var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Haraslin zostanie w Lechii. Magiera: Raków i Legia to dwa różne światy. Stevanović znów zapadł się pod ziemię

Autor: zebrał Sebastian Czarnecki
2019-08-30 12:20:39

Już dziś rusza siódma kolejka polskiej Ekstraklasy, więc w piątkowej prasie nie zabrakło przedmeczowych tematów, jak i ciekawych wywiadów. Zebraliśmy dla was 22 materiały z 5 źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Lukas Haraslin zostanie w Lechii Gdańsk?”

„Lukaš Haraslin na 99 procent zostanie w Lechii Gdańsk, chociaż cieszył się zainteresowaniem wielu klubów. W ostatnich dniach głośno było o tym, że chciałaby go Mallorca, ale na spekulacjach się skończyło. Żadna oficjalna oferta do klubu nie wpłynęła i z tego, co słyszymy, na 99 procent Haraslin zostanie w Gdańsku.”

Więcej TUTAJ 

***

„Magiera: Raków i Legia to dwa różne światy”

„Komu w niedzielę będzie kibicował Jacek Magiera?

Jacek Magiera: Mówiłem to już w poprzednim sezonie przed meczem Pucharu Polski, kiedy Raków grał z Legią. Nie mogę powiedzieć, który z klubów bardziej kocham. Traktuje oba jak te, które są najbliższe mojemu sercu. W Rakowie stawiałem pierwsze kroki. Uczyłem się wszystkiego, w tym podstaw piłki nożnej. W Częstochowie nabrałem sportowego charakteru, dyscypliny i czerpania radości z tego co robię. Tam wypłynąłem na szerokie wody. Będąc zawodnikiem Rakowa zadebiutowałem w juniorskiej reprezentacji Polski, a potem w ekstraklasie. Poprzez zdobycie mistrzostwa Europy U-16 w 1993 roku, dalsze występy w młodzieżowych kadrach i dobrą grę w Rakowie trafiłem do Legii, gdzie osiągnąłem największe sukcesy jako piłkarz. W Warszawie trafiłem na futbolową głęboką wodę. Zdobyłem wszystkie możliwe trofea w naszym kraju. Mistrzostwo Polski, Puchar Polski, Superpuchar, Puchar Ligi. Później byłem trenerem Legii, z którą sięgnąłem po tytuł i prowadziłem ją w Lidze Mistrzów. Oba kluby są mi bliskie i obu kibicuje.

Będzie pan w niedziele na meczu?

Oczywiście. Usiądę w jednej z lóż i ze spokojem obejrzę to spotkanie. Będę trzymał kciuki za obie drużyny.

Czyli dla pana najlepszy będzie remis?

Nie. Chciałbym żeby to było dobre widowisko. Piłka ma dawać przede wszystkim pozytywne emocje. Ważne dla mnie jest to, żeby piłkarze obu ekip zaprezentowali się bardzo dobrze. Fajnie jakby grali odważnie i ofensywnie. To pozwoli mi z jeszcze większą radością patrzeć na te dwa kluby. Po golach dla obu zespołów zachowam się tak samo. Przyjmę to ze spokojem, bo jako trener reprezentacji Polski U-20 muszę być ponad wszelkimi podziałami i sympatiami. Będę przede wszystkim oglądał ten mecz przez pryzmat piłkarzy, którzy mogą grać w mojej kadrze.”

Całą rozmowę z Jackiem Magierą znajdziecie TUTAJ

***

„Dariusz Adamczuk: W Pogoni nie chcemy wieży Babel”

„Mateusz Janiak: Kiedy na pana telefonie wyświetla się nieznany numer, nie obawia się pan, że znowu trzeba będzie odpowiadać na pytania, co z Adamem Buksą lub Zvonimirem Kožuljem?

Dariusz Adamczuk (szef pionu sportowego Pogoni): Nie, ale rzeczywiście było wokół nich spore zainteresowanie. Szczególnie przed meczem z Wisłą Płock, w którym zabrakło Zvonka z powodu urazu, było mnóstwo zapytań, czy już go sprzedaliśmy.

