var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Citko: Zieliński to żaden lider. Tak dobrze w XXI wieku jeszcze nie było. Bielik: Całą karierę mogę spędzić na Wyspach

Autor: zebrał Paweł Łopienski
2019-09-06 11:59:00

Sporo do przeczytania przed dzisiejszym meczem Polski w najnowszym przeglądzie prasy. W nim znajdziecie rozmowy z Markiem Citką, Krystianem Bielikiem i Damianem Kądziorem oraz wiele innych materiałów zapowiadających spotkanie ze Słowenią. Wybraliśmy 21 materiałów z 5 źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Citko: Zieliński to żaden lider"

"Komplet punktów po czterech meczach eliminacji mistrzostw Europy i zero straconych goli. Triumfator grupy może być tylko jeden – kadra Jerzego Brzęczka? 

Marek Citko (były reprezentant Polski): Początek był obiecujący i nie przechodzi mi przez myśl, by nasi kadrowicze mogli zrobić jakiś niemiły prezent, spadając z pierwszej lokaty. Powiedzmy sobie szczerze, byłoby wstyd roztrwonić taką przewagę, mając w zestawie graczy, o których każdy z grupowych przeciwników może pomarzyć. 

Ale mimo imponującego bilansu i tak część kibiców narzekała na reprezentację walczącą o EURO 2020.

Ponieważ nie prezentowała atrakcyjnego stylu. Podejrzewam, że selekcjoner przede wszystkim nie chciał przegrać na początku eliminacji z Austrią. Później opornie szło z Łotwą, lecz zakończyło się trzema punktami. A kibic wymaga, by kadra grała z rozmachem, ofensywnie, miło dla oka. Powtarzam od kilku lat – reprezentacja Polski musi grać systemem 4-4-2, a nie próbowanym bez skutku 4-3-3. Do tego potrzebowalibyśmy kreatywnych piłkarzy w środku pola! System należy kroić pod posiadany materiał ludzki. Grać na dwóch napastników – nie mamy innego wyjścia.

Dyrygenta upatrywano w pomocniku Napoli, Piotrze Zielińskim.

Musiałby zwolnić blokadę w głowie. Przypuszczam, że nie jest w stanie poradzić sobie z jakąś barierą psychiczną i wziąć na siebie odpowiedzialności, z rozmachem kierując grą. Lider to nie jest, a na to liczono. Moim zdaniem za mało daje kadrze. Na marginesie – u nas piłkarską kreatywność zabija się już u dzieci. Trener młodzieży posadził syna kolegi na ławce, tłumacząc, że za dużo się kiwał. Rany! Mając 9–10 lat rozpoczynaliśmy grę od środka, a ja brałem piłkę i chciałem kiwnąć wszystkich przeciwników. Kiedyś udało mi się objechać ośmiu. Dziś dzieciaczkom nakazuje się grać na wynik, wpaja taktykę z mądrych książek. A kto ma zrobić przewagę na boisku, jeżeli nie dobrze dryblujący zawodnik? Na boisku jest coraz mniej miejsca, więc kreatywni gracze są na wagę złota. Ale my ich nie produkujemy, we wczesnych latach zabijając u malców radość z gry. Popatrzmy na polskich ligowców. Niech mi pan wskaże pomysłowych piłkarzy, umiejących, nieobawiających się kiwnąć, skupić na sobie uwagę dwóch, trzech rywali. Na początku piłkarskiej drogi jeździliśmy z Jagiellonią na turnieje, by rywalizować ze starszymi, powalczyć trochę ciałem, ale przede wszystkim starać się grać w piłkę! Nasi obrońcy mieli zakaz pałowania piłką po autach. Trener Ryszard Karalus nakazywał im próbować wyprowadzać piłkę. Potrafił pochwalić obrońcę za chęć rozegrania piłki, zawiązania akcji, choć po stracie chłopaka dostaliśmy gola. A dziś wkłada się do głów maluchów i młodzieży taktykę..."

Więcej TUTAJ

***

"Bielik: Całą karierę mogę spędzić na Wyspach" 

"Co się panu tak podoba w Anglii? Bo raczej nie pogoda.

Krystian Bielik: Do niej już się przyzwyczaiłem, bardzo mi się podoba. A może nie mam porównania z innymi krajami? Włochy mnie nie przekonują, już wolałbym Hiszpanie. Ale najlepiej to klub z Londynu. Mocny, grający w Lidze Mistrzów. Wtedy jak najbardziej widzę się tam przez całą karierę. Ale spokojnie, mam jeszcze dużo czasu. Myślę, że dopiero teraz moja kariera może się rozkręcić. I to, co najlepsze przede mną, bo najgorsze już było.

