var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Cafu: Czekałem na takie mecze. Nie będzie więcej transferów do Wisły Płock. Rywale lekceważą Legię

Autor: Marcin Łopienski
2019-08-29 12:20:45

Czwartkowa prasa skupia się na wieczornym meczu Legii Warszawa z Rangersami. Do tego nie brakuje tematów z Ekstraklasy. Wybraliśmy 21 materiałów z pięciu źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Cafu: Czekałem na takie mecze

„DOMINIK PIECHOTA: Pierwszy mecz w Warszawie pokazał, że Rangers nie są aż tak silni. Czego się dowiedzieliście z tego spotkania?

CAFU: Pokazali się jako zorganizowany zespół. Przede wszystkim ich trener jest bardzo inteligentny, Steven Gerrard to legenda Liverpoolu, w świecie piłki znają go wszyscy. Może być również wielkim trenerem. Ale pod względem samej gry niczym nas nie zaskoczyli, my też odrobiliśmy pracę domową. Moją bazą danych był dobry kolega Daniel Candeias, który dwa lata grał w Rangers i dopiero miesiąc temu odszedł do tureckiego Genclerbirligi. Opowiedział mi wszystko.

Piłka czasem latała nad głowami częściej niż w ekstraklasie. Niektórym drobnym zawodnikom jak Andre Martinsowi trudno było się odnaleźć?

Pierwszy mecz był mocno w brytyjskim stylu, ale wszyscy dali radę. Myślę, że najbardziej liczyła się psychika i cierpliwość. Zupełnie inaczej wychodzi się mecze w lidze i pucharach. W krajowych rozgrywkach częściej podejmiesz ryzyko. Tu wiesz, że każdy błąd może słono kosztować, dlatego ważne było utrzymać koncentrację całe spotkanie. Czasem to może męczyć, dlatego musisz być ponad to i walczyć. To normalne, że w pierwszym meczu każdy jest nieco bardziej stonowany, rywale się szanują, nikt nie chce zrobić głupoty przed rewanżem. Starcie w Glasgow będzie ciekawsze, nikt nie schowa się w defensywie”.

Więcej TUTAJ

***

„Szansa i nadzieja Legii”

„– Najważniejsze, by Szkoci szybko nie strzelili gola, bo to ich tylko nakręci. Z czasem mogą się denerwować i popełniać błędy. Pierwszy mecz dodał nadziei, szczególnie początek drugiej połowy, kiedy Legia potrafiła przerwać dominację Rangersów sprzed przerwy – mówi były reprezentant Polski Marcin Żewłakow, dziś ekspert TVP.

– Spotkanie w Warszawie pokazało, że rywal jest mocny, ale nie poza zasięgiem. Legia znajduje się na fali wznoszącej. Rangers to solidny, zdyscyplinowany taktycznie, silny fizycznie, wybiegany rywal. Ale fajerwerków taktycznych i technicznych się po nich nie spodziewam. Groźni będą po stałych fragmentach – dodaje Jacek Zieliński, kiedyś legendarny zawodnik warszawskiej drużyny, w której rozegrał ponad 400 meczów, dziś dyrektor Akademii”.

Więcej TUTAJ

***

„Gerrard w sercu ma już dwa kluby”

„Myślę o pracy non stop. W drodze do domu z treningu, od razu pojawia się mnóstwo myśli: kiedy mamy następny mecz, jak się do niego przygotować, ile mam nieodebranych połączeń, z kim powinienem porozmawiać. Jako piłkarz od godziny 13.30 byłem właściwie wolny, do następnego dnia nie musiałem się niczym martwić. Teraz dzień jest dłuższy – opowiadał na łamach „The Telegraph” Steven Gerrard”.

Więcej TUTAJ

***

„Gdzie się podział Amaral?”

„Po letniej rewolucji kadrowej Portugalczyk jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w składzie Kolejorza. Nic więc dziwnego, że to właśnie w nim upatrywano jednego z liderów przebudowanego i odmłodzonego zespołu. W końcu 27-latek już w zeszłym sezonie był kluczowym piłkarzem i chociaż końcówkę rozgrywek stracił z powodu kontuzji, to pod względem statystyk i tak wyprzedzał go tylko Christian Gytkjaer. Pierwszy rok w Lechu Amaral zamknął z ośmioma ligowymi golami i trzema asystami. Obecny rozpoczął jednak słabiej, niż można było oczekiwać”. 

