var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Dłuższa droga Polaków do Euro. Zagłębie złożyło ofertę za Mamrota. Dwadzieścia milionów straty Lecha w zeszłym roku

Autor: zebrał Paweł Łopienski
2019-09-07 12:04:49

Sobotnia prasa skupia się na podsumowaniu wczorajszego meczu Polaków ze Słoweńcami. Ale nie tylko... Zagłębie Lubin złożyło ofertę Jagiellonii Białystok za Ireneusza Mamrota. Przeczytamy również wywiad z dyrektorem finansowym Lecha Poznań, który przekonuje, że klub odnotował dwadzieścia milionów straty. Wybraliśmy 15 materiałów z 4 źródeł.

PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Dłuższa droga do Euro”

„Gospodarze nie ograniczali się do obrony i Łukasz Fabiański interweniował częściej niż Jan Oblak. W 35. min skończyła się trwająca 456 minut passa Polaków bez straconego gola. Po rzucie rożnym Lewandowski przegrał walkę o piłkę ze Andrazem Sporarem, a między Pazdana oraz Mateusza Klicha wbiegł Aljaz Struna i Polska przegrywała po raz pierwszy od listopadowego spotkania w Lidze Narodów z Portugalią. Zespół Brzęczka został pokonany własną bronią – trzy z ośmiu bramek zdobył w kwalifikacjach po stałym fragmencie. Ze Słowenii stracił pierwszego po rzucie rożnym. Drugiego po indywidualnym błędzie Pazdana, który źle się ustawił, a potem przegrał pojedynek biegowy z Andrazem Sporarem”.

Więcej TUTAJ

***

„Gorzki debiut Bielika”

„Bielik pojawił się na boisku w 70. minucie, zastępując Mateusza Klicha kilka minut po drugim golu Słowenii. – Trener przygotowywał mnie na ten debiut, miałem z tyłu głowy, że da mi szansę. Analizowaliśmy kilka sytuacji. W pewnym momencie zwątpiłem, selekcjoner chciał chyba wycofać się ze zmiany i usiadłem na ławkę. Szkoda, że dostaliśmy bramkę na 0:2, bo inaczej by to wyglądało. Debiut w pierwszej reprezentacji to dla mnie wielka sprawa. Z jednej strony jestem szczęśliwy, z drugiej - szkoda, że wyjeżdżamy bez punktów – skomentował piłkarz”.

Więcej TUTAJ

***

„Zawiedli prawie wszyscy”

„Wygrał rywalizację z Wojciechem Szczęsnym i w jesiennych meczach eliminacyjnych to on będzie numerem jeden w polskiej bramce. Trudno mieć do niego pretensje o stratę pierwszego gola. Przed przerwą zatrzymał nieprzyjemny strzał Josipa Ilicicia i skasował groźną kontrę Słoweńców, interweniując na przedpolu. Przy drugim golu można mieć już do niego zastrzeżenia, puścił bowiem pod nogą strzał z ostrego kąta”.

Więcej TUTAJ

***

„Strzelili nam nawet w czterech przeciwko ośmiu”

„Były defensor surowo ocenił grę obronną biało-czerwonych. Gospodarze wygrali 2:0, jednak mieli więcej okazji bramkowych. - Trafiali do siatki akurat w tych sytuacjach, które powinny zostać wyjaśnione przez naszą defensywę. Jak to jest że przy rzucie rożnym dla Słowenii jest aż ośmiu naszych graczy w polu karnym, bodajże czterech zawodników gospodarzy, a oni i tak strzelają nam gola? Brawa należą się też Słoweńcom za szybkie i bardzo pomysłowe wyjście spod naszego niby-pressingu przy drugim golu, ale zachowanie Michała Pazdana w tej sytuacji było fatalne. On nie udźwignął dzisiaj presji, wynikającej z zastępowania Kamila Glika, a przy tej bramce dał się ubiec w taki sposób, że nawet nie mógł faulować, bo ryzykowałby czerwoną kartką. Mam wrażenie, że przy tej sytuacji na 2:0 więcej mógł zrobić również Łukasz Fabiański, choć on i tak był najlepszy z Polaków - dodaje Marek Dziuba”.

