var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Matyas Tajti zostanie piłkarzem Zagłębia Lubin. Reprezentacja bez Milika. Wichniarek: Reca nie ma prawa występować w kadrze

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2019-09-02 11:30:17

Poniedziałkowa prasa to głównie echa z weekendu. Nie tyle jednak streszczenia wydarzeń, co wnioski, a kilka ich jest ciekawych. Na przykład ten dotyczący Niezgody – Vuković chyba znalazł rozwiązanie w rywalizacji Carlitos-Kulenović. Mamy też info o możliwym nowym zawodniku Zagłębia Lubin. A skoro zaczęła się też przerwa reprezentacyjna, to i w tę stronę powoli zaczynamy skręcać w rozmowie z Arturem Wichniarkiem. Łącznie mamy 17 tekstów z 4 źródeł, miłej lektury!

 „PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Kosztowny upór Vukovicia. Niezgoda musi grać – wnioski po meczu Legii z Rakowem”

„2. NIEZGODA MUSI GRAĆ

I już nawet nie chodziło o to, by za Kulenovicia grał Carlitos. Na ławce czekał przecież Jarosław Niezgoda, który przed tygodniem, w Łodzi pokazał, że zdecydowanie więcej daje tej drużynie niż młody Chorwat. Potwierdził to w Glasgow, kiedy po wejściu na boisku w drugiej połowie w kilka minut zrobił więcej niż Kulenović. A w niedzielę to był jego prawdziwy popis. I potwierdzenie, że już od dawna powinien grać w podstawowym składzie Legii. Szkoda, że Chorwat musiał być o krok od zmiany klubu (piszemy o tym w ramce), by Niezgoda mógł realnie myśleć o tym, że na stałe będzie jedynką w ataku. By usłyszeć, jak trybuny skandują: „Jarosław”. Całkowicie zasłużenie, bo to był jego mecz, który zakończył pierwszym w karierze hat-trickiem w ekstraklasie.”

Więcej TUTAJ

***

„Zagłębie bierze piłkarza szkolonego w Barcelonie”

„Weekend w Lubinie zaczął się od dymisji trenera Bena van Daela, ale w ostatnim dniu okna transferowego szefowie klubu zamierzają wzmocnić drużynę. Tajti to wychowanek Ferencvarosu, który w 2014 roku wyjechał do Barcelony, gdzie przez dwa lata trenował w tamtejszej renomowanej szkółce. Kolejne dwa sezony spędził w młodzieżowych drużynach Malagi. Latem ubiegłego roku wrócił na Węgry, gdzie występował w Diosgyőri VTK. W poprzednim sezonie wystąpił w 29 meczach, w których strzelił pięć goli. W obecnych rozgrywkach zdążył zagrać w czterech spotkaniach, zdobył w nich dwie bramki. Jest również piłkarzem węgierskiej kadry U-21, wcześniej występował w młodszych kategoriach wiekowych narodowej drużyny. 21-letni Węgier w Lubinie ma zastąpić sprzedanego do Genoi Filipa Jagiełłę, bo tak samo jak on, jest środkowym pomocnikiem.”

Więcej TUTAJ

***

„Brak sukcesów nie odstrasza – 100 tys. kibiców na mezcach 7. kolejki”

„Najwięcej 27 tys. zgromadził „mecz przyjaźni” w Poznaniu, gdzie Lech podejmował Cracovię. W Poznaniu po nieudanym poprzednim sezonie, wróciła moda na pojawiać się na spotkaniach Kolejorza. Dwa tygodnie wcześniej na meczu ze Śląskiem było 32 tys. kibiców. Tylko niewiele mniej w niedzielę pojawiło się widzów na meczu o godz. 15 we Wrocławiu, gdzie mierzyły się dwie dotychczas najlepiej punktujące drużyny w PKO Ekstraklasie. Remisowy mecz Śląska z Pogonią Szczecin na trybunach obejrzało 24 tys. fanów.”

