var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: pogonsportnet.pl

Łęgowski przed niepowtarzalną szansą. Pomocnik może zostać pierwszym Polakiem w barwach Valencii

Autor: Krystian Porębski
2019-08-21 15:31:52

Na młodych Polakach poznano się w Serie A, a skauci z Anglii czy Niemiec również nie próżnują i polecają kolejnych nastolatków z naszego kraju. Hiszpanie stosunkowo rzadziej spoglądają w tę stronę, ale w ostatnim czasie zmieniło się to w Valencii. Ekipa sięgnęła po 16-letniego Mateusza Łęgowskiego, dla którego wcale nie musi to być jedynie przygoda na 12 miesięcy...

A piszemy o tych 12 miesiącach, bo właśnie tyle ma potrwać wypożyczenie zawodnika z Akademii Pogoni Szczecin. Oczywiście Valencia zapewniła sobie opcję wykupu, a w razie gdyby do niego doszło – ekipa z zachodniopomorskiego ma wpisany w umowie % od kolejnego transferu. Całkiem sensowne rozwiązanie biorąc pod uwagę jak na Mestalla funkcjonują transfery młodych zawodników, ale o tym później.

 

 

 

To nie pierwsze podchody Valencii na polskim rynku. Jakiś czas głośno było o ewentualnym przejściu Pestki. Pisaliśmy o tym i o ile w tamtym przypadku przenosiny dla zawodnika Cracovii mogłyby się okazać niczym ciekawym, tak w sytuacji Łęgowskiego jest zupełnie inaczej. Boczny obrońca trafiłby do ekipy, która masowo produkuje lewych defensorów i gdzie dwaj etatowi młodzieżowi reprezentanci musieli ostatnio opuścić klub. No nie byłaby to najłatwiejsza droga do przebicia się dla Pestki. Dla zawodnika wypożyczonego z Pogoni przyszłość rysuje się jednak o wiele ciekawiej.

Pablo Longoria, czyli człowiek od niespodziewanych interesów

„Longoria wyłowił polską perełkę, Mateusza Łęgowskiego” - tak transfer opisał walencki oddział El Desmarque. W lokalnych mediach nie pisze się o tym transferze zbyt wiele, ale z drugiej strony, gdyby największe dzienniki z regionu miały pisać o każdym nabytku z ostatnich kilku-kilkunastu miesięcy... no cóż, dziennikarze chyba nie wyrobiliby ze stukaniem w klawiaturę. 

Za sporą liczbą wzmocnień, zwłaszcza jeśli chodzi o młodych piłkarzy, stoi Pablo Longoria, który do Valencii trafił z Juventusu. To jedna z ważniejszych postaci w klubie, odpowiada za skauting i transfery do Akademii. Jeśli chodzi o nasz rynek, to Łęgowski nie był jedynym celem. Blanquinegros próbowali sprowadzić również Jakuba Ojrzyńskiego, jak również inne młode talenty ze Szczecina – Turskiego i Balcewicza. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości do Łęgowskiego dołączy kolejny duży talent z Polski, bo transfery młodzieżowców są zakrojone na sporą skalę.

W kontekście transferu Łęgowskiego warto wspomnieć jak działa Longoria. Zawodnicy sprowadzani są nie tylko po to by w przyszłości wskoczyć do pierwszego składu, ale również aby na tym zyskać. Najlepszym przykładem niech będzie inny pomocnik, Uros Racić, który pozyskany za skromne 2,2 miliona euro, już tego lata mógł odejść za kilkanaście milionów. Klub zdecydował się go jednak wypożyczyć do Portugalii. Serb zapowiada się bardzo dobrze i być może w przyszłości otrzyma szansę od Marcelino. Innym przykładem niech będzie Jorge Saenz, który tuż po transferze, został włączony w transakcję Maxiego Gomeza. Stoper nawet nie powąchał murawy na Mestalla, ale Valencia dzięki temu znacznie obniżyła kwotę transferu Urugwajczyka. W podobnym celu pozyskany został Jason z Levante – już nie tak młody jak poprzednio wymienieni, ale nadal ciekawy kąsek dla niektórych drużyn z La Liga. Czy taki los czeka Łęgowskiego? Raczej nie. Polak wydaje się być częścią długofalowego planowania, które również ma w głowie Longoria.

Trudna autostrada, ale jednak autostrada

Bo Łęgowski jest wypożyczony i najbliższy rok spędzi w Valencii, w drużynie Juvenilu A. To ekipa do lat 19, a wrzucenie tam piłkarza urodzonego w 2003 roku już wiele mówi o tym, jak oceniane są jego umiejętności. Oczywiście w ekipie Los Ches jak i innych normalne jest szybsze przesuwanie zawodników do wyższych roczników, ale dzieję się tak tylko w przypadku największych gwiazd i tak wcześnie do Juvenilu ostatnio trafił chyba Kangin Lee, Koreańczyk, który został MVP MŚ U-20, które odbywały się w Polsce.

