var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Bielik: Od Wengera dostałbym szansę. Rumuński napastnik na liście życzeń ŁKS-u. Kucharski: Kulenović już uważa się za gwiazdę

Autor: Marcin Łopienski
2019-08-20 11:00:12

Wtorkowa prasa prezentuje się naprawdę nieźle. Dzienniki skupiły się głównie na czwartkowym pojedynku Legii w eliminacjach do Ligi Europy. Wybraliśmy 23 materiały z sześciu źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Vesović: Dla takich meczów wybrałem Legię”

„Robert Błoński: W meczu z Zagłębiem strzelił pan zwycięskiego gola. Pamięta pan, kiedy wcześniej trafił do siatki w ligowym meczu?

Marko Vešović: Dawno temu, bardzo dawno. Długo czekałem na tę bramkę, zdecydowanie za długo.

533 dni, od marca 2018 roku.

Marko Vešović: No to trochę czasu minęło. Ale sądzę, że wyjaśnienie jest proste. Ostatnie dwa mecze – w Atenach oraz przeciwko Zagłębiu – zagrałem jako skrzydłowy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się to zdarzyło. Zwykle, po jednym występie w pomocy, wracałem do defensywy. Kiedy trzeba było znowu, zostawałem skrzydłowym, ale tylko na moment. Teraz sytuacja się powtórzyła i... bardzo się cieszę. Na skrzydle mam więcej okazji do zdobycia bramki, czasem brakowało mi szczęścia. Jestem zadowolony, bo wreszcie strzeliłem gola, a mogłem mieć też asystę. Dokuczało mi, że w całym poprzednim sezonie nie trafiłem do siatki i wypracowałem tylko dwie bramki. Jako prawy obrońca nie zawsze mogę być pod bramką rywala, na skrzydle – już tak. Przyzwyczaiłem się do gry w defensywie, ale kiedy jestem ustawiony wyżej, czuję się bardziej komfortowo, swobodniej. Nie zapominam o obowiązkach obronnych, ale cieszę się, że mogę atakować.

Ile goli w karierze strzelił pan po uderzeniu głową?

Marko Vešović: Ha, ha, dobre pytanie. Nie pamiętam dokładnie, ale prawdopodobnie ten niedzielny był moim pierwszym. Stałe fragmenty gry to element naszych treningów. Pracujemy nad nimi regularnie”. 

Więcej TUTAJ

***

„Brożek goni swojego trenera”

„Jednego rekordu Kazimierza Kmiecika Paweł Brożek już niemal na pewno nie poprawi. Obecny asystent trenera Macieja Stolarczyka zdobył w barwach Wisły Kraków we wszystkich rozgrywkach aż sto osiemdziesiąt jeden bramek. Jego młodszemu następcy brakuje do tego wyniku jeszcze dwudziestu dwóch goli. Gdy więc 36-letni dziś Brożek skończy karierę, Kmiecik niemal na sto procent nadal będzie najlepszym strzelcem w historii klubu”. 

Więcej TUTAJ

***

„Kucharski: Kulenović już uważa się za gwiazdę drużyny”

„Ze statystyk wynika, że z zawodników Legii największą prędkość (33,57 km/godz.) osiągnął w niedzielę Kulenović. Wykonał 13 sprintów i 50 biegów szybkich. Ale były też momenty, w których tej cechy Chorwatowi zabrakło. Na początku drugiej połowy w środku pola piłkę miał Walerian Gwilia i dobrze zagrał do Kulenovicia. Tyle że ten nie zdążył do prostopadłego podania. Zabrakło sił, które poświęcił, ganiając między obrońcami. Gruzin wskazał, jak powinien się zachować, a Kulenović zaczął machać rękami.

– To też mogło mieć wpływ na późniejsze gwizdy – mówi Kucharski. – Mam wrażenie, że Kulenović już uważa się za gwiazdę drużyny, a nie zawodnika młodego, dopiero pracującego na to, by kiedyś zostać docenionym. Gesty wobec Gwilii były aroganckie i nie w porządku. Jednocześnie widzę w nim potencjał na napastnika, którego stać na strzelanie 20 goli w sezonie, ale na pewno nie w tej chwili”.

