var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: bolognafc.it

Z chemioterapii na ławkę trenerską. Sinisa Mihajlović walczy o życie i budzi podziw

Autor: Marcin Długosz
2019-08-27 14:57:25

„Spójrzmy jak śmieszni się staliśmy zestawiając słowo <<piłka>> ze słowem <<życie>>” – wpis o takiej treści polubił kiedyś na Twitterze obrońca Milanu, Davide Calabria. I to zachowanie piłkarza, na którego w Milanie postawił Sinisa Mihajlović doskonale obrazuje sytuację, jaka wytworzyła się obecnie wokół Serba. W niedzielny wieczór świat piłkarski zastygł w podziwie patrząc, jak 50-latek walczący o życie, jak gdyby nigdy nic, opuścił szpital i przejechał kilkaset kilometrów, aby poprowadzić swój zespół z ławki rezerwowych.

Mihajlović znany jest nie tylko we Włoszech jako wielki wojownik. Żelazny generał, u którego ludzkie wartości i szczere, uczciwie podchodzenie do każdej sprawy stoją na pierwszym miejscu. Nic więc dziwnego, że gdy w połowie lipca ogłosił ze łzami w oczach, że lekarze wykryli u niego białaczkę, ludzie nie mieli wątpliwości, że jeśli ktoś ma sobie poradzić w obliczu takiego dramatu, to właśnie on.

Mimo fatalnej diagnozy Serb nie pożegnał się z funkcją trenera Bolognii. Wykluczone było jednak codzienne doglądanie zespołu na treningach. Szkoleniowiec od razu udał się do szpitala, gdzie rozpoczął długą i bolesną kurację – chemioterapię. W międzyczasie był w kontakcie ze swoimi współpracownikami, a ci zapewniali, że to szef ich sztabu ma decydujące zdanie w każdej sprawie.

Na kilka godzin przed zaplanowanym na niedzielny wieczór starciem Bolognii w Weronie z tamtejszym Hellasem, media opublikowały wiadomość, że Mihajlović niespodziewanie poprowadzi zespół z ławki rezerwowych. Szkoleniowiec z Bałkanów dopiero co zakończył 40-dniową kurację w szpitalu i postanowił, że pojedzie na Stadio Marc’Antonio Bentegodi.

Lekarze odradzali ten ruch – organizm po chemioterapii jest przecież bardzo mocno osłabiony, podatny na najdrobniejsze nawet bodźce zewnętrzne. Z drugiej jednak strony możemy się zastanowić, czy jeśli ta sytuacja dała 50-latkowi mentalnego kopa w walce z ciężką chorobą i sprawiła, że poczuł się dużo silniej, to czy nie było warto.

Gdy zobaczyliśmy takie obrazki na ławce w Weronie to serce mogło się krajać. Jeszcze kilka tygodni temu mocny, zdrowy mężczyzna. Dziś z plastrami na ciele i z czapką na głowie, na której brakuje mu włosów od ciężkich zabiegów chemioterapeutycznych. A mimo to można stwierdzić tylko jedno – jak silny jest to człowiek…

 

 

 

 

Z samego meczu Mihajlović z pewnością nie będzie miał jakichś wyjątkowo przyjemnych wspomnień. Bolończycy już od pierwszego kwadransa spotkania grali w przewadze po czerwonej kartce dla Pawła Dawidowicza, ale nie wykorzystali komfortowej sytuacji i z beniaminkiem z Werony tylko zremisowali 1:1. Mało kto jednak odbierał ten symboliczny pojedynek z perspektywy wyniku…

- Kiedy widzisz osobę, która cierpi tak bardzo, to coś nieprawdopodobnego. Sinisa dodał nam odwagi. Życzę mu, aby wszystko poszło dobrze. Pozdrawiam go, pokazał ogrom ludzkich zalet – przyznał po spotkaniu szkoleniowiec Hellasa, Ivan Jurić.

Ciekawie wypowiedział się także skrzydłowy Bolognii, Riccardo Orsolini. Przyznał on: - Jesteśmy szczęśliwi z powrotu trenera. Przeniósł na nas wiele siły i przekonania, aby nigdy się nie poddawać. Trener powiedział nam w tygodniu, że nie doszedł jeszcze do siebie w stu procentach więc myśleliśmy, że nie będziemy go mieć ze sobą. To była niesamowita niespodzianka. Mamy trochę trudności z wdrażaniem wskazówek w życie, ale krok po kroku przekaz informacji na boisku się poprawi, wraz z polepszeniem stanu zdrowia trenera. Przed meczem wykonał swą tradycyjną przemowę jak zawsze, on jest ciągle taki sam.

Bardzo piękne słowa można było przeczytać także na Instagramie córki trenera, Virginii. – Powiedzieć ci, że cię kocham, to zbyt mało. Twoja siła, twoja motywacja i twoja odwaga, bez względu na to, że jestem twoją córką, wciąż czynią mnie dziś najbardziej dumną dziewczyną na tym świecie. Jesteś kimś więcej niż wojownikiem, więcej niż bojownikiem, więcej niż lwem, jesteś ‘więcej niż każda rzecz’. Ileż innych rzeczy chciałabym ci powiedzieć, ale właściwych słów do opisania ciebie nikt nigdy nie wymyślił.

Choć Mihajlović nie opuścił meczu 1. kolejki, to w następnych spotkaniach z pewnością nie będzie mógł zachować stuprocentowej frekwencji na ławce. Pozostaje mieć nadzieję, że drużynę taki fakt zmotywuje dodatkowo, aby klub nie został postawiony w bardzo niekomfortowej sytuacji wahając się, czy niecodzienna sytuacja nie doprowadzi na przykład do poważnych problemów z utrzymaniem w lidze.

Jeśli jednak Bologna pod wodzą Serba się nie zmieni, to takich problemów nie powinno być nawet przez moment. A my wszyscy – jako część piłkarskiego świata – możemy pozostać w nadziei, że szkoleniowiec z Bałkanów wkrótce pokona największego wroga w swoim życiu i stanie się ogromnym przykładem niezłomności w walce o zdrowie. Oby jak najszybciej!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się