Więcej TUTAJ

***

„Wichniarek: Reca nie ma prawa grać w kadrze”

„Jakie punkty zapalne są w reprezentacji Polski przed meczami ze Słowenią i Austrią?
Przede wszystkim lewa obrona. Podstawowe pytanie brzmi: czy selekcjoner znów postawi na Recę? Moim zdaniem trzeba szukać innego rozwiązania. Ten zawodnik nie ma prawa grać w kadrze, gdyż od roku nie występuje w swoim klubie. Nie jest to sytuacja motywująca dla innych piłkarzy. Być może zmieni się jego położenie po przejściu do SPAL, ale tego dziś nie wiemy, trzeba odczekać. Na razie wiemy tyle, że w pierwszym meczu również siedział na ławce rezerwowych. Dlatego postawiłbym jednak na Maćka Rybusa, który gdy jest zdrowy, ma miejsce w pierwszym składzie Lokomotiwu. 

Skoro jesteśmy przy obrońcach, to problemem pozostaje sytuacja Kamila Glika? Jego Monaco fatalnie rozpoczęło sezon.
O niego się nie martwię. Z Kamilem jest jak z Kubą Błaszczykowskim, nie schodzi w reprezentacji poniżej dobrego poziomu. Oczywiście, że dwa lata temu przyjeżdżał na kadrę w innej sytuacji, bo jego Monaco było rewelacją sezonu w lidze francuskiej. Dziś sytuacja jest zupełnie inna, ale by być kapitanem w takim klubie, trzeba w nim naprawdę wiele znaczyć. Obok niego na miejsce zapracował sobie Jan Bednarek, który mocno zyskał na zmianie trenera w Southampton. Środek obrony mamy zabezpieczony.”

Więcej TUTAJ

***

„Reprezentacja bez Milika”

„Trener Jerzy Brzęczek postanowił nie powoływać nowego piłkarza w miejsce Arkadiusza Milika, któremu uraz mięśnia przywodziciela nie pozwolił jeszcze wystąpić w tym sezonie w swoim klubie. 25-latek nie znalazł się w składzie na ligowe spotkania z Fiorentiną oraz Juventusem. Selekcjoner uznał, że w meczach eliminacji mistrzostw Europy ze Słowenią (6 września, Lublana) oraz Austrią (9 września, Warszawa) biało-czerwoni poradzą sobie w ataku z Robertem Lewandowskim oraz Krzysztofem Piątkiem.”

Więcej TUTAJ

***

„Kozły ofiarne z importu”

„Sprawa pożegnania Bena Van Daela dziwi o tyle, że od początku był typowym holenderskim trenerem w polskim futbolu ze wszystkimi wynikającymi tego faktu zaletami i wadami. Przy czym te ostanie w przypadku braku wyników zaczęły wyłazić na wierzch. Całkiem możliwe, że solidnie zasłużył na pożegnanie, tylko dlaczego teraz, a nie po końcu poprzedniego sezonu? W rundzie finałowej lubinianie grali tak, jakby wciąż obowiązywał system ESA 30, Holender podobno popełniał błędy w przygotowaniach do nowych rozgrywek i też nikt nie odważył się wtedy na radykalne cięcie. W tym sensie to nie tylko Van Dael jest winien, że Miedziowi po siedmiu kolejkach nie mają żadnej przewagi nad strefą spadkową. Brak wystarczających transferów (dwa dopięte będą dopiero 2 września) to też raczej nie wina Holendra.”

