var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Nie ma fazy grupowej Ligi Europy, Legia musi sprzedawać. Nowy kontrakt Lewandowskiego, czyli triumf zdrowego rozsądku

Autor: zebrał Paweł Łopienski
2019-08-31 12:01:11

Sobotnia prasa jak zwykle nieco wyhamowała względem tego, co mogliśmy przeczytać w trakcie tygodnia. Gazety skupiły się na zagranicznych ligach, choć nie zabrakło tekstu o Legii, czyli konsekwencjach braku awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Dzisiaj zebraliśmy dla Was 18 materiałów z 5 źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Trzeba kogoś sprzedać"

"I na pogrzebach bywa weselej – atmosfera w drodze powrotnej z Glasgow była przygnębiająca. Dominowała cisza, poczucie zmarnowanej szansy i ogromne rozczarowanie. Po porażce 0:1 Legia po raz trzeci z rzędu nie zagra w fazie grupowej europejskich pucharów. Straci punkty w rankingu UEFA i w kolejnej edycji, jeśli się zakwalifikuje, będzie rozstawiona w trzech pierwszych rundach LE albo dwóch LM. Ale nie to jest najważniejsze – odpadnięcie z pucharów oznacza kilkadziesiąt milionów złotych straty. Żeby zasypać dziurę budżetową, trzeba szukać oszczędności i sprzedawać piłkarzy. Na jednym może się nie skończyć".

Więcej TUTAJ

***

"Przełamać niemoc"

"Dla klubu z Częstochowy Legia zawsze była trudnym rywalem w ekstraklasie. Do tej pory warszawianie wygrali pięć spotkań z Rakowem i w trzech padał remis. Ekipa spod Jasnej Góry nigdy nie pokonała stołecznego zespołu w lidze. Ostatnie spotkanie Legia – Raków (2:0) odbyło się 28 marca 1998 roku. W linii pomocy RKS występował m.in. obecny szef skautingu Legii Tomasz Kiełbowicz".

Więcej TUTAJ

***

"Karol Wójcik: Ultimatum biorę na klatę"

"ANTONI BUGAJSKI: Nie było problemów z uzyskaniem zgody na prowadzenie Odry przez dotychczasowego asystenta Piotra Plewnię?

KAROL WÓJCIK (prezes Odry Opole): Nie ma najwyższych trenerskich uprawnień, ale w czwartek dostaliśmy z PZPN zielone światło. Może prowadzić drużynę w trzech najbliższych meczach. Jestem świeżo po lekturze uchwały dotyczącej zatrudniania trenerów i dostrzegam furtkę do przedłużenia zgody do końca roku. Generalnie chciałbym z tej możliwości skorzystać, ale nie będę niczego deklarował. Poczekajmy dwa–trzy mecze, zobaczymy, jak sobie nasz nowy trener poradzi. Teraz jest spotkanie z Jastrzębiem, a następne przekładamy, bo mamy dwa powołania do kadry, więc będzie trochę czasu. Wrzawa po rozstaniu z trenerem Mariuszem Rumakiem cichnie, tym bardziej że Olimpia już po nas zmieniła trenera i uwaga mediów przeniosła się na Grudziądz. 

Ma pan listę kandydatów na nowego trenera Odra?

Lista kandydatów to za mocne określenie, ale rzeczywiście mamy w głowie nazwiska potencjalnych trenerów, którzy mogliby pracować w naszym klubie. W tej chwili nawet nie chcę o tym mówić, bo chcielibyśmy, aby Piotr Plewnia pracował jak najdłużej.

Ale jeśli nie on, to kto? Zbigniew Smółka?

On zdaje się wciąż jest formalnie związany z Widzewem, no i w Odrze już kiedyś był. Nie jestem zwolennikiem powrotu do tych samych rozwiązań. Przyznaję, że jeśli Piotrkowi nie wyjdzie, albo do poszukiwań zmusi nas PZPN, sięgniemy po trenera spoza głównej karuzeli".

Więcej TUTAJ

***

"Triumf zdrowego rozsądku"

"Kto emocjonował się bramkami Macieja Żurawskiego przeciwko Dunfermline, transferem Andrzeja Niedzielana do NEC Nijmegen i golem Marka Saganowskiego dla Aalborga, przerywającego lata polskiej posuchy strzeleckiej w Lidze Mistrzów, nie będzie potrafił na serio zżymać się na Lewandowskiego, że postanowił zostać legendą „tylko” Bayernu i Bundesligi. Zanim nastąpią rozważania, czy to dobrze, że Polak podpisał z Bawarczykami nowy, obowiązujący do 2023 roku kontrakt, wiążący go z klubem praktycznie do trzydziestego piątego roku życia, czyli prawdopodobnie do końca wielkiej międzynarodowej kariery, warto przeanalizować, jak wyglądałby świat, gdyby Lewandowski jednak nie zrobił kariery i podobnie jak Bartosz Wiśniewski, jego partner z ataku Znicza Pruszków, grał dziś w III-ligowej Polonii Warszawa".

