego dnia spotykam się tutaj z pomocą. Wszyscy też ciężko pracują - czy to sztab i piłkarze, czy też zwykli pracownicy klubu. Staram się odwdzięczać swoją pracą i zawsze daję z siebie sto procent.

- Widać ogromne zaufanie trenera wobec Ciebie, spodziewałeś się tego, że tak szybko zaaklimatyzujesz się w Warszawie i zbudujesz swoją pozycję?

- To prawda, odczuwam to zaufanie i jestem za nie bardzo wdzięczny. Pokazuję to swoją postawą na treningach. Cały czas staram się rozwijać, poprawiać elementy gry, który tego wymagają. Wszyscy czujemy, że zmierzamy we właściwym kierunku. 

Cały wywiad z Walerianem Gwilią znajduje się TUTAJ

Źródło: Legia Warszawa

***

„Mudrinski: Mam nadzieję, że to nic poważnego”

Serbski napastnik już w 15. minucie meczu z Górnikiem musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Mudrinski po meczu został zapytany o stan swojego zdrowia i ma ogromną nadzieję, że to nic poważnego.

„Wszystko wydarzyło się na początku spotkania. Obrońca Górnika kopnął mnie w nogę. Poczułem ból, nie mogłem chodzić, ani biegać. Na niedzielę mam zaplanowane badania i lekarz postawi diagnozę. Mam nadzieję, że nie będzie to nic poważnego. Oczywiście, że rodzi się złość. Nie mogę być zatem zadowolony. Taki jednak jest futbol. Mam nadzieję, że kontuzja nie jest poważna, a ja szybko wrócę do treningów z zespołem.”

Źródło: Jagiellonia Białystok

***

„Mamrot: Piłkarskie szczęście tym razem było przy nas”

Po meczu z Górnikiem wypowiedział się również trener Jagielloni – Ireneusz Mamrot. 

„Dzisiaj to piłkarskie szczęście było przy nas, czego ewidentnie nam brakowało w poprzednich spotkaniach, bo wciąż uważam, że z gry wciąż tych punktów powinno być więcej. Cieszą bramki, kolejny gol Bartka Bidy, asysta Patryka Klimali. Młodzi zawodnicy wchodzą i pomagają drużynie, aczkolwiek cały zespół wykonał dziś ciężką pracę, włącznie z Damianem Węglarzem. Noga Tarasa wygląda strasznie, ale to jest mocna rysa na piszczeli. To uraz, który boli, ale zawodnik powinien być do gry. Z Zoranem zobaczymy. Nie wyglądał na zawodnika, który jest lekko nieświadomy na boisku.

Źródło: Jagiellonia Białystok

***

„Brosz: Musimy popracować nad skutecznością”

Mniej powodów do radości miał trener Górnika Zabrze, który po meczu narzekał przede wszystkim na nieskuteczność swojego zespołu.

„Nasz pomysł na mecz pokazaliśmy w pierwszych minutach, gdy David Kopacz przejął piłkę i wychodził sam na sam z bramkarzem. Przygotowywaliśmy się pod taką grę i szkoda, że tak szybko straciliśmy bramkę. To zmieniło obraz meczu, a my musieliśmy zmienić nasze ustawienie. W drugiej połowie po bramce Łukasza Wolsztyńskiego złapaliśmy kontakt i to był newralgiczny moment tego spotkania. Mieliśmy jeszcze swoje sytuacje i ta skuteczność jest elementem, nad którym musimy jeszcze pracować. Robimy to, ale jak widać, nie jest to takie proste. Samo stwarzanie sytuacji to zbyt mało. Musimy kłaść jeszcze większy nacisk na pracy nad naszą skutecznością.”

Źródło: Jagiellonia Białystok

***

„Zieliński: Remis bralibyśmy w ciemno”

Mieszane uczucia po meczu z Lechem Poznań miał trener Arki – Jacek Zieliński. Z jednej strony przyznał, że przed spotkaniem jeden punkt brałby w ciemno, ale jednak sytuacja z ostatniej minuty mogła zapewnić gdynianom pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

„Gdyby nie sytuacja z ostatniej minuty, to ten 1 punkt byśmy brali "w ciemno". Lech piłkarsko był lepszym zespołem i miał swoje sytuacje. W naszej sytuacji w lidze, bardzo szkoda tej niewykorzystanej okazji w ostatniej akcji mogliśmy sobie zapewnić 3 punkty. Lech miał przewagę w posiadaniu piłki. Wiedzieliśmy, że będzie dominował na boisku. Mieliśmy to zniwelować innymi cechami i to zrobiliśmy. Warunek był jeden - nie tylko się bronić, ale też postraszyć Lecha. Zdaje sobie sprawę, jak Kamil Antonik czuje się po meczu, dlatego nie było z mojej strony żadnej dodatkowej "bury". Mamy naszych młodych chłopaków i nimi gramy. Liczymy, że pójdą jeszcze w górę, ale na razie widać, że zetknięcie z Ekstraklasą jest dla nich ciężkie.”