I co?

Na ten moment nie.

To było wyczerpujące lato?

Tak, choć początkowo wszystkie działania mieliśmy zaplanowane, tyle że zawirowania związane ze Zvonimirem, Adamem, kontuzją Kamila Drygasa i odnowieniem urazu Mariusza Malca, sprawiły, że sytuacja była cały czas dynamiczna.”

Więcej TUTAJ

***

„Gra tu jakiś cwaniak?”

„Cwaniak – zgodnie ze słownikową definicją, to człowiek przebiegły, radzący sobie w każdej sytuacji, często czyimś kosztem. Ostatnio jest to też najczęściej używane słowo przy alei Unii 2 w Łodzi. Bo właśnie brakiem sprytu, połączonego z ligowym doświadczeniem tłumaczą ostatnie wyniki ŁKS i piłkarze, i działacze, i sztab szkoleniowy biało-czerwono-białych. Choć łodzianie przesadnie nie ryzykują, błędy w defensywie i tak się zdarzają. I to te banalnie proste. Jak chociażby przy straconym golu na 2:2 w meczu z Legią Warszawa, kiedy Jarosław Niezgoda z dziecinną łatwością wygrał walkę o piłkę z obrońcami gospodarzy. Albo takie jak chwilę później, kiedy wicemistrzowie Polski strzelili na 3:2. Szybka kontra, którą można było przerwać, skończyła się kolejnym golem.”

Więcej TUTAJ

***

„Trzecia próba napastnika Lecha”

„Maciej Sypuła: Wierzy pan, gdy ktoś mówi, że „do trzech razy sztuka”?

Paweł Tomczyk: To zależy, bo nie wiem, dokąd pan z tym pytaniem zmierza.

Jakby się tak dokładniej zastanowić, obecne wejście do zespołu Lecha jest już pana trzecim podejściem do pierwszej drużyny. Poprzednie kończyły się późniejszymi wypożyczeniami do innych klubów. Pytanie, czy to obecne zakończy się sukcesem?

A to już czas pokaże. Chciałbym, żeby się udało i mocno w to wierzę. Ale też zdaję sobie sprawę, jak dużym klubem jest Lech i że w związku z tym mogę nie dostać takiej liczby okazji do gry, jakiej bym oczekiwał. Wiadomo, jakim rywalem do walki o skład jest Christian Gytkjaer. On jest zdecydowanym numerem jeden, gwiazdą ligi. Osiąga takie liczby, jakie miał kiedyś w Lechu Robert Lewandowski. Teraz jedzie na zgrupowanie reprezentacji Danii. Zagrał w ostatnim meczu z Rakowem, strzelił dwa gole.

Wygranie z nim rywalizacji jest w ogóle wykonalne?

Jakbym czuł, że nie jestem w stanie tego zrobić, to nie miałbym po co wychodzić na trening. Wiadomo, że będzie o to bardzo ciężko, ale ja muszę robić wszystko, by na każdych kolejnych zajęciach próbować się do niego zbliżać. Tylko tyle i aż tyle.”

Więcej TUTAJ

***

„Nowe otwarcie w Gdyni”

„Ponowne sprowadzenie Marko Vejinovicia i nowy prezes mają być początkiem zmian na lepsze w Arce. Po sześciu kolejkach wyglądało to bardzo słabo. Dwa punkty, dwa strzelone gole i ostatnie miejsce w lidze. Dorobek nie powalał, a i perspektywy na poprawę tego stanu rzeczy były marne. – Mamy określoną kadrę i z nią pracujemy. Też bym chciał grać o wyższe cele, ale trzeba zdać sobie sprawę, że będziemy walczyć o utrzymanie. Wszystko trzeba teraz ułożyć, chociaż nie mamy czasu. Próbujemy to jakoś zrobić. Na razie idzie nam mizernie, wierzę jednak w tych chłopaków. Wiem, że wielu już nas „odstrzeliło”, lecz broni nie składamy i niejednego jeszcze zaskoczymy – mówił po porażce z Cracovią (1:3) trener Jacek Zieliński.”

