var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

KADRA: Boniek zadowolony z wyników. Brzęczek: Zielińskiego jeszcze będą nam zazdrościć. Glik: Nie wiem czy zrobiliśmy postęp

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2019-09-10 13:55:34

Powiedzmy sobie otwarcie – w kontekście reprezentacji wracamy do ciemnych czasów. Nawet mimo tego, że mamy graczy z Bayernu, Napoli czy Milanu, a nie Auxerre, Neijmegen czy Hannoveru. W narodzie zapanowały nastroje minorowe i choć biało-czerwoni starają się tonować dramatyzowanie, to wszystkie wątpliwości wobec nich są uzasadnione. Tylko to bronienie się i drużyny Brzęczka i Bońka za wszelką cenę, często wbrew rozumowi, martwi…

Sprawdzamy co w trawie piszczy po meczu z Austrią.

Może zacznijmy od tabeli naszej grupy. Jeszcze niedawno mówiliśmy – wówczas zdawało się to logiczne i racjonalne – że tego awansu na Euro spieprzyć się nie da. Teraz już nie jesteśmy tacy pewni, mimo że w teorii najtrudniejsze spotkania mamy już za sobą. No ale duetu pościgowego lekceważyć nie należy.

źródło: Se.pl

***

Naturalnie skupiamy się dzisiaj na pomeczowych wypowiedziach, aby wyciągnąć jakieś racjonalne wnioski na przyszłość. Martwimy się jednak trochę, że ze względu na naszą pozycję w grupie, problemy drużyny narodowej są ignorowane. „Wynik jest najważniejszy” to de facto argument nie do zbicia, jednak w szerszej perspektywie, na wynikach kręconych głównie na farcie, trudno być optymistą. Tak jak chociażby Zbigniew Boniek.

– Sport składa się ze zwycięstw i porażek. Mecze ze Słowenią i Austrią nie były najlepsze, aczkolwiek jestem zadowolony z dzisiejszego spotkania, bo Austria to solidny zespół. Jeśli w październiku zdobędziemy sześć punktów, to spokojnie będziemy mogli myśleć o Europie. Nie jestem, żeby pojedynczo chwalić zawodników. Austria była dojrzała piłkarsko. Myślę, że daliśmy dobre zmiany. Gdyby jedna czy druga kontra została lepiej przeprowadzona, mogło to lepiej wyglądać. Bierzemy ten remis i idziemy dalej – mówił. Z dwojga złego mamy nadzieję, iż takie podejście jest co najwyżej PR-ową gadką, bo jeżeli prezes PZPN naprawdę uważa, że reprezentacja Polski rozwija się w dobrym kierunku, to jednak trochę ręce opadają.

Źródło: TVP Sport

***

Po meczu dość kontrowersyjnie wypowiadał się też Jerzy Brzęczek i to w wielu kontekstach.

Siła reprezentacji: „Bądźmy obiektywni. Jesteśmy liderem grupy, w pięciu meczach zachowaliśmy czyste konto. W dwóch spotkaniach z najsilniejszym rywalem, czyli Austrią, nie straciliśmy gola. I uzbieraliśmy aż cztery punkty. Pamiętajmy, że oni mają 18 zawodników w Bundeslidze, a my powołujemy trzech z drugiej ligi angielskiej. To należy wziąć pod uwagę, choć mam duże ambicje, nie jestem minimalistą.”

Piotr Zieliński: „Nie daje genialnych zagrań, jednak one w nim tkwią. I pewnego wieczoru odpali. Wykona skok, po którym będą go nam zazdrościć wszyscy w Europie, będziemy mieli olbrzymią satysfakcję. Moim zdaniem pod wieloma względami należy do najlepszych na świecie, np. wspaniale opanował kierunkowe przyjęcie piłki.”

 

 

Panie selekcjonerze, tak to się nie zbuduje pewności siebie i odwagi u swoich podopiecznych. Gołym okiem widać, że właśnie tego im cholernie brakuje.

Źródło: TVP Sport

***

Sporo frustracji było czuć za to w pomeczowych wypowiedziach Roberta Lewandowskiego. W sumie nie dziwimy się. Patrząc personalnie paczkę mamy niezłą, a gramy zbieranina przypadkowych turystów, którzy zabłądzili w okolicach stadionu. Szkoda, że trochę strzela w media, niekoniecznie słusznie.

– Sądzę, że wy w pewnym momencie też się zapomnieliście. Liczyliście, że wygramy dwa mecze i wszystko pójdzie łatwo, mimo że wcześniej nie graliśmy rewelacyjnie – stwierdził kapitan. Eee, czy na pewno? Akurat zdaje się, iż właśnie w polskich mediach optymizmu nie było wiele, a oczekiwania nie są wygórowane, skoro w reprezentacji są zawodnicy Bayernu, Napoli, Monaco, Lokomotivu, Southamptonu, Milanu…

My jednak zwrócilibyśmy uwagę w przeciwnym kierunku. Czasem warto zerknąć w lustro, nawet będąc wielką gwiazdą:

 

 

A jak same wrażenia Lewego po meczu? – Ten remis da nam dużo, w kontekście tego, jak wyglądają te eliminacje, ile punktów zbieramy i jak to robimy. Najbliższe dwa mecze pokażą, czy zbliżymy się do awansu na mistrzostwa Europy, czy wykorzystamy szansę. Musimy jechać na kolejne zgrupowanie z myślą, że czekają nas dwa trudne mecze. Możemy się męczyć do pierwszego gola. Musimy też lepiej rozgrywać, szybciej. Oczywiście nie będziemy grali jakoś super finezyjnie, ale poprawienie detali może sprawić, że będzie nam łatwiej – diagnozował.

