var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: fot. chievoverona.it

Stępiński zmienił klub, ale nie miasto, bo chciał grać w Serie A. Celem… uniknięcie powtórki za rok

Autor: Marcin Długosz
2019-09-03 13:37:08

Werona z pewnością należy do najpiękniejszych włoskich miast. Arena powstała w 30 roku naszej ery, a więc najlepiej zachowany amfiteatr we Włoszech, przepiękne uliczki, wzgórza, historia Romea i Julii, czy nadająca ogromnego uroku rzeka Adyga… Z takiego założenia musiał też wyjść Mariusz Stępiński, który mieszka w Wenecji Euganejskiej od dwóch lat. Polski napastnik w ostatnim dniu okna transferowego zmienił klub, ale nie musi się przeprowadzać – trafił z Chievo do Hellasa.

Gdy „Latające Osły” spadły z hukiem do Serie B, wielu zawodników obrało kierunek na inne zespoły. Jako jeden z pierwszych odszedł m.in. Paweł Jaroszyński, który najpierw podpisał umowę z Genoą, a potem został wypożyczony do Salernitarny. Napastnik natomiast czekał, czekał… aż w końcu zagra w Serie A.

Jeszcze przed minionym weekendem, Stępiński mówił cytowany przez TuttoMercatoWeb.com: - Chcę zostać w Serie A i mam możliwość przejścia do Hellasa Werona. Zostało niewiele dni do końca okna transferowego i nie mogę przegapić tego pociągu. Poza tym zostałbym i nadal mieszkał w cudownym mieście jakim jest Werona, gdzie czuję się znakomicie i szczęśliwie.

Po takich słowach stało się jasne, że Chievo zostało odrobinę przyparte do muru – pozostanie w szeregach zespołu piłkarza całkowicie niezadowolonego ze swojej sytuacji nie byłoby dobre dla nikogo.

Stępiński dodał jeszcze: - Trener mnie rozumie, moi koledzy z drużyny kibicują mi i mojemu transferowi. Niestety jednak, zaufana mi osoba rozczarowała mnie. Na początku lata powiedziała mi, że interesuje się mną siedem zespołów, natomiast widzieliśmy wszyscy, jak to się potoczyło… Teraz mój agent, Marcin Kubacki, przyniósł mi konkretną propozycję z Hellasa Werona i na pewno nie chcę jej stracić. Taka jest moja wola.

Trener Chievo, Michele Marcolini, nie ukrywał jednak rozczarowania takimi słowami polskiego napastnika. Na konferencji prasowej przed meczem z Empoli powiedział: - Sytuacja Stępińskiego jest przykra, nie robi dobrze ani zespołowi, ani jemu samemu. Dobrze pracował od początku zgrupowania, ale teraz jego podejście się zmieniło. To rozczarowanie, bo liczyliśmy na Mario, a na dzisiaj trudno jest jeszcze o tym myśleć.

Oba kluby zatem myślały, myślały i wymyśliły na kilka minut przed zakończeniem letniego okna transferowego. Polak trafił do Hellasa na zasadzie wypożyczenia z obowiązkiem wykupu za 5,5 mln euro, samemu podpisując 5-letni kontrakt. Jego dwuletnia przygoda w Chievo zamknęła się na 63 meczach i 11 bramkach.

 

 

Od teraz 24-latek będzie strzelał dla lokalnego rywala „Latających Osłów”, ale raczej nie grożą mu z tego tytułu szeroko pojęte „nieprzyjemności na mieście”. Jego dotychczasowy klub nie jest zbyt popularny nawet w samej Weronie. Nowa ekipa polskiego piłkarza to bez porównania większy zespół, z większym zainteresowaniem i możliwościami, zwłaszcza finansowymi.

Stępiński w Hellasie powinien grać – na jego pozycji nie ma zbyt dużej konkurencji. Lubomir Tupta, młody i wypożyczony Eddy Salcedo, czy bardzo doświadczony Giampaolo Pazzini – w obecnej dyspozycji żaden z tych piłkarzy nie należy do grona takich, których trzeba byłoby się w rywalizacji niezwykle obawiać. Zresztą skoro werończycy zabiegali o Polaka do samego końca i ostatecznie zdecydowali się wyłożyć 5,5 mln euro, to na pewno im zależy i mają na niego konkretny plan.

Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że polski zawodnik ryzykuje znalezienie się za rok w takiej samej sytuacji jak jeszcze kilka dni temu. Jego nowy zespół to bez wątpienia obok Lecce główny kandydat do spadku, z kolei Chievo bardzo szybko może w szeregi elity wrócić.

Przed graczem urodzonym w Sieradzu i całym zespołem mnóstwo pracy, aby ostatecznie zająć miejsce nad kreską i cieszyć się Serie A także w sezonie 2020/2021. Początek jest udany – remis 1:1 z Bologną mimo gry w dziesiątkę przez większość spotkania i wygrana 1:0 z Lecce.

Stępiński nie zmieni ani miasta, ani stadionu, a dodatkowo ponownie będzie w jednej drużynie z Polakiem. Pawła Jaroszyńskiego zastąpi mu w tej roli Paweł Dawidowicz. Napastnik zamknął także listę naszych piłkarzy w Serie A w liczbie siedemnastu, co tworzy grono niesamowicie szerokie.

Szansa na debiut snajpera w nowych barwach już w weekend 14-15 września. I to szansa nie byle jaka – starcie polskich napastników z Krzysztofem Piątkiem i jego Milanem.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się