Więcej TUTAJ

***

„Piłka pod W(o)łos: Kulenović powinien omijać MP drwali”

„Aleksandyr Kolew zmienił Arkę Gdynia na Raków Częstochowa. Transfer jak to transfer, ale... Bułgarski napastnik zatęsknił chyba za starą rozrywką, która polegała na graniu u siebie na obcym boisku. To właśnie czyni w tym sezonie nowy klub Kolewa – korzystający ze stadionu w Bełchatowie. Przypomnę, że piłkarz ten ma za sobą ciekawe logistyczne doświadczenie, występując przed dwoma laty w Sandecji Nowy Sącz „u siebie”, czyli w Niecieczy. Mało tego, wziął udział w najbardziej kuriozalnym spotkaniu najnowszej historii ligi. Robiąc za gospodarza, Sandecja zmierzyła się w Niecieczy z miejscową Termaliką, która w tym dniu robiła u siebie za zespół gości. A żeby już zupełnie poczuć się jak w domu wariatów, tamta Sandecja z Kolewem w składzie, decydujący mecz o utrzymaniu przerżnęła u siebie z Cracovią, grając na stadionie w Mielcu.”

Więcej TUTAJ

***

„Dudek: Okno pełne niewiadomych”

„Spójrzmy na fakty. W gronie piłkarzy zagrożonych transferem wymieniamy praktycznie samych młodych zawodników, w większości Polaków. Ekstraklasa, której poziom sportowy w ostatnich latach mocno się obniżył, każdego lata sukcesywnie traci najważniejsze postaci. Ten trend raczej nie zostanie zatrzymany, bo czym mielibyśmy kusić młodych zawodników? Ligą z trzeciej dziesiątki w rankingu UEFA? Bo przecież nie możliwością pokazania się w Europie… 

W świecie kupujących letnie okno było okresem (nie)zrealizowanych rewolucji w największych klubach. Najwięksi agenci obrócili szalonymi pieniędzmi, a aż strach myśleć, jaką lawinę wywołałby transfer Neymara, do którego chyba ostatecznie nie dojdzie, choć w przypadku Brazylijczyka nigdy nic nie wiadomo. Ciekawi mnie, w jaki sposób Paris Saint-Germain spróbuje zamieść tę sytuację pod dywan, bo przekształcenie ostatnich dwóch miesięcy w PR-owy sukces to mission impossible.”

Więcej TUTAJ

***

„Rudzki: Nie każdy może być zwycięzcą”

„Najważniejszym pytaniem jest teraz to o grupę pościgową. Kto na serio jest w stanie nawiązać rywalizację z The Reds i The Citizens? I wygląda na to, niestety, że nikt. Gdyby tak ulepić jeden zespół z tych czterech, które gonią, to kto wie. Wątpię jednak, by budowana od nowa, oparta na młodych zawodnikach Chelsea mogła poważnie zagrozić wspomnianej dwójce, skoro nie umie poradzić sobie z Sheffield United. W Manchester United pod wodzą Ole Gunnara Solskjaera zupełnie już nie wierzę, w tej chwili to drużyna, mimo kilku naprawdę niezłych grajków, na szóste miejsce w tabeli. Arsenal ma piękne momenty, jak w drugiej połowie Derbów Północnego Londynu, jednak wciąż brakuje tam jakości, choć gdybym miał wskazać zespół mogący najpiękniej się rozwinąć w najbliższych dwóch, trzech latach, to powiedziałbym, że właśnie Kanonierzy.”

Więcej TUTAJ

***

„Napoli traci cierpliwość i stawia na doświadczenie”

„W Neapolu nikt nie zamierza dłużej czekać na rozwiązanie transferowej sagi z Mauro Icardim w roli głównej. Nowym piłkarzem Azzurrich został Fernando Llorente.”