Weteran reprezentacji Polski został też zapytany o ocenę młodzieży. – Młodzi zawodnicy zagrali dobre spotkanie, pokazali się z dobrej strony. Na pewno przed nimi sporo pracy, ale za to, jak zagrał Krystian Bielik, Dawid Kownacki i później po wejściu Sebastian Szymański, należą im się wielkie brawa. Teraz ich czas, by nie tylko grali w klubach, ale budowali sobie coraz bardziej znaczącą rolę. Bo wtedy przyjeżdża się na zgrupowania kadry mocniejszym mentalnie. Ich czas nadchodzi, ale ważne, by go nie marnowali.

Źródło: Gazeta Wyborcza

***

Podziwiamy za to skromność Łukasza Fabiańskiego. Gość nam ten mecz zremisował praktycznie w pojedynkę. Okej, przy strzale Arnautovicia z samego początku nie miałby nic do powiedzenia, a piłka zatrzymała się na słupku. Potem jednak wygrał z nim sam na sam, obronił groźny strzał z dystansu Laimera i zaliczył jeszcze kilka innych ważnych interwencji. Na sport.pl znajdziemy krótką rozmówkę z bramkarzem West Hamu.

„Czuje się pan bohaterem dzisiejszego spotkania?
Absolutnie nie. Odegrałem ważną rolę w tym spotkaniu, ale bohaterem na pewno nie jestem. Nie ma sensu przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. Dobrze wykonałem swoją robotę. Tyle.

Tęsknił pan za Kamilem Glikiem? Jak ważny był on w zachowaniu czystego konta? Bo we wszystkich meczach eliminacyjnych do Euro, w których udało się zachować czyste konto, był na boisku.
Każdy ma świadomość jak ważną jest postacią. Ma bardzo duże przełożenie na naszą grę w defensywie. Czasami wystarczy do tego sama jego obecność, bo jest bardzo doświadczony, jest jednym z liderów i na pewno w tym meczu pokazał jak jest ważny. Reszta obrońców gra przy nim lepiej, bo dobrze się ustawia, trafnie podpowiada i podejmuje odpowiednie decyzje. Czujemy się dzięki niemu pewniejsi.”

***

Kamil Glik odniósł się zarówno do ostatnich rezultatów biało-czerwonych jak i tego, czy od wodzą Jerzego Brzęczka drużyna się rozwija.

Do klubu wrócę z mieszanymi uczuciami. W pierwszym meczu nie miałem okazji zagrać, teraz wróciłem, zagraliśmy na zero z tyłu. Walczyliśmy o pełną pulę, nie udało się i zremisowaliśmy. Obydwie drużyny wiedziały, jaka jest stawka tego spotkania. Przy porażce zrobiłoby się  troszkę „cieplej”, a remis i dla nas i dla Austriaków jest niezłym wynikiem, choć bardziej korzystny jest dla nas biorąc pod uwagę to, jakie mecze przed nami za miesiąc [Łotwa i Macedonia - red.]. Jeśli je wygramy, to będzie szansa na to, by już w październiku zapewnić sobie awans na Euro 2020. Trudno ocenić to, czy jest postęp. To mecze reprezentacji, nazwiska się zmieniają, ludzie się zmieniają. Gdyby z każdym kolejnym trenerem zespół notował progres, to dziś gralibyśmy o mistrzostwo świata. Jesteśmy dobrą, solidną drużyną na poziomie europejskim, ale nie jesteśmy w topie. Wychodzą nam niektóre mecze lepiej, niektóre gorzej. Teraz na pewno tracimy mniej bramek niż za kadencji trenera Adama Nawałki czy Waldemara Fornalika.

Oj, coś nam mówi, że sam Kamil nie jest zadowolony z tego w którą stronę zmierza reprezentacja, lecz z wiadomych względów nie rzuci tego wprost…

Źródło: Sport.pl

***

O swoim występie opowiedział natomiast Dawid Kownacki. Cóż, nie ukrywamy, że według nas wypadł tragicznie.

„Wystąpiłem na prawej stronie, inaczej niż ma to miejsce w klubie. I muszę przyznać, że gra po drugiej stronie boiska nieco bardziej mi odpowiada. Dlatego też próbowaliśmy się wymieniać stronami z Kamilem Grosickim. W ogólnej ocenie muszę stwierdzić, że mogłem dać z siebie więcej i nie jestem zadowolony z tego występu. Takie mecze też się czasami zdarzają, nie jesteśmy maszynami. Obejrzymy wszystko na chłodno, przeanalizujemy błędy i w kolejnych spotkaniach będziemy starali się je wykluczyć. potkanie zaczęło się dla nas źle, bo przez kilka pierwszych minut byliśmy właściwie bez piłki i przyjmowaliśmy przeciwnika na własnej połowie. Nie byliśmy agresywni w doskoku, bez pressingu. I faktycznie mogło to źle wyglądać. W drugiej połowie wyglądało to nieco lepiej. Jednak pressing był w naszym wykonaniu zbyt statyczny, przez co Austriacy mieli więcej miejsca na przeprowadzanie ataków. Ten element gry musimy poprawić w kolejnych meczach”

Źródło: Se.pl

***

Ważną informacją jest też kontuzja Jakuba Błaszczykowskiego, który wczoraj zagrał zaledwie 19 minut. Ponoć już od jakiegoś czasu dokuczał mu mięsień przywodziciela, a w spotkaniu z Austrią problem znacznie się pogłębił. Dziś ma przejść dokładne badania, lecz pierwsze raporty sugerują, iż we wrześniu już nie pomoże Wiśle Kraków.

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się