Więcej TUTAJ

***

„Sposób gry się nie zmienia”

„Pierwsza porażka po czterech z rzędu zwycięstwach i pierwsze stracone gole w eliminacjach mogą sugerować, że Polacy zagrali w Lublanie znacznie słabiej niż w poprzednich spotkaniach. Tak jednak nie było. Zawodnicy Jerzego Brzęczka pokazali w Słowenii futbol bardzo podobny do tego, który prezentowali w meczach z Austrią, Macedonią Północną czy Łotwą. Inaczej wyglądało jedynie starcie z Izraelem, którego zawodnicy pozostawiali Polakom bardzo dużo przestrzeni. Słoweńcy, tak jak pozostali rywale, skupili się na odbieraniu zawodnikom Brzęczka miejsca na własnej połowie, a ci nie potrafili sobie go wykreować. Polacy mieli z tego powodu olbrzymie problemy ze stwarzaniem sytuacji. Planowali bazować na szybkich zrywach po przechwytach piłki i wrzutkach ze skrzydeł. Dotychczas o polskich wygranych decydowały pojedyncze indywidualne błyski Polaków oraz pomyłki obrońców rywali. Wystarczyło jednak zagrać w sposób bardzo zdyscyplinowany, by Polacy byli kompletnie bezradni”.

Więcej TUTAJ

***

Austria gromi i nas goni”

„Austriacy podnieśli się więc po fatalnym początku, gdy przegrali w marcu oba mecze eliminacyjne, odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu i gonią nasz zespół w tabeli. Jeśli zwyciężą w poniedziałek w Warszawie, zostaną liderem grupy. Dla nich pewnie ważniejsze jest, że wyprzedzili Izrael i awansowali na drugie miejsce, też premiowane awansem”.

Więcej TUTAJ

***

„Miedziowi chcieli Mamrota”

„Władze Miedziowych od kilku dni bezskutecznie poszukują nowego szkoleniowca. Nie znaleziono go na rynku wśród trenerów bez klubu (rozmawiano ponoć również z selekcjonerem kadry U-20 Jackiem Magierą oraz z Maciejem Skorżą, pracującym z reprezentacją olimpijską Zjednoczonych Emiratów Arabskich), dlatego zaczęto analizować sytuację specjalistów zatrudnionych obecnie z innych zespołach. Wyborem numer jeden prezesów Zagłębia był Ireneusz Mamrot. Z Lubina do Białegostoku trafiła nawet oferta na wykupienie kontraktu szkoleniowca”.

Więcej TUTAJ

***

„Ramos wyrówna rekord Casillasa”

„Powiedzieć, że Sergio Ramos jest ikoną hiszpańskiego futbolu, to nic nie powiedzieć. Kapitan Realu Madryt i reprezentacji od 14 lat stanowi filar drużyny narodowej i w tym czasie zdążył pobić praktycznie wszystkie rekordy. W najbliższą niedzielę będzie blisko odhaczenia kolejnego. Mecz z Wyspami Owczymi będzie dla niego już 167. w koszulce La Roja, dzięki czemu wyrówna, jak się wydawało, nieosiągalny wynik Ikera Casillasa, a potem pewnie go jeszcze wyśrubuje, bo ma dopiero 33 lata. – Iker pewnie już drży – śmiał się obrońca. – Dla mnie Casillas jest żywą legendą. Możliwość wyprzedzenia go byłaby dla mnie największym powodem do dumy – dodał”.

Więcej TUTAJ

***

„Les Bleus bez gwiazd”

„Kylian Mbappe, N’Golo Kante, Paul Pogba, Ousmane Dembele, Aymeric Laporte i Tanguy Ndombele już wypadli z kadry Francji, a Samuel Umtiti, Clement Lenglet i Leo Dubois też walczą z urazami. Zwłaszcza nieobecność trzech pierwszych zawodników jest sporym problemem dla selekcjonera Didiera Deschampsa przed sobotnim starciem z Albanią. Ich absencja daje szansę debiutu 20-letniemu Matteo Guendouziemu z Arsenalu i rok starszemu Jonathonowi Ikone z Lille”.

