var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Wieża do Brzęczka, sięgamy chmur! Zejdź pan na ziemię!

Autor: Maciej Golec
2019-09-10 16:40:36

Jest takie powiedzenie, które lekko zmodyfikujemy, żeby nikogo nie obrazić: „Lepiej milczeć i sprawiać wrażenie niekompetentnego niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości”. Taki obraz Jerzego Brzęczka rysuje nam się po wczorajszych pomeczowych wywiadach.

Jeżeli dyskusja wokół obecnego selekcjonera nie jest prowadzona głównie na polu piłkarskim, to już powinna zapalać się lampka ostrzegawcza. Po tym, co zobaczyliśmy w meczu ze Słowenią i tym bardziej wczoraj z Austrią, nawet przez myśl nam nie przeszło, by zbagatelizować albo odstawić na dalszy plan (przynajmniej pośrednio) poczynania Polaków na boisku. Poczynania wołające o pomstę do nieba, nie zwiastujące niczego dobrego nie tyle co na samym EURO 2020, a nawet w dalszych meczach eliminacyjnych z i tak dość przeciętnymi rywalami. Ale cóż, piłka nie lubi nudy, widocznie „miała kurwa dosyć” po tych żenujących 90 minutach i postanowiła dostarczyć nam trochę niespodziewanych emocji za sprawą złotoustego selekcjonera. Proponujemy zapiąć pasy, bo ktoś, kto nie czytał na bieżąco wypowiedzi Jerzego Brzęczka może niespodziewanie spaść z krzesła.

No to raz:
„Jeżeli Zieliński wstanie pewnego dnia i coś mu przeskoczy w głowie, to będziemy mieli zawodnika, którego będą nam zazdrościć wszyscy na świecie”.

Nawet nie jesteśmy zaskoczeni, że portal Łączy nas Piłka wyciął tę wypowiedź z filmu na swoim kanale na YouTube. Trudno o lepszy dowód:

a) podważania umiejętności podopiecznego. W ten sposób chce zbudować chłopaka, który właśnie pod kątem mentalnym spala się za każdym razem, gdy orzełek ląduje na jego piersi? Powątpiewanie w możliwości Zielińskiego ma sprawić, iż zyska on dużo większą pewność siebie?

b) braku kompetencji osoby odpowiedzialnej za przygotowanie reprezentantów po względem taktycznym, w tym też
Piotra Zielińskiego. Możemy na nim wieszać psy, bo gra fatalnie. Możemy domniemywać, że problem bierze się poniekąd ze słabej psychiki i kilku innych aspektów. Ale musimy, po prostu musimy wymagać od kogoś, kto chce, by tytułowano go selekcjonerem, żeby dołożył wór cegieł do odbudowy tego piłkarza, bo nie jest to przecież mission impossible, zwłaszcza dla kogoś, kto zna się na swoim fachu, prawda?

Ale nie, Piotrkowi musi coś w głowie przeskoczyć. Piotrek w kadrze nie daje sobie rady, ale selekcjoner sprowadza wszystko w tej sprawie do kwestii jakiegoś magicznego pstryczka w jego głowie. Jakby unikał odpowiedzialności za to, iż sam nie wie jak obudzić potencjał drzemiący w zawodniku Napoli? Cholera, przecież to jest właśnie obowiązek trenera, aby wyciskać jakość z graczy niczym sok z cytryny! Może wypada wreszcie zrozumieć, że dobry trener bez piłkarzy nie zrobi niczego wielkiego tak samo jak daremny trener z dobrymi zawodnikami niczego nie osiągnie? Jakoś nam się nie zdaje, aby tego typu uwaga miała jakkolwiek poprawić jakość dawaną drużynie przez Zielka. No ale skoro Brzęczek uważa, iż kłopot nie leży we wskazówkach taktycznych dla niego, błędnej roli samego piłkarza, rzucaniu go po pozycjach, to trochę ręce opadają.

Po co wygadywać publicznie takie dyrdymały?! Przeskoczyć coś w głowie po wstaniu to może po ostrej imprezie, albo jak za długo śpisz w jednej pozycji. I nie byłoby to bynajmniej zwiastunem ogólnoświatowej zazdrości, bo kac i regularne spotkania z muszlą klozetową nie stoją najwyżej w hierarchii celów przeciętnego człowieka. A my, kibice i dziennikarze, musimy się z tym od jakiegoś czasu mierzyć po każdym meczu reprezentacji.

No to dwa:
„Dzisiaj kończyliśmy mecz z 3 zawodnikami z Championship, czyli 2. ligi angielskiej. Austria ma 18 zawodników z Bundesligi. Apeluję o rozsądne ocenianie naszego potencjału”.

Ciekawe, czy pan trener był skory tak mówić także po porażce ze Słowenią. No to przypomnijmy skład naszych rywali, a także fakt, iż gra się 11 vs 11, a nie 11 vs 18.

Atletico – Empoli, FK Soczi, Houston Dynamo, Dinamo Zagrzeb – Dynamo Kijów, Spal, Nantes, Atalanta – Slovan Bratysława, APOEL Nikozja.

I co, oni też prezentują się lepiej pod tym kątem? A przecież pokonali nas 2:0, jak to możliwe?!