Byłem zaskoczony wyborem przez pana klubu z Championship i myślę, że nie tylko ja. Spodziewałem się, że znajdzie pan chętnych w lepszej lidze.

Ofert nie brakowało, choćby z Włoch, ale nie czułem tego kraju. Wierzę w to, że poprzez Championship wkrótce zagram w Premier League. Najlepszym scenariuszem jest awans z Derby. Jeżeli nie uda się w tym sezonie czy w następnym, będziemy starać się o to w trzecim. Gdyby się nie powiodło, mogę na tyle się pokazać, że zgłoszą się drużyny z Premier League".

Więcej TUTAJ

***

"Kądzior ma lodówkę z marzeniami"

"Wiem, że różnie komentowano moje przenosiny do ligi chorwackiej, ale dziś z całkowitym przekonaniem mogę stwierdzić, że transfer do Dinama Zagrzeb był strzałem w dziesiątkę, podobnie jak wcześniej przejście do Górnika Zabrze. W piłkę gra się przecież dla trofeów. Ja wreszcie je mam. Zdobyłem mistrzostwo kraju, Superpuchar Chorwacji, zostałem najlepszym asystentem w lidze. Dinamo po 50 latach znów wiosną zagrało w europejskich pucharach, ja w tych meczach występowałem, byłem tego częścią. Czasem marząc o czymś, nie docenia się tego, co ma się teraz. Nie chcę popełnić tego błędu. Jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem. Nawet jeśli ostatnio nie mam pewnego miejsca w składzie Dinama".

Więcej TUTAJ

***

"Słoweńska kadra musi lepiej bronić"

"Sam przeciw Polsce grał trzykrotnie, ale jedynie w meczach towarzyskich. Dwa z tych spotkań Słoweńcy przegrali, a jedno zremisowali. – W tym czasie w sparingach zwykle ponosiliśmy porażki, taką mieliśmy mentalność – przyznaje. Po jednym z meczów spotkała go nietypowa przygoda. Wraz z reprezentantem Polski Grzegorzem Mielcarskim miał wracać do Porto. Problem w tym, że pomylili samoloty. Aż trudno w to uwierzyć, jak ktoś ich wpuścił na podkład niewłaściwej maszyny, ale byli blisko, aby polecieć w zupełnie innym kierunku, niż planowali".

Więcej TUTAJ

***

"Wygodna rola faworyta. Tak dobrze w XXI wieku nie było"

"Cztery mecze, cztery zwycięstwa, zero straconych goli – w XXI wieku tak pięknie i efektownie biało-czerwoni nie rozpoczęli żadnej batalii o występ w wielkim turnieju. Żeby zacząć wygrywać, zespół Jerzego Brzęczka najpierw musiał cierpieć – jesienią ubiegłego roku seria spotkań bez triumfu urosła do sześciu. Na szczęście pomundialowa trauma skończyła się wraz z tegorocznym startem kwalifikacji do EURO 2020".

Więcej TUTAJ

***

"Przestał być wyklęty"

"Skrzydłowy Realu Madryt nie jest już wykluczony w klubie, a do tego zaczął rozgrywki od dwóch bramek, asysty i... czerwonej kartki w pierwszych trzech meczach. Widać po nim dużą motywację, by znów być traktowanym jak piłkarz ze ścisłej światowej czołówki. I dobrą formę ma podtrzymać w meczu w Cardiff z Azerbejdżanem. W poprzednich trzech Walijczycy zgromadzili tylko trzy punkty i pilnie potrzebują zwycięstwa".

Więcej TUTAJ

***

"Szansa debiutantów"

"Przed piątkowym starciem z Łotwą w Salzburgu oraz poniedziałkowym meczem w Warszawie przeciwko Polsce selekcjoner Austriaków Franco Foda stanął przed nietypowym problemem. W środku eliminacji musi od nowa ustalić hierarchię wśród bramkarzy. Dotychczas na tej pozycji nie było żadnych wątpliwości, bo we wszystkich meczach eliminacyjnych między słupkami stał Heinz Lindner. 29-latek był w austriackiej bramce niekwestionowanym numerem jeden. Od 2017 roku bronił we wszystkich meczach eliminacji mistrzostw świata, Europy oraz Ligi Narodów, opuszczając w tym okresie jedynie trzy spotkania towarzyskie. Teraz Foda nie miał wyboru i nawet nie wysłał byłemu bramkarzowi Eintrachtu Frankfurt powołania. Po rozstaniu z Grasshopperem Zurych, w którym grał dwa lata, Lindner nie znalazł nowego klubu. A dla austriackiego selekcjonera było oczywiste, że bezrobotny piłkarz nie może być numerem jeden w szanującej się reprezentacji kraju".

