var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mental Floss

Prokuratura capnęła byłą prezes Wisły Kraków. Koniec najczarniejszego rozdziału w historii klubu coraz bliżej

Autor: Karol Bochenek
2019-09-11 15:08:35

Wygląda na to, że ramię sprawiedliwości wreszcie dosięgnęło zgraję kłamców i oszustów, którzy przez kilka lat perfidnie okradali Wisłę Kraków, chodząc przy tym na pasku gangsterów. Od haniebnej ucieczki z klubu Marzeny S., Damiana Dukata i reszty bandyckiej kliki minęło wprawdzie trochę czasu, ale wczoraj wreszcie stało się nieuniknione. Była pani prezes, o czym jako pierwszy poinformował TVN24 za sprawą Szymona Jadczaka, została zatrzymana przez CBŚP i tym samym podzieliła los swojego byłego zastępcy (Dukata), który do aresztu trafił w kwietniu.

CBŚP oprócz Marzeny S. zatrzymało jeszcze trzy inne osoby –  Annę M-Z, prywatnie żonę „Zielaka”, który w erze Sharksów miał w Wiśle dużo do powiedzenia; Roberta S. oraz Tadeusza C., wchodzących w różnych okresach w skład rady nadzorczej, a nawet zarządu Wisły. Dwaj ostatni styczność z prokuraturą mieli zresztą już wcześniej. Obaj byli oskarżeni o poważne malwersacje finansowe przy budowie Kraków Business Park (obecnie Eximus Park) w podkrakowskim Zabierzowie.

Wróćmy jednak do ex-prezes, czyli pierwszoplanowej postaci akcji CBŚP. Według informacji Szymona Jadczaka z TVN 24 do zatrzymania doszło w oparciu o zeznania Pawła M., pseudonim „Misiek”, który kilka miesięcy temu poszedł na współpracę z policją. Skruszony gangster zeznał, że była prezes ze względu na pełnioną funkcję była kluczowym trybem w wyprowadzaniu pieniędzy z wiślackiej kasy. To właśnie ona, wraz z pozostałymi członkami zarządu, podpisywała fikcyjne umowy z firmą prowadzoną przez żonę „Zielaka”, na mocy których z konta klubu wyparowały co najmniej 824 tysiące złotych.

Grubo, ale to nie wszystko. Z ustaleń śledczych wynika też, że w 2017 roku zarząd Wisły w składzie Marzena S. i Dukat nieprawnie przyznał sobie podwyżkę z 10 na 45 tys. złotych, a wypłacanie pieniędzy na podstawie stosownej umowy było działaniem na szkodę spółki. Jeśli dodamy, że przewodniczącym rady nadzorczej był wówczas Tadeusz C., to koło pięknie nam się zamyka.

W najbliższych dniach okaże się, jaki będzie dalszy los Marzeny S. i pozostałych zatrzymanych. Prowadząca sprawę Prokuratura Regionalna w Poznaniu ma teraz zająć czynnościami procesowymi, by na ich podstawie podjąć decyzję o zastosowaniu środków zapobiegawczych. Patrząc jednak na wczorajszy komunikat Prokuratury Krajowej, na miejscu całej czwórki raczej nie bylibyśmy dobrej myśli. Jego najważniejsza część brzmi tak:

Prokuratura Regionalna w Poznaniu prowadzi śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej dokonującej przestępstw gospodarczych związanych z wyrządzeniem szkody w mieniu Wisła Kraków S.A. w łącznej kwocie ponad 7 milionów złotych, narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo spowodowania powstania szkody majątkowej w wysokości ponad 2 i pół miliona złotych w związku z zawarciem niekorzystnych umów o realizacje usług na rzecz klubu. Zakres postępowania dotyczy również zaniechania wypłat wynagrodzeń poszczególnym zawodnikom grającym w klubie, co z kolei stało się przyczyną rozwiązania kontraktów ze stratą finansową Klubu Sportowego Wisła Kraków S.A., a także doprowadzenia do przyznania członkom Zarządu Wisła Kraków S.A. znacznie zawyżonych wynagrodzeń, nadto przywłaszczenia kwoty 824 100 zł.

Łączna szkoda na ponad siedem dużych baniek, narażenie na niebezpieczeństwo spowodowania kolejnej plus kilka dodatkowych kwiatków, jak – o czym też informował Jadczak – dzielenie pensji zarządu czy kupowanie za wyprowadzony z Wisły hajs narkotyków. W „Super Expressie” czytamy zresztą dzisiaj, ze dziennikarz TVN24 określił małopolski klub jako "punkt przerzutowo-dystrybucyjny narkotyków".

No cóż, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Marzena S. wychodzi z tej sytuacji suchą stopą. Z perspektywy czasu jeszcze bardziej komiczne wydają się zatem jej zapędy wobec dziennikarzy, typu grożenie pozwem Krzysztofowi Stanowskiemu i żądanie od niego 250 tysięcy złotych w ramach odszkodowania. Dobrze jednak, iż sytuacja rozwija się w takim, a nie innym kierunku, bo za całokształt bandyckiej twórczości, bezczelne łgarstwa i oszukanie tysięcy kibiców, którzy oddali mnóstwo pieniędzy byle tylko ratować Wisłę, należy się jej najwyższa możliwa kara.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się