Więcej TUTAJ

***

„Niemoc strzelecka Lecha”

„Stworzyliśmy tak wiele okazji, że któraś z nich powinna zakończyć się bramką – mówił po spotkaniu z Arką (0:0) zawiedziony trener Kolejorza Dariusz Żuraw. Jego piłkarze zagrali w sobotę naprawdę solidny mecz, nie mieli żadnych problemów z kreowaniem gry i stwarzaniem sobie okazji podbramkowych. Kiedy jednak przychodziło do strzałów, a lechici oddali ich w Gdyni łącznie aż 23, piłka nie chciała wpaść do siatki. Gdyby za wrażenia artystyczne przyznawano punkty, Lech śmiało mógłby sobie dopisać trzy. Zamiast tego zgubił dwa punkty na boisku ostatniej wówczas drużyny tabeli”.

Więcej TUTAJ

***

„Puerto wypchnął ze składu Celebana”

„– Podpisaliśmy umowę z Israelem jako numerem jeden środka naszej obrony – jednoznacznie deklaruje trener Vitezslav Lavička. – Jestem zadowolony z tego, jak zagrał, choć jednocześnie chcę podkreślić, że mam wielki szacunek do Piotra Celebana, który dobrze radził sobie w pierwszych czterech spotkaniach – dodaje Czech. 

W debiucie na ekstraklasowych boiskach Puerto miał asystę przy bramce na 1:0, zdobytej przez Roberta Picha. Wydaje się, że mógł zrobić nieco więcej przy wyrównującym golu Rubio, ale generalnie spełnił oczekiwania, zwłaszcza że miał dość długi rozbrat z poważną piłką. Wrocławianie byli latem do hiszpańskiego defensora tak przekonani, że nie przeszkadzał im nawet fakt, iż były już zawodnik Recreativo Huelva (a wcześniej między innymi Sevilli) miał kontuzję przywodziciela. Praktycznie całe jego letnie przygotowania zostały sparaliżowane tym urazem. Nie został sprawdzony w żadnym z sześciu letnich sparingów. Hiszpan dopiero tydzień przed Cracovią rozegrał pierwszy mecz w jakiejkolwiek lidze od 9 czerwca. Przeszedł wówczas chrzest bojowy w trzecioligowych rezerwach Śląska”. 

Więcej TUTAJ

***

„Kibice Arki mają dość porażek”

„Tylko dwa punkty i jeden strzelony gol to dorobek Arki po pięciu kolejkach obecnego sezonu ekstraklasy. Gdynianie zawodzą od początku roku. Wiosną udało się im jednak utrzymać w lidze, głównie dzięki świetnej postawie wypożyczonego z AZ Alkmaar Marko Vejinovicia. W letnim oknie transferowym działacze Arki nie zdołali dokonać tak spektakularnych wzmocnień. Na domiar złego osłabili się, sprzedając m.in. Michała Janotę i Lukę Zarandię. Kibice mają dość takiego stanu rzeczy. Za winnego nie wskazali jednak ani piłkarzy, ani trenera, lecz właściciela Dominika Midaka”.

Więcej TUTAJ

***

„Dąbrowski zastąpi Gola”

„Przed siedmioma laty Damian Dąbrowski był beneficjentem przepisu o młodzieżowcu, teraz stał się jego ofiarą. W 2012 roku Cracovia sprowadziła go z Zagłębia Lubin głównie dlatego, że po spadku do I ligi musiała w każdym meczu wystawiać zawodnika urodzonego w 1992 roku lub młodszego. Pomocnik sprawdził się na tyle dobrze, że został w Krakowie na kolejne siedem lat i dziś jest zawodnikiem z najdłuższym stażem w klubie. Trwający sezon zaczął się jednak dla niego bardzo słabo. Mimo że nie ma problemów zdrowotnych, jeszcze nie pojawił się w lidze na boisku. Wystąpił jedynie w meczach pucharowych z DAC Dunajska Streda, jednak od miesiąca nie podniósł się z ławki rezerwowych. Na niej też zresztą nie zawsze było dla niego miejsce”. 