Więcej TUTAJ

***

"Oblak - słoweńska ściana"

"Zdecydowanie najbardziej rozpoznawalny piłkarz słoweńskiej kadry wraca do miasta, w którym wypromował się już jako nastolatek. Nie było meczu Olimpiji Lublana, kiedy skauci nie przyjeżdżali do stolicy kraju oglądać parad Oblaka. Podstawowym bramkarzem został już, gdy miał 16 lat, a starsi o ponad dekadę koledzy po fachu obserwowali jego popisy z ławki rezerwowych. W tamtym czasie sponsorem klubu było BMW, które podarowało zespołowi 15 samochodów. Piłkarze czwartej drużyny w kraju dumnie przyjeżdżali najnowszymi modelami do ośrodka treningowego, ale z tej przyjemności nie mógł skorzystać zbyt młody Oblak. Nie miał jeszcze prawa jazdy, więc dojeżdżał na codzienne treningi rowerem. A jako że z domu miał 27 kilometrów, nastolatek traktował to jako element rozgrzewki. W Lublanie już wtedy wiedzieli, że mają do czynienia z przyszłym bramkarzem kadry, ale nie spodziewali się, że regularnie będzie wymieniany jako światowa czołówka w swojej profesji".

Więcej TUTAJ

***

"Start nowej młodzieżówki"

"Marzenia o grze w igrzyskach olimpijskich nie udało się spełnić, ale tak się złożyło, że kolejne eliminacje Polacy zaczną w... Semigalskim Centrum Olimpijskim, bo tak nazywa się kompleks obiektów w Jełgawie. Z opaską na ramieniu w mieście, w którym na świat przyszedł Mamert Stankiewicz, legendarny przedwojenny kapitan polskiej marynarki i bohater zbioru opowiadań „Znaczy Kapitan”, zadebiutuje Kamil Grabara".

Więcej TUTAJ

***

"Pusty rewolwer"

"Jeśli po sześciu godzinach zegarowych gry (tyle czasu spędził Exposito na boisku w ekstraklasie) typowa „dziewiątka” ma na koncie jedno trafienie i zaledwie sześć strzałów (w tym tylko dwa celne), coś musi być nie tak. Owszem, trzeba brać poprawkę, że za plecami Exposito operuje niebędący mistrzem ostatniego podania Robert Pich, którego profil predestynuje bardziej do samodzielnego wykańczania akcji niż szukania partnera, ale liczby są zastanawiające. Hiszpan strzela na bramkę mniej niż Pich, mniej niż podstawowi skrzydłowi (Płacheta i Musonda), a nawet mniej niż operujący jeszcze głębiej Mączyński i obaj boczni obrońcy (częściej niż on próbują Broź i Štiglec). 23-latkowi nie można zarzucać braku zaangażowania, ale ma problem z decyzyjnością. – Są napastnicy, którzy wchodzą do drużyny i od razu regularnie zdobywają bramki, ale są też tacy, którzy muszą na to czekać. Nie planujemy skierowania go na mecz rezerw „na przełamanie”. Szukamy innych sposobów, żeby do niego dotrzeć. Nie mamy dodatkowego specjalisty od treningu mentalnego, ale ja z nim rozmawiam. Koledzy ze sztabu też – komentuje trener Lavička. – Widzimy, jakie ma ostatnio statystyki. Oczywiście, że to jest także kwestia, żeby miał z czego strzelić i dostawał dobre podania, ale on wie, że oczekujemy od niego więcej – dodaje Czech".

Więcej TUTAJ

***

"Lech chce pozostać wierny swojej filozofii"

"Pomysł Lecha na grę w tym sezonie był nakreślany przez członków sztabu szkoleniowego i piłkarzy tak często, że musiał zapaść w głowę wszystkim kibicom i obserwatorom poznańskiego zespołu. Kolejorz ma prezentować futbol ofensywny, grać krótkimi i szybkimi podaniami po ziemi, a swoje akcje rozpoczynać w ten sposób już od defensywy i bramkarza, unikając jak najczęściej zagrywania dalekich piłek. Brzmi jak futbol atrakcyjny i taki w istocie był od pierwszej kolejki. Za przyjemną dla oka grą poszła także rosnąca frekwencja na stadionie Lecha, bo jego postawa na boisku mogła się podobać, nawet jeżeli punkty zaczęły z czasem uciekać, jak po porażce ze Śląskiem przy 32 tysiącach kibiców, czy bezbramkowym remisie z Arką w Gdyni".

