var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Arka Gdynia - accredito.com

Ciekawa przeszłość, ale konkretów brak. Kolejny Hiszpan zasilił Arkę

Autor: Maciej Golec
2019-09-02 22:32:55

Kilka dni temu Dominik Midak na antenie Canal+ powiedział, że prowadzone są rozmowy w sprawie wzmocnienia linii ofensywnej Arki. I dzisiaj mamy tego potwierdzenie – wychowanek Valencii CF, Fernando Garcia Puchades znany jako Nando podpisał z gdynianami roczną umowę.

Hiszpan ma wzmocnić żółto-niebieskie skrzydła, ale istnieje prawdopodobieństwo, że tak jak do tej pory, tak i teraz wcale nie będzie wartością dodaną drużyny. Przynajmniej pod względem liczb. Patrząc na Hiszpana, jego CV i dotychczasowe dokonania mamy mieszane uczucia. Bo z jednej strony – wywodzi się z bardzo popularnej u nas iberyjskiej szkoły i jest wychowankiem zasłużonego klubu, w którym robił naprawdę dobre wrażenie. Był blisko przebicia się do pierwszego składu Valencii, imponował techniką i w pewnym momencie przerastał już drużynę rezerw. Bez końca wypożyczany zakotwiczył na dłużej czy to w La Lidze 2, czy w Ligue 2, czyli w porównaniu do polskiej – dobrych ligach.

Ale z drugiej strony, to jest skrzydłowy. A jeżeli skrzydłowy przez pięć sezonów w 173 meczach zatrzymuje się na 7 golach i 6 asystach, to coś jest nie halo. Powtarzamy, 173 mecze, 10 365 minut, czyli ponad tydzień bezustannej gry. Nie wiemy jak wyglądał w tych spotkaniach, bo musimy przyznać, że nie siadamy co tydzień do meczów drugiej ligi hiszpańskiej i francuskiej, ale mimo wszystko, asysta średnio co 19 pełnych spotkań nie napawa optymizmem, nawet mimo pochwał płynących w jego stronę.

Transfer 25-latka może o tyle zaskakiwać, że prawe skrzydło, na którym nominalnie występuje, jest na tę chwilę raczej niedostępne. Okupują je zazwyczaj młodzieżowcy – Kamil Antonik i Mateusz Młyński, a Jacek Zieliński nie ma za bardzo sprawdzonych opcji rezerwowych na innych pozycjach. Dlatego Hiszpanowi pozostaje rywalizacja na lewej flance z Maciejem Jankowskim. Jankowskim, który w odróżnieniu od Nando, mógł się pochwalić ostatnio niezłymi liczbami. 10 goli i 6 asyst w poprzednim sezonie to w końcu więcej niż w przypadku 25-latka przez całą karierę. A nie zapominajmy, że w odwodzie Jacek Zieliński ma kolejnego hiszpańskiego skrzydłowego – Santiego Samanesa. Robi się na tej pozycji dość ciasno i coś nam się zdaje, że przeładowanie ofensywy i tym samym zlekceważenie problemów w obronie, może się odbić Arce czkawką.

Plusem dla Nando na pewno będzie fakt, że praktycznie zawsze i wszędzie grał regularnie. Nie schodził poniżej 30 rozegranych spotkań co sezon na dobrym poziomie piłkarskim i to się chwali, ale jednak ostatni mecz na ligowym poziomie zagrał w maju tego roku, więc wejście do drużyny i słynna aklimatyzacja może mu trochę zająć. Szczęście w nieszczęściu, że do reprezentacji Hiszpanii nie jest powoływany, to będzie mógł nadrobić teraz trochę zaległości, o ile takowe ma. Kto wie, może będzie kolejnym zawodnikiem, który zrobi furorę w naszej lidze nie notując fenomenalnych liczb u siebie w kraju. Jak Carlitos na tym poziomie, jak Dani Ramirez, z którym Nando grał jeszcze w rezerwach Valencii, a przeciwko któremu mógłby zagrać już za trzy tygodnie. Wtedy właśnie ŁKS podejmie Arkę.

Całościowo patrząc, letnie okienko było dla Arki do pewnego momentu dość średnie, zwłaszcza przez stratę Michała Janoty, Luki Zarandii i Marko Vejinovicia. Ale gdy przede wszystkim ten ostatni do Gdyni wrócił, przyszedł Budziński i kilku innych graczy, którzy nie pokazali jeszcze pełni swojego potencjału (o ile go mają, w co wierzymy), trzeba trochę zmienić optykę. Mogło być gorzej, choć krucho to wygląda, jeśli chodzi o defensywę, która wydaje się być wciąż nierozbrojoną bombą zegarową. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się