Więcej TUTAJ

***

„Powstała wyrwa po Serbie”

„Miarka się przebrała 28-latek znów zawiódł kolegów z drużyny i władze klubu. Alen Stevanović kolejny raz zapadł się pod ziemię. Przestał pojawiać się na treningach Wisły Płock i słuch o nim zaginął. Taka sytuacja powtórzyła się czwarty raz odkąd Serb w marcu tego roku został graczem Nafciarzy. Teraz powrotu do zespołu już nie będzie. Wisła wystąpiła do Izby ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych o rozwiązanie umowy z piłkarzem.”

Więcej TUTAJ

***

„Szysz wraca z odsieczą”

„Latem Lubin opuściło aż trzech ważnych piłkarzy z podstawowego składu (Filip Jagiełło, Bartłomiej Pawłowski i Patryk Tuszyński), dlatego tym sprawniej należy przygotować odpowiednich następców. Jednym z nich jest Patryk Szysz, który może grać na boku pomocy bądź w ataku. Jego formę docenił Czesław Michniewicz, powołując go do nowej kadry narodowej U-21. Lubinianin, występując jako wysunięty napastnik, w obecnym sezonie strzelił już dwa gole, ale w starciu z Legią (0:1) był znacznie lepszy, gdy po przerwie został przesunięty na skrzydło. Właśnie przy Łazienkowskiej doznał kontuzji wykluczającej go z udziału w dramatycznie nieudanym spotkaniu z Piastem (0:3). Wychowanek Górnika Łęczna lekko naciągnął więzadła w kolanie, ale na szczęście nie było to nic groźnego. Trener Ben van Dael przyznał, że nie chciał w najmniejszym stopniu ryzykować pogłębienia urazu, dlatego dał piłkarzowi odpocząć.”

Więcej TUTAJ

***

„Nagrodzona wytrwałość”

„Trudno o bardziej symptomatyczny dla całej kariery Michała Buchalika okres niż kilka tygodni na początku marca tego roku. 30-latek rozpoczął rundę jako rezerwowy bramkarz Wisły, co w ciągu pięciu lat od transferu do Krakowa z Ruchu Chorzów zdarzało mu się dość często. Nie narzekał jednak, tylko czekał na szansę. Mateusz Lis, czyli ówczesny numer jeden Białej Gwiazdy, nie miał dobrego okresu. Od początku rundy wiosennej popełniał błędy, a trener Maciej Stolarczyk po raz kolejny musiał odpowiadać na pytania dotyczące obsady bramki. Wreszcie po zwycięstwie w Kielcach (6:2), w którym młody bramkarz znów się nie popisał przy obu straconych golach, nawet zawodnicy Wisły mieli trenerowi sugerować przemyślenie zmiany w bramce. Na derby z Cracovią w podstawowym składzie faktycznie wyszedł Buchalik. Ale po trzydziestu minutach do bramki musiał wskoczyć Lis, bo wychowanek Energetyka ROW Rybnik naderwał mięsień uda. Zamiast wykorzystać szansę, na którą długo czekał, przez trzy miesiące musiał się rehabilitować. Sezon był dla niego zakończony.”

Więcej TUTAJ

***

„Jak Dom z papieru”

„Ostatnie tygodnie Jorge Felix miał intensywne. Rozdawał autografy przy stadionie Górnika Zabrze, spotkał się z jednym ze swoich idoli oraz kusili go Hindusi. Meta trzeciego etapu kolarskiego wyścigu Tour de Pologne 5 sierpnia znajdowała się tuż obok Areny Zabrze. Pomocnik Piasta Gliwice, który jest fanem kolarstwa, wybrał się na finisz. – Znalazłem dogodne miejsce i czekałem w pobliżu mety na zawodników. Ludzie zaczęli podchodzić do mnie, prosili o wspólne zdjęcie, autograf. Kiedy było coraz więcej osób, poszedłem sto metrów dalej, nie chciałem budzić nadmiernego zainteresowania, bo doskonale wiem, że kibice Górnika i Piasta nie przepadają za sobą. Ale tam również proszono mnie o fotkę oraz podpis na kartce. Nikt z tych kibiców nie wspominał o Piaście czy Górniku i do teraz nie wiem, czy przypadkiem nie pomylono mnie z jakimś piłkarzem zabrzańskiego klubu – opowiada, głośno się śmiejąc.”