Więcej TUTAJ

***

„Zmarnowana szansa Maka”

„ W poprzednim sezonie Michał Mak cieszył się z Lechią z zajęcia trzeciego miejsca w ekstraklasie. W Gdańsku był jednak głównie rezerwowym. Dlatego przy transferze do Wisły Kraków, w której się wychował, ale nigdy nie zadebiutował w pierwszej drużynie, przyświecał mu przede wszystkim zamiar bardziej regularnej gry. Początek sezonu wyglądał pod tym względem bardzo obiecująco, bo skrzydłowy cztery razy z rzędu wychodził w podstawowym składzie. Spisywał się jednak przeciętnie, dlatego w końcu stracił miejsce. Konkurencja w zespole znacznie się zwiększyła, po tym jak do kadry dołączyli Hiszpan Chuca i Brazylijczyk Jean Carlos Silva, a kilku zawodników wyleczyło kontuzje”.

Więcej TUTAJ

***

„Rapie dobrze jest w Polsce”

„Gdy Cornel Rapa na początku sierpnia strzelił dla Cracovii gola w wyjazdowym meczu z Rakowem Częstochowa (3:1), natychmiast porwał piłkę i schował ją pod koszulkę, a kciuk wsadził do ust. To znany na całym świecie sposób, w jaki piłkarze obwieszczają światu, że zostaną ojcami. – Zadedykowałem tę bramkę żonie i synowi, o którego długo się staraliśmy. To była moja pierwsza szansa, by ogłosić tę wiadomość, ale nie czekałem na to długo, bo wcześniej był okres przygotowawczy, a ciąża nie jest jeszcze zaawansowana – tłumaczy. I już cieszy się na Boże Narodzenie, które w tym roku zapowiada się wyjątkowo. – Pod koniec grudnia zostanę ojcem. To będzie największy prezent na święta – mówi z emocją w głosie”.

Więcej TUTAJ

***

„Nie będzie transferów do Wisły Płock”

„– Obecnie nie prowadzimy z kimkolwiek takich rozmów, które zmierzałyby do finalizacji. Może się to zmienić, bo okno zamyka się w poniedziałek. Kilku piłkarzy obserwujemy, ale zastanawiamy się, czy w ogóle zaczynać negocjacje – mówi prezes płockiego klubu Jacek Kruszewski”.

Więcej TUTAJ

***

„Tuszyński potrzebował zmiany otoczenia”

„Piłkarz, który podpisał z Piastem dwuletni kontrakt, ma zastąpić kontuzjowanego Daniego Aquino. Hiszpan już w pierwszej kolejce doznał poważnej kontuzji pachwiny. Do treningów ma wrócić dopiero w październiku. O tym, jak długa czeka go przerwa, lekarze informowali w połowie sierpnia i wtedy też Piast rozpoczął rozmowy z Tuszyńskim. 

– Chciałem zmienić otoczenie, a trener Waldemar Fornalik przekonał mnie do tego – mówi „PS” zawodnik, który przez dwa lata był związany z KGHM Zagłębiem Lubin. Ostatnio czuł się jednak tam źle. Trener Ben Van Dael zaczął stawiać na innego Patryka – Szysza. Młodzieżowiec strzelił dwa gole i Tuszyński stał się rezerwowym”. 

Więcej TUTAJ

***

„Konflikt o Kovaca jednym z powodów odejścia Hoenessa”

„Po długich rozważaniach Hoeness zdecydował się usunąć w cień, o czym media informowały od dłuższego czasu. Na początku sugerowano jednak, że decyzja 67-latka jest spowodowana głównie chęcią odpoczynku i spędzania większej ilości czasu z rodziną. W środę Stroiber przyznał, że jedną z przyczyn są też gorsze stosunki z Rummenigge, czego ostatnim przykładem jest „kłótnia o trenera”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„12 godzin Legii bez straty gola”