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Krótki kaszel, czyli gilotyna dla cudzoziemców”

„Jestem w Kielcach ponad dwa lata i trzy czy cztery porażki nie są powodem, aby złożyć rezygnację na biurko prezesa – stwierdził kategorycznie 53-letni Włoch. Chcąc zburzyć jego dobre samopoczucie nieśmiało przypomnę, że dowodzony przez niego zespół przegrał cztery mecze z rzędu, zaś w sześciu ostatnich spotkaniach ligowych zdobył zaledwie jeden punkt! Czyja to była wina? We wskazaniu winnego takiego stanu rzeczy wielkiego wyboru nie ma. W Koronie grają albo ci piłkarze, których zażyczył sobie szkoleniowiec, albo tacy, na których po prostu Koronę stać. Gino Lettieri mimo palącego się gruntu pod nogami konsekwentnie przybierał tak niewinny wygląd, że nawet anioł zostałby przy nim uznany za notorycznego przestępcę. Zwierzchnicy włoskiego trenera nie dali się jednak nabrać na tę grę pozorów i w końcu podjęli męską decyzję, odsuwając go od pierwszego zespołu.Podobnie jak ja, nie kupili sugestii, że z dnia na dzień piłkarze z kieleckiej drużyny zapomnieli grać w piłkę. Nie ma sensu owijać w bawełnę, temu zespołowi potrzebna jest nowa miotła, bo stara już się zużyła. Naprawdę serce mi krwawi na samą myśl o krzywdzie wyrządzonej Lettieriemu, ale jego upór mógł zaprowadzić Koronę w otchłań pierwszej ligi.”

Więcej TUTAJ

***

„Zwycięstwo z dedykacją dla prezesa”

„Miniony tydzień dla Zagłębia rozpoczął się nienajlepiej. Najpierw przyszła porażka z GKS-em Tychy, a w poniedziałek prezes Jaroszewski ogłosił, że odchodzi z zajmowanego stanowiska. Od tej decyzji chce go odwieźć Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. Przypomnijmy, że to właśnie gmina Sosnowiec jest właścicielem spółki akcyjnej Zagłębie S.A. Czy tak się stanie dowiemy się w najbliższych dniach. Tymczasem nadal urzędujący prezes nie próżnuje. Dzień przed meczem w Olsztynie Zagłębie o kolejny rok przedłużyło współpracę z firmą Lemir, specjalizującą się m.in. w sprzedaży aut marki Škoda. Stosowną umowę w siedzibie firmy podpisali Marcin Jaroszewski, prezes Zagłębia i Lechosław Juszczyk, współwłaściciel Lemira. Przy podpisaniu umowy obecny był także prezydent Chęciński. – Zagłębie ostatnio poślizgnęło się, ale nie załamujmy się, po każdej porażce trzeba umieć się podnieść. Wspólnie z Lemirem jedziemy po zwycięstwo, życzę zwycięstw zarówno piłkarzom, jak i hokeistom – mówił na specjalnie zwołanej konferencji.”

Więcej TUTAJ

***

„Wygrani i przegrani 7. kolejki Ekstraklasy”

„W Gdyni mogą odetchnąć. Arka doczekała się bowiem premierowego w tym sezonie zwycięstwa, udowadniając jednocześnie, że z Górnikiem grać potrafi i zdobywać punkty jego kosztem. Działacze żółto-niebieskich wytrzymali ciśnienie, utrzymując na stanowisku Jacka Zielińskiego. Pamiętają, jak ważną rolę ten doświadczony szkoleniowiec odegrał w zeszłym sezonie, kiedy wyciągnął drużynę z zagrożonej strefy i uratował przed degradacją. Pozwalają mu więc spokojnie pracować, wierząc w jego warsztat.”

Więcej TUTAJ

***

„Z okręgówki do I ligi przez przypadek”

„Pojawienie się na boisku Mateusza Żukowskiego zaskoczeniem nie było, bo 17-latek, wypożyczony z Lechii Gdańsk trzy dni przed meczem z GKS-em Tychy, ma już na swoim koncie występy w ekstraklasie oraz w juniorskich i młodzieżowych reprezentacjach Polski. Natomiast wejście Marcina Rajcha i to jako pierwszego zmiennika stanowiło niespodziankę nawet dla uważnych kibiców Chojniczanki. Ten transfer został sfinalizowany w przeddzień meczu, a 20-latek zaczął ten sezon w Wiśle Tczew, występującej w klasie okręgowej, w której rozegrał 3 mecze i wykonał skok na I-ligowe boiska.”