Więcej TUTAJ

 

SPORT”

Nawet lider był bezradny”

„Przy twardo grającym rywalu nie miał jak zresztą zawsze, łatwego życia. Tradycyjnie jednak podjął wyzwanie. Przy straconym golu nie pomógł w defensywie, ale przecież nie jest od tego. Przed długi czas nie otrzymał ani jednego dobrego podania. Kiedy strącił piłkę do Grosickiego, a ten trafił do bramki, sędzia dopatrzył się faulu. Nie zmienia to jednak specjalnie wrażenia, że lider zespołu był, przez większość spotkania, raczej bezradny”.

Więcej TUTAJ

***

Koniec dobrej passy”

„Selekcjoner Jerzy Brzęczek, zgodnie z przewidywaniami postawił na grę dwójką napastników oraz, jak to było we wcześniejszych spotkaniach, zagraliśmy bez klasycznego prawoskrzydłowego. W tej części boiska operował Piotr Zieliński. Z kolei w składzie Słoweńców zobaczyliśmy piłkarzy znanych z naszych boisk. Łukasza Fabiańskiego miał straszyć były snajper Jagiellonii Roman Bezjak. Z kolei obrońca Piasta Uros Korun oraz były zawodnik m.in. GKS Tychy Denis Popović usiedli na ławce”.

Więcej TUTAJ

***

Goncerz: Wciąż tęsknię za GieKSą”

Wiele mówi się o tym, że Stal jest klubem wyjątkowo poukładanym. Jak wygląda to od środka?

Grzegorz Goncerz:  Rzeczywiście, już na poziomie trzeciej ligi spotkałem się tu z organizacją, którą mogę porównać do tej panującej za najlepszych czasów w GieKSie. Czynione jest wszystko, by piłkarz czuł się komfortowo. Włodarze wychodzą z założenia, że jeśli niczego nie będzie nam brakowało, to mają prawo od nas wiele wymagać. Stworzyli zespołowi bardzo dobre warunki, by wydostać się z tej bardzo ciężkiej trzeciej ligi, co zapewniliśmy sobie dopiero w ostatniej kolejce. Idziemy według planu. Właściciel chce, by w ciągu najbliższych 10-12 lat Stal zaistniała w Europie (Fibrain, rodzinna firma prezesa klubu Rafała Kalisza, to międzynarodowy producent z branży światłowodowej – dop. red.). Mamy oczywiście w szatni świadomość, że nie stanie się to naszym czynnym udziałem, ale staramy się ze wszystkich sił, by dołożyć cegiełkę do rozwoju klubu i gry w możliwie najwyższej lidze. Celem na ten sezon jest zajęcie miejsca w przedziale 1-6. Na razie tam się mieścimy, ale to dopiero początek. Podchodzimy do tematu spokojnie. Jesteśmy beniaminkiem, ale mamy taki potencjał, że chyba nikt z nas – właściciele, sztab czy my w szatni – nie chce być jako ten beniaminek traktowany.

Pańskie poprzednie kluby – GKS i Podbeskidzie – to spółki miejskie. Czy fakt, że Stal jest klubem prywatnym, sprawia, że funkcjonuje się inaczej?

To jest ogromna różnica. Wizja właściciela jest taka, by Stal grała ładną, ofensywną piłkę i strzelała sporo goli. Pod taką filozofię futbolu dobierani są piłkarze przez trenera i dyrektora sportowego. W Katowicach raz przychodził trener stawiający na ofensywę, potem zmieniał go ktoś ukierunkowany na defensywę – a miał do dyspozycji piłkarzy po tym poprzednim, „ofensywnym” trenerze. W Rzeszowie jest inaczej. Przyświeca nam jedna myśli – od pierwszej drużyny, przez rezerwy, aż po akademię, pracuje się jednakowo i pod kątem tego samego modelu gry. Gdy patrzę na nakłady, jakie idą na akademię, to jestem przekonany, że Stal za kilka lat będzie mocnym ośrodkiem bijącym się o najwyższe cele w ekstraklasie. Piłka ma to do siebie, że może być różnie, ale widzę determinację właściciela i reakcje środowiska. Na Podkarpaciu jest głód dużej piłki. Ludzie w Rzeszowie jej potrzebują. Wydaje mi się, że taki ośrodek się tu tworzy. To dobra wiadomość dla całej polskiej piłki. Podkarpacie jest obfite w talenty, które czasem nie mają jednak szansy się wybić, bo brakuje silnych klubów. Teraz powoli się to zmienia”.

