var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: pogonsportnet.pl

Stypa na Łotwie. Męczące było to zwycięstwo nowej Michniewiczówki... (1:0)

Autor: Mariusz Bielski
2019-09-06 19:00:30

W trakcie pierwszej połowy komentujący to spotkanie Andrzej Strejlau stwierdził: – Łotyszom nie można odmówić ambicji, ale piłkarsko jesteśmy od nich zdecydowanie lepsi. Legendarny trener i ekspert odnosił się oczywiście do umiejętności indywidualnych podopiecznych Czesława Michniewicza, lecz niestety tę wyższość mogliśmy zaobserwować tylko momentami.

I większość z nich to zasługa Bartosza Bidy, bodaj najaktwyniejszego z naszych reprezentantów. Może nie był jedynym graczem, z którego zagrań wynikało jakiekolwiek zagrożenie pod łotewską bramką, ale na pewno to on dawał z przodu najmocniejsze impulsy. Przyjęcia kierunkowe, efektowne dryblingi, otwierające podania… Widać było po zawodniku Jagiellonii zarówno dużą motywację jak i piłkarskie argumenty do tak odważnej gry.

Zresztą, przecież gdyby nie jedna z akcji wychowanka białostockiego klubu, zapewne nie wywieźlibyśmy z Łotwy trzech oczek. A już wydawało się, że przeciwnik postawi mu się wystarczająco! Co zrobił Bartosz? Widząc, iż na obieg nie ma co iść, założył rywalowi siatę, minął go, wpadł w pole karne i wyłożył patelnię Tomczykowi. Trochę szkoda, że ten ograbił go z asysty, ponieważ skiksował Lechita fatalnie. Na szczęście za moment do futbolówki dopadł Klimala i wpakował piłkę do siatki.

Szkoda, że tylko wtedy, bo przecież miał jeszcze jedną doskonałą okazję do zdobycia bramki, lecz po prostopadłym podaniu od Tomczyka skiksował absurdalnie. Chyba po prostu nie trafił czysto – nie potrafimy znaleźć innego wytłumaczenia dlaczego posłał taką pasówkę obok dalszego słupka, zamiast załadować torpedę pod ladę.

Przy 2:0 na pewno gralibyśmy spokojniej i wtedy stateczność zespołu byłaby bardziej uzasadniona. A tak? Najpierw te klepanki po prostu wkurzały. Pyk, Walukiewicz do Sobocińskiego. Pyk, Sobociński do Pestki. Pyk, Pestka do Sobocińskiego. Pyk, Sobociński do Walukiewicza. Pyk, Walukiewicz do Sobocińskiego. Pyk, Sobociński do – uwaga, proszę usiąść, duża nowość! – do Ambrosiewicza. Booooożeeeee, jaka to była stypa!

A co gorsza, kiedy w drugiej połowie Łotysze zaczęli nieco odważniej sobie z nami poczynać, to oddanie inicjatywy zaczęło być groźne. Na szczęście naszym przeciwnikom po prostu brakowało umiejętności, by rozegrać jakąś szybką, składną akcję. Chociaż raz mieliśmy kupę szczęścia, bo jeden z nich, na czystej pozycję do oddania groźnego uderzenia z paru metrów, został zablokowany przez sunącego na wślizgu Bidę. Po rykoszecie futbolówka odbiła się od słupka i Grabara mógłby sobie na nią tylko popatrzeć, co w sumie uczynił.

No ale poza tym – to była mordęga, nie ma co kolorować. Dużo jeszcze pracy przed trenerem Michniewiczem, aby z tymi chłopakami, w większości nowymi w kadrze ze względu na zmianę rocznika, wypracować więcej schematów, jakiś styl, wzajemne zrozumienie, płynność. Inna sprawa, że jeśli nadal będzie tak ochoczo stawiał na duet Dziczek-Ambrosiewicz w środku pola, wymaganie kreatywności minie się z celem. Oby nie, bo o ile doceniamy harówkę obu dżentelmenów, o tyle dla naszych oczu lepiej byłoby jednak wprowadzić do drugiej linii kogoś z nieco większą fantazją w grze.

Dłużyło nam się strasznie, ale na szczęście dotrwaliśmy do końca z dobrym wynikiem. Trochę narzekamy, fakt, aczkolwiek mamy na co. Na razie jeszcze po cichu, bo – jak zdążyliśmy wspomnieć – na zrobienie z tej grupy graczy drużyny po prostu potrzeba czasu. A jest tu nad czym pracować, oj jest!

Łotwa U21 0:1 Polska U21 (0:1)
Klimala 27’ (asysta Tomczyk)

Skład: Grabara – Fila, Walukiewicz, Sobociński, Pestka – Bida (79’ Milewski), Ambrosiewicz, Dziczek, Jóźwiak – Klimala (67’ Bednarczyk), Tomczyk (46’ Szysz)

Żółte kartki: Ambrosiewicz

Piłkarz meczu: Bartosz Bida


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się