var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: @DieRotenBullen

Co pokazały pierwsze trzy kolejki Bundesligi?

Autor: Maciej Zaremba
2019-09-04 16:00:23

Wszystkie kluby Bundesligi rozegrały już po trzy ligowe mecze, dlatego można pokusić się o podsumowanie pierwszych najważniejszych obserwacji. Wśród nich skupimy się między innymi na liderze z Lipska, Borussii Dortmund i jednym z beniaminków. Nie zabraknie też Roberta Lewandowskiego, który fantastycznie rozpoczął nowy sezon i jest obecnie samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców.

Przed Favrem mnóstwo pracy

Augsburg, Koeln i Union – to zestaw, który wydawał się idealny dla Borussii Dortmund, aby wrześniową przerwę reprezentacyjną rozpocząć od kompletu zwycięstw i następnie ruszyć w cykl grania co trzy dni w doskonałych humorach. O ile pewne zwycięstwo na własnym stadionie z FC Augsburg (5:1) przyszło z dużą łatwością, tak kolejne dwa mecze z tegorocznymi beniaminkami to już były duże ciężary dla ekipy Favre’a. W Kolonii dortmundczycy napotkali bardzo duży opór ze strony gospodarzy, którzy końcową porażką mogą czuć się rozczarowani. Wówczas wyniki i przebieg spotkania zmienił Julian Brandt, który w drugiej połowie rozruszał ofensywę BVB i znacząco pomógł odwrócić wynik spotkania z perspektywy Borussii z 0:1 na 3:1. Już tak kolorowo nie było w ostatni weekend w Berlinie, gdzie BVB sensacyjnie przegrała z Unionem i zrobiła to w dosłownie beznadziejnym stylu. Piłkarze po meczu na czele z kapitanem Marco Reusem narzekali na brak zaangażowania, a Lucien Favre jasno wskazał na zbyt słabe bieganie jego drużyny jako przyczynę porażki. W takiej dyspozycji Borussia nie ma szans zagrozić Bayernowi w wyścigu o mistrzostwo Niemiec. W kolejnych tygodniach dowiemy się, czy porażka w Berlinie okaże się dla BVB otrzeźwiającym doświadczeniem, czy może jednak symptomem, że mimo bardzo dobrze ocenianego okienka transferowego w drużynie tkwi głębszy problem. Przed wszystkimi w Dortmundzie mnóstwo pracy, aby przedsezonowe zapowiedzi o mistrzostwie nie okazały się tylko obiektem drwin i żartów.

 

 

LewanGOALski jak maszyna

Sześć goli w trzech meczach Bundesligi, łącznie już 198 dla Bayernu Monachium. Robert Lewandowski się nie zatrzymuje i od początku sezonu pokazuje doskonałą formę i jest gwarantem goli dla FCB. „Lewy” imponuje przygotowaniem fizycznym, świeżością i głodem do zdobywania kolejnych tytułów i bramek. Reprezentant Polski wyróżnia się na tle całej ligi i od początku wskoczył na szczyt klasyfikacji strzelców. W Monachium powiedzenie „jeśli trwoga, to do Lewandowskiego” znane jest  pewnie już od dawna, a początek sezonu pokazuje, że będzie one zapewne aktualne również w najbliższych miesiącach. Nowa umowa i spora podwyżka potwierdzają, że wielką klasę „Lewego” doceniają też bossowie klubu.

 

 

