var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Dudek: Legia miała uciec za kasę z LM. Wichniarek: Za słabo trzymamy kciuki albo za słabych mamy piłkarzy. Druga młodość Peszki

Autor: zebrał Sebastian Czarnecki
2019-09-16 11:50:35

Poniedziałkowa prasa standardowo nie imponuje swoją zawartością, ale i tak udało nam się znaleźć kilka ciekawych tekstów. Wyjątkowo mało jest na temat polskiej Ekstraklasy, a powrócił za to temat reprezentacji i kadrowiczów. Nie mogło również zabraknąć zapowiedzi Ligi Mistrzów, która już jutro wraca na salony. Zebraliśmy dla was 17 tekstów z 3 źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Po kolejce: Czego boi się Legia?”

„Legii w tamtym przegranym meczu w Glasgow, a także w Białymstoku, zabrakło odwagi. Zafiksowanie na uważną grę w obronie, osłabia jej atuty w ofensywie. Trzeba większej fantazji, odważnego dociśnięcia gazu, nawet zuchwałego narzucania gry na swoich warunkach. W piłce często bywa tak, że taktyczna powściągliwość nie jest nagradzana. Można być solidnym rzemieślnikiem, szlachetnym ciułaczem punktów, ale bez odrobiny szaleństwa nie wskoczy się na wyższy poziom. Legia na tle ekstraklasy ma wszystkie atuty, by być dyżurnym kandydatem do mistrzostwa i nie chodzi tylko o sferę stereotypowych opinii. Zespół ze stolicy Polski, z najwyższym budżetem, z najlepiej opłacanymi piłkarzami, z takim zapleczem nie powinien plątać się w zachowawczą taktykę, nie wolno mu grać na 75 procent możliwości, a jednak tak zaprezentował się w Białymstoku.”

Więcej TUTAJ

***

„Buksa: Przy golu miałem trochę szczęścia”

Zdobył pan zwycięską bramkę, pierwszą w Pogoni po uderzeniu z rzutu wolnego. Jak to wyglądało z pana perspektywy?

Adam Buksa: Trochę szczęścia miałem, ale zwycięstwo cieszy, bo rodziło się w bólach. Byliśmy stawiani w roli zdecydowanego faworyta, tylko że w tej lidze nie ma łatwych spotkań. ŁKS przez większość meczu bronił się rozpaczliwe i mieliśmy spore trudności, by stwarzać sobie klarowne sytuacje. Musimy popracować nad trzecią fazą – jak nazywa to nasz trener, czyli tą pod bramką przeciwników. W tym aspekcie mamy rezerwy.

Drugi gol w drugim meczu z rzędu. Rozpoczął pan serię strzelecką?

Adam Buksa: Oby. Na chłodno muszę do tego podejść, bo jest pole do poprawy zarówno u mnie, jak i w całej drużynie w kontekście kreowania okazji. Jeśli to poprawimy, tych bramek będzie zdobywanych jeszcze więcej. Szukam też sobie miejsca poza polem karnym, ponieważ coraz częściej zdarza się, że jestem podwajany przez defensorów przeciwników. Stoperzy stoją blisko mnie. Dlatego w trakcie rywalizacji kombinuję, jak ich przechytrzyć, i próbuję grać głębiej. Stąd strzały z dystansu.

Więcej TUTAJ

***

„Kolejna młodość Sławomira Peszki”

„– Sławek przeżywa na boisku drugą młodość – uśmiecha się obrońca Michał Nalepa zaznaczając, że w tych liczbach nie ma żadnego przypadku. – Już w trakcie przerwy na mecze kadry wszystko mu się udawało, na treningach widać było, że jest w wysokiej formie – opowiada obrońca. Zanim jednak Peszko osiągnął obecną dyspozycję, musiało minąć trochę czasu. Wrócił z wypożyczenia do Wisły Kraków z kontuzją (złamany palec u stopy), z powodu której stracił część okresu przygotowawczego. Trener Stokowiec był cierpliwy, powtarzał, że na pełnowartościowego Sławka trzeba poczekać. Pierwszy sygnał 44-krotny reprezentant Polski dał w meczu z Wisłą Kraków (0:0), kiedy pomiędzy spotkaniami z Bröndby Stokowiec postawił w lidze na zmienników. Większość rozczarowała, ale akurat Peszko pokazał, że wraca na właściwe tory. Potwierdził to w Danii, kiedy wszedł w drugiej połowie i popisał się asystą. Ostatnie trzy mecze to już konkrety, czyli bramki, choć te liczby mogły być jeszcze lepsze.”

Więcej TUTAJ

***

„Uczeń trenera Bayernu”

„Ante Rebić gra w Milanie. Marcelo Brozović w Interze Mediolan. Mateo Kovačić w Chelsea. Marko Pjaca jest piłkarzem Juventusu Turyn. A Niko Kovač trenuje Bayern Monachium. To tylko niektóre wielkie postaci chorwackiej i światowej piłki, z którymi jeszcze kilka lat temu Niko Datković z Cracovii dzielił szatnię, a w niektórych meczach nosił nