var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: YouTube Shopee

Subiektywny ranking Wokera #3: Reklama na czerwoną kartkę. Błąd Matrixa w Nowym Sączu. Kosta Dance

Autor: Krystian Porębski
2019-08-18 19:00:52

Tydzień temu wydawało się, że naprawdę bardzo trudno będzie przebić ogórkowe trofeum, które zaserwowało Leganes. No cóż, Cristiano Ronaldo powiedział - hej Leganes, trzymaj piwo... i zagrał w najgorszej reklamie jaką widział świat.

Piłkę nożną traktujemy śmiertelnie poważnie. Jak twierdzą niektórzy, to najważniejsza z tych mniej ważnych rzeczy. W futbolu nie brakuje jednak absurdów, momentów śmiesznych, skandalicznych czy po prostu takich, które wywołują uśmiech na twarzy. W każdą niedzielę będę prezentować ranking najbardziej wyróżniających się wydarzeń czy sytuacji tygodnia, niekoniecznie pod kątem sportowym.

***

Dzisiejszy przegląd zjawiskowych wydarzeń mijającego tygodnia zacznę od sytuacji zawodnika Newcastle, Emila Kraftha. Nie da się ukryć, że raczej nikt nie chciałby się znaleźć w takiej sytuacji. Kto pamięta swój pierwszy raz na łyżwach, rolkach bądź deskorolce, ten dobrze zna to uczucie... no chyba, ze macie trochę lepszy zmysł koordynacji ode mnie, w moim przypadku skończyło się podobnie jak u szwedzkiego piłkarza, więc łączę się w bólu.

 

 

Henry Winter i Teddy Sheringham poruszyli natomiast bardzo ważny temat rasizmu na stadionach. „Nie wygrasz z rasistami flagami czy banerami” - powiedział Winter. Panowie wskazali, że sposobem na walkę ze skandalicznym zachowaniem osób na trybunach na tle rasowym, byłoby zjednoczenie się zawodników i ostentacyjne opuszczanie murawy w takich sytuacjach. Nie da się ukryć, że Panowie mają wiele racji.

 

 

A co do wątpliwych zachowań kibiców – o ile tak można ludzi z poniższej sytuacji opisać – to nieciekawa sytuacja miała miejsce w Polsce. Ustawki w naszym kraju budziły wielkie emocje i były obiektem sporych reportaży dobre kilka-kilkanaście lat temu i wydawało się, że powoli problem zaczął znikać. Niestety wydarzenie z Kędzierzyna-Koźla zupełnie temu przeczy. Mówcie co chcecie, ale dla mnie pranie się po ryjach tak dla przyjemności przez dwie zwaśnione grupy, to nic godnego pochwały. Nawet jeśli nikomu postronnemu nie dzieje się krzywda, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. A poniżej cała sytuacja w krzywym zwierciadle.

 

 

W Anglii natomiast ponownie pojawił się intruz na murawie i tym razem zakończyło się nieco lepiej niż podczas meczu Liverpoolu, kiedy pojawiały się plotki, że Adrian po zderzeniu z kibicem może nawet nie zagrać... Podczas spotkania Salford z Leeds kibic chciał się popisać umiejętnościami piłkarskimi... no i wiemy, dlaczego kariery nie zrobił. Myślę, że ta sytuacja rozbawiłaby nawet Kraftha tuż po jego lądowaniu bez telemarku.

 

 

Na koniec naszej rozgrzewki przypominam o Oliverze Verdonie z Alaves. Facet wylądował w areszcie, po awanturze w hotelu ze swoją partnerką. Reprezentant Beninu miał przeciągnąć kobietę przez kilka metrów za włosy... Nie da się ukryć, że nie jest to najlepsze zaprezentowanie się w nowym środowisku. Więcej o tym przeczytacie TUTAJ.

***

10. Nagroda Darwina dla Adila Ramiego

Adil Rami to człowiek renesansu. Piłkarz, model, był w związku z Pamelą Anderson, afery nie są mu więc obce. Nie da się ukryć, że potencjał miał ogromny i coś mi mówi, że gdyby skupiał się bardziej na piłce, to byłby w stanie zrobić jeszcze lepszą karierę, chociaż i tak nie ma na co narzekać. Może poza tym, że ostatnio wylądował na bruku. Jak pisaliśmy już wczoraj TUTAJ, Francuz marokańskiego pochodzenia solidnie sobie nagrabił. Został zawieszony, Pamela oskarżyła go o zdradę i przemoc, a sam zawodnik najpierw zgłosił kontuzję, a potem bawił się w najlepsze w Monako podczas Grand Prix F1. W Marsylii wykazali się ogromną cierpliwością, że nie wywalili na zbity pysk Ramiego już wcześniej, no ale ten jak widać wyznaje zasadę Michała Wiśniewskiego – Keine Grenzen. Francuz podobnie jak czerwonowłosy wokalista nie zna granic i ostatnio zamiast przygotowywać się z drużyną, wziął udział w show znanym również w Polsce - „Fort Boyard”. Brawo Panie Rami, przebił Pan Olivera Verdona, choć było to naprawdę trudne zadanie. A jakbyście chcieli zobaczyć, jak Francuz tapla się w błocie, to bardzo proszę.

9. Chata za 11 baniek, Hazard raczej nie kupił jej by grać w Fortnite'a...

Eden Hazard jest pod szczególnym nadzorem hiszpańskich mediów. Ogromna nadzieja dla Realu Madryt, światełko w tunelu dla kibiców Królewskich. No i facet na treningach grymasi, a w internecie już się pojawiają ploteczki, że Belg ma trochę za dużo kilogramów. Nie jest to pierwsza taka sytuacja, kiedy takie newsy są wyciągane z tylnej części ciała, a Belg raczej prędko udowodni, że jest kozakiem, tak jak robił to w Londynie. Szybko z Madrytu się ruszać raczej nie będzie, bo ostatnio sięgnął głęboko do świnki skarbonki (mam nadzieję, że jednak nie skończyła tragicznie) i za 11 milionów euro kupił sobie rezydencję, wprost od Alejandro Sanza, hiszpańskiej gwiazdy muzyki rockowej. Willa zdecydowanie robi wrażenie.

 

 

A jakbyście nie kojarzyli Sanza, to przypominamy jeden z jego największych przebojów, nagrany z... Shakirą. Nie, nie sugeruję tutaj żadnego spisku. Chyba.

8. Inwazja pszczół na meczu w Brazylii

Słyszałem już o różnych przyczynach, dla których mecz nie mógł rozpocząć się o czasie, ale o inwazji pszczół jeszcze nie... W Brazylii owady zaatakowały z trudnych do wytłumaczenia przyczyn chorągiewkę i z obawy o własne tyłki, piłkarze nie mogli wyjść na murawę. Wątpliwy jest sposób pozbycia się problemu i niestety o powyższym filmiku nie możemy powiedzieć, że podczas jego kręcenia nie ucierpiała żadna pszczoła... a szkoda.

 

 

7. Kolumbijska prawda futbolu

Zinedine Zidane będzie musiał chyba przyjechać do Polski, aby nauczyć się co nieco o klubie kokosa. Francuz ma w swojej ekipie kilku zawodników, z których usług raczej nie będzie ochoczo korzystał, a których do tej pory nie udało się sprzedać. Mowa o Bale'u i Jamesie. O tym drugim wypowiedziała się legenda kolumbijskiej piłki, Carlos Valderrama. Były zawodnik słynący ze świetnych umiejętności i bujnej fryzury powiedział, że... James nie zagrałby nawet, gdyby w Realu było 24 kontuzjowanych piłkarzy. In your face, Panie Zidane.

Valderrama dodał również, że sytuacja ta w 100% jest zależna od trenera, który po prostu nie chce tego zawodnika. Była gwiazda kolumbijskiej reprezentacji podkreśliła, że James jest w szczytowym okresie swojej kariery i ma przed sobą najlepsze lata, a kiedy się zestarzeje, to kadra będzie miała poważny problem.

6. Niechlubny rekord Grealisha...

Aston Villa wróciła do Premier League z wielkimi nadziejami. Ekipa wydała na wzmocnienia górę hajsu, który najprawdopodobniej znalazła na końcu tęczy w garńcu irlandzkiego skrzata (Leprechauna – jakby kto pytał). Mimo to nadal jedną z kluczowych postaci jest Jack Grealish. Niezłomny piłkarz, który nie opuścił ekipy w najgorszych chwilach... jednak nie jest najlepszym talizmanem. Po ostatniej kolejce ustanowił niechlubny rekord, 20 porażek z rzędu w Premier League. Kibice raczej nie zaśpiewają mu jeszcze jeden...

 

 

5. Stary, ale jary – Aduriz strzela bramkę miesiąca

Ostatnie minuty meczu inaugurującego La Liga, 38-letni Aritz Aduriz wchodzący na boisko dostaje owację na stojąco. Co też może nam zrobić ten dziadeczek, mogli pomyśleć defensorzy Barcelony i patrząc po efektach, tak pewnie było. Piłkarze z Bilbao bardzo szybko dograli futbolówkę do króla pojedynków powietrznych, a ten tym razem nie głową, a efektowną przewrotką zapewnił 3 punkty Los Leones. Po pierwszym meczu wiedziałem kto zasłuży na tytuł bramki tygodnia, to trafienie mógłby przebić chyba tylko Zlatan Ibrahimović, ale w Hiszpanii gra jedynie Zlatanović i o ile wiem, do Szweda trochę mu brakuje.

PS. Szanuję to łojojoj, z rosyjskim komentarzem każda bramka jest lepsza. A co do Aduriza to mamy pewne obawy, że jak dalej w kraju Basków będzie „obradzało” tak talentami w napadzie, to będzie musiał jednak opóźnić odejście na emeryturę, które zapowiedział na koniec tego sezonu.

4. Valencia Meme Club de Futbol powraca w pełnej krasie

Pozostajemy w Hiszpanii, bo nie sposób było nie poruszyć tematu Valencii i w tym tygodniu. Jako kibic tego klubu wcale nie chciałbym go tu umieszczać, ale niestety wrodzona uczciwość nie pozwala mi nie wypunktować tu absurdów, jakie miały miejsce w ostatnich dniach.

Bo najpierw Rodrigo Moreno pożegnał się z kolegami i sztabem. Miał odejść do Atletico, już miał przechodzić testy medyczne... Aż tu nagle okazało się, ze ekipa z Madrytu nie może go zarejestrować ze względów finansowych i najpierw musi kogoś sprzedać. Napastnik zwrócił się do Marcelino i klubu w tej sprawie, powiedział, że chce wrócić do treningów i jest do dyspozycji, do momentu wyjaśnienia sytuacji. Rodrigo zagrał nawet w pierwszym spotkaniu, na listę strzelców się nie wpisał, ale przynajmniej dostał owację na stojąco.

To jednak nic w stosunku do tego, co wydarzyło się podczas meczu z Realem Sociedad. Druga połowa, Kevin Gameiro strzela gola po asyście Daniela Wassa. Ekipa prowadzi, absolutnie dominuje na boisku. Sędzia dolicza 8 minut, ze względu na długą analizę VAR przy golu Francuza. Ten ma jeszcze szanse na podwyższenie wyniku, bo Valencia dostaje w prezencie karnego. Gameiro pudłuje. Kilka minut później Coquelin dostaje czerwoną kartkę, a ekipa z San Sebastian ma rzut karny... Oyarzabal strzela w 10 minucie (#%@#%#@%#@%@#) doliczonego czasu gry i mamy 1:1.

No nie da się tego inaczej opisać, jak tylko tym obrazkiem:

 

 

3. Pole siłowe w bramce Sandecji

Tym co wydarzyło się w Nowym Sączu powinni zająć się naukowcy. Nie jestem w stanie wytłumaczyć tego jakim cudem Sandecja nie straciła bramki po jednej z akcji, gdzie rywale mieli sytuację, w której trafiłby nawet ten nieszczęśnik ze spotkania Salford z Leeds. No nie dało się tego schrzanić, a jednak. Czy było to pole siłowe, błąd Matrixa, cud, zjawisko nadprzyrodzone, zawodnicy Sandecji napili się soku z gumijagód, a może po prostu wiał bardzo silny wiatr? Ta sytuacja musi być wytłumaczona. To nie może być po prostu fart... Zresztą sami zobaczcie.

2. Kosta dance, czyli Runjaic królem park... tzn. murawy

Kosta Runjaic na początku sezonu ma wiele powodów do zadowolenia. Jego zespół gra dobrą piłkę, a do tego całkiem skuteczną. Choć przez długi czas Pogoń waliła głową w mur, to mecz z Wisłą Kraków zakończył się wynikiem 1:0. Trafienie z 55. minuty Greka o nazwisku, które mało kto odważy się wypowiedzieć z obawy o kontuzję języka, wzbudziło ogromny entuzjazm w trenerze szczecinian. Nie wiem gdzie się Kosta tego nauczył, ale nie ulega wątpliwości, że Dirty Dancing to jego ulubiony film. Cieszynkę roku już znam, można się rozejść.

 

 

1. Tej reklamie daję czerwoną kartkę

Co za dużo to nie zdrowo – chciałoby się powiedzieć po obejrzeniu najnowszej reklamówki z Cristiano Ronaldo w roli głównej. Filmik robi furorę w internecie, bo to kwintesencja żenady. Trzeba być jednak bardzo naiwnym, aby myśleć, że nie zostało to zrobione celowo. Producenci osiągnęli swój cel, bo ta reklama wyskakuje nawet z lodówki, a sam Cristiano zarobił na tym pewnie tyle, że kluby Ekstraklasy mogłyby pozazdrościć – a co dopiero zwykły śmiertelnik.

Mało? Jak zapowiada CEO Shopee, współpraca ma charakter długofalowy, a Cristiano ma stać się twarzą marki. Najlepiej sprawę skomentowało Sports Illustrated: „Ronaldo zarobił w tym roku 109 milionów dolarów według Forbesa. Shopee musiało go wynagrodzić solidnym czekiem, a nie tylko 10% cash back-a w aplikacji, aby ten zgodził się wystąpić w tej reklamie”. Jeśli natomiast melodia z Baby Shark zostaje Wam w głowie po tej reklamie, to cóż – nie jesteście jedyni, pocierpimy razem.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się