„16 sierpnia zeszłego roku, w rewanżowym meczu III rundy eliminacji LE, warszawska Legia zremisowała na wyjeździe z F91 Dudelange 2:2. Wynik ten oznaczał kontynuację… kompromitacji.  „Wojskowi” pierwsze spotkanie przegrali u siebie 1:2 i odpadli z walki o fazę grupową rozgrywek. Niemniej jednak w tamtym spotkaniu Legia straciła ostatniego gola w europejskich pucharach. W 17. minucie spotkania Arkadiusza Malarza, który strzegł wówczas bramki warszawskiego zespołu, pokonał Angolańczyk Stelvio. Od tamtej pory nikt do siatki wicemistrza Polski nie trafił, co oznacza, że Legia nie straciła gola w europejskich pucharach od 703 minut, czyli od niemal 12 godzin! W pierwszym meczu z Rangers FC stołeczny zespół ustanowił rekord pod względem czasu gry bez wpuszczonej bramki polskiego zespołu w europejskich pucharach. Drużyna Aleksandara Vukovicia poprawiła osiągnięcie… Legii z sezonu 2014/15, którą prowadził wówczas Henning Berg. „Wojskowi” nie stracili wtedy bramki przez 645 minut”.

Więcej TUTAJ

***

„Brosz: Chcemy poprawić bilans wyjazdowy”

„W meczu z Koroną Kielce Kamil Zapolnik zszedł z kontuzją. Czy będzie mógł zagrać Arką?

Marcin BROSZ: – Decyzję muszą podjąć lekarze. Jest na badaniach i nie ma jeszcze decyzji, czy będzie uczestniczył w treningach. Odnowiła mu się kontuzja mięśnia czworogłowego, z którą nie tak dawno się zmagał. Już w przerwie poczuł ból, ale zdecydował się wyjść na II połowę, żeby pomóc zespołowi. Robił wszystko, co mógł, ale później ten ból był zbyt duży, aby kontynuować grę.

Koronę pokonaliście pewnie 3:0 i nie można było mieć do was wielu zarzutów. Zagraliście naprawdę dobrze, chociaż oczywiście wszyscy wiedzą o problemach, które dręczą teraz kielecką drużynę. Ile tamtemu Górnikowi brakuje do poziomu Górnika, który trener chciałby osiągnąć?

Marcin BROSZ: – W I połowie na pewno fragmentami graliśmy coś, do czego dążymy. Budowaliśmy akcje, graliśmy z jednej strony na drugą, staraliśmy wykreować sobie sytuacje i te sytuacje były. Warto zwrócić uwagę na samo to, że strzeliliśmy dwie bramki po bardzo ładnych atakach. Pierwszy gol to akcja kombinacyjna, a druga to kontratak, czyli element, nad którym dużo pracujemy. Wiele jest jeszcze rzeczy, które musimy w najbliższym czasie poprawić, ale zdajemy sobie z tego sprawę. Cieszy nas także, że ani Michal Papadopoulos, ani Marcin Cebula nie doszli do klarownych okazji. Cała nasza obrona, wraz z bramkarzem, szczególnie w I połowie zagrała bardzo odpowiedzialnie i to naprawdę cieszy. Druga połowa była już całkiem inna. Chcieliśmy oczywiście strzelać kolejne gole, ale nastawiliśmy się na grę z kontrataku. Cieszymy się, że Igor Angulo zdobył w końcówce trzecią bramkę, chociaż już wcześniej mieliśmy okazje do podwyższenia, co niestety się nie udało”.

Więcej TUTAJ

***

„Obrońca od mistrza”

„28-letni stoper podpisał dwuletni kontrakt z możliwością przedłużenia go na kolejny rok. W Miedzi będzie grać z numerem 5 na koszulce.

Zawodnik pochodzący z Bielska-Białej jest wychowankiem miejscowego Podbeskidzia. Był w szerokim składzie drużyny, z którą w 2011 roku wywalczył historyczny awans do najwyższej klasy rozrywkowej.

W ekstraklasie grał z różnym skutkiem, zaliczył 13 spotkań w barwach „górali”, zaliczając przy tym wypożyczenia do klubów z niższych lig. Co ciekawe, w 2013 roku zawodnik starał się o angaż w „Miedziance”, jednak ówczesny trener Rafał Ulatowski podziękował mu za usługi. W 2015 roku Byrtek zaprezentował pełnię swoich umiejętności po odejściu z macierzyńskiego klubu w Chrobrym Głogów. Dzięki dobrej dyspozycji obrońca zapracował na transfer do Wisły Płock”.

Więcej TUTAJ

***

„Szymczyk: Miasto nas wycięło”

„W zwycięskim meczu z Widzewem Łódź wasza drużyna miała na przedzie koszulek znak zapytania. Co miał oznaczać?