Więcej TUTAJ

***

„Długie schody do nieba”

„Mateusz Cholewiak kiedyś marzył o tym, by grać i strzelać jak David Beckham, były angielski gwiazdor Manchesteru United i Realu Madryt. – Nie będę udawał fałszywie skromnego. Ten gol z Cracovią dał mi mnóstwo satysfakcji. Wchodząc z ławki, chciałem dać impuls drużynie i samemu sobie. Decyzję o strzale podjąłem w ułamku sekundy. Wypracowałem pozycję i jak już zszedłem na lewą nogę, wiedziałem, że muszę oddać strzał, bo sytuacja była idealna. Podjąłem ryzyko, no i pięknie wyszło. W akcję wcześniej włożyłem dużo wysiłku, przebiegłem 30 metrów, wciąż walcząc o piłkę, ale nie zastanawiałem się, co będzie, jeśli strzał zupełnie mi nie wyjdzie. Wciąż miałem wystarczająco dużo sił, w końcu na boisko wszedłem tylko kilkanaście minut wcześniej. Gdy byłem dzieckiem, moim idolem stał się David Beckham. Pierwszą koszulką, którą dostałem od ojca, to ta nazwiskiem Beckhama z reprezentacji Anglii. On grał na skrzydle, a ja wtedy marzyłem o grze w ataku. A później okazało się, że jednak jestem skrzydłowym. Miałem się na kim wzorować. Gdyby Anglik zobaczył tego gola w meczu z Cracovią, może by się mu trochę spodobało. Czy biłby strzelcowi brawa? Wierzę, że chociaż raz by klasnął w dłonie...”

Więcej TUTAJ

***

„Skazany na grę z większymi”

„W Legii Bartosz Bida przeszedł testy jako stoper, do Jagiellonii trafił jako napastnik, a teraz strzela gole jako skrzydłowy. Do bycia najmłodszym przyzwyczajał się od pierwszych wizyt na murawie. Dziś jest jednym z największych beneficjentów przepisu o młodzieżowcu, a wcześniej długo przeżywał, że musi grać ze starszymi. Na boisko i pierwszy trening w Rzeszowie został zawieziony jako 4-latek razem ze starszym o trzy lata bratem. Trzymał go za rękę, drugą ocierał łzy, a piłka średnio go wtedy interesowała. Opiekun nie mógł rozpocząć „gierki” zwieńczającej trening, dopóki Bartosz Bida nie został przydzielony do drużyny brata. Trzy lata w takim wieku to przepaść. Dzieci miały swoje grupki znajomych, brat od razu ruszał do rówieśników, a najmłodszy przez ponad godzinę snuł się po murawie. Teraz do dorosłego grania wchodzi już bez kompleksów, bo jako jedyny piłkarz urodzony w XXI wieku ma już dwie bramki w tym sezonie.”

Więcej TUTAJ

***

„Nastolatek lepszy od gościa z Barcelony”

„Przed rozpoczęciem sezonu nikt nie przymierzał Ściślaka do pierwszego składu, chociaż przy Roosevelta przygotowywano go do tego od dwóch lat. – „Ścisły” grał w zespole rezerw, Centralnej Lidze Juniorów, robił postępy i dlatego trafił do jedynki, a teraz pokonuje kolejne etapy – cieszy się Marcin Brosz. Nastolatek jednak nie przypuszczał, że tak szybko znajdzie się w jedenastce. – Kiedy latem sprowadzono Alasanę Manneha i Filipa Bainovicia, myślałem, że będzie mi bardzo ciężko o jakiekolwiek minuty gry, bo oni posiadają dużą jakość piłkarską – zdradza.”