Więcej TUTAJ

***

„Najgorszy start Zagłębia od sezonu, w którym spadli z Ekstraklasy”

„Porażka z Legią w Warszawie (0:1) nie jest jeszcze powodem do bicia na alarm, ale sytuacja Zagłębia w tabeli coraz wyraźniej pokazuje, że Miedziowi (mimo godnego pochwalenia stawiania na młodzież) potrzebują większej jakości w seniorskiej części składu. – Dzięki dużej liczbie młodych zawodników mamy szeroką kadrę i to świetnie, ale jeśli popatrzycie na to, ilu mamy w szatni doświadczonych graczy, to widać, że jest tu jeszcze miejsce na nowych, takich jak Saša Živec – mówił tuż przed startem ligi trener Ben van Dael. Była połowa lipca i lubinianie mieli wówczas zaledwie dwóch nowych piłkarzy: właśnie w osobie kompletnie nieprzygotowanego do gry Živca oraz jego rodaka – napastnika Roka Sirka. Minął miesiąc i… stan posiadania nawet jeszcze się zmniejszył, bo z Zagłębiem pożegnał się Bartłomiej Pawłowski, który chciał odejść i został sprzedany do tureckiego Gaziantepu”.

Więcej TUTAJ

***

„Debiut Juraszka odłożony o sześć lat”

„Wrocław, maj 2013. Kończył się mecz Śląska z Wisłą Kraków. Gospodarze prowadzili 3:0, trener Stanislav Levy przywołał z rozgrzewki dwóch zawodników. Pierwszy na boisko miał wbiec ten bardziej doświadczony – wówczas 29-letni Eric Mouloungui. Chwilę po nim debiutant – młodszy o siedem wiosen Kamil Juraszek. Gabończyk zastąpił Sylwestra Patejuka, Polak przygotowywał się do gry, kiedy... czeski szkoleniowiec zorientował się, że właśnie wykorzystał limit zmian. Juraszek mógł wracać na ławkę. – „Juras”, spokojnie, chodź usiąść do nas – usłyszał wtedy szyderczy głos kolegów. To była 27. kolejka, ale później stoper już też nie wystąpił. Po sezonie odszedł z klubu, rozpoczął wędrówkę po niższych ligach. Czy w niedzielę w rywalizacji z Legią (godz. 17.30) nareszcie zagra w ekstraklasie, już w koszulce ŁKS?”.

Więcej TUTAJ

***

„Pogoń znowu wygrywa”

„Pięć meczów, sześć strzelonych goli, trzynaście punktów i… pięciu kontuzjowanych piłkarzy. Dla Portowców początek obecnego sezonu PKO Ekstraklasy ma słodko-gorzki smak. K osta Runjaic musiał się już pogodzić ze stratą: Kamila Drygasa, Adama Frączczaka, Mariusza Malca, Ikera Guarrotxeny. Po meczu w Kielcach do tej listy trzeba dopisać Benedikta Zecha. Łatwego życia Niemiec przy ustalaniu składu nie ma, ale jak na razie wzorowo radzi sobie z przeciwnościami losu. Pogoń gra nie tylko efektownie, ale też efektywnie. Tak jak w Kielcach. Szczecinianie od samego początku kontrolowali spotkanie i nie pozwalali gospodarzom na wiele. A dodatkowo od czasu do czasu w dość efektowny sposób potrafili się przedostać pod bramkę rywala”.

