var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Historia jest za Szkotami, ale polskie drużyny potrafiły nie raz znaleźć na nich sposób

Autor: Paweł Łopienski
2019-08-22 17:50:56

Pierwsze spotkanie ze szkocką drużyną rozegrała Gwardia Warszawa dokładnie 50 lat temu. Mimo że wtedy nasz zespół przegrał z Dunfermline Athletic i mamy ujemny bilans w rywalizacjach z klubami z tego kraju, to Legia Warszawa nie musi się za bardzo obawiać. Bo nasze drużyny potrafiły wygrywać ze szkockimi rywalami, co potwierdzają ostatnie wyniki, w tym rywalizacja z Celtikiem Glasgow, rozstrzygnięta nie na boisku, ale w gabinetach UEFY.

Choć nie osiągaliśmy w przeszłości jakichś rewelacyjnych rezultatów z tymi rywalami, to nie musimy się obawiać dzisiejszego meczu. W przeszłości potrafiliśmy być lepsi od szkockich zespołów, lecz trzeba również zauważyć wysokie porażki, choćby Amiki Wronki z 2004 roku. Na wyobraźnię działa z pewnością ostatni dwumecz z Celtikiem, w którym Legia potrafiła strzelić aż sześć goli przeciwko mistrzowi Szkocji. Niestety, tamta rywalizacja – ze znanych dla wszystkich względów – kojarzy nam się tragicznie, ale nie będziemy mieć nic przeciwko, jeśli warszawski zespół w mniejszym lub większym stopniu zainspiruje się postawą podopiecznych Henninga Berga sprzed pięciu lat. 

Skupmy się najpierw na pozostałych spotkaniach. Polskie drużyny zagrały ze szkockimi klubami 23 razy, w których wygrały siedmiokrotnie, czterokrotnie zremisowały i aż 12 razy przegrały. Na to nałożyło się pięć awansów oraz sześć odpadnięć z turniejów. Pierwszy mecz pomiędzy drużynami z tych krajów odbył się w 1/16 finału Pucharu Miast Targowych 1969/1970. Wtedy to Gwardia Warszawa przegrała w dwumeczu dwa spotkania po 0:1 z Dunfermline Athletic. Jeszcze w tym samym sezonie rewanż za tamtą rywalizację wziął Górnik Zabrze, który nie dał najmniejszych szans Glasgow Rangers w 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów. 

Siedem lat później Wisła Kraków wygrała z Celtikiem w Pucharze UEFA, po czym nastał najgorszy okres naszych drużyn ze szkockimi reprezentantami na europejskiej scenie. W 1980 roku Śląsk dostał lanie 2:7 od Dundee United, dwa lata później Lech Poznań uległ w dwumeczu Aberdeen FC 0:3, a w 1987 roku Glasgow Rangers wzięło rewanż za wspomnianą już rywalizację i pokonało Górnika Zabrze w Pucharze Europy. Zresztą, skrót spotkania rozgrywanego na polskim stadionie możecie zobaczyć poniżej.

W kolejnym sezonie Rangersów podejmował GKS Katowice. Skończyło się dwoma porażkami, najpierw na wyjeździe 0:1, a u siebie 2:4. Coraz gorszą passę spotkań ze Szkotami przerwała Legia Warszawa, która w sezonie 1990/1991 pokonała Aberdeen FC w 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Los w kolejnych rozgrywkach skrzyżował ze sobą GKS Katowice oraz Motherwell FC. Wtedy to polski zespół okazał się lepszy, dzięki zdobyciu bramki na wyjeździe, a dwumecz zakończył się remisem 3:3 na korzyść „GieKSy”. 

Na kolejne mecze ze szkockimi klubami musieliśmy czekać aż do 2004 roku. Wtedy to Amica Wronki wywalczyła awans do fazy grupowej Pucharu UEFA, w której to znalazła się z AZ Alkmaar, AJ Auxerre, Grazer AK oraz Glasgow Rangers. Właśnie z tymi ostatnimi rozpoczynali zmagania w tej rundzie. Szkoci przyjechali do Wronek, ale nie dali Polakom najmniejszych szans. Ekipa złożona między innymi z Arkadiusza Malarza, Jarosława Bieniuka, Dariusza Dudki, Marcina Burkhardta czy Pawła Kryszałowicza przegrała 0:5 na inaugurację rundy. Poniżej możecie zobaczyć jak szkocka drużyna poradziła sobie z drużyną prowadzoną wówczas przez Maciej Skorżę (skrót meczu od 9:41).

Może to i dobrze, że polskie drużyny na kolejny mecz z takim przeciwnikiem czekały aż siedem lat. W drugiej rundzie eliminacji do Ligi Europy Śląsk Wrocław trafił na Dundee United. Orest Lenczyk, który prowadził zespół z Dolnego Śląska również w 1980 roku, miał okazję na zrewanżowanie się za wysoką porażkę, o której wspominaliśmy wcześniej. W pierwszym meczu rozgrywanym na własnym stadionie, udało się wygrać polskiemu klubowi 1:0. Do Szkocji piłkarze udawali się ze skromną zaliczką, którą roztrwonili... już w drugiej minucie. Czarny scenariusz się spełnił, bo kilka chwil później przeciwnik strzelił kolejnego gola. Niewiele osób typowało w tamtym momencie, że Śląsk zdoła się podnieść. A jednak! Gole Roka Elsnera oraz Sebastiana Dudka (co za strzał!) dały upragniony awans polskiej drużynie.

Dzisiejsze spotkanie ze Szkotami będzie pierwszym takim od 2014 roku. Szkoci wracają na polską ziemię, choć przyjeżdża nie Celtic, ale lepiej znany nam Rangers F.C. Wszyscy pamiętają, co działo się pięć lat temu, gdy warszawian prowadził Henning Berg. Legia nie była uznawana za faworyta w meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów i to potwierdziło się w pierwszych minutach dwumeczu, gdy gospodarze szybko stracili gola na własnym stadionie. Szybko rezultat wyrównał Miroslaw Radović, który dołożył drugą bramkę na kilka minut przed końcem pierwszej połowy. Po przerwie Legia nie przestała atakować i dzięki trafieniom Michała Żyry i Jakuba Koseckiego zakończyła pierwszy mecz trzybramkową przewagą. A trzeba przyznać, że rezultat powinien być zdecydowanie wyższy, bo dwóch rzutów karnych nie wykorzystał Ivica Vrdoljak. Gdyby Chorwat wykorzystał jedną z tych okazji, wydarzenia z rewanżu nie powinny zakończyć się takim dramatem.

A wszyscy pamiętają, co stało się 6 sierpnia 2014 roku na Celtic Park. Legia Warszawa dopełniła formalności i pewnie wygrała 2:0 po bramkach Michała Żyry i Michała Kucharczyka. Gdy polska drużyna cieszyła się z już awansu, okazało się, że wspomnianych formalności nie dopełniły osoby pracujące za biurkiem. Bowiem na murawę w 87. minucie wszedł Bartosz Bereszyński, który nie został zgłoszony do rozgrywek. Happy endu nie było, Szkoci szybko zauważyli i zgłosili pomyłkę, a Komisja Dyscyplinarna UEFA ukarała Legię walkowerem. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się