var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Gorzej jak w poprzednim sezonie być nie może? Monaco pokazuje, że nie jest to niemożliwe

Autor: Paweł Łopienski
2019-08-28 23:04:44

Po trzech kolejkach AS Monaco zajmuje w lidze dziewiętnaste miejsce. Jeśli weźmiemy pod uwagę dwie wysokie porażki z Olympique’em Lyon i FC Metz oraz rozpaczliwe bronienie przed atakami Nimes Olympique, możemy stwierdzić, że powróciły demony z poprzedniego sezonu. Na ile ten początek jest tylko problemem dotyczącym zgrania i kompletowania kadry, czy jednak możemy spodziewać się podobnej postawy podopiecznych Leonardo Jardima w kolejnych tygodniach?

Dramatyczny sezon został zakończony happy endem, czyli siedemnastym miejscem w tabeli. Widmo spadku niejednokrotnie w ostatnich miesiącach zajrzało w oczy klubowi z Księstwa, ale to już przeszłość. Sezon 2018/2019 odszedł w zapomnienie. Beznadziejny początek, zwolnienie Jardima, zatrudnienie Thierry’ego Henry’ego, niedługo potem powrót Portugalczyka i walka do ostatniej kolejki o utrzymanie w Ligue 1. Wszyscy kibice tego klubu ochłonęli po nerwowych miesiącach i teraz mają nadzieję, że taki sezon jak poprzedni się nie powtórzy. I przed nowym ligowymi rozgrywkami nabrać optymizmu, choć nie na tyle, aby liczyć na walkę z Paris Saint-Germain o mistrzostwo kraju. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że jeśli bralibyśmy pod uwagę potencjał zespołu, to monakijczycy znaleźliby się wysoko w stawce. Tak było jednak rownież w poprzednim sezonie, a wszyscy pamiętają, co prezentowali piłkarze pod wodzą Leonardo Jardima oraz Thierry’ego Henry’ego. 

Trenerskie perypetie oraz kontuzje to jedne z powodów dramatycznej dyspozycji, ale wszystko zaczęło się od nieudanego letniego okna transferowego. W Monaco ponownie doszło wtedy do wyprzedaży kluczowych zawodników, ale dwanaście miesięcy temu nie powiodło się zastąpienie ich nowymi nabytkami. Tym razem jednak wyglądało to wszystko zdecydowanie lepiej, choć do ideałów nieco brakuje. Do innych klubów puszczono Youriego Tielemansa, Rony’ego Lopesa, Ronaela Pierre-Gabriela czy Djibrila Sidibe. Pozostawiono trzon zespołu, z kolei wciąż waży się przyszłość kapitana zespołu, Falcao, który po latach pragnie zmienić otoczenie.

 

 

Co najważniejsze, niektóre z ostatnich transferów do klubu wyglądają naprawdę przyzwoicie, a to może cieszyć, biorąc pod uwagę zeszłoroczne mercato. Wissam Ben Yedder to następca kolumbijskiego napastnika, Benjamin Lecomte powinien godnie zastąpić Diego Benaglio czy Danijela Subasicia, z kolei Ruben Aguilar czy Gelson Martins to transfery, które obarczone są mniejszym ryzykiem niż pozyskiwanie młodych piłkarzy, ale jeszcze niegotowych na taki przeskok poziomu. Choć oczywiście zdarzyły się również ruchy dosyć absurdalne, jak skupienie się za wszelką cenę na ofensywnych wzmocnieniach (takich jak wypożyczenie Islama Slimaniego) zamiast uszczelnienia tyłów, a w szczególności środka obrony (o którym wspomnimy później). 

Ruchy na transferowej karuzeli oraz doświadczenie nabyte w ostatnim sezonie kazały sugerować, że w tym sezonie będzie lepiej. Po trzech kolejkach możemy powiedzieć, że sezon zaczął się jeszcze gorzej niż przed rokiem. Wysokie porażki z Olympique’em Lyon i FC Metz (po 0:3) oraz remis z Nimes Olympique to jeden z najgorszych scenariuszy na start rozgrywek, jaki ktokolwiek mógł sobie wymyślić.