Źródło: Arka Gdynia

***

„Żuraw: Byliśmy lepszym zespołem”

Niezadowolony był także trener Lecha, który narzekał przede wszystkim na nieskuteczność swojego zespołu.

„Przyjechaliśmy do Gdyni z mocnym postanowieniem zdobycia trzech punktów. W przekroju całego meczu byliśmy lepsi, mogliśmy go wygrać, ale mogliśmy też go przegrać. W końcówce spotkania Arka miała sytuację, którą mogła zamienić na bramkę. Wydaje mi się, że z przebiegu całego starcia byliśmy zespołem lepszym, natomiast to kolejne spotkanie, kiedy nie wykorzystujemy sytuacji, które sobie tworzymy i gdzie bramkarz drużyny przeciwnej broni bardzo dobrze. To też powód, dlaczego nie mamy dziś trzech punktów, tylko jeden.”

Źródło: Lech Poznań

***

„Probierz: To było dobre spotkanie z obydwu stron”

Choć Cracovia przegrała mecz ze Śląskiem, trener Probierz przyznał, że to było dobre spotkanie z obu stron. Oczywiście był niezadowolony z bramki straconej po kontrataku, ale ucieszyła go bramka Rubio.

„Zaczęliśmy to spotkanie trochę nerwowo. Mieliśmy dwie-trzy straty własne, było z tym trochę problemów. Później jednak uspokoiliśmy grę. Gdybyśmy wykorzystali sytuacje, które mieliśmy na otwarcie, mecz wyglądałby inaczej. Gdybanie w piłce jednak nikogo nie interesuje. Liczy się to, co się stało. Trochę za szybko chcieliśmy odrobić straty. Za mocno się otworzyliśmy. Mieliśmy jednak też swoje okazje. Putnocky wybronił fenomenalnie strzał Pellego. Po przerwie spodziewaliśmy się, że Śląsk się cofnie - i tak się rzeczywiście stało. Byliśmy groźni, stwarzaliśmy swoje sytuacje i z dołu wydawało się, że po trafieniu na 1:1 obydwa zespoły mogą przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Cholewiak zdobył jednak przepiękną bramkę. Powinniśmy byli przerwać akcję, nie można stracić bramki z kontry w ostatnich minutach - ale taka jest piłka. Włożyliśmy w ten mecz dużo wysiłku. To było dobre spotkanie z obydwu stron. Czekaliśmy na to, by Rubio dostał szansę. Zdobył dziś piękną bramkę. To ważny moment, doda mu dużo pewności siebie. Musi się jeszcze trochę nauczyć tej ligi, ale będzie z niego dużo pożytku.”

Źródło: Cracovia

***

„Lavicka: Pokazaliśmy mentalność zwycięzców”

Bardzo zadowolony z postawy swojego zespołu był Vitezslav Lavicka. Pochwalił on również występ Israela Puerto.

„Myślę, że zobaczyliśmy bardzo ciekawy mecz. Kibice zapewnili dzisiaj świetną atmosferę, za co jestem im bardzo wdzięczny. Na boisku toczyła się bitwa. Jestem zadowolony, że pokazaliśmy mentalność zwycięzców. Drużyna Cracovii walczyła o punkt, miała swoje okazje w obu połowach. My chcieliśmy wygrać, cały czas tego pragnęliśmy. Oceniam występ Israela Puerto pozytywnie. Nie było to łatwe dla niego, ponieważ bardzo długo tylko trenował. Jest przygotowany do gry na takim poziomie, dlatego go podpisaliśmy. Puerto przychodził  z założeniem, że będzie naszym podstawowym stoperem. Przez kontuzję potrzebował więcej czasu na dojście do pełnej formy. Analizowaliśmy jego pracę na treningach i występ w rezerwach, po czym podjęliśmy decyzję, że to on zagra. Na uznanie zasługuje również Piotr Celeban, który wykonywał świetną robotę w poprzednich spotkaniach. Wielki szacunek dla Mateusza Cholewiaka. To ofensywny zawodnik, który może grać na wielu pozycjach. Dzisiaj zrobił fenomenalną akcję prawą stroną. Chwilę wcześniej miał jeszcze jedną sytuację, gdzie świetnie zachował się bramkarz Cracovii. Jeśli chodzi o Przemka Płachetę to z każdym meczem nabiera doświadczenia. Był blisko zdobycia bramki, podobnie jak Adrian Łyszczarz. Dla młodych piłkarzy każdy mecz jest bardzo cenny.”

Źródło: Śląsk Wrocław

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się