Artur SZYMCZYK: – Ten pytajnik to nasz apel. Jeśli się do czegoś zmierza i potrafi to osiągnąć, by móc potem z danego dobra skorzystać, to obowiązujące przez lata zasady nie powinny być zmieniane. Pozbawiono nas realnych środków, do jakich dążyliśmy.

To znaczy?

Artur SZYMCZYK: – Od kilku lat częstochowski magistrat rozpisuje konkurs na promocję miasta przez sport, z rozdzieleniem na trzy wiodące u nas dyscypliny. Na pierwszym miejscu jest żużel, czyli Włókniarz. Na drugim miejscu – piłka nożna, czyli Raków, a na trzecim – siatkówka, czyli AZS. Raków korzystał z tej promocji, bo jednym z jej warunków był udział w rozgrywkach na szczeblu centralnym. Ta kwota na promocję przez piłkę wahała się między 1,5 a 1,8 miliona złotych, w zależności od roku”.

Więcej TUTAJ

***

„Piątkowski w Tychach rozliczany jest ze strzelonych goli”

„Od pierwszego występu Mateusza Piątkowskiego na zapleczu ekstraklasy minęło już 16 lat. Miał 18 wiosen, gdy w barwach Polaru Wrocław wybiegł na mecz z Cracovią, na inaugurację sezonu 2003/04. W jego trakcie – na bełchatowskiej murawie – cieszył się z też pierwszej bramki. Pierwszą wizytę w Tychach odnotował 11 lat temu, gdy w barwach Gawinu/Ślęzy Wrocław przyjechał na mecz z GKS-em i strzelił gola, zapewniające wrocławianom zwycięstwo 2:1. Snajperskimi umiejętnościami kibicom w całej Polsce zaimponował jednak szczególnie w sezonie 2014/15, bo w 24 meczach w barwach Jagiellonii Białystok zdobył 14 bramek, mając duży udział w zdobyciu przez zespół trenera Michała Probierza 3. miejsca w ekstraklasie. Strzelecką formą błysnął jeszcze wiosną ubiegłego roku, gdy w 15 występach w barwach Miedzi Legnica 8 razy pokonał bramkarzy rywali i przyczynił się do awansu do elity. Na tym jednak dobre wieści o snajperskich popisach się kończą. Jeden gol w rundzie jesiennej dla Miedzi i zimowa przeprowadzka do GKS-u Tychy, w którym w 11 wiosennych występach zdobył 2 bramki, nie zaspokoiły oczekiwań kibiców”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Legia na podbój Glasgow”

„Męczarnie z wicemistrzem Gibraltaru. Szczęśliwie minięci przeciętniacy z fińskiego KuPS. Tylko nieco schludniejszy dwumecz z greckim Atromitosem. Na początku lata zdawało się, że Legia do Europy nie pasuje. Mimo że człapała niezgrabnie, dzisiaj staje jednak przed szansą, by po dwóch sezonach przerwy wrócić do fazy grupowej Ligi Europy. – Nie ma się co oszukiwać, to dla nas jak finał – mówi przed meczem na stadionie Ibrox trener Aleksandar Vuković. W zeszły czwartek przy Łazienkowskiej jego piłkarze zremisowali z Rangers 0:0”.

Więcej TUTAJ

***

„Lech znowu z dużą frekwencją”

„Na początku sierpnia przed meczem Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław zapanowało niełatwe do wyjaśnienia szaleństwo. Po zupełnym zniechęceniu postępkami Kolejorza w poprzednim sezonie, gdy wielu kibiców deklarowało, iż ich noga więcej na stadionie nie postanie, spotkanie ze Śląskiem przyszły oglądać aż 32 tysiące ludzi. Nawet nie same wyniki Kolejorza (był on bowiem liderem ligi, ale rok wcześniej także nim był, a takiego boomu nie odnotowaliśmy), ale jego gra i zaangażowanie sprawiły, że mecze poznaniaków znów stały się atrakcją”.

Więcej TUTAJ

***

„Lider kiboli Lecha Poznań miał oferować kasę za trafienie racą w bramkarza Legii Warszawa”

„W piątek ma zacząć się proces siedmiu kiboli Lecha Poznań, w tym Piotra K., ps. "Klima". To stadionowy zapiewajło, który na drugiej trybunie, zajmowanej przez największych fanatyków, intonuje okrzyki i śpiewy. Zdaniem prokuratury podczas kończącego sezon 2017/2018 meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa "Klima" podżegał kiboli do wbiegnięcia na boisko i przerwania gry. Kibole polecenie wykonali. Zadyma odbiła się szerokim echem, a wojewoda zamknął stadion dla publiczności”.