Więcej TUTAJ

***

„Milik na wylocie z Napoli”

„Bardziej cenię sobie spokój niźli bogactwo – pisał na przełomie XV i XVI wieku włoski poeta Ludovico Ariosto. Ten pogląd wciąż jest popularny na Półwyspie Apenińskim. Oczywiście najlepiej połączyć jedno z drugim, ale to udaje się rzadko. Wiedzą o tym Krzysztof Piątek z AC Milan i Arkadiusz Milik z SSC Napoli. Bo choć Serie A startuje dopiero w nadchodzący weekend, żaden z reprezentantów Polski nie może go oczekiwać w spokoju.

W niedzielę i poniedziałek Piątek odpoczywał, dzisiaj ma stawić się w ośrodku Milanello. I o ile on przynajmniej wie, w jakich barwach zacznie sezon, o tyle Milik nie może być tego pewny. Reprezentant Polski był najskuteczniejszym piłkarzem zespołu w ubiegłych rozgrywkach, jednak 20 goli najlepszego strzelca Napoli to najgorszy wynik od sezonu 2009/10, kiedy z 12 bramkami prowadził w tej klasyfikacji Marek Hamšik. Dlatego prezes Aurelio De Laurentiis próbuje sprowadzić nowego atakującego”.

Więcej TUTAJ

***

„Różne oblicza Jermaina Defoe”

„Polska kojarzy mu się dobrze. Tutaj strzelił pierwszego gola dla reprezentacji, gdy w 2004 roku w premierowym występie w podstawowym składzie Anglii pokonał Jerzego Dudka na Stadionie Śląskim w meczu eliminacji mundialu. Wyspiarze wygrali 2:1. Z uczestników tamtego spotkania w piłkę zawodowo gra już tylko on. Choć w październiku Jermain Defoe skończy 37 lat, to ciągle występuje w Glasgow Rangers. W ostatnim meczu tej drużyny z East Fie (3:0 w Pucharze Ligi) zdobył bramkę, w poprzedniej kolejce ligowej (6:1 z Hibernian) popisał się nawet hat trickiem. Jest niewątpliwie najsłynniejszym piłkarzem czwartkowego rywala Legii. Najmocniej przekonują o tym liczby: 57 meczów w reprezentacji Anglii (najwięcej z czynnych zawodników występujących w Europie), 20 goli (drugi wśród czynnych piłkarzy w Europie, 22. w historii), 162 bramki w Premier League (8. miejsce w historii)”.

Więcej TUTAJ

***

„Nowe Atletico, stare wrażenia”

„Niczym Hiszpania w fazie pucharowej zwycięskiego mundialu w 2010 roku piłkarze Diego Simeone nie zmieniają swojego ulubionego „kodu 1:0”. To najczęstszy wynik osiągnięty przez wicemistrzów w poprzednim sezonie aż osiem razy (tyle samo co 1:1). Strzelić, zamurować bramkę i zdobyć komplet punktów – do tego przyzwyczaiło Atletico, a stare nawyki nie zmieniły się nawet po gruntownej przebudowie składu. Od początku zobaczyliśmy trzech debiutantów – bocznych obrońców Renana Lodiego i Kierana Trippiera oraz nastolatka sprowadzonego za 126 milionów euro Joao Feliksa. Trudno nie dostrzec w Portugalczyku podobieństwa do Kaki. Na początku z sylwetki, a potem stylu gry i poruszania się. Najbardziej Felix dał się zapamiętać 65-metrowym rajdem w stylu Diego Maradony, kiedy założył siatkę rywalowi, minął kolejnych, utrzymywał się na nogach, mimo kilku kopnięć, a ostatecznie wywalczył rzut karny. To zalążki geniuszu nastolatka, który powinniśmy oglądać częściej na Wanda Metropolitano. Znakomity rajd, a po dziesięciu minutach zmiana z powodu skurczów – trudno nie dostrzec podobieństw do Kaki, którego zdrowie też nie rozpieszczało”.

