var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Wrócił stary-dobry Krychowiak? Mam nadzieję, że tak

Autor: Marcin Łopienski
2019-09-05 17:15:45

Krychowiak drogę na piłkarski szczyt miał bardzo efektowną, ale nie można też porównać jej do wędrówki po łące pełnej słoneczników. Teraz, kiedy piłkarsko jest na tym drugim etapie, a każdy powrót na szczyt jest wielką harówą, trzeba Polakowi życzyć przede wszystkim zdrowia i chęci. Krychowiak w formie jest w stanie odmienić oblicze naszej drużyny narodowej. Mam nadzieję, że Grzesiek wysoką dyspozycję z rosyjskich boisk potwierdzi w meczach ze Słowenią i Austrią.

Zaczyna się zgrupowanie reprezentacji Polski i jej nową gwiazdą na pewno nie zostanie Grzegorz Krychowiak. Powód jest oczywisty: Grzesiek od wielu lat jest czołowym piłkarzem tej drużyny, problem w tym, że od trzech sezonów grającym głównie za nazwisko na koszulce i świetny czas w kadrze w latach 2014-2016. Teraz jednak nadchodzi chyba moment, kiedy o Krychowiaku również pozytywnie będzie można mówić w kontekście reprezentacji. W końcu „Krycha”  ma za sobą pełny sezon w rosyjskiej lidze, a ten aktualny zaczął z jeszcze większym rozmachem, i na dniach powinien wrócić do nas nasz stary-dobry druh. Wręcz serce biało-czerwonego zespołu. 

Historia ostatnich lat kariery Krychowiaka przypomina najbardziej wzruszające opowieści z programów typu „Uwaga” i „Alarm”. 29-latek urodzony w Gryficach trzy lata szukał formy z 2016 roku, a my wraz z nim oczekiwaliśmy na powrót do kadry „Krychy” z najlepszych swoich lat: wojownika środka pola, który w destrukcji i odbiorze jest czołowym piłkarzem w Europie. Zawodnika umiejącego odebrać piłkę, ale również dobrze odnajdującego się w budowaniu akcji swojego zespołu. Można zachodzić w głowę, dlaczego taki zawodnik potrzebował aż tyle czasu na odnalezienie formy sprzed lat?

Przecież nie był to byle jaki piłkarz, a przecież znaleźlibyśmy dziesiątki innych przypadków, z mniejszymi nazwiskami, z mniejszymi sukcesami, ze słabszymi klubami w CV, którzy potrafili poukładać sobie piłkarskie życie po swojemu. O co więc chodziło? O wybranie najlepszego klubu? O znalezienie idealnego miejsca do życia? O łut szczęścia, który pozwoli na otrzymanie oferty od klubu, który naprawdę będzie chciał Polaka? W tym sensie, że jego przyjście będzie wartością dodaną dla zespołu, również pod względem marketingowym, a na samym końcu również wzmocnieniem całej ligi? Bo nie oszukujmy się, Krychowiak w formie z lata 2018 nie byłby kimś takim dla Ligue 1, La Ligi, czy Premier League. 

Bardzo możliwe, że o wszystkie te aspekty, z wyraźnym podkreśleniem tych ostatnich. Bo z tego co się orientowałem u Karola Bochenka, naszego redakcyjnego kolegi specjalizującego się w temacie rosyjskim, w Moskwie Krychowiaka przywitano niczym króla. W 2018 roku tamtejsza Superliga narzekała na brak gwiazd europejskiej piłki, a Grzesiek, ze swoimi dwoma triumfami w Lidze Europy i bardzo dobrej grze w reprezentacji Polski nadawał się na taką lokalną gwiazdę. Nie dziwi zatem to, że Rosjanie od początku byli pod wrażeniem naszego rodaka, chociaż te jego pierwsze występy były dalekie od zachwycających. Sposób gry Krychowiaka, siłowy, fizyczny, nastawiony na przecinanie akcji również przypadł do gustu, a sam zawodnik, który dosyć szybko zaczął komunikować się w języku rosyjskim, na pewno do tego uwielbienia dołożył od siebie sporo argumentów. 

Pewna niemiecka autorka kryminałów napisała swego czasu, że „Każda droga to tak naprawdę dwie drogi. Tam i z powrotem. Droga powrotna jest zawsze najważniejsza”. Krychowiak drogę na piłkarski szczyt (tak trzeba bowiem nazywać jego pojawienie się w największym klubie we Francji) miał bardzo efektowną, ale nie można też porównać jej do wędrówki po łące pełnej słoneczników. Jego ostatni etap w Rosji pokazuje, że „Krycha” ma za sobą najlepszy czas od trzech lat, a w tamtejszej Superlidze uchodzi za gwiazdę. Mam tylko nadzieję, że ta wysoka dyspozycja i liczne pochwały nie są pokłosiem poziomu sportowego, który diametralnie różni się od tego w Anglii, Hiszpanii, czy Francji. A jeśli tak nie jest, chcę w najbliższych meczach kadry ze Słowenią i Austrią zobaczyć zawodnika, który w 2016 roku był kluczowym piłkarzem biało-czerwonych. Wspomnianym sercem, które porywało do walki polskich piłkarzy na turnieju we Francji. 

Krychowiak w formie jest bowiem jednym z najważniejszych ogniw biało-czerwonej reprezentacji. A inni zawodnicy typu Góralski, Żurkowski czy Bielik na razie mogą jedynie uczyć się od Grześka gry i wiązania krawatów. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się