W ostatnich tygodniach niewiele funkcjonowało w zespole Leonardo Jardima. Trafne byłoby tu stwierdzenie „zarówno w defensywie jak i ofensywie”. O umiejętnościach Wissama Ben Yeddera nie trzeba nikogo przekonywać, ale w pierwszych kilkudziesięciu minutach w nowych barwach wyglądał fatalnie, czego zresztą mogliśmy się spodziewać. Gelson Martins czy Henry Onyekuru wcale nie prezentowali się lepiej, choć w przypadku tego drugiego ewidentnie chodzi o brak zgrania, podobnie jak u byłego piłkarza Sevilli. W obronie było jeszcze gorzej. Osiem bramek straconych w trzech meczach to wynik koszmarny, którego nijak nie da się obronić.

Niestety, spory „wkład” w wyniki monakijczyków miała również postawa Kamila Glika, który w każdym meczu obwiniany był za stratę gola przez swoją drużynę. Zawodnik występujący w roli kapitana drużyny w każdym występie otrzymywał jedne z najniższych not, przykładowo w L’Equipe przekłada się to na trzy „3”. Reprezentant Polski przed sezonem walczył z kontuzją i przewidywano, że sezon zacznie na ławce rezerwowych, aby spokojnie wrócił do optymalnej dyspozycji. Trener zdecydował inaczej, choć jego umiejętności i doświadczenie nie przełożyło się choćby w najmniejszym stopniu na rezultaty klubu z Księstwa.

 

 

Nie lepsi byli jego koledzy z formacji, dlatego postanowiono sprowadzić za 18 milionów euro 25-letniego chilijczyka Guillermo Maripana z Deportivo Alaves. Były to rekordowe pieniądze dla monakijczyków, którzy jeszcze nigdy nie pozyskali obrońcy za taką kwotę. Ma stworzyć duet stoperów z Kamilem Glikiem, zaś zespół może opuścić Jemerson. Problemem jest również dyscyplina w drużynie, której piłkarze w pierwszych trzech spotkaniach sezonu zobaczyli trzy czerwone kartki. Najpierw ukarany został Cesc Fabregas (zawieszony na trzy mecze), później Ruben Aguilar, a w ostatnim meczu wspomniany już Jemerson. Była to pierwsza taka sytuacja w Ligue 1 od sezonu 2010/2011, gdy podobną passę zanotowało Nancy. 

Ważne będą również ostatnie dni letniego okna transferowego. Nie trzeba być geniuszem, aby zobaczyć, że monakijczycy potrzebują nowego defensywnego pomocnika. Na tej pozycji w nowych rozgrywkach występowali przecież Fabregas czy Jemerson, dlatego zdecydowano się ściągnąć Andre Silvę, który wiosną był wypożyczony do Monaco. Wiele mówi się o wypożyczeniu Tiemoue Bakayoko, ale Frank Lampard woli, aby zawodnik pozostał w klubie, który występuje w Premier League. Już po pierwszych niepowodzeniach ponownie zaczęto kwestionować warsztat trenerski Leonardo Jardima i to czy będzie on w stanie poskładać tę drużynę. 

- Łatwo jest krytykować, trudniej znaleźć rozwiązanie. Krytyka mnie nie rusza. Tak dziś funkcjonuje świat, wszystko dzieje się bardzo szybko i ludzie od razu domagają się zmian - przyznał szkoleniowiec podczas konferencji prasowej przed meczem z Nimes. 

Sytuacja od samego początku nie jest komfortowa, ale wierzymy, że włodarze klubu dotrzymają słowa i tym razem nie podejmą pochopnej decyzji, jaką było w przeszłości zwolnienie Jardima i zastąpienie go Henrym. Ludovic Obraniak w maju na antenie RMC Sport powiedział, że mistrz Francji z 2017 roku zbiera plony tego, że zniszczyli dynamikę rozwoju klubu przez handel i ekonomię. Dlatego niełatwym zadaniem jest pozbieranie się i powrót na piedestał. I mimo trudności oraz problemów, mamy nadzieję, że Monaco podniesie się i słaby początek sezonu będzie dla zespołu tylko motywacją do jeszcze cięższej pracy, która zaowocuje lepszymi wynikami. Bo ten klub po prostu nie zasługuje na to, aby gnieździć się w tabeli pomiędzy takimi zespołami jak Amiens czy Dijon...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się