var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Grzegorz Ksel (CKsport.pl)

Krajobraz po Lettierim. Nowy trener Korony może zostać zatrudniony już w weekend

Autor: Marcin Długosz
2019-09-12 18:35:58

Lada chwila upłyną dwa tygodnie, odkąd Korona Kielce po czwartej porażce z rzędu i piątej w sezonie zwolniła trenera Gino Lettieriego. Do tej pory jednak nie zatrudniono jeszcze żadnego następcy, a wokół drużyny pojawia się szereg różnych nazwisk. Kiedy możemy oczekiwać wyboru nowego szkoleniowca?

Decyzja o rozstaniu się z Włochem była w stolicy Świętokrzyskiego sporym zaskoczeniem. Nie tyle z powodu wyników sportowych, które w przypadku kielczan są w 2019 roku fatalne – nikt w Ekstraklasie od 1 stycznia nie zdobył mniej punktów od nich (oprócz beniaminków i spadkowiczów) – co z racji pozostałych aspektów mocno wiążących szkoleniowca z Suzuki Areną.

Przede wszystkim zarobki. Lettieri to jeden z najlepiej opłacanych trenerów w polskiej lidze, a sama Korona jako klub do krezusów przecież nie należy. Według niektórych doniesień, 52-letni szkoleniowiec miał inkasować przy Ściegiennego nawet w granicach 100 tysięcy złotych miesięcznie. Pożegnanie więc tak sowicie opłacanego pracownika wiązałoby się z wypłatą gigantycznej odprawy bądź wysyłania mu przelewów za nic do momentu, gdy znajdzie sobie nowy klub.

W Kielcach zdecydowali się postawić na tę drugą opcję. Wzbudziło to tym większe zdziwienie, iż nawet na wiosnę, gdy żółto-czerwonym szło już bardzo słabo, prezes Krzysztof Zając niejednokrotnie zapewniał o pełnym poparciu, jakie ma u niego trener. Nie zmieniło tego nawet wypuszczenie na ostatniej prostej miejsca w czołowej ósemce.

Latem przeprowadzono dość ciekawe jak na warunki Ekstraklasy okno transferowe. Co prawda zupełnie nie kierowano się szeroko pojętą „duszą drużyny”, gdyż ściągano piłkarzy z wielu stron świata, ale piłkarsko niektórzy wyglądali bardzo obiecująco. Nic więc dziwnego, że włodarze kielczan z pewnością ostrzyli sobie zęby i liczyli, że miejsce w TOP 8 nowego sezonu będzie minimum, które osiągnie ich drużyna.

Na pewno nie zakładali, że Korona wystartuje tak fatalnie. Żółto-czerwoni w aktualnych rozgrywkach rozegrali tak naprawdę tylko jeden w miarę dobry mecz – wygrany na inaugurację 1:0 z Rakowem Częstochowa. Potem było już tylko gorzej, a nawet fatalnie, bo o porażkach 0:1 z Pogonią Szczecin, 0:3 z Górnikiem Zabrze czy 0:2 z Jagiellonią Białystok nikt już w Kielcach nie chce pamiętać.

Kielczanie grali bardzo kiepsko – nie byli w stanie nawet przedostać się pod bramkę rywala, aby oddać celny strzał. Znany ze swej zaciętości po obraniu jakiegoś kierunku prezes Zając w końcu nie wytrzymał i w porozumieniu z niemieckimi właścicielami zwolnił Lettieriego wraz z jego gruzińskimi asystentami.

W trudnej sytuacji postanowiono powtórzyć schemat znany z przeszłości, a więc posiłkować się Sławomirem Grzesikiem – dotychczas trenerem rezerw, który przejmował już pierwszą drużynę w 2013 roku między Leszkiem Ojrzyńskim a Pachetą i trzy lata później po Tomaszu Wilmanie, a przed Maciejem Bartoszkiem.

Największym wyzwaniem dla szkoleniowca, który poprowadzi kielecką drużynę w sobotnim meczu z Wisłą Kraków, będzie przeniesienie na piłkarzy spokoju. Seria słabych wyników jest już spora, a w takiej sytuacji nietrudno o mentalny dołek i pogłębianie kiepskiej sytuacji. Niewykluczone, że doczekamy się kilku odważnych decyzji personalnych. Mówi się m.in. o postawieniu na młodego środkowego obrońcę, Piotra Pierzchałę.

Grzesik stanowi jednak tylko rozwiązanie tymczasowe. Do wyboru nowego szkoleniowca na stałe może dojść już w weekend – wtedy to do Kielc przyjadą niemieccy właściciele klubu, aby zająć się kwestią m.in. właśnie wyboru nowego szkoleniowca i niewykluczone, że zaprezentują go już w poniedziałek.

W ostatnich dniach głośno było o ex trenerze m.in. Arki Gdynia i Chrobrego Głogów, Grzegorzu Nicińskim. 46-latek według lokalnych mediów był nawet w siedzibie klubu na rozmowach, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło i poszukiwania trwają dalej. Kto wie, jednak czy nie zakończą się już w najbliższych dniach.

Z tego, co da się usłyszeć w kuluarach, obecnie na ławkę Korony nie jest przymierzany żaden trener z szeroko pojętej „karuzeli”. Żółto-czerwoni rozglądają się raczej za opcją zagraniczną.

I być może to najrozsądniejsza decyzja. Władze klubu stworzyły przy Ściegiennego szatnię tak międzynarodową i trudną do połączenia w monolit, że chyba faktycznie lepiej postawić na człowieka z zewnątrz niż takiego, który w przeciwieństwie do większości piłkarzy obraca się w ligowych realiach już od lat i będzie świadomy marszu rzeczy, jakich tego zespołu trzeba nauczyć od podstaw.

Z perspektywy kibiców Korony pozostaje mieć tylko nadzieję, że tym razem wybór władz klubu okaże się bardziej trafiony niż w przypadku Lettieriego. Bo wykonywanie zawodu trenera to jedno, ale równie ważną kwestią pozostaje odpowiednie podejście do piłkarzy i umiejętność przewodzenia grupie na zdrowych warunkach, a nie metodą strachu. Tego Włochowi brakowało od zawsze.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się