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Rafał Stec: Tajny plan Legii”

„Ekipa z Łazienkowskiej to bowiem wybryk natury rarytasowy. Przeskanowałem tabele lig na kontynencie i nie znalazłem żadnego – jeszcze raz, sylabizując: żadnego – potentata, który z równie zabójczą, perwersyjną konsekwencją porzucałby w ostatnich latach znój regularnego zdobywania bramek (…) Zbyt nachalny snajper zakłócałby system gry innowacyjny, stroniący od taniego efekciarstwa. Współcześni odbiorcy wszelkich widowisk bardziej lub mniej kulturalnych chcą prostych przyjemności, piłka nożna też uległa modzie na łatwiznę i w rozmaitych Ligach Mistrzów strzela się najwięcej goli od dekad. A Legia mknie wbrew duchowi epoki. W bieżącym roku kalendarzowym wykrztusiła z siebie 38 bramek w 32 wyjściach na boisko, co daje awangardową średnią 1,19 bramki na mecz, zachęca do delektowania się detalami, skupienia uwagi raczej na drodze do celu niż samym celu, nadania jej wizjonerskiemu stylowi prestiżowej, zagranicznie brzmiącej nazwy.”

Więcej TUTAJ

***

„Widzew wreszcie zagrał po widzewsku. Czy to oczekiwany przełom?”

„– Widzew zaskoczył nas wszystkim – stwierdził po meczu Janusz Niedźwiedź, trener beniaminka, podkreślając, że jego podopieczni przegrali dopiero po raz czwarty za jego kadencji. Nie tylko rzeszowski szkoleniowiec był zaskoczony postawą widzewiaków, którzy wreszcie grali tak, jakie są oczekiwania: z ogromnym zaangażowaniem, determinacją i przede wszystkim dużo szybciej niż w poprzednich spotkaniach. Marcin Kaczmarek dał szansę debiutu Mateuszowi Możdżeniowi, co było oczywiste, a także Wojciechowi Pawłowskiemu, co było zaskoczeniem, bo przecież Patryk Wolański przed tygodniem obronił rzut karny. Obaj zagrali bardzo dobrze, choć Możdżeniowi wyraźnie brakuje jeszcze sił i pewności. W końcu jednak jest na boisku zawodnik, do którego można podać piłkę, a on coś wymyśli. Pawłowski bronił bardzo dobrze, a poza tym wprowadził do defensywy spokój, co różni go od poprzednika.”

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Vuković znowu mówił o swoich napastnikach. Kibice nie będą zadowoleni”

„W niedzielę Jarosław Niezgoda był najjaśniejszą postacią na boisku podczas meczu Legia Warszawa - Raków Częstochowa. Napastnik gospodarzy zakończył tę rywalizację z trzema golami na koncie i przede wszystkim dzięki jego hattrickowi warszawianie mogli cieszyć się z pewnie zdobytego kompletu punktów. Kibice mogli zastanawiać się dlaczego snajper nie grał od początku w spotkaniach IV rundy eliminacji Ligi Europy przeciwko Rangersom. Na to pytanie odpowiedział na pomeczowej konferencji prasowej Aleksandar Vuković. - Walczyłem i walczyłem o tego chłopaka. Wiem, że teraz zacznie się gadanie, że trzeba było na niego postawić w meczach z Rangers FC. Nie było go nigdzie i nie byłoby go nigdzie, gdyby nie spokój i czekanie na niego. U Ricardo Sa Pinto grał... na fortepianie. Nie zagrał w Glasgow, bo odżył za późno, a teraz? Kto nie chciałby stawiać na zawodnika, który zaczął tak wyglądać? Sandro Kulenović najlepiej wyglądał wcześniej, dlatego wystąpił z Rangers - podkreślił trener wicemistrzów Polski.”

Więcej TUTAJ

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się