Więcej TUTAJ

***

„Mają patent na paryżan”

„Rok temu paryżanie sezon ligowy zaczęli od 14 zwycięstw z rzędu, a pierwszą porażkę ponieśli w 21. kolejce. Teraz już w drugiej serii spotkań znaleźli pogromcę. Porażka 1:2 z Rennes nie jest jednak wielką sensacją, bo zespół z Bretanii ma patent na paryżan. W ostatniej dekadzie żaden klub nie wygrywał z nimi równie często. Rennes pokonało ich pięciokrotnie w lidze i jeszcze zwyciężyło PSG w finale Pucharu Francji. Tyle że tym razem paryżanie zagrali wyjątkowo słabo, oddając tylko jeden celny strzał na bramkę rywali”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Papszun wygrał po swojemu”

„Kibice byli mocno zaskoczeni postawą częstochowian w tym spotkaniu. Podopieczni Piotra Stokowca momentami byli wręcz tłamszeni przez rozpędzonego na boisku beniaminka. Golkiper gości Duszan Kuciak bez kluczenia przyznał, że to Raków zasłużył na zwycięstwo w tej potyczce. – Oni w 80 procentach tego spotkania przeważali. My mieliśmy tylko krótkie fragmenty, w których stwarzaliśmy sytuacje. Trzeba uczciwie sobie powiedzieć, że wypadliśmy zdecydowanie gorzej niż zakładaliśmy. Było zbyt wielu błędów, złych decyzji własnych, bo Raków specjalnie niczym nas nie zaskoczył. Znaliśmy ich z bojów pucharowych, że są niesłychanie ambitni i z każdym spotkaniem dojrzewają piłkarsko – podkreślał Kuciak”.

Więcej TUTAJ

***

„Pogoń nie traci”

„W przeszłości drużyna Pogoni tylko raz wygrała w Kielcach, a trener Kosta Runjaić wspominał przed spotkaniem o tym, że Korona zawsze jest niebezpiecznym rywalem. Tymczasem już na początku spotkania szkoleniowiec „Portowców” musiał martwić się o swój zespół. Urazu, uniemożliwiającego dalszą grę, doznał Benedikt Zech, który już w ósmej minucie spotkania został zmieniony przez Igora Łasickiego. Wymuszona roszada w składzie nie podziałała jednak negatywnie na jego kolegów. Pogoń, od pierwszych minut, sprawiała nieco lepsze wrażenie i na efekty nie trzeba było długo czekać”.

Więcej TUTAJ

***

„Ruchu pucharowe derby niezwykłe”

„Takich derbów w historii Chorzowa jeszcze nie było. Dziś w rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu katowickiego podokręgu Ruch zmierzy się z..UKS-em Ruch Chorzów. Na to wyjątkowe pucharowe spotkanie mobilizują się kibice „Niebieskich”, którzy bojkotują III-ligowe mecze Ruchu przy Cichej. Jeżdżą tylko na wyjazdy, a w Chorzowie chcą chodzić właśnie na B-klasowy UKS Ruch. Wychodzi więc na to, że dziś na wsparcie z trybun mogą liczyć… oba Ruchy!”.

Więcej TUTAJ

***

„Brożek dogoni Kmiecika?”

„Po dwóch trafieniach w meczu z ŁKS-em Paweł Brożek ma ich na swoim koncie już 143. Daje do 36-letniemu napastnikowi nadal 9. miejsce w klasyfikacji strzelców w historii ekstraklasy. Do Jana Liberdy, który jest ósmy, traci trzy gole. 153 bramki ma Kazimierz Kmiecik. – Patrzę, patrzę na trenera Kmiecika. Niech się zacznie bać… – puszcza oko Brożek. Warto pamiętać, że trzeci w tym zestawieniu jest Gerard Cieślik (168 goli), a pierwszy Ernest Pol (186).

Ostatnie dwa sezony nie były dla niego najlepszego, bo Paweł Brożek łącznie strzelił trzy gole. Mecz z ŁKS-em pokazał, że obecne rozgrywki mogą być zdecydowanie lepsze, a doświadczonego snajpera stać na śrubowanie rekordów strzeleckich. Brożek bezbłędnie wykańczał dobre dośrodkowania kolegów”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Rumuński napastnik na liście życzeń ŁKS-u”

„Łódzki beniaminek w pięciu kolejkach ekstraklasy strzelił zaledwie trzy gole, w tym jednego z rzutu karnego. Ich autorami byli Łukasz Sekulski, Maksymilian Rozwandowicz i Dani Ramirez. Nic więc dziwnego, że ełkaesiacy mają problem z odnoszeniem zwycięstw, choć zbierają dobre oceny. Bez poprawy skuteczności trudno jednak liczyć na poprawę...”.