Więcej TUTAJ

***

"Zmiana sprintera"

"W ciągu roku, który minął od katastrofalnego występu reprezentacji Niemiec na mundialu w Rosji, selekcjoner Joachim Löw całkowicie odmienił zespół nie tylko personalnie, ale też jeśli chodzi o styl gry. Futbol oparty na posiadaniu piłki i atakach pozycyjnych ustąpił miejsca grze na pełnej szybkości. Tempo to najważniejsze kryterium, jakim kieruje się obecnie niemiecki selekcjoner. Nic dziwnego, że największe szanse na grę mają w jego drużynie ci, którzy nie tylko szybko myślą, co na tym poziomie jest nieodzowne, ale też tak samo biegają".

Więcej TUTAJ

 

"SPORT"

"Brzęczka sztuka wyboru"

"Problem pojawia się, wobec znaku zapytania przy nazwisku Kamila Glika, na środku obrony. Od początku eliminacji stoper Monaco tworzył duet środkowych obrońców z Janem Bednarkiem i piłkarze ci są w znacznej mierze odpowiedzialni za to, że w tych eliminacjach nie straciliśmy gola. Gdyby okazało się, że zawodnik rodem z Jastrzębia-Zdroju nie będzie mógł zagrać, to trener Brzęczek postawi raczej na Michała Pazdana, a nie na Thiago Cionka. Trzecią opcją jest Artur Jędrzejczyk, który ostatnio w kadrze grywał na boku, ale w Legii Warszawa jest stoperem. Jeżeli chodzi o skrajne elementy naszej defensywy, to z prawej strony pozycja Tomasza Kędziory jest raczej niezagrożona. Bartosz Bereszyński z flanki lewej to wariant sprawdzony w poprzednich spotkaniach. Najważniejsze jednak, że selekcjoner ma alternatywę w postaci zdrowego, nareszcie, Macieja Rybusa".

Więcej TUTAJ

***

"Królewskie marzenia sponsora"

"– Kiedy 23 lata temu przeprowadziłem się do Tychów, niemal od razu zapisałem się do drużyny oldbojów. Poznałem wtedy Jana Laburdę, trenera drużyny odradzającej się po zawirowaniach związanych z rozpadem ekstraklasowego Sokoła Tychy i odbudowującej markę GKS-u. Zaprosił mnie na mecz, a gdy zobaczył, że mnie to wciągnęło, zapytał czy nie kupiłbym strojów dla chłopaków. Ufundowany przeze mnie komplet kosztował 600 złotych i tak to się zaczęło".

Więcej TUTAJ

***

"Mróz: U piłkarza najważniejsza jest głowa"

"Zna pan odpowiedź na pytanie, dlaczego w meczach wyjazdowych osiągacie znacznie słabsze wyniki niż na własnym boisku?

Marek Mróz: Myślę, że to wynika ze stylu i sposobu naszej gry. Kilka elementów jeszcze szwankuje, ale sumiennie pracujemy na treningach, by je poprawić. Jestem przekonany, że wkrótce nasze wyniki na wyjazdach będą znacznie lepsze niż do tej pory.

W bieżących rozgrywkach walka o miejsce w podstawowym składzie GKS-u Jastrzębie jest bardziej zacięta niż w poprzednim sezonie?

Myślę, że jest porównywalna. Teraz najczęściej, chociaż nie zawsze, rywalizuję z Łukaszem Norkowskim, mimo że on gra na „6”, a ja trochę wyżej. Znamy się dobrze ze wspólnych występów w Lechu Poznań. Możemy grać ze sobą, bo rozumiemy się na boisku bardzo dobrze. Myślę, że nasza współpraca byłaby owocna i efektywna dla zespołu".

Więcej TUTAJ

***

"Gorąca manifestacja bez konkretów"

"Na scenie toczyła się dyskusja między Kotalą a Michałkiem. Prezydent wielokrotnie wzburzony podnosił głos. – Przypomnę, że w 2016 roku to za waszą zgodą miasto zamiast budować ratowało klub. Z waszej inicjatywy! To był błąd nas wszystkich. Popełniliśmy błąd! Trzeba było budować! Gdybyśmy wtedy zaczęli, stadion byłby o połowę tańszy! Dziś już nie kosztuje ani 67, ani 90, tylko 150 milionów złotych. Mamy skompletowane wszystkie dokumenty i jesteśmy gotowi do ogłoszenia przetargu. 11 września na sesji rady miasta będziemy analizować możliwości finansowania budowy stadionu. I debatować, czy w ogóle nas na to stać, patrząc na sytuację budżetową. Żaden odpowiedzialny prezydent ani kandydat na prezydenta teraz stadionu nie obieca. Trzeba być odpowiedzialnym za sytuację finansową miasta! – grzmiał prezydent".