Ludzie, oglądajcie Paderborn

Lubicie wesołe mecze i mnóstwo bramek? Oglądajcie S.C. Paderborn. Rewelacja poprzedniego sezonu drugiej Bundesligi i zespół, któremu daje się zdecydowanie najmniejsze szanse na utrzymanie w tym sezonie, to ekipa, która zapewnia naprawdę dużą rozrywkę przed telewizorem. Paderborn w drugiej lidze znany był z bardzo ofensywnego nastawienia, które potwierdzał bilans bramkowy 76 goli strzelonych i 50 straconych. Drużyna prowadzone przez Steffena Baumgarta nie zmieniła swojego stylu i w podobny sposób chce zdobywać punkty w Bundeslidze. Porażki 3:2 z Leverkusen i 1:3 z Freiburgiem oraz punkcik zdobyty w Wolfsburgu po remisie 1:1 to na pewno nie jest wymarzony start, ale pokazuje on, że Paderborn jest w stanie nawiązać walkę o punkty niemal z każdym w lidze. Czy umiłowanie do ofensywnej piłki pozwoli Paderborn utrzymać się w lidze? Szczerze wątpimy, ale po trzech pierwszych kolejkach wiemy, że SCP nie ma zamiaru murować dostępu do własnej bramki i liczyć na kontry, dlatego jeszcze raz polecamy obejrzeć chociaż kilka ich meczów w tym sezonie. 

Lipsk liderem i może być jeszcze silniejszy

RB Lipsk jest jedyną drużyną w Bundeslidze, która po trzech kolejkach może pochwalić się kompletem punktów. Nowy trener Julian Nagelsmann bardzo szybko wdrożył swój plan taktyczny i choć RB nie wygląda jeszcze na zespół w pełni formy, to dzięki świetnej jakości podstawowych i rezerwowych piłkarzy jest w stanie ogrywać nawet tak trudnych rywali jak Gladbach czy Eintracht Frankfurt. Wydaje się, że młoda drużyna będzie rosnąć pod skrzydłami Juliana Nagelsmanna wraz z upływem kolejnych tygodni. Już po przerwie reprezentacyjnej RB zagra na własnym stadionie z Bayernem Monachium. Starcie z Bawarczykami może dać nam odpowiedź, czy w klubie z Lipska możemy już upatrywać drużynę, która dołączy do wyścigu o mistrzostwo, czy jednak jest jeszcze na to za wcześnie. Początek sezonu RB pokazuje jednak, że w Lipsku bardzo konsekwentnie budują bardzo silną drużynę, którą warto bardzo bacznie obserwować. Prędzej czy później RB na pewno będzie chciało celować w mistrzowską paterę. 

 

 

„Źrebaki” szukają odpowiedniego rytmu

Zmiana trenera w Gladbach podyktowana była przede wszystkim chęcią zmianą stylu drużyny na bardziej efektowny i ofensywny. Zapewnić ma to znany z doskonałej pracy w Salzburgu Marco Rose, o którego usługi biło się kilka klubów Bundesligi. Początek dla Borussii jest jednak bardzo rozczarowujący i to nie tylko ze względu na przeciętne wyniki (cztery punkty w trzech meczach). Chodzi przede wszystkim o styl i jakość gry „Źrebaków”, które były po prostu słabe. Pierwsze trzy mecze pokazały, że fani Gladbach muszą uzbroić się w cierpliwość i czekać, aż efekty pracy Rosego przyniosą oczekiwane rezultaty. Na dzisiaj Gladbach nie wygląda przekonująco, dlatego czekamy na znaczącą poprawę gry ekipy z Borussia Park. Zwłaszcza, że po zatrudnieniu Rosego wszyscy liczyli, że „Źrebaki” będą prezentować jeden z najbardziej efektownych stylów w lidze. 

 

 

Bayer 04 ze starymi problemami

W Leverkusen bez zmian, aż chciałoby się napisać z przodu liceum, z tyłu muzeum. O ile ofensywa Bayeru wygląda imponująca, tak gra w defensywie nadal jest wielkim problemem dla Petera Bosza i jego podopiecznych. Wydaje się, że za kadencji holenderskiego trenera ta sytuacja już się nie zmieni i „Die Werkself” będzie grało w myśl zasady „strzelić więcej niż stracić”. Na ten moment Bayer może być zadowolony, bo po trzech kolejkach ma na koncie siedem punktów i za sobą bezbramkowy remis z Hoffenheim, w którym zabrakło przede wszystkim skuteczność. Nie mamy jednak wątpliwości, że ekipa Bosza jeszcze nie raz zapłaci w tym sezonie za bardzo niestabilną grę w obronie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się