var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Kto obok Lewandowskiego? Klasycznie twardy orzech do zgryzienia dla Brzęczka

Autor: Andrzej Cała
2019-09-06 20:00:35

Trochę zmieniła nam się sytuacja w reprezentacyjnym ataku w porównaniu do wiosennych zgrupowań. Z kłopotu bogactwa selekcjonerowi zrobiło się z przodu całkiem biednie.

Że zagra Lewandowski, wiedział nawet wczoraj urodzony w Głogowie mały Tomasz, pani Zofia z warzywniaka naprzeciwko szpitala oraz przyjmująca jego poród Anna. Nasz kapitan od lat utrzymuje wyborną formę, w ten sezon wszedł wybornie (6 ligowych goli w raptem trzech meczach - maszyna!), można więc mieć nadzieję, że po wrześniowym dwumeczu dobije do liczby 60. goli w reprezentacyjnych barwach. Na razie ma ich 57.

Zasadniczym było jednak pytanie - kto wybiegnie obok niego? W eliminacjach do Euro 2020 tylko raz trener Brzęczek nie postawił na dwójkę w ataku, w czerwcowym meczu z Macedonią, dopiero później dokonał korekty ustawienia. Gdy grała dwójka, efekty były niezłe. Doskonałe szczególnie przeciwko Izraelowi, gdy Piątek i Lewandowski zaliczyli w tym spotkaniu po golu. Pio Pio uzbierał ich zresztą już trzy w tych kwalifikacjach, dwa razy jako rezerwowy. Były to trafienia absolutnie bezcenne, decydujące o zwycięstwach we Wiedniu i Skopje.

Szkopuł jednak w tym, że Krzysiek trochę się zaciął. Oczywiście mówienie o jakimś poważnym kryzysie byłoby głupotą, ponieważ to dopiero początek sezonu. W ostatnim ligowym spotkaniu, które rozpoczął jako rezerwowy, przy większym szczęściu uzbierałby hat-tricka, ale… Ale fakty są takie, że od jakiegoś czasu napastnik Milanu nie imponuje równie mocno, co przez ogromną większość ubiegłego sezonu.

Brzęczek, dobierając zawodników do gry w ataku, miał wiosną prawdziwe kłopoty bogactwa. Lewandowski, Piątek oraz Milik byli w fantastycznej dyspozycji, strzelali seriami w swoich klubach. Głosy kibiców domagających się, aby trener reprezentacji wystawiał dwójkę z przodu, były solidnie argumentowane. 

Teraz sytuacja wygląda inaczej, lecz mimo wszystko selekcjoner twardo stawia bowiem na snajpera Milanu, licząc chyba, że do optymalnej formy najprędzej dojdzie po prostu grając, otrzymując jak najwięcej szans. No a przynajmniej w dzisiejszym meczu w Ljubljanie. Z drugiej strony nie zdziwiłaby mnie obecność na skrzydle Kownackiego, którego Brzęczek szykował do tej roli już na mecz w Macedonii, lecz ostatecznie aż takiej brawury nie uświadczyliśmy. Ciekawi mnie zresztą takie rozwiązanie, które w kontekście długofalowym uważam za optymalne. 

Widać, że były trener GKS-u Katowice czy Wisły Płock nie jest człowiekiem, który lubi specjalnie eksperymentować. Do tej pory w eliminacjach zdobył komplet punktów, chociaż styl gry w meczach z Łotwą czy Macedonią był… No nie, nie było go w ogóle. Co istotne, bramki strzelaliśmy w przeważającej większości wtedy, gdy na boisku znajdował się duet napastników. 

Aha, na koniec mała ciekawostka. W 24. ostatnich meczach eliminacyjnych do wielkich imprez Polacy przegrali zaledwie dwa razy. Były to wyjazdy do Niemiec w 2015 i do Danii w 2017 roku. Oba mecze rozegrano we wrześniu i były pierwszymi spotkaniami kadry po letniej pauzie. Niech to będzie dla trenera i naszych reprezentantów ostrzeżenie. Na spółkę ze wspomnieniem pewnego wrześniowego wieczoru w Słowenii, niemal równo 10 lat temu. Dwaj zawodnicy obecnej kadry nawet wtedy wystąpili!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się