Więcej TUTAJ

***

„Felix zadziwił Hiszpanię w stylu Maradony”

„„Liczby nie kłamią” - za swoim ulubionym powiedzeniem CR7 chował się przed wszystkimi atakami. Najlepszy strzelec reprezentacji Portugalii (88 goli), najskuteczniejszy piłkarz Realu Madryt (450), siedmiokrotny król strzelców Ligi Mistrzów i najlepszy snajper w historii rozgrywek (126). Do tego mistrz Europy, półfinalista mundialu, pięciokrotny triumfator Champions League o jedno trofeum od wyrównania rekordu Paco Gento. Nie potrzeba patrzeć na półkę z pięcioma Złotymi Piłkami, by uświadomić sobie, że 34-latek to jeden z największych graczy w historii”.

Więcej TUTAJ

 

„RZECZPOSPOLITA”

„Steven Gerrard, dawca wiary”

„Mecz przy Łazienkowskiej będzie miał jedną gwiazdę. Obiektywów kamer i spojrzeń kibiców nie będzie przyciągać jednak żaden z zawodników, tylko niespełna 40-letni dżentelmen przechadzający się w pobliżu ławki rezerwowych. Steven Gerrard – legenda Liverpoolu, przedstawiciel ginącego gatunku graczy, którzy prawie całe życie poświęcili jednemu klubowi. – Może nie zwraca na siebie uwagi jak Leo Messi czy Cristiano Ronaldo, ale potrafi świetnie podawać, atakować i strzelać gole, a co najważniejsze, dodaje kolegom wiary i pewności siebie. Tego nie możesz się nauczyć, z tym musisz się urodzić – odpowiedział kiedyś Zinedine Zidane na pytanie, czy Gerrard jest najlepszym piłkarzem na świecie”.

Więcej TUTAJ

 

„FAKT”

„Bielik: Od Wengera dostałbym szansę”

„Po udanych dla niego mistrzostwach wydawało się, że być może Arsenal, z którego w poprzednim sezonie piłkarz wypożyczony był do Charlton Athletic, da mu szansę. Stało się jednak inaczej. A Bielik nie chciał być po raz kolejny wypożyczony, wolał ustabilizować formę w jednym miejscu, zamiast za rok znów zastanawiać się, co z nim będzie. Bielik nie czuje jednak, że fakt, iż menedżer Kanonierów Unai Emery (47 l.) nie był przekonany do Polaka, jest jego osobistą porażką. – Wiem, że gdyby w Arsenalu wciąż pracował Arsene Wenger, dostałbym szansę – ucina temat nadzieja polskiej piłki”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Kulenović kulą u nogi”

„- Każdy napastnik musi być świadomy, że nie zawsze będzie strzelał gole i nadejdzie gorszy moment. Mam poukładane w głowie, że muszę być gotowy na wszystko. Jestem w Warszawie już trzeci rok i nauczyłem się grać pod presją – mówił miesiąc temu „Super Expressowi” Kulenović. Szybko się okazało, że presja ciążąca na Kulenoviciu jest największa, odkąd zaczął grać w Legii. W tym sezonie w lidze strzelił tylko jednego gola (w przegranym 1:2 meczu z Pogonią). Dla kibiców, pamiętających wspaniałych napastników w Legii, to stanowczo za mało. Po ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin (1:0), schodzącego z boiska Sandro żegnała solidna porcja gwizdów. Kulenović grał przez 81. minut i był jednym z najsłabszych piłkarzy na boisku. Murem za swoim podopiecznym stoi jednak trener Legii”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się