Pamięć jest krótka, tak samo jak u naszego selekcjonera wybiórcza. Musimy przyznać, że wybrał sobie genialne alibi (abstrahując już od tego, że mecz kończyło dwóch, a nie trzech zawodników z Championship), szkoda tylko, że możliwe do podważenia w kilka chwil. I przez powyższy skład Słowenii i przez to, że sam ma u siebie: dwóch graczy Bundesligi, w tym jednego z najlepszych napastników na świecie, dwóch zawodników z Premier League, siedmiu z Serie A, a przecież pierwszy mecz z Austrią wygrał. Czy wtedy mówił, że przeszacowaliśmy swój potencjał? Że nie zasłużyliśmy na zwycięstwo? Skąd, była radość, a przecież wcale nie zagraliśmy dobrego spotkania. Dlatego tym śmieszniejsze jest wczorajsze tłumaczenie Brzęczka. Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia.

Zresztą, nie jest przecież tak, że w kadrze Austrii są sami goście będący akurat w gazie. Dragović rozegrał w tym sezonie 44 minuty w lidze. Baumgartlinger też nie jest pierwszym wyborem do środka w Leverkusen. Lazaro grzeje ławę w Interze, gra tylko w reprezentacji. Podobnie Ilsanker z RB Lipsk. Arnautović zaś nie występuje w Niemczech, tylko w Chinach.

Jasne, Arnie ładuje gole w CSL z łatwością, Sabitzer i Alaba to również kozacy, ale patrząc całościowo trochę się jednak zmienia ten obraz przepotężnych Austriaków, nie sądzicie?

My nie pokazaliśmy żadnej jakości, ale nie dlatego, że jej w sobie nie mamy, tylko nie wiemy jak ją wykrzesać. Nie wie tego Brzęczek, który chwyta się wszystkiego, by tylko podkolorować sytuację niemożliwą do obrony. Wbijając przy tym szpilkę swoim piłkarzom, dając sygnał: „Hej, przecież my nie mieliśmy prawa wygrać z Austrią, mają lepszy skład!”. To my odbijemy piłeczkę i spytamy – panie Brzęczek, to po co ci panu pierwsze miejsce w grupie, po co awans na EURO? Tam wylosowanie zespołu pokroju Austrii będzie szczęściem, więc po co się pchać gdzieś, gdzie jesteśmy skazani na niepowodzenie? Sam pan to przecież sugeruje. Adam Nawałka po meczu z Kolumbią też praktykował takie wypowiedzi. Tylko że on odleciał zostawiając po sobie coś pozytywnego, a w przypadku Brzęczka nikt nawet się na taki wariant nie przygotowuje.

No to trzy:
Najbardziej śmieszno-straszny i tak wydaje nam się ten cytat: „Być może ćwiczymy za dużo taktyki ofensywnej. Być może to zabija inwencje własną”.

Niech ktoś powie trenerowi, że to nie on wymyślił lagi na Lewego i że to tak naprawdę nie jest żadna taktyka. Oglądając wczorajszy mecz mieliśmy wrażenie, że jedyna taktyka ofensywna jaka była, to ta narzucona przez Austriaków – zostawiali nam mnóstwo przestrzeni na skrzydłach, a my koncertowo ją marnowaliśmy. Przez rok nie widzieliśmy żadnych powtarzalnych zagrań, które są warte zapamiętania, nie ma schematów wypracowanych na treningach. Nie wiemy nawet jak tą reprezentację scharakteryzować, bo w niej nie ma niczego oryginalnego. Przypadkowy futbol – to jest właśnie dzieło Brzęczka.

I wiecie co jest najgorsze? Że wszędzie jest „być może”. „Wierzę, że ta drużyna czymś zaskoczy. Musi w którymś momencie zacząć funkcjonować.” „Wierzę w Zielińskiego, wierzę w to, co robimy.” Z takim podejściem następne zgrupowanie proponujemy zorganizować na Jasnej Górzej. Zamiast opierać się na wierze, przypadku i bliżej nieokreślonych aspektach, warto byłoby raczej nakreślić konkretny plan i schemat działania poparty wiedzą. Wiedzą zaczerpnięta z doświadczeń. Chyba na tym to polega, prawda? Że wiesz, czym chcesz zaskoczyć, wiesz kiedy, budując drużynę racjonalnie, może to zadziałać. A wygląda to tak, jakby w sali konferencyjnej usiadł przypadkowy człowiek i mówił coś w co sam nie wierzy.

Brzęczek: „Powtarzam, jesteśmy liderami grupy”. A potem wejdziemy na Euro i będzie 3x w plecy, poniewaz kazdy zaprezentuje duzo większą kulturę gry,
Boniek: „Jestem zadowolony, stworzyliśmy więcej sytuacji”. Słupek Arniego, jego sam na sam z Fabianem, groźna główka, bomba Lazaro, rajd Sabitzera. Już mamy 5, a przypominamy, że ogólnie w strzałach było 22-7 na korzyść Austrii.
Szymański: „Nie w każdym momencie możemy grać pressingiem. Zrealizowaliśmy plan”. No to fajnie, cieszymy się waszym szczęściem. Ale takim minimalizmem już nie.
Krychowiak: „Najważniejsze są wyniki, z tego jesteśmy rozliczani”. No nie, nie tylko. Ze stylu też, a z takim stylem w fazie grupowej na Euro 2020 będziemy jak gość w dresie z pobliskiego rynku na eleganckim bankiecie.

Kapitalnie. I tak od meczu do meczu. Już nie możemy się doczekać tego pierwszego na Mistrzostwach Europy. Cóż to będzie za widowisko!

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się