var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Paździerz? W Gliwicach doszło do czegoś gorszego. Piast - Wisła Płock 1:0

Autor: Karol Bochenek
2019-08-18 17:28:55

Siadając do meczu Piasta z Wisłą Płock naprawdę nie mieliśmy wielkich oczekiwań. Dobrze wiemy, jak do tej pory prezentowały się obie ekipy, jakie mają problemy i że potrzeba czasu, aby - mamy nadzieję - udało się je wyeliminować. Niestety, figlarny los zagrał nam na nosie. Zamiast minimum przyzwoitości, otrzymaliśmy maksimum żenady w klasycznym, ekstraklasowym wydaniu. Serio, czegoś tak beznadziejnego chyba jeszcze w tym sezonie nie widzieliśmy.

Gdyby ktoś chciał przedstawić ten mecz w jednym zdaniu, powiedziałby zapewne, że w Gliwicach drużyna, która słabo gra w piłkę (Piast), zmierzyła się z drużyną, która w ogóle tego nie potrafi (Wisła). Drugi przypadek należy potraktować jako szczególnie przerażający. Na dziś „Nafciarze” są zespołem, który trzy dobre podania potrafi wymienić co najwyżej na swojej połowie, i to w pobliżu pola karnego, by w razie czego można było ratować się kopnięciem w stronę bramkarza. Laga do przodu to zresztą szczyt ich ofensywnej kreatywności. Oczywiście bez wsparcia dla osamotnionego napastnika, bo to przecież niepotrzebne. Prostopadła piłka albo chociaż zagranie do nogi? Bez szans, pomoc Wisły w najlepszym wypadku jest w stanie pokopać wszerz, najlepiej do najbliższego. Każde nieco trudniejsze zagranie niemal zawsze kończy się stratą na rzecz rywala lub wywaleniem piłki Bóg jeden wie gdzie. Dokładnie coś takiego zaprezentowali dziś piłkarze Radosława Sobolewskiego. Od samego patrzenia robiło się słabo. 

Piast, który w tym sezonie rozkręca się wyjątkowo powoli, nie był jednak wiele lepszy. Fakt, piłkarze Fornalika nieźle zaczęli i  już w pierwszym kwadransie mieli trzy dobre okazje do zdobycia gola, ale albo mylił się Parzyszek, albo Rymaniakowi zabrakło sił na celny strzał po kilkudziesięciometrowym sprincie. Poza tym nędza, tona dośrodkowań do nikogo i całkowity brak koncepcji na rozmontowanie słabego rywala. Chluby Piastowi na pewno to nie przynosi. 

Koniec końców gola udało się jednak gospodarzom wypracować i była to zasługa przywołanego już duetu Rymaniak-Parzyszek. Rzecz jasna w akcji bramkowej nie mogło zabraknąć elementu komediowego. W 33. minucie po dobrym dośrodkowaniu Rymaniaka w doskonałej sytuacji znalazł się Hateley, ale jego wolej z pięciu metrów bardziej niż strzał przypominał podanie zwrotne do prawego obrońcy, które przechwycił Merebaszwili. Rymaniak zdołał jednak odebrać Gruzinowi piłkę, wpadł w pole karne i przytomnie wycofał do Parzyszka, który płaskim strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Napastnikowi Piasta udzieliła się zresztą tak wielka euforia, że jako cieszynkę przedstawił nam siebie pod postacią rewolwerowca (wiecie, dłonie złożone w pistolety…). Biorąc pod uwagę, że była to dopiero jego pierwsza ligowa bramka w sezonie, a sytuacji miał bez liku, chyba jednak mógł sobie darować. 

Minimalne prowadzenie, z którym mistrzowie Polski wyszli na drugą połowę, w normalnych okolicznościach nie gwarantowałby zbyt dużego komfortu. No ale mając za rywala taką zbieraninę daremniaków jak Wisła Płock, piłkarze Piasta nie musieli się o nic martwić. Jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Placha było dziś tak samo możliwe, jak Nagroda Nobla w dziedzinie literatury dla Remigiusza Mroza. Bramkarz Piasta wykazać musiał się tylko dwa razy - najpierw z szesnastego metra mocno strzelał Rasak, a odbitą piłkę dobijał Szwoch. W obu przypadkach Słowak spisał się jednak bez zarzutu. Gospodarze odpowiedzieli kontrą, którą rezerwowy Steczyk - co za niespodzianka! - koncertowo spartolił! No po prostu nic tylko się załamać…

Chętnie napisalibyśmy coś jeszcze o tym spotkaniu, ale szczerze mówiąc… nie bardzo jest co. Ot, Wisła po prostu zaprezentowała się bardzo, bardzo mizernie, a Piast był na tyle „dobry”, na ile mu wystarczyło. A ponieważ poprzeczka, którą piłkarze Fornalika mieli do sforsowania, zahaczała o źdźbła gliwickiej murawy, nam przypadła w udziale  wątpliwa przyjemność oglądania czegoś, co na pewno nie mieści się w definicji pojęcia „piłka nożna”. No ale takie już uroki Ekstraklasy. 

Piast Gliwice 1:0 Wisła Płock (0:0)
1:0 - Parzyszek 32' (asysta Rymaniak)

Piast: Plach 5 - Rymaniak 6, Korun 5, Huk 4 (84’ Badia - bez oceny), Kirkeskov 4 - Felix 4, Hateley 3, Sokołowski 4, Milewski 4, Holubek 4 (80’ Mokwa  bez oceny) — Parzyszek 6 (72’ Steczyk - 3)

Wisła: Dahne 4 - Rzeźniczak 3, Uryga 4, Marcjanik 3, Michalski 3 (85’ Nowak - bez oceny) - Ricardinho 3 (72’ Sahiti - 2), Rasak 4, Szwoch 2, Furman 2, Merebaszwili 3 - Zawada 2 (46’ Kuświk - 2)

Sędzia: Tomasz Musiał
Nota: 5

Żółte Kartki: Huk - Rzeźniczak, Szwoch

Widzów: 3779

Piłkarz meczu: Piotr Parzyszek


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się