Więcej TUTAJ

 

„RZECZPOSPOLITA”

„W Szkocji kibice również odegrają swoją rolę”

„90 minut na Ibrox Park zadecyduje jednak nie tylko o sytuacji finansowej Legii. Od wyniku tego meczu zależy sportowa ocena całego sezonu. Bez gry w Europie raczej nie uda się ugasić pożaru tlącego się niemal od dwóch lat przy Łazienkowskiej, a o awans może być bardzo trudno. Faworytami bukmacherów są gospodarze.

– Zarówno Parkhead Celticu, jak i Ibrox Rangersów, ale szczerze mówiąc, Ibrox nawet bardziej, mają w sobie coś magicznego. Ta magia polega na tym, że gospodarze dostają skrzydeł i potrafią pokonać znacznie silniejszego rywala. Piłkarze są dosłownie pchani przez kibiców do przodu – opowiada Maciej Żurawski, który w latach 2005–2008 był piłkarzem Celticu, na Ibrox wystąpił trzy razy, a w lutym 2006 r. to jego gol rozstrzygnął Old Firm Derby na korzyść Celticu na terenie rywala”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Legia zagra o kilkanaście mln złotów”

„Po pierwszym meczu czwartej rundy eliminacji Ligi Europy, sytuacja w parze Rangers FC - Legia Warszawa wciąż nie jest wyjaśniona. Wicemistrzowie Polski zremisowali bezbramkowo na własnym obiekcie i jadą na Ibrox Park walczyć o awans do fazy grupowej europejskiej "drugiej ligi". Podopieczni Aleksandara Vukovicia nie stoją na straconej pozycji. Ten mecz jest ważny dla Legii nie tylko ze względu na ambicje powrotu na salony, ale również ze względów finansowych. Wejście do fazy grupowej Ligi Europy pozwoli zasilić budżet klubu o bardzo przyzwoitą sumę”.

Więcej TUTAJ

***

„Najważniejszy mecz Legii Vukovicia”

„Kilkadziesiąt godzin temu na Ukrainie gruchnęła plotka, że w przypadku braku awansu Vuko straci pracę, a zastąpi go Aleksandr Chackiewicz, zwolniony właśnie z Dynama Kijów. Sprawdziliśmy: nasze źródła zapewniają, że to nieprawda, że w klubie nie ma takich planów. Działacze Legii są zdania, że drużyna robi postępy, więc Vuković zasługuje na większy kredyt zaufania. Zatem nawet jeśli nie uda się awansować, to Serb pozostanie szkoleniowcem wicemistrzów Polski.

- Ten jeden mecz jest dla nas jak finał. Chcemy go tak zagrać, żeby po ostatnim gwizdku nie mieć do siebie żadnych pretensji. Nie przyjechaliśmy tu podziwiać Ibrox Park, a grać o awans - powiedział Vuković na konferencji prasowej. - Do meczu podchodzę z dużym spokojem. Nie chcę się nadmiernie ekscytować. Wiemy z jak dobrym rywalem się mierzymy, ale pierwszy mecz pokazał, że z trudnym przeciwnikiem też potrafimy rozegrać dobre spotkanie. Myślę, że ten pierwszy mecz, pod względem poziomu przeciwnika i poziomu naszej gry przypominał mecz ze Sportingiem Lizbona (1:0) czy ten z Ajaksem Amsterdam w Warszawie (0:0)”. 

Więcej TUTAJ

***

„Rywale lekceważą Legię”

„Podopieczni Aleksandara Vukovicia udowodnili, że rywale "nie są Barceloną", o czym w rozmowie na gorąco z TVP Sport przekonywał Igor Lewczuk. Mimo niekorzystnego układu w pierwszym spotkaniu, zawodnicy Rangers FC wydają się być przekonani o swojej wyższości. Dość wymowne okazują się słowa szkoleniowca szkockiego zespołu, Stevena Gerarda.

- Wierzę, że jeśli pokażemy nasz potencjał, to wystarczy to do awansu. Na naszym stadionie mamy naprawdę dobry bilans. To nie jest najmilsze miejsce dla naszych rywali. Spodziewam się, że fani zadbają o odpowiednią atmosferę, a my odwdzięczymy im się dobrym występem - mówi przed meczem legenda Liverpoolu”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się