Więcej TUTAJ

***

„Stacja Ekstraklasa, proszę wysiadać”

„Z każdym oknem transferowym w Polsce coraz mocniej widać, jak wielkiego tempa nabrał europejski rynek. Sytuacja, w której Maciej Żurawski wyjechał z ligi dopiero w wieku 29 lat, dziś jest już niemożliwa. Wyjeżdżają coraz młodsi i coraz słabsi. Dawniej był popyt jedynie na gwiazdy ligi. Teraz wyjeżdżają i najlepsi, i przeciętniacy. Różnią ich jedynie miejsca, w których lądują. Dlatego dla kibiców coraz sensowniejszym rozwiązaniem robią się klubowe koszulki bez nazwisk na plecach. One przynajmniej nie tracą aktualności co rok.– pisze Michał Trela w komentarzu do sytuacji zawodników w polskiej lidze.”

Więcej TUTAJ

***

„Przystanek Ekstraklasa”

„Przed meczem z Arką Gdynia w poprzedniej kolejce Janusz Filipiak zaprosił na murawę krakowskiego stadionu Marcina Budzińskiego i Damiana Dąbrowskiego. Obaj chwilę wcześniej odeszli odpowiednio do Arki i Pogoni Szczecin, bo nie mieli aktualnie większych szans na grę w zespole Michała Probierza. Żegnano ich jednak z honorami, bo obaj spędzili w klubie z ulicy Kałuży wiele lat. Dąbrowski był nawet klubowym rekordzistą w tzw. erze Comarchu, jak w Cracovii określa się granicę między prehistorią a współczesnością, broniąc barw Pasów przez siedem lat. – Zawsze byłeś moim ulubionym piłkarzem – zwrócił się do Budzińskiego prezes Cracovii. Coraz rzadziej kibice klubów ekstraklasowych mają okazję wypowiedzieć podobne zdanie. Zanim zorientują się, kto z nowych nabytków wzbudza w nich jakiekolwiek pozytywne uczucia, zwykle piłkarze są już gdzie indziej. To problem nie tylko Pasów, które mają jedną z najmniej stabilnych kadr w lidze, ale całej ekstraklasy. A nawet wszystkich lig na podobnym poziomie.”

Więcej TUTAJ

***

„Wygrzani w hiszpańskim słońcu”

„Gdzie w Polsce szukać tak wartościowych napastników, skoro najlepsi uparli się – co zrozumiałe – na wyjeżdżanie? Dziury naturalnie trzeba łatać, ale problem nie jest w łataniu. Martwi, że sprowadza się piłkarzy przeciętnych, takich, co ekstraklasę traktują jeszcze gorzej niż na to zasługuje. Przyjechać, podpisać dobry kontrakt, zarobić i wracać. Dotyczy to pewnie również Hiszpanów, tyle że oni zwykle bezdyskusyjnie potrafią grać w piłkę, a przy okazji umieją też uwieść oglądających. Pewnie, że zdarzają się hiszpańskie niewypały, ale w szerokiej skali jest ich chyba mniej niż wśród przedstawicieli innych nacji, ewentualne kłopoty są skutkiem niezaleczonych kontuzji, problemów aklimatyzacyjnych, może jeszcze jakichś innych. W końcu gdy Hiszpan grający w Polsce dostaje lepszą ofertę z zagranicy, ma prawo trochę zwariować. I pewnie dlatego skupiony Carlitos w Wiśle Kraków a rozkojarzony Carlitos w Legii czasami wyglądali jak dwaj różni piłkarze. Ten pierwszy czarował, drugi – niekoniecznie. Tę cenę trzeba zaakceptować. I pogodzić się z myślą, że z Hiszpanami w naszej lidze może i bywa źle, ale bez nich jest jeszcze gorzej - twierdzi Antoni Bugajski w najnowszym felietonie z cyklu „Liga pod ciśnieniem”.”