 

 

 

Łęgowski będzie grał u boku innych wynalazków Longorii, argentyńskiego 18-letniego bramkarza Joaquina Blazqueza, Nohy Ndombasiego z Bordeaux, który trafił do Valencii kilka dni przed Polakiem oraz Koby Koindrediego. To właśnie ten ostatni będzie najprawdopodobniej mu partnerował, bądź rywalizował o miejsce w środku pola. Francuz w stolicy Lewantu jest już od stycznia, gdzie trafił z RC Lens. 

Zasięgnęliśmy źródła u naszego redakcyjnego kolegi Dawida Zielińskiego, który jest dobrze poinformowany jeżeli chodzi o kwestię Pogoni, o to czego dowiedzieliśmy się o Łęgowskim:

Łęgowski to środkowy pomocnik, klasyczna 6, ale taka kreatywna. Bardzo dobry w odbiorze, świetnie czyta grę, dużo widzi na boisku i nie boi się rozgrywać piłki. Ma fajny balans, bardzo dobrze skanuje przestrzeń, jeszcze przed przyjęciem dokładnie wie kto jest wokół niego i co może z piłką zrobić. Do tego jest silny, nie boi się fizycznej walki”. Trzeba przyznać, że laurka całkiem niezła i biorąc pod uwagę parametry Polaka, to bardzo przypomina francuskiego pomocnika, który również siłowo nie odstaje i ma szeroki wachlarz umiejętności, zarówno w grze defensywnej jak i ofensywnej. Koba gra już w rezerwach, mimo zaledwie 17 lat i kto wie, być może Łęgowski również szybko przeskoczy o krok wyżej.

Bo jeśli chodzi o Mestalletę, czyli drugą drużynę Valencii, to obecnie nie ma w niej wielkich talentów, które miałyby być  szykowane do pierwszego składu. Nieźle zapowiada się 19-letni Carlos Perez, ale czy zdoła przeskoczyć do drużyny seniorów, jest to raczej wątpliwe. Prędzej wieszczy mu się los podobny do wielu adeptów Akademii – wypożyczenie bądź transfer z opcją odkupu. Valencia niedawno pozbyła się zawodnika, który miał być gwiazdą w środku pola – Frana Villalby. Pomocnik zapowiadał się świetnie, ale niestety mentalność nie nadążyła za talentem i chłopak, który miał być od wieku 16-17 lat wprowadzany do pierwszego składu, ostatecznie „rdzewiał” w rezerwach i na wypożyczeniach. Nie jest to jednak zasada, bo jak pokazują przykłady Ferrana czy Kangina, Valencia obecnie nie boi się stawiać na młodych i wszystko w tej kwestii zależy od samego Łęgowskiego.

Dodatkowo warto też spojrzeć do pierwszego składu na profil graczy. Dani Parejo (30 lat), Francis Coquelin (28 l.) i Geoffrey Kondogbia (26 l.) to wszystko zawodnicy, którzy są uniwersalni, pracują na całej długości boiska, walczą w odbiorze, ale wiedzą co zrobić kiedy zagrają do przodu. Różnią się między sobą, ale idealnie wpisują się w taktykę Marcelino: 4-4-2. To właśnie w tym ustawieniu gra Valencia i nie da się ukryć, że wspomniani wcześniej Koindredi i Łęgowski są wypisz, wymaluj właśnie pod tą modłę. Nietoperze potrzebują w środku pola piłkarzy, którzy będą potrafili włączyć się do ataku, uderzyć z dystansu, rozegrać piłkę szybko do skrzydła bądź posłać prostopadłe podanie do napastnika. Przy tym wszystkim zawodnicy muszą jednak pilnować pozycji w defensywie, być skoncentrowani i walczyć o każdy centymetr boiska. Zawodnik Pogoni pasuje do tej charakterystyki, wszystko jest kwestią tego na ile zaadaptuje się w nowym środowisku i przełączy na wyższy poziom.

A szansa może przyjść szybko. Nie zwiastujemy tutaj debiutu już w tym sezonie, ale Dani Parejo wiecznie grać nie będzie, a Kondogbia i Coquelin niestety często rozbijają się po szpitalach. Daniel Wass i Carlos Soler mogliby ewentualnie załatać lukę, ale ci i tak mają miejsce w składzie, nawet kiedy nie grają w środku pola. Wobec tego w razie kataklizmu – który w przypadku Los Ches jest bardzo prawdopodobny, Łęgowski może być w przyszłości tym zawodnikiem, w kierunku którego wzrok zwróci Marcelino. Aby tak jednak było. Polak musi dać z siebie wszystko 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się