var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia:

Nie róbcie z Piotrka Zielińskiego dziecka specjalnej troski... Bronicie sprawy przegranej

Autor: Mariusz Bielski
2019-09-12 23:30:26

Odnoszę wrażenie, że w kwestii pomocnika Napoli kręcimy kółka jak hula-hopem. Co zgrupowanie ta sama dyskusja – Piotrek to winowajca czy ofiara? Ja nie ukrywam, że należę do tej grupy osób, której bliższa sercu jest krytyka naszego rozgrywającego. Gość z takimi umiejętnościami nie ma prawa prezentować się tak beznadziejne, jak to ma w zwyczaju. Moim zdaniem on te wysokie oczekiwania powinien traktować niczym komplement, a nie odgórny powód do zmartwień.

Co mecz biało-czerwonych czytam jednak z jak bardzo niezasłużoną krytyką mierzy się Zieliński. Zerkam sobie w noty, które mu wystawialiśmy za kadencji Brzęczka i widzę:

  • Włochy 1 – 4 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Irlandia – nie grał
  • Portugalia 1 – 2 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Włochy 2 – 2 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Czechy – 1,5 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Portugalia 2 – 2,5 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Austria 1 – 3 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Łotwa 1 – 2 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Macedonia 1 – 1,5 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Izrael 1 – 4 (skala 1-6, gdzie wyjściowa to 2,5)
  • Słowenia 1 – 2 (skala 1-10, gdzie wyjściowa to 5)
  • Austria 2 – 2 (skala 1-10, gdzie wyjściowa to 5)

Podsumujmy: Licząc same spotkania po mundialu w Rosji, Zielek rozegrał ich 11 z 12. W związku ze zmianą skali nie będziemy teraz przeliczać wartości poszczególnych not, ale pewne prawidłowości mimo tego zdołamy wychwycić. No to patrzymy – w tym okresie zdarzyły się zaledwie 3 takie przypadki, kiedy wystawiliśmy mu ocenę powyżej wyjściowej, raz dostał właśnie wyjściówkę, a 7 razy notowaliśmy jego występ poniżej przyzwoitego poziomu.

Cholera, jeśli coś zdarza się z taką regularnością, rolę przypadku możemy wykluczyć. W czym rzecz?

Po ostatnim spotkaniu ze Słowenią moją uwagę przykuł szczególnie tekst Bartosza Rzemińskiego ze sport.pl. Autor stawia w nim kilka tez. Jedna z nich – że pod względem statystyk Zieliński wyglądał nieźle, powołując się głównie na liczbę dryblingów (7/10 udanych) oraz wygranych pojedynków (9/13). Wybiórczość jest jednak uderzająca, ponieważ piłeczkę da się odbić przytaczając kluczowe podania (0), celne podania ogółem (69%), przerzuty (1/6) oraz straty (24).

I jak, czy wciąż Piotrek wypada tak dobrze? Mi się wydaje, iż po poznaniu wszystkich cyferek, a nie tylko tych, które pasują do postawionej teorii, obraz zmienia się diametralnie na niekorzyść naszego bohatera.

Druga rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę, dotyczy nie tyle analizy przywoływanych statystyk, lecz ich interpretacji. Znacie na pewno to powiedzenie o spódniczce mini, prawda? Głupie, ale w sumie prawdziwe, ponieważ zawsze wypada zastanowić się co z poszczególnych statystyk wynika. No więc pytam – czy po którymś z wygranych dryblingów pomocnik Napoli zyskał na przykład tyle przestrzeni, aby prostopadłym podaniem uruchomić kolegę? Czy posłał po nim jakiekolwiek otwierające zagranie? A może sam sobie wypracował okazję? Otóż nie, drodzy państwo, mieliśmy do czynienia po prostu ze sztuką dla sztuki, która jeśli czemuś służyła, to co najwyżej utrzymaniu się przy piłce. To według mnie trochę za mało, aby piać peany na czyjąś cześć.

Trzecia sprawa – Zieliński kompletnie nie miał wsparcia od kolegów. To jest akurat coś, z czym trudno dyskutować, co zresztą dojrzycie albo na screenach w przywoływanej analizie, albo oglądając skróty z meczu. Faktycznie, biało-czerwoni byli tamtego wieczoru nieziemsko apatyczni, niektórzy grali tak, jakby grawitacja działała na nich trzy razy mocniej niż na resztę zawodników. Broń boże nie zamierzam więc negować tego, iż nie tylko przez Piotrka przegraliśmy tamto starcie.

Zastanawiam się jednak, czy to już jest wystarczająca okoliczność łagodząca względem pomocnika Napoli, aby na jej podstawie nie patrzeć na niego tak surowo? Trochę mi to przypomina szkolne rozmowy z rodzicami po wywiadówkach:

- Dlaczego znów dostałeś 2 z matmy?
- Ale inni też dostali głównie 2 i 3!
- A co mnie obchodzą inni?