Więcej TUTAJ

***

Ruch na Arenie Zabrze”

„Tym bardziej zdumieć musiał fakt, iż kibice Ruchu sami postanowili podkręcić rangę tego spotkania, którego derbami (a tym bardziej – Wielkimi Derbami Śląska) nazwać nie sposób, deklarując podczas czwartkowej manifestacji pod Urzędem Miasta, że pojadą do Zabrza. Po raz pierwszy od 2002 roku – przez ostatnich 17 lat nie jeździli tam w odpowiedzi na śmierć jednego z fanów Ruchu – i ubrani na czarno. W Zabrzu reakcja na te doniesienia nie mogła być inna niż zrobienie wielkich oczu. Mecz ten od dawna ma status imprezy masowej podwyższonego ryzyka bez udziału kibiców gości. Taka zapowiedź fanatyków „Niebieskich” przeczyła zatem wszelkim normom, bo jest niemożliwa do realizacji”.

Więcej TUTAJ

 

GAZETA WYBORCZA”

Lech Poznań nie ma już nadwyżki pieniędzy. Zeszły rok to 20 mln straty”

Ile?!

Tomasz Kacprzycki, dyrektor finansowy Lecha Poznań: 20 mln straty. I mam zgodę prezesa, żeby to kibicom ujawnić. Zatem zostało nam zero. Budżet na kolejny sezon 2019/2020 mamy zrobiony. Bez sprzedaży piłkarza latem, z założeniem, że nie sprzedamy nikogo zimą, bo to się jednak rzadko wtedy zdarza, brakuje nam do spięcia go 4-5 mln zł. To jest skala naszego problemu w tej chwili.

4-5 mln zł deficytu budżetowego oznacza, że Lech może dostać od komisji licencyjnej nadzór finansowy, tak jak Legia Warszawa?

W prognozie finansowej dla komisji licencyjnej mieliśmy założoną sprzedaż piłkarza. 2 września zamknęło się okno i tego nie zrobiliśmy. Przepisy nakazują nam poinformować komisję o tym fakcie i o działaniach zaradczych, zrobimy to. Wtedy komisja licencyjna wypowie się na temat naszej kondycji finansowej. Jest tu sędzią.

To znaczy, że zaakceptują deficyt?

Deficyt akceptują, nie akceptują braku wypłacalności i tego, że zobowiązania nie są regulowane. Wtedy dostaje się go z automatu. W moim przekonaniu ryzyko nadzoru finansowego to może 10 procent. To znaczy jest to możliwe, ale mało prawdopodobne. Pięć innych klubów otrzymało w maju licencje z nadzorem, w tym Legia Warszawa, która ma go od dwóch lat. W tym roku też prawdopodobnie nie zrealizują prognozy. To będzie pewien wyznacznik tego, gdzie my jesteśmy w trudnych czasach, a gdzie inni. Ja jestem dość spokojny”.

Więcej TUTAJ

 

SUPER EXPRESS”

„Polacy na kolanach”

„Przez 90 minut Biało-czerwoni stworzyli sobie tylko jedną okazję do zdobycia bramki. Robert Lewandowski zgrywał piłkę głową do Kamila Grosickiego, a ten pokonał Jana Oblaka. Nic z tego - Polacy zostali okradzeni z bramki, arbiter dopatrzył się absurdalnego faulu. Nie zmieniłoby to niczego, ponieważ nieco wcześniej gola na 2:0 zdobył Sporar”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się