var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: @tousuncotefoot

Zerwać z nicością. Osłabiona reprezentacja Francji zwycięstwami z Albanią i Andorą zmazała plamę po porażce z Turcją

Autor: Paweł Łopienski
2019-09-11 19:41:44

„Wyrwać się z nicości”, tak brzmiała okładka L’Equipe w dzień meczu Francji z Albanią. Francuzi mają w pamięci czerwcową porażkę z Turcją, która obnażyła słabości aktualnych mistrzów świata. Zadanie było proste: gładko ograć Albanię oraz Andorę i umocnić swoją pozycję w tabeli grupy H. Nie było to takie proste, bo „Trójkolorowi” borykali się z licznymi kontuzjami, które sprawiły, że Didier Deschamps mógł mieć mały, ale jednak, ból głowy.

- Nie możemy powiedzieć, że drużyna Francji nie ma charakteru. W Turcji była nicość, ale charakter pokazujemy w każdym meczu. Wymagał tego wysoki poziom oraz wysoka intensywność czerwcowego spotkania. Nie boję się o dyspozycję drużyny, przygotowuję się na najbliższe mecze z dostępnymi graczami - mówił Didier Deschamps przed sobotnim meczem na Stade de France z Albanią.

Nicość. Tak selekcjoner określił dyspozycję swoich piłkarzy w meczu, w którym mistrzowie świata zaprezentowali się najsłabiej, odkąd sięgneli po najważniejsze trofeum, jakie można zdobyć w karierze sportowca. Mecz z Turcją pokazał, że nawet taka reprezentacja jak Francja może mieć gorsze chwile, w których przegra z niżej notowanym rywalem. Problem w tym, że „Trójkolorowi” nie oddali w tamtym meczu nawet jednego celnego strzału, mimo że teoretycznie zespół był ustawiony ofensywnie. Mimo wielkiego potencjału w ataku, nie udało się sforsować defensywy rywala, co było ogromnym zaskoczeniem. Ta nicość przełożyła się na pierwszą porażkę w eliminacjach do przyszłorocznego Euro. A trzeba przyznać, że rywalizacja w grupie H jest bardzo interesująca, bowiem aż trzy drużyny idą łeb w łeb i nawet mistrzowie świata nie mogą być pewni bezpośredniego awansu.

Porażka w fatalnym stylu sprawiła, że w kraju znad Sekwany wróciły dyskusje na temat pracy Didiera Deschampsa. Czy selekcjoner potrafi odpowiednio wykorzystać wielkie możliwości ofensywne zespołu? Dlaczego nie powołuje zawodników, którzy są obecnie w lepszej formie? Pamiętamy, że Francuzi mieli spore wątpliwości do pracy 50-latka również na krótko przed mistrzostwami świata, które jak dobrze pamiętamy, zakończyły się triumfem „Trójkolorowych” na rosyjskiej ziemi. Deschampsowi wytyka się choćby najmniejszy błąd, jakby ciągle zapominając, że poprowadził swoją drużynę do wspomnianego sukcesu.

Odchodząc jednak od tego, czy powinien grać Olivier Giroud i dlaczego nie zostaje powoływany Alexandre Lacazette lub inni, skupmy się na tym, co działo się z tą reprezentacją we wrześniu. A tutaj do głowy przychodzi tylko jedno określenie: szpital. Sami zobaczcie, jak zmieniła się jedenastka w ostatnich trzech miesiącach.

XI na Turcję: Lloris – Pavard, Varane, Umtiti, Digne – Sissoko, Pogba – Mbappe, Griezmann, Matuidi – Giroud.

XI na Albanię: Lloris – Pavard, Varane, Lenglet, Hernandez – Tolisso, Matuidi – Coman, Griezmann, Lemar – Giroud.

XI na Andorę: Lloris – Dubois, Varane, Lenglet, Digne – Sissoko, Tolisso – Ikone, Griezmann, Coman – Giroud.

Pięciu nowych zawodników w wyjściowej jedenastce na sobotni mecz z Albanią oraz cztery na spotkanie z Andorą. Kontuzje sprawiły, że do kadry powołani zostali również Jonathan Ikone oraz Matteo Guendouzi, którzy jak dotąd nie zagrali w seniorskiej reprezentacji ani jednego spotkania. Wrześniowe mecze okazały się więc idealną szansą dla takich piłkarzy jak Kingsley Coman, Thomas Lemar czy Clement Lenglet, którzy mogli pokazać się z jak najlepszej strony dla selekcjonera. A 50-latek znany jest bardziej z tego, że mocno trzyma się graczy, na których w przeszłości postawił i niechętnie dokonuje zmian w pierwszej jedenastce.

A przecież „Trójkolorowi” są jedną z tych nielicznych reprezentacji, w których nawet trzeci garnitur potrafiłby jak równy z równym rywalizować z większością drużyn na europejskim kontynencie. Przykładem jest wspomniany już zawodnik Lille. Zaledwie kilka minut wystarczyło mu, aby w debiucie wpisać się na listę strzelców. W drugim spotkaniu wyszedł od pierwszej minuty i zanotował asystę. A nie mamy wątpliwości, że Matteo Guendouzi również nie pokazałby się z gorszej strony w środku pola mistrzów świata, jeśli otrzymałby szansę od Deschampsa.

 

 

Jedyne co może martwić to nieskuteczność Antoine’a Griezmanna. Gwiazdor FC Barcelony nie potrafił wykorzystać dwóch rzutów karnych: najpierw z Albanią huknął z jedenastu metrów w poprzeczkę, a kilka dni później jego strzał obronił bramkarz rywala. Na jego szczęście, rywale nie byli najmocniejsi i nie skarcili mistrza świata, dlatego w sumie nie dziwiliśmy się, że zareagował na drugie pudło uśmiechem, zresztą podobnie jak Olivier Giroud.

Sześć punktów w rywalizacji z Albanią oraz Andorą wydawały się dla Francuzów formalnością. Ale już nie takie wpadki notowała drużyna Didiera Deschampsa, a za przykład należy wymienić remisy z Białorusią czy Luksemburgiem w eliminacjach do ostatniego mundialu. Tym razem jednak do sensacji nie doszło. Dwie wygrane, dobra dyspozycja oraz siedem zdobytych bramek sprawiły, że sztab szkoleniowy może odetchnąć. Bo po meczu z Turcją miny były nietęgie, a i nastroje wcale nie lepsze.

Wcale to jednak nie oznacza, że Francuzi mogą teraz osiąść na laurach. Przed nimi najtrudniejsze mecze tych eliminacji: na wyjeździe z Islandią oraz u siebie z Turcją. Na szczęście, za miesiąc powinna powrócić część wielkich nieobecnych wrześniowego zgrupowania. A przypomnijmy, że Didier Deschamps musiał radzić sobie bez Kyliana Mbappe, Paula Pogby, N’Golo Kante, Blaise'a Matuidiego, a także zawodników szerokiego składu, takich jak Tanguy Ndombele czy Aymeric Laporte. Nikt więc w kraju znad Sekwany nie zakłada, że do końca eliminacji drużyna narodowa ponownie się potknie i skomplikuje sprawę awansu na przyszłoroczne Euro. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się