var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Cracovia TV

Nie wyszło w Krakowie, wyjdzie w Gdańsku? Drugie podejście Mihalika do polskiej Ekstraklasy

Autor: Paweł Łopienski
2019-09-02 23:32:58

Ponad tydzień temu Jaroslav Mihalik został przez Cracovię zgłoszony do rozgrywek PKO Ekstraklasy. Michał Probierz nie skorzystał z piłkarza w meczu z Lechem Poznań, klub wykorzystał za to okazję i wypożyczył piłkarza do Lechii Gdańsk. Piotr Stokowiec z nie jednego zawodnika zrobił pożytek, podobnie może być ze Słowakiem, który ostatnie 1,5 roku spędził w MSK Żilina.

Lechia Gdańsk do samego końca letniego okna transferowego rozglądała się za zawodnikiem, który mógłby wzmocnić formację ofensywną. Kibice pragnęli nowego napastnika i ruch ten byłby zrozumiały, patrząc na obecną dyspozycję Flavio Paixao oraz nieobecność kontuzjowanego Jakuba Araka. Teraz już wiemy, że wszyscy liczący na nowego snajpera mogą się rozczarować. Co prawda, do klubu przyszedł zawodnik ofensywny, ale chodzi o skrzydłowego, który z konieczności może występować również na pozycji numer „dziesięć”. 

Jaroslav Mihalik to czterokrotny reprezentant Słowacji, który w dorosłej kadrze zadebiutował październiku 2017 roku, czyli na kilka miesięcy po przyjściu do Cracovii. Z krakowskim zespołem jednak nie może mieć pozytywnych wspomnień. I vice versa. Do zespołu prowadzonego przez Michała Probierza trafił ze Slavii Praga, z którą zdobył mistrzostwo Czech. Początkowo był wypożyczony, ale występami nie zwalił nikogo z nóg. Błysnął jednak na młodzieżowych mistrzostwach Europy w Polsce w 2017 roku i zarząd Cracovii zdecydował się wyłożyć na stół 850 tysięcy euro, bijąc tym samym swój rekord transferowy. 

Pozyskanie tego zawodnika odbiło się szerokim echem i słusznie, bo uważano, że 25-latek ma spore możliwości i może decydować o grze Cracovii przez kolejne sezony. Na polskich boiskach wystąpił w 24 spotkaniach, najpierw występował wiosną 2017 roku, potem grał również jesienią. Dlaczego więc mu nie wyszło na południu Polski? Nie chodzi jedynie o aspekty sportowe. Po pierwsze, nie dogadywał się z Probierzem, a w dodatku stracił zaufanie do prezesa Janusza Filipiaka, którego publicznie skrytykował na łamach „Przeglądu Sportowego”. Został za to ukarany grzywną w wysokości 40 tysięcy złotych, z czym również nie mógł się pogodzić, bo niedługo potem nieudolnie chciał wmówić, że jego rozmowa z dziennikarzem została sfabrykowana. Generalnie, Jaroslav zrobił wiele, aby na własne życzenie zamknąć sobie drogę do wielu klubów. A na pewno do Cracovii, która miała go serdecznie dosyć.

 

 

Nie dziwiło więc, że ciągle był wypożyczany do innych klubów. I tak ostatnie półtora roku spędził w swojej ojczyźnie, w MSK Żilina. Tam spisywał się całkiem nieźle, bo potrafił wykręcić przyzwoite liczby. Dzięki nim drużyna uplasowała się najpierw na czwartym, a w ostatnich rozgrywkach na drugim miejscu w lidze.

Sezon 2017/2018 (runda wiosenna) - 17 występów, 5 goli, 3 asysty.

Sezon 2018/2019 - 31 występów, 8 goli, 7 asyst.

Ponad tydzień temu Cracovia poinformowała, że Jaroslav Mihalik (razem z Tomasem Vestenickym) został zgłoszony do rozgrywek PKO Ekstraklasy. Nie bez powodu pojawiły się domysły, że może jednak Michał Probierz zdecyduje się postawić na tego zawodnika. Nic z tego, z Lechem Poznań nie został nawet powołany do kadry meczowej. Dzisiaj za to zaczęto spekulować, że 25-latek może przenieść się do Gdańska.

I tak się właśnie stało. Lechia wypożyczyła pomocnika, gwarantując sobie opcję pierwokupu po zakończeniu sezonu. Tym właśnie ruchem gdańszczanie zamknęli swoje okno transferowe. Czy kibice mogą być zadowoleni z pozyskania 4-krotnego reprezentanta Słowacji, który w nowej drużynie spotka swojego rodaka, Lukasa Haraslina? I tak, i nie. Mihalik to kolejna alternatywa dla Piotra Stokowca, który nie jednego zawodnika postawił już na nogi. Nie można więc wykluczyć, że podobnie będzie i w tym przypadku. Ale tak jak wspomnieliśmy już wcześniej, kibice oczekiwali bardziej nowego napastnika, a na pewno nie piłkarza, którego forma jest niewiadomą i z którego nie będzie można skorzystać już w najbliższym meczu. 

Przed Mihalikiem trudne zadanie, aby zdobyć zaufanie Stokowca i wywalczyć miejsce w pierwszym składzie, o który walczyć będzie między innymi z Lukasem Haraslinem, Żarko Udoviciciem czy Sławomirem Peszko. Nawet jeśli zabraknie mu miejsca na skrzydle, to łatwiej o wyjściową jedenastkę nie będzie na środku pomocy, na której może grać z konieczności. Tylko od samego zawodnika zależy, czy pobyt nad morzem będzie wspominał lepiej niż w Krakowie. Umiejętności ma, co do tego nie mamy większych wątpliwości. Inaczej wygląda sytuacja od strony mentalnej. Piotr Stokowiec wie jednak, jakiego zawodnika bierze, dlatego wierzymy, że i z nim uda mu się znaleźć wspólny język, co wkrótce powinno zaowocować również na boisku.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się