var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Patryk Zajega

To nie żart, Arka wygrywa mecz. Co więcej, wygrywa go w naprawdę dobrym stylu. Arka – Górnik 1:0

Autor: Maciej Golec
2019-08-30 20:29:43

Nie ma już w PKO Ekstraklasie drużyny, która nie potrafiła wygrać spotkania. Arka Gdynia w końcu się przełamała i to nie po jakimś babolu w 90. minucie, samobóju czy innych cudach na kiju. Po prostu zagrała dobre spotkanie, wykorzystała jedną z wielu okazji i skutecznie się broniła. Może nie do pomyślenia, ale taki jest fakt. Gdynianie byli dziś od Górnika wyraźnie lepsi.

W ciągu ostatniego tygodnia wokół Arki sporo się działo. Zmiana prezesa i dość zaskakujący transfer Marko Vejinovicia to ruchy mające pomóc drużynie wyjść z głębokiego dołka, w którym ta znajduje się od wiosny poprzedniego sezonu. Zmiany zaszły też w podstawowym składzie, bo w porównaniu do ostatniego meczu z Cracovią aż sześciu zawodników usiadło na ławce. I musimy przyznać, że to się naprawdę nieźle oglądało. Oczywiście patrzymy przez pryzmat poprzednich spotkań, więc wymagania podświadomie mogły nie być zbyt wysokie, ale jednak była to zupełnie inna Arka. Była gra kombinacyjna, na jeden kontakt, dobrze dysponowany środek pomocy zapewne napędzony dobrą formą Vejinovicia. Co prawda, brakowało konkretów pod bramką Martina Chudego – bramkarz Górnika przez wiele czasu nie musiał się wysilać, ale w przypadku gdynian każdy krok w dobrą stronę powinien być satysfakcjonujący. 

Jak na polską ligę, tempo meczu było zaskakująco dobre. Szybkie kontry Górnika i za chwilę odpowiedź Arki. Jedyne czego na początku nam brakowało, to bramek i klarownych szans do ich zdobycia – pierwszą z nich miał Igor Angulo w 3. minucie i w sumie musiało nam to wystarczyć na kolejne pół godziny, bo to właśnie wtedy, w ciągu kilku minut, Maciej Jankowski zmarnował dwie kapitalne sytuacje, za co na pewno dostał burę w szatni. Nie mniejszą powinien dostać jednak Boris Sekulić, który nie miał prawa dopuścić do takiego stanu rzeczy – raz wsadzony na karuzelę na skrzydle, potem bujający w obłokach w polu karnym. Takie błędy po prostu trzeba wykorzystywać i to właśnie między innymi przez tak rażącą nieskuteczność gdynianie dzierżą obecnie miano najgorszej ofensywy w lidze. 

Z kolei na plus możemy wyróżnić młodzieżowców zabrzan – Kopacz i Ściślak dobrze ze sobą współpracowali w pierwszej połowie, przez co też napędzali wiele akcji Górnika w środku pola. A z drugiej strony? Cóż, Erik Janza robił to, co do niego należało – umiejętnie trzymał w kieszeni Kamila Antonika. Zgadujemy, że nie było to specjalnie wymagające zadanie, zwłaszcza, że długimi fragmentami skrzydłowy Arki sam utrudniał sobie życie. 

Gdyby Arka dziś nie wygrała, niewykorzystane sytuacje mogłyby śnić się Jankowskiemu przez długi czas. Na szczęście dla Polaka był dziś na boisku Dawit Schirtladze. Drugi gol w drugim spotkaniu z rzędu i, co warto dodać, kolejny przedniej urody. Gruzin nominalnie nie jest napastnikiem, ale liczby jak na razie wykręca lepsze niż wszyscy inni snajperzy Arki razem wzięci, więc może właśnie takie rozwiązanie jest dla drużyny Jacka Zielińskiego optymalne? 

Nie da się ukryć, że przełamanie w ofensywie to też pokłosie dobrej gry całej drużyny. Polot to słowo raczej rzadko używane w kontekście gdynian w tym sezonie, a dzisiaj mogliśmy większość arkowców bez obaw właśnie za to pochwalić. Michał Nalepa oddawał wiele strzałów, Adam Marciniak bardziej przypominał dziś pewnego siebie skrzydłowego niż pokracznego defensora z poprzednich spotkań, Vejinović pokazywał to, do czego nas już przyzwyczaił. Była dziś widoczna u gospodarzy namiastka optymalnej formy, jakiej nie widzieliśmy od dawna. 

Niesprawiedliwe by było jednak pominięcie Górnika. Początkowo w drugiej połowie zostali zdominowani, ale zmiany, które przeprowadził Marcin Brosz dały impuls do ataku. Pavels Steinbors absolutnie nie mógł spać spokojnie, bo trochę więcej szczęścia i Przemysław Wiśniewski bądź Jesus Jimenez doprowadziliby do wyrównania. Ale napór Górnika nie trwał długo, Arka była dziś wyraźnie lepsza – zasłużenie zgarnęła komplet punktów i uciekła ze strefy spadkowej. Ten mecz może być światełkiem w tunelu dla podopiecznych Jacka Zielińskiego

Arka Gdynia 1:0 Górnik Zabrze (0:0)

1:0 – Schirtladze 55’ (asysta Marciniak) 

Arka: Steinbors (6) – Zbozień (5), Maghoma (5), Helstrup (5), Marciniak (6)(85’ Danch – bez oceny) – Busuladzić (5), Vejinović (6), Antonik (3)(69’ Młyński – 5), Nalepa (6), Jankowski (4)(79’ Budziński – bez oceny) – Schirtladze (7). 

Górnik: Chudy (5) – Sekulić (4), Wiśniewski (4), Bochniewicz (3), Janża (5) – Ściślak (5) (72’ Matuszek – bez oceny), Matras (5) (59’ Baidoo – 5) – Kopacz (5) (46’ Bainović – 6), Jimenez (4), Wolsztyński (4) – Angulo (4).

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Nota: 6.

Widzów: 6321.

Żółte kartki: Busuladzić – Wiśniewski.

Piłkarz meczu: Dawit Schirtladze.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się