Więcej TUTAJ

***

"W poszukiwaniu utraconej tożsamości"

"Ci, którzy oglądali występy Tottenhamu w dotychczasowych meczach w Premier League, mogli odnieść wrażenie, że latem ktoś podmienił Mauricio Pochettino piłkarzy. O ile przeciwko Aston Villi w pierwszej kolejce udało się jeszcze wygrać 3:1 – choć do 73. minuty to beniaminek niespodziewanie prowadził – o tyle remis 2:2 z Manchesterem City należy uznać już za bardzo szczęśliwy. W tamtym spotkaniu mistrzowie Anglii oddali aż 30 strzałów przy zaledwie trzech próbach Spurs i mieli 52 kontakty z piłką w polu karnym, a rywal tylko pięć. W zeszłym tygodniu los nie był już po stronie londyńczyków, którzy po bezbarwnej i przewidywalnej grze przegrali 0:1 z Newcastle i w niedzielnych derbach z Arsenalem potrzebują zdecydowanej poprawy. O to jednak nie będzie tak łatwo. Problemy, z którymi do tej pory Tottenham sobie radził, stały się ostatnio nie do przeskoczenia, a dotychczasowe metody ich rozwiązywania nie działają".

Więcej TUTAJ

***

"Rośnie nowa potęga"

"W Tour de France kolarze spod znaku Ineos zajęli dwa pierwsze miejsca. Wygrał Kolumbijczyk Egan Bernal, za nim wyścig ukończył Geraint Thomas. Teraz sponsorująca tę grupę (w jej barwach jeżdżą Michałowie Gołaś i Kwiatkowski) firma z branży petrochemicznej kupiła OGC Nice, a organ kontrolujący kluby Ligue 1 DNCG zatwierdził tę transakcję. Za przejęcie 100 procent akcji klubu Ineos zapłaciło 100 mln euro".

Więcej TUTAJ

***

"A wszystko to, bo cię nie kocham"

"Wisiały na ścianach budynków, słupach, latarniach. Były ich dziesiątki. Nekrologi. „1987, druga Italia została pokonana. Narodziło się nowe cesarstwo” – głosiły. Napoli sięgnęło po mistrzostwo Włoch, pierwsze w historii klubu i pierwsze dla zespołu z miasta, leżącego na półwyspie i położonego na południe od Rzymu. Urządzono symboliczne pogrzeby Juventusu i Milanu, spalono trumny przystrojone w barwy rywali z północy. Karnawał trwał ponad tydzień, napędzany w równym stopniu radością z tego, że wygrało Napoli, jak i tego, że przegrały znienawidzone kluby".

Więcej TUTAJ

***

"Nowa niebieska supergwiazda"

"Grupa juniorów Chelsea siedziała w restauracji i spożywała posiłek. Gdy skończyła, jeden z nich poszedł do baru, by zapłacić, ale ku swojemu zdumieniu usłyszał, że rachunek został już uregulowany. Nikt nie wiedział, kto okazał się tak hojny, dopiero po pewnym czasie okazało się, że to Mason Mount pojawił się na chwilę w popularnym dla młodych piłkarzy lokalu i dyskretnie zaproponował kelnerce, by koledzy jedli na jego koszt. Dla niego to było coś normalnego – postawić obiad chłopakom, z którymi kiedyś dzielił szatnię w młodzieżowych kategoriach wiekowych klubu ze Stamford Bridge. Oni w niej pozostali, on awansował do tej najważniejszej, seniorskiej. Ale wciąż czuł się częścią tamtej grupy".

Więcej TUTAJ

***

"Od zera do setki jak Ciro"

"Czasy się zmieniają, a Ciro Immobile wciąż ma problem z zaspokojeniem apetytu. W dzieciństwie sprawiało mu to kłopot dosłownie. Powód – brak czasu. Jako chłopiec prosto ze szkoły w Torre Annunziata pędził na pociąg linii Circumvesuviana (na bilet długookresowy dostał pieniądze od prezesa Sorrento Calcio) i w drodze na trening w ramach obiadu pożerał kanapkę. U dorosłego Ciro nie słabnie apetyt na gole. Od sezonu 1994/95 tylko jeden zawodnik potrzebował mniej meczów w Serie A do zdobycia stu bramek. Vincenzo Montella, obecnie trener Fiorentiny, przekroczył tę barierę w 170 występach, Immobile w 189 spotkaniach. Setka gwiazdy Lazio pękła w poprzedniej kolejce, akurat przed derbami stolicy z AS Roma".

