var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Tottenham

Premier League hitami stoi – tym razem przyszedł czas na derby północnego Londynu

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-09-01 11:00:21

Czwarta kolejka, a więc i czwarty hit w angielskiej Premier League. Jak dotąd w każdym tygodniu czekało na nas przynajmniej jedno spotkanie pomiędzy ekipami z Top 6 i nie inaczej jest tym razem. Już dzisiaj o 17:30 dojdzie do derbów północnego Londynu pomiędzy Arsenalem a Tottenhamem – jednych z najbardziej wyczekiwanych pojedynków w całej Anglii.

W pierwszej kolejce mieliśmy mecz pomiędzy Manchesterem United a Chelsea, tydzień później Manchester City podejmował na Etihad Stadium Tottenham, a w zeszłą sobotę Liverpool zmierzył się z Arsenalem. To prawdziwa gratka dla kibiców Premier League – tyle wspaniałych i widowiskowych spotkań już na start rozgrywek. Ale to jeszcze nie koniec, bo przyszedł czas na pierwsze derbowe spotkanie pomiędzy ekipami z północnego Londynu. Derby, które emocjonują całą piłkarską Anglię. Pojedynek dwóch znienawidzonych drużyn, które cieszą się tak samo z własnych sukcesów jak z niepowodzeń rywala.

Twierdza Emirates

Fakt, że spotkanie to zostanie rozegrane na Emirates Stadium, stawia Arsenal w bardzo uprzywilejowanej pozycji. „Kanonierzy” wręcz uwielbiają podejmować Tottenham na własnym stadionie, a kibice kochają je oglądać. I nic w tym dziwnego, ponieważ te spotkania zawsze były niezwykle emocjonujące, a i gospodarze zazwyczaj wychodzili z nich zwycięsko. Ostatnich osiem pojedynków ligowych to pięć zwycięstw Arsenalu i trzy remisy po 1-1.

 

 

Weźmy chociażby mecz z poprzedniego sezonu, który był jednocześnie pierwszym derbowym pojedynkiem dla Unaia Emery’ego. „Kanonierzy” świetnie rozpoczęli spotkanie, ale po dwóch błędach schodzili na przerwę przy wyniku 1:2. Baskijski trener nie zwlekał ze zmianami, szybko wyciągnął wnioski i w rezultacie jego ekipa przekonująco wygrała 4:2. Arsenal ogólnie lubi grać z Tottenhamem na własnym stadionie, a jego kibice najcieplej wspominają dwa zwycięstwa 5:2, które często jest powodem do strojenia sobie żartów z „Kogutów”.

Dziś może być jednak trudniej – Arsenal w dalszym ciągu ma problemy w defensywie, a David Luiz wcale nie dodał jej pewności. Ba, w meczu z Liverpoolem odpowiadał za dwie stracone bramki, a jedną zawalił także w spotkaniu z Burnley. Do tego z klubu właśnie odszedł Nacho Monreal, więc na lewej obronie zagra Sead Kolasinać – zawodnik dobry w ofensywie, ale z dużymi brakami w obronie. No i przecież Bośniak przez długi czas nie był do dyspozycji trenera, ponieważ podpadł brytyjskim gangsterom po tym, jak powstrzymał nożowników gołymi pięściami.

Niewykluczone jednak, że w końcu obejrzymy ofensywne trio w pełnej okazałości. W starciu na Anfield Unai Emery nie chciał ryzykować i postawił jedynie na Aubameyanga i Nicolasa Pepe, co koniec końców okazało się błędną decyzją. W meczu z Tottenhamem trzeba będzie jednak odważniej zaatakować, dlatego istnieje duża szansa, że do dwójki szybkich napastników dołączy Alexandre Lacazette, który przecież uwielbia współpracować z Gabończykiem.

Trio Pepe-Lacazette-Aubameyang może być niezwykle skutecznie i siać dużo spustoszenia, dlatego właśnie derbowe starcie z „Kogutami” będzie idealną okazją do tego, żeby zademonstrować swoją siłą na tle znienawidzonego rywala i pokazać mu miejsce w szeregu.

Fatalna forma na wyjazdach

Podopieczni Mauricio Pochettino nie przyjadą jednak na Emirates Stadium tylko po to, żeby zebrać oklep. Tottenham z pewnością będzie chciał zaatakować Arsenal z kontry i wyrwać chociaż punkt, tak samo jak miało to miejsce w meczu z Manchesterem City, gdzie „Koguty” oddały aż 28 strzałów mniej od swojego rywala, a i tak zremisowały to spotkanie 2:2.

Problem jednak, że Tottenham w ostatnich miesiącach w ogóle nie potrafi grać na wyjazdach, a ostatnie zwycięstwo z dala od domu odniósł 20 stycznia z… Fulham, czyli drugą najsłabszą drużyną poprzedniego sezonu. Od tego momentu sześć porażek i wspomniany remis z „Obywatelami”. I umówmy się, podopieczni Mauricio Pochettini mieli wówczas więcej szczęścia niż rozumu.

 

 

Dodatkowo w ekipie z White Hart Lane w dalszym ciągu jest dużo problemów. Jan Vertonghen i Christian Eriksen stracili miejsce w wyjściowej jedenastce i nie wiadomo jaka będzie ich przyszłość w Tottenhamie. Dele Alli co prawda wrócił po kontuzji, ale nie jest jeszcze gotowy do gry, a Tanguy Ndombele prawdopodobnie także opuści to spotkanie. Dodatkowo kontuzji doznał Kyle Walker-Peters, który do tej pory był jedynym zdrowym prawym obrońcą w drużynie Tottenhamu. Na Emirates Stadium zastąpi go Eric Dier lub Moussa Sissoko.

Wydawało się, że po finale Ligi Mistrzów i przeprowadzeniu dużych transferów Tottenham będzie dużo mocniejszy niż przed rokiem, ale na razie mocno rozczarowuje. Jeżeli „Koguty” chcą myśleć o pokonaniu Arsenalu, muszą odłożyć swoje problemy na bok i rozegrać perfekcyjne spotkanie.

Będzie się działo

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego musimy jednak pamiętać o jednym – to są w końcu derby północnego Londynu, tutaj może się zdarzyć absolutnie wszystko. Nawet jeżeli obie drużyny nie znajdują się obecnie w szczytowej formie i mają swoje problemy, to motywacja będzie tak ogromna, że nikt nie będzie pamiętał o ostatnich niepowodzeniach.

Tutaj, gdzie liczą się nie tylko trzy punkty, ale przede wszystkim chęć zagrania na nosie swoim rywalom i udowodnienie swojej wyższości w północnym Londynie. To nie tylko mecz o zwycięstwo, to przede wszystkim mecz o honor.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się