var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

5 najlepszych pucharowych meczów Legii na Łazienkowskiej w ostatniej dekadzie

Autor: Andrzej Cała
2019-08-22 14:00:00

Już dzisiaj Legia Warszawa zmierzy się na Łazienkowskiej 3 z Rangers F.C. w pierwszym meczu decydującej fazy eliminacji Ligi Europy. To świetna okazja, by przypomnieć sobie najlepsze mecze rozegrane przez stołeczny zespół w pucharowych rozgrywkach na własnym obiekcie w ostatnich dziesięciu latach.

Stołeczny stadion jak żaden inny w Polsce był w tym okresie świadkiem interesujących spotkań z drużynami znanymi w całej Europie. Legia cztery razy grała w jesiennej fazie Ligi Europy, a raz Ligi Mistrzów. Na drodze do tych rozgrywek potykała się wielokroć z nie mniej interesującymi rywalami, niż już potem w grupie. Żeby w tym roku zapisać kolejne odcinki swojej pucharowej historii, “Wojskowi” powinni zagrać przynajmniej tak dobrze jak w jednym ze spotkań, które dzisiaj przypominamy ku pokrzepieniu serc. 

***

5. Legia - Spartak Moskwa 2:2 (1:0), 18.08.2011

Przed tym dwumeczem mało kto dawał Legii szanse na awans. Spartak kojarzył się z bogactwem, galerią piłkarzy wartych miliony euro, aspiracjami sięgającymi co najmniej ćwierćfinału Ligi Europy. Stołeczni? W poprzedzającym tę rywalizację sezonie oglądali plecy Wisły i Śląska, zaliczając aż 11 porażek w 30. kolejkach! Macieja Skorżę uratowało tylko zdobycie Pucharu Polski oraz… to, że Legia nie znalazła nikogo sensownego na jego miejsce.

Zanim na Łazienkowską przyjechali Rosjanie, Legioniści wyeliminowali turecki Gaziantepspor Kulübü po wygranej na wyjeździe 1:0 i remisie w rewanżu 0:0. W lidze Legioniści zaczęli bardzo przyzwoicie, a jednym z architektów udanego początku sezonu był nowy idol warszawskich kibiców - Danijel Ljuboja, przy którym skrzydeł dostał Miro Radović. W meczu ze Spartakiem duet ten zagrał wybornie, a prawdziwą wisienką na torcie była ich bramkowa akcja.

Remis 2:2 był rezultatem niesprawiedliwym - Legia w upalne czwartkowe popołudnie zagrała bardzo dobry mecz, co i rusz zaskakując swoimi atakami mocno zaskoczonych tym piłkarzy Spartaka. No i odrobinę też własnych kibiców, którzy nie spodziewali się, że “Wojskowi” pod wodzą Skorży będą zagrać tak dobry mecz z faworyzowanym rywalem. Nastroje przed rewanżem nie były jednak przesadnie optymistycznie, bo Legia nie tylko straciła u siebie dwie bramki, ale też trzech piłkarzy, którzy ze względu na kartki nie mogli wystąpić w Moskwie. Jak wszyscy doskonale pamiętamy, nie okazało się to jednak wystarczającą przeszkodą na drodze do jesiennych starć grupowych w LE.

***

4. Legia - Rapid Bukareszt 3:1 (0:0), 3.11.2011

Legia nie tylko awansowała po walce ze Spartakiem do Ligi Europy, ale w imponującym stylu zapewniła sobie awans, już w 4. kolejce! Kluczem do tego okazała się wyjazdowa wygrana w Bukareszcie 1:0, a potem wyborna postawa w drugiej połowie spotkania rewanżowego z tym rywalem. 

Warszawiacy długo nie potrafili udowodnić swojej przewagi nad grającym już od 25. minuty w osłabieniu rywalem, ale… “Druga połowa była koncertem w wykonaniu Wojskowych” - pisał w Legia.net Marcin Szymczyk. Dwa gole Radovicia, jedno trafienie Kucharczyka, a do tego czerwona kartka Gola - działo się! Wygrana 3:1 była całkowicie zasłużona i otworzyła Legii wrota do wiosennych zmagań. Co ciekawe, aż 10. spośród 14. zawodników gospodarzy, którzy wystąpili w tym spotkaniu, było Polakami. Trudno czasem uwolnić się od myśli, że ówczesny skład “Wojskowych” był tym, z którym kibicom było się identyfikować najłatwiej.