Więcej TUTAJ

***

"Śladami idoli"

"Jeśli miałbym prosić o przebaczenie, to tylko na boisku, gdzie przemawiam najlepiej – powiedział podczas prezentacji na Camp Nou Francuz, który długo zwodził Katalończyków. Mieszał w planach zarówno Atletico, jak i Barcelony, by zostać w Madrycie o rok dłużej. Drugi raz już nie pozwolili mu nakręcić dokumentu „La decision”, żeby wyjaśnił swoją przyszłość. To mogło irytować, ale wynikało z zamiłowania Griezmanna do przedstawień zaczerpniętych z NBA, gdzie tworzenie show wzniesiono na najwyższy poziom w sporcie. Wiele się wokół niego działo, ale wreszcie przemówił tam, gdzie wymaga się od niego najwięcej".

Więcej TUTAJ

***

"Plaga kontuzji zaatakowała La Ligę"

"Trzynaście lat temu LaLiga przeżyła kataklizm pod względem kontuzji na początku rozgrywek. Piłkarze nagminnie zrywali więzadła krzyżowe, co praktycznie wiąże się ze stratą całego sezonu. Pół roku trwa walka o powrót do gry, a kolejne tyle potrzeba do odbudowania formy. Atletico straciło Mistę, Barcelona grała bez Javiera Savioli, Leo Messiego i Samuela Eto’o, a na liście kontuzji w Valencii widniało dziesięć nazwisk. Lekarze i trenerzy łapali się za głowy. Szukano winnych, okazało się, że w tamtym czasie doszło do wymiany nawierzchni wielu boisk, zmienił się nacisk stopy na podłoże, a ten czynnik miał wielki wpływ na zdrowie zawodników. Teraz skala problemu jest inna, bo głównie chodzi o problemy z mięśniami, ale skutki są gorsze – za nami druga kolejka, a jeszcze więcej graczy musi wracać do zdrowia".

Więcej TUTAJ

 

"SPORT"

"Tuszyński: Im lepsza rywalizacja, tym lepiej dla drużyny"

"Jak pan zareagował, gdy przyjechał pierwszy raz tu do klubu? Co zaskoczyło pozytywnie?

Patryk Tuszyński:  Pozytywna atmosfera panująca w klubie, czy to w szatni, czy w pokojach prezesów. Wszyscy są pozytywni i otwarci do ludzi. Fajnie zostałem przyjęty, dlatego to tak wywarło na mnie wrażenie.

Nie było większych problemów z aklimatyzacją w drużynie?

Nie, żadnych. Nigdy nie miałem z tym problemów, czy to w Lubinie czy wcześniej w Jagiellonii lub Lechii. Po prostu jestem pozytywną jednostką. W szatni zawsze wprowadzam trochę humoru, tutaj będzie podobnie.

Co spowodowało, że przeniósł się pan do Piasta? Czy były to względy sportowe? Ostatnio w Zagłębiu pełnił pan rolę rezerwowego.

Nie do końca tak to wyglądało. Trener van Dael nie był zadowolony z tego, że mogę opuścić Lubin, bo liczył na mnie w tym sezonie. Zresztą w pierwszych dwóch meczach grałem w pierwszym składzie. Nie było jednak pozytywnych wyników w tych dwóch meczach, więc usiadłem na ławce z Damjanem Boharem (pomocnik Zagłębia Lubin – przyp. red.). Rozmowa z włodarzami Piasta i z trenerem Fornalikiem skłoniły mnie do tego, by zmienić otoczenie w tym okienku transferowym".

Więcej TUTAJ

***

"Wziąć przykład z kolegi"

"Sezon 2016/17, kiedy Podbeskidzia Bielsko-Biała nie było już w ekstraklasie, był wyjątkowy dla Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. Prowadzony najpierw przez Czesława Michniewicza, a następnie przez jego asystenta, Marcina Węglewskiego, zespół rozgrywki fazy zasadniczej ekstraklasy ukończył na siódmej pozycji i awansował do grupy mistrzowskiej. W niej wygrał wprawdzie tylko jeden mecz i poniósł sześć porażek, ale i tak ósme miejsce na koniec rozgrywek było najlepszym wynikiem, jaki „Słoniki” osiągnęły w swojej historii. Niemały udział w tamtym wyczynie drużyny spod Tarnowa miał Kornel Osyra".