Więcej TUTAJ

 

"GAZETA WYBORCZA"

"Polacy na ziemi przeklętej"

"- Przyjechaliście na siatkówkę? Ach, na piłkę nożną. Teraz to my mamy tylko bramkarza. Czy zwycięstwo 2:0 was zadowoli? - zagadywał z uśmiechem młody Słoweniec, kiedy oddawał mi klucz do pokoju. Powiedziałem, że z radością przyjmiemy 1:0 i że ze Słowenii prześladują nas najgorsze wspomnienia.

To było niemal dokładnie dekadę temu. Ledwie wybrzmiał gwizdek sędziego po klęsce w Mariborze 0:3, a już prezes PZPN Grzegorz Lato ogłosił przed kamerami telewizji, że to koniec Leo Beenhakkera w reprezentacji Polski".

Więcej TUTAJ

***

"Rywale reprezentują nację, która umie grać we wszystko"

"Gdybyśmy chcieli ustalić w retorycznym pojedynku, kto lepiej wyznaje się na sportach drużynowych - przeliczając stężenie sukcesu na głowę mieszkańca - nie mielibyśmy ze Słoweńcami żadnych szans. Tamtejsi koszykarze są aktualnymi mistrzami Europy, siatkarze w 2015 r. zdobyli srebro tej samej imprezy, piłkarze ręczni w 2017 r. wzięli na kontynencie brąz (poprzedzony ćwierćfinałem olimpijskim, ulegli złotej Danii), a piłkarze nożni, choć medale oglądają z bardzo daleka, przynieśli rodakom chwałę najmniejszego państewka, które zdołało awansować na mundial więcej niż raz".

Więcej TUTAJ

 

"RZECZPOSPOLITA"

"Trzymać kurs"

"Brzęczek ma jednak również duży powód do optymizmu – nazywa się on Robert Lewandowski. Takiego początku sezonu kapitan kadry jeszcze nie miał. W trzech meczach Bundesligi Lewandowski strzelił sześć goli – dwa razy trafił z Herthą, dorzucił hat trick z Schalke i skromnie jednego gola w spotkaniu z Mainz. Do tego dochodzi jeszcze bramka zdobyta w meczu Pucharu Niemiec z Energie Cottbus. Lewandowski zazwyczaj sezon zaczyna bardzo dobrze, co ma również przełożenie na mecze reprezentacji. Do tej pory najlepszym strzelcem kadry Brzęczka jest jednak Krzysztof Piątek. Zdobył on cztery gole, a Lewandowski tylko dwa".

Więcej TUTAJ

 

"SUPER EXPRESS"

"Walka o Euro 2020 twa. Mecz ze Słowenią testem dla nowego składu"

"Serię triumfów zakończył czerwcowy mecz Polska-Izrael z wynikiem 4:0, umacniając pozycję Polaków jako liderów w grupie, utrzymując pięciopunktową przewagę nad rywalami. Po trzymiesięcznej wakacyjnej przerwie pora na kolejną turę rywalizacji. Powrót na boisko odbędzie się jednak w zmienionym składzie, który będzie miał okazję się sprawdzić podczas piątkowego meczu ze Słowenią rozgrywającego się w Lublanie. Na murawę powróci Jakub Błaszczykowski. Selekcjoner Jerzy Brzęczek stawia jednak także na świeżą krew, dlatego najbliższe spotkanie będzie także okazją do sprawdzenia się w akcji debiutantów, którzy dotąd grali  w kadrze U-2: Krystiana Bielika, Roberta Gumnego oraz Sebastiana Szymańskiego".

Więcej TUTAJ

***

"Mamy geniusza karnych"

"Przez całą karierę Lewandowski zmarnował zaledwie 5 karnych. W 2015 roku zmienił sposób ich wykonywania. Podczas podbiegania do piłki „Lewy” robi zwód, którymi myli bramkarza. W ten sposób na 43 próby (włączając w to konkursy rzutów karnych) wykorzystał 41. Daje to 95-procentową skuteczność".

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się