***

3. Legia - Real Madryt 3:3 (1:2), 2.11.2016

To miało być największe piłkarskie święto w roku stulecia Legii. Niestety, ze względu na zamieszki podczas spotkania Legii z Dortmundem, stadion na Łazienkowskiej 3 został zamknięty dla publiczności. Niezwykły mecz z Realem oglądała garstka osób, a w chłodny listopadowy wieczór na trybunach hulał tylko wiatr.

Pobita mocno w pierwszych 3. kolejkach Ligi Mistrzów drużyna gospodarzy po niewiele ponad pół godzinie gry przegrywała już 0:2. Nic, absolutnie nic nie wskazywało na to, że w Warszawie wydarzy się jakiś cud. Tymczasem prowadzeni przez Jacka Magierę Legioniści byli o krok od pokonania obrońcy trofeum i późniejszego jego zdobywcy. Prowadzeniem cieszyli się co prawda tylko kilkadziesiąt sekund, ale dla wielu fanów warszawskiej drużyny były to najpiękniejsze sekundy w ich kibicowskim życiu. Wypada mieć nadzieję, że nie ostatnie!

***

2. Legia - Celtic 4:1 (2:1), 30.07.2014

Zanim Legia w najgłupszy z możliwych sposób wyeliminowała samą siebie z rywalizacji o Ligę Mistrzów, zagrała na Łazienkowskiej mecz, który przeszedł do historii. Koncert podopiecznych Berga na lata został w pamięci kibiców. Ba, jest obecny do dzisiaj!

Podsumujmy - Warszawiacy wygrali 4:1, nie wykorzystali dwóch rzutów karnych i kilku stuprocentowych okazji. Byli lepsi w absolutnie każdym elemencie gry. Norweski trener fenomenalnie ustawił swoich żołnierzy, a ci częstokroć najprostszymi możliwymi środkami, ale i na niezwykłej fantazji, co kilka minut rozrywali obronę rywala, dowodzoną przez jednego z najlepszych (najlepszego?) dzisiaj środkowych obrońców świata. Tylko te karne partaczone przez Vrdoljaka były dowodem na to, iż nie był to nierealny sen. 

W rywalizacji z otrzaskanym w Europie rywalem, Legia była bezlitosnym nauczycielem. Chociaż nie, jednak litościwym, bo w tym meczu spokojnie mogli dołożyć drugie tyle goli. Wracając po tym spotkaniu do domu długo nie mogłem uwierzyć w to wszystko, co się wydarzyło. Przez kilka godzin oglądałem powtórki bramek, czytałem relacje na wszelkich możliwych stronach, wzruszony przecierałem oczy. To było coś!

***

1. Legia - Sporting 1:0 (1:0), 7.12.2016

Wyniki w grupie Ligi Mistrzów szczęśliwie tak się dla Legii poukładały, że sensacyjny remis z Realem Madryt 3:3 otworzył szansę na to, by meczem ze Sportingiem utrzymać się w europejskich pucharach, jako spadkowicz z LM do Ligi Europy. Pod wodzą Magiery Legia złapała luz, strzelała mnóstwo bramek, jednocześnie dość frywolnie poczynając sobie w obronie. Wystarczy wspomnieć 4:8 w Dortmundzie czy 2:2 z Wisłą Płock na własnym stadionie. 

Tym większe uznania należą się drużynie wystawionej tego wieczora, bo ze Sportingiem zagrała niezwykle uważnie, do minimum ograniczając ofensywną swobodę świetnych przeciwników. Goście mieli swoje okazje, Malarz nie raz i nie dwa musiał się wykazać swoim kunsztem, ale ostatecznie Legii udało się zdobyć tę jedną jedyną, decydującą bramkę i zająć 3. miejsce w grupie!

Pod względem konsekwencji w grze, wywiązywania się z powierzonych przez trenera zadań, Legioniści byli bliscy ideału. Powinni wygrać zresztą wyżej, w końcówce spotkania przeważając na boisku niepodzielnie. Klasą dla siebie był Vadis Odidija-Ofoe, który dosłownie zabawiał się z obrońcami Sportingu, prezentując poziom piłkarski widywany na polskich stadionach od święta. W ten grudniowy wieczór nikt nie mógł kpić, że Legia jest w Lidze Mistrzów tylko ubogim krewnym, totalnie do tego towarzystwa nieprzystającym. Była uczestnikiem najważniejszych rozgrywek klubowych na świecie pełną gębą! 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się