No właśnie, co w kontekście indywidualnej oceny, jakie zawodnicy dostają po meczach od różnych mediów (vide Weszlo czy PS), obchodzą nas inni? Tak jak dzieciakowi nikt nie zabraniał zakuwać intensywniej od rówieśników, tak piłkarzowi nikt nie zabrania grać efektywniej niż pozostałym partnerom z boiska. Czy zatem fakt, iż oprócz Zielińskiego fatalne występy dało jeszcze trzech iksińskich to powód, by do tego zawodnika przykładać jakąś inną skalę? Albo w ogóle podwyższać mu notę? Przecież to zupełnie bez sensu. Nie róbcie z Piotrka dziecka specjalnej troski. To jest dorosły facet, ma 25 lat, sporo doświadczenia na baaardzo wysokim poziomie w klubie rokrocznie bijącym się z Juve o mistrzostwo Włoch, regularnie występującym w Lidze Mistrzów, 47-krotnych reprezentancie Polski. Jego umiejętności często komplementują pracujący z nim szkoleniowcy, podobnie eksperci od Serie A.

I co, to wszystko są rzeczy, na podstawie których miałbym obniżać wymagania wobec gry Piotrka? Na moją logikę to chyba właśnie odwrotnie… Jestem kibicem ŁKS-u, więc posłużę się bliskim mi przykładem. Skoro wiem, iż na przykład Żenia Radionow nie jest w stanie zrobić akcji polegającej na minięciu zwodami dwóch kolejnych rywali, rozegraniu klepki i zakończeniu lobikiem nad bramkarzem a’la Messi, to zwyczajnie tego od niego nie oczekuję. Z kolei mając świadomość wielkiego potencjału pomocnika Napoli, który zresztą dużo częściej uwalnia we Włoszech, naturalnie wymagam przełożenia tego również na reprezentację.

Nie trafia zatem do mnie bronienie go na zasadzie „ale przecież w Serie A idzie mu bardzo dobrze, to świetny zawodnik!” Oczywiście, że świetny. Musiałbym być albo totalnym ignorantem, albo wydłubać sobie oczy, aby temu zaprzeczać. No ale co z tego, jeżeli formy z klubu w ogóle nie potrafi przenieść na występy w kadrze narodowej? Czy mamy teraz apelować do Zbigniewa Bońka, aby zgłosił biało-czerwonych do Serie A? W ogóle nie pojmuję w jakim stopniu to jest argument stosowany na obronę tego piłkarza. Przecież skoro jest właśnie tak jak napisałem, to chyba raczej potwierdza moje krytyczne stanowisko wobec niego, a nie je neguje.

W końcu uważam też, że szeroko rozumiani ofensywni pomocnicy występujący na tak wysokim poziomie powinni z większą łatwością adaptować się do nadawanych im zadań oraz ról. W dużej mierze oni przecież grają głowami (kreatywność, błyskotliwość), bazując na intuicji. Na litość boską, z Zielińskiego nikt nie chce nagle uczynić lewego obrońcy, żeby zarzucać kolejnym selekcjonerom nie wiadomo jakie herezje taktyczne z Piotrkiem w roli głównej. Tymczasem w kilku rolach został już sprawdzony – na prawym skrzydle, na dziesiątce, na ósemce – i praktycznie żadna nie odpowiadała mu w pełni.

Okej, raz ustawiony głębiej zaliczył bardzo dobre spotkanie i to jest pewna luka w mojej tezie, przyznaję się. Powinnio się go w takiej roli spróbowac więcej razy, skoro ten raz zatrybiło. Ale znów, kiedy słucham o tym, jak bardzo kolejni trenerzy rzucają nim po pozycjach, przez co pomocnik nie może złapać rytmu, trochę łapię się za głowę. Przecież to wcale nie jest tak, iż w każdym kolejnym spotkaniu ten gość występuje gdzie indziej. Miał ciągłość i na dyszce (całe mnóstwo meczów), i na prawej flance (Izrael, Słowenia, Austria), a zatem otrzymał czas na aklimatyzację w nowej roli. Czy ten dany mu czas choć raz spożytkował z korzyścią? No nie, nic takiego nie miało miejsca, więc to też świadczy mocno na niekorzyść naszego bohatera, iż nie sprawdza się niemal w żadnej roli.

I nawet jeśli nie należę do tej części fanbase’u, który stoi za Zielińskim murem, to w sumie i tak przykro mi to wszystko pisać. Chciałbym przecież samych sukcesów naszej drużyny narodowej, a tym samym jej reprezentantów. Z każdym kolejnym słabym występem Piotrka coraz mocniej nasuwają mi się na myśl dwa wnioski. Że z tego faceta pożytku na właściwym poziomie nie będzie nigdy. I że w związku z tym zwolennikom pomocnika za chwilę skończą się (albo już się skończyły) argumenty na jego obronę.

Co do pierwszego jeszcze się łudzę. Względem drugiego – nie mam wątpliwości. Bronicie przegranej sprawy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się