var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Bardzo dobry mecz Legii, ale na rewanż jedzie bez zaliczki. Rangersi jednak nie tacy straszni. Legia – Rangers 0:0

Autor: Łukasz Kościelniak
2019-08-22 22:54:54

Kolejny solidny mecz w europejskich pucharach rozegrała Legia Warszawa. Wicemistrzowie Polski bezbramkowo zremisowali z Rangers FC, choć z przebiegu gry zasłużyli przynajmniej na jedną bramkę. Najważniejsze jednak, że „Wojskowi” znów zagrali na zero z tyłu. To niewątpliwy handicap w meczu rewanżowym.

Trener szkockiej ekipy, Steven Gerrard wielokrotnie podkreślał przed meczem, że jego drużyna do tego meczu podchodzi z ogromnym szacunkiem dla rywala. Wydawało się, że to zwykła kurtuazja, ale obserwując pierwsze minuty meczu można było zauważyć, że Rangersi naprawdę poważnie podeszli do rywalizacji. W 9. minucie świetną akcją indywidualną popisał się Luquinhas, ale doskonale w bramce spisał się Allan McGregor. Chwilę później defensorzy zablokowali próbę strzału Sandro Kulenovicia. Potem tempo spotkania zdecydowanie spadło. Obydwie drużyny walczyły w środku pola. Legia miała problemy z kreowaniem sytuacji podbramkowych, ale za to bardzo dobrze neutralizowała ofensywne zapędy gości. 

W 30. minucie sprawy w swoje ręce wziął będący ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji Cafu. Portugalczyk otrzymał piłkę i zdecydował się na uderzenie sprzed szesnastki, ale znów w bramce dobrze spisał się McGregor. Pozostały kwadrans wyglądał tak jak reszta tej połowy, czyli spokojnie. Obydwie drużyny wyczekiwały przede wszystkim na błędy rywala, ale nikt takiego nie popełnił. 

Na drugą połowę warszawianie wyszli zdecydowanie odważniej. Tuż po przerwie minimalnie z woleja przestrzelił Walerian Gwilia, a chwilę później Igor Lewczuk. W 62. minucie znów o kilka centymetrów po strzale głową pomylił się Lewczuk. 60 sekund później najlepszą okazję dla Rangersów miał Alfredo Morelos, ale w sytuacji sam na sam trafił wprost w Radosława Majeckiego. Kilka chwil później w boczną siatkę trafił Sandro Kulenović, a w 74. minucie uderzenie Marko Vesovicia w świetnym stylu odbił McGregor. Potem już – ponownie jak w pierwszej połowie – żadna z drużyn nie zaryzykowała i przede wszystkim chciała utrzymać korzystny dla siebie wynik. 

Legia egzamin z przygotowania do tego meczu zdała celująco. Oprócz jednej sytuacji kompletnie niewidoczny był skuteczny Alfredo Morelos, większego zagrożenia nie było też ze strony skrzydłowych. Seria 703 minut bez straty gola w Europie musi robić wrażenie. Jedyną rzeczą, która może martwić jest ciąg dalszy afery z Carlitosem. Hiszpan nie pojawił się na boisku, a jak poinformował na Twitterze Tomasz Włodarczyk, Carlitos chce odejść z Legii, bo „nie chce kopać się z koniem”. Vuković z kolei w pomeczowym wywiadzie mówi, że on ogląda piłkę nożną, a nie ją czyta. Na razie wyniki bronią jednak serbskiego szkoleniowca i jeśli za tydzień wywalczy w Glasgow awans, to nikt nie będzie go rozliczał z personalnych decyzji. 

Legia Warszawa – Rangers FC 0:0

Legia: Majecki – Stolarski, Lewczuk, Jędrzejczyk, Rocha – Martins, Cafu (71’ Antolić), Vesović (84’ Nagy), Gwilia, Luquinhas – Kulenović. 

Rangers: McGregor – Tavernier, Goldson, Katić, Flanagan – Aribo, Davis, Jack, Arfield (87’ Kamara) – Ojo, Morelos (87’ Defoe). 

Żółte kartki: Martins, Jędrzejczyk, Stolarski, Vesović – Flanagan, Morelos. 

Sędziował: Benoit Bastien (Francja). 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się