Więcej TUTAJ

***

"Maraton i manifestacja"

"W ten sposób kibice w Chorzowie wyrażają niezadowolenie na obecną sytuację miasta (i futbolu w tymże), mobilizując się na manifestację, która w najbliższy czwartek ma przejść ulicą Wolności w stronę Urzędu Miasta. Bezpośrednim powodem jej organizacji jest fakt niedotrzymania przez miasto obietnicy ogłoszenia przetargu na generalnego wykonawcę stadionu do końca sierpnia. Centrum Przedsiębiorczości, miejska spółka odpowiedzialna za organizację największej inwestycji w historii Chorzowa, zrobiła już swoje. Skompletowała dokumentację projektową i jest gotowa ogłosić przetarg na GW, jeśli tylko otrzyma ze strony miasta gwarancje finansowe. Takowych jednak nie ma. W tym tygodniu doszło do spotkania przedstawicieli CP i UM, ale kibice nie doczekali się żadnego komunikatu miasta. Nie ma co ukrywać, że rozpoczęcie inwestycji nie wpisywałoby się w narrację lewicowych władz Chorzowa o zmianach zaproponowanych przez rząd w rozliczaniu PIT-u, co ma uderzyć samorządy po kieszeniach".

Więcej TUTAJ

***

"Aptekarska maszynka ofensywna"

"Bosz cały czas musi jednak walczyć z demonami przeszłości, bo zanim trafił do Bayeru, miał także krótki epizod w Borussii Dortmund, który zakończył się pamiętną katastrofą. Teraz ciągle musi udowadniać, że potrafi wyciągać wnioski. W ataku jego BVB prezentowała się imponująco, ale zapominała o obronie, przez co zanotowała trwającą wiele tygodni serię bez wygranej, a Holender zanotował… zwolnienie z pracy. W niedawnym wywiadzie jego stały asystent, Hendrie Kruezen, wspomniał ich wspólny epizod w Zagłębiu Ruhry i rzucił na całą sprawę nieco nowego światła..."

Więcej TUTAJ

 

"GAZETA WYBORCZA"

"Najdroższy bubel III RP"

"Symptomatyczna jest reakcja na porażkę Legii, która w czwartek padła w Glasgow po golu straconym w 90 min. Jedynym straconym w eliminacjach Ligi Europy, wcześniej utrzymywała czyste konto przez bite 720 minut walki. Piłkarze w dość powszechnej opinii mężnie się bronili, aż spadło na nich nieszczęście. To obniżenie standardów drastyczne, nie wymagamy już właściwie niczego. Przecież Legia sama nie umiała wbić gola w pięciu z ośmiu rozegranych meczów. A kiedy wreszcie napotkała rywala w miarę przyzwoitego – właśnie Rangers – to usiłowała wybłagać przetrwanie do rzutów karnych".

Więcej TUTAJ

 

"RZECZPOSPOLITA"

"Kazimierz Deyna rozumiał futbol jak mało kto"

"Ostatni mecz w Warszawie rozegrał we wrześniu 1979 roku. Pół wieku temu wywalczył z Legią mistrzostwo Polski. Kiedy patrzy się na trybuny stadionu Wojska Polskiego przy Łazienkowskiej, nie widać na nich wielu ludzi, którzy pamiętaliby go z boiska. Mimo to kibice umieszczają Deynę na swoich sztandarach. Na Łazienkowskiej stoi jego pomnik, na stadionie są dwie tablice pamiątkowe, jedna z trybun nosi jego imię, Poczta Polska wydała właśnie poświęcony mu znaczek, ogólnopolski turniej im. Kazimierza Deyny organizuje PZPN, a lokalnych turniejów o puchar Deyny jest wiele".

Więcej TUTAJ

 

"SUPER EXPRESS"

"Wielka podwyżka Lewandowskiego"

"Na podobne zarobki jak Lewandowski może liczyć w Bayernie tylko wypożyczony z Barcelony Philippe Coutinho. Co ciekawe, obu reprezentuje menedżer Pini Zahavi. 20 milionów euro to w złotówkach 86 mln. Miesięcznie Lewandowski zarobi zatem 7,1 mln zł, tygodniowo - 1,77 mln, dziennie – 240 tys., na godzinę – 10 tys. zł, na minutę – 166 zł, a na sekundę – 2,76 zł. To już druga podwyżka Lewandowskiego w Bayernie. Najpierw z ok. 11 mln euro rocznie podniesiono mu pensję do 15, a teraz do 20".

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się