Więcej TUTAJ

***

„Oficjalnie: Oliver Kahn wraca do Bayernu w nowej roli”

„Oliver Kahn w 2022 roku zastąpi na stanowisku dyrektora generalnego Bayernu Monachium Karla-Heinza Rummenigge. Z początkiem przyszłego roku były bramkarz wejdzie za to do zarządu klubu. O tym, że były znakomity bramkarz wróci do Bayernu już w zupełnie nowej roli mówiło się od dawna. W piątek szefowie mistrzów Niemiec potwierdzili te informacje. Oliver Kahn po zakończeniu kariery piłkarskiej wraca do klubu, w którym występował przez 14 lat, ale już w zupełnie innym charakterze. 50-latek od stycznia dołączy do Bawarczyków w roli jednego z dyrektorów, a dwa lata później zastąpi w roli szefa Karla-Heinza Rummenigge. Kahn podpisał 5-letni kontrakt.”

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Górnik Zabrze. Przełamać gdyński impas”

„Arka przechodzi obecnie trudny okres. Trener Marcin Brosz jest tego świadomy i wie, że z racji niekorzystnej sytuacji w szeregach przeciwnika stadion w Gdyni będzie dzisiaj wyjątkowo nieprzychylnym terenem. Arka zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, a jej piłkarze będą robili wszystko, żeby odbić się od dna, póki sezon jeszcze nie rozkręcił się na dobre. W ramach ciekawostki można także dodać, że Arka jest jednym z niewielu klubów w Polsce, którym gola nie strzelił jeszcze Igor Angulo. 35-latek mierzył się z gdyńskim zespołem już 5 razy, a jeszcze nigdy nie trafił do jego siatki.”

Więcej TUTAJ

***

„ROW 1964 Rybnik. Zator przy gliwickiej”

„Problemy w ROW-ie. Klub ma już dwumiesięczne zaległości w pensjach względem zawodników, którzy zostali w drużynie po spadku z drugiej do trzeciej ligi. Poprzednie wypłaty otrzymali za maj, a 10 września przypada termin kolejnej. Ci zaś, którzy z końcem czerwca opuścili Rybnik, ostatnie pieniądze ujrzeli za kwiecień. – Za chwilę zrobi się już wrzesień. Nasze telefony są odbierane, ale jesteśmy zbywani – mówi jeden z zawodników, którym ROW zalega pieniądze.”

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Ligowa Polska przebija dno Europy”

„Trzeci rok z rzędu nie będzie polskiego klubu w fazie grupowej europejskich rozgrywek. Dla Legii Warszawa to strata około 30 mln zł. I jak się tu odbić od dna?”

Więcej TUTAJ

 

„FAKT”

„Naraził się generałom w Legii. Tak go upokorzyli”

„W latach 80 zapowiadał się na wielkiego piłkarza. Ale poszedł nie do tego klubu co trzeba i komunistyczni działacze postanowili go upokorzyć. Do dziś jednak Jerzy Wijas – który 12 lutego skończy 57 lat – ma związki z futbolem. Trenuje w swoich rodzinnych Mysłowicach Górnika 09, jedną z najstarszych drużyn w Polsce. W prasie sportowej z tamtych lat uderza brak jakiegokolwiek reportażu o zawodniku, który grał w kadrze z Bońkiem czy Dziekanowskim. Jeden z dziennikarzy powiedział wprost: „Chodziło o wojsko, obowiązywała nas cenzura”.”

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Nie żyje 9-letnia córeczka byłego selekcjonera Hiszpanii. Wzruszające pożegnanie”

„Odejście Luisa Enrique z roli selekcjonera reprezentacji Hiszpanii było owiane tajemnicą. Niestety, dziś wiadomo, dlaczego szkoleniowiec zrezygnował z pracy dla La Furia Roja. Po pięciu miesiącach walki ze złośliwym nowotworem, 9-letnia córka trenera, Xana, zmarła. Szkoleniowiec poinformował o tym kibiców za pośrednictwem mediów społecznościowych. - Będziemy za Tobą niesamowicie tęsknić i będziemy wspominać Cię przez każdy dzień naszego życia z nadzieją, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Będziesz gwiazdą, która będzie prowadzić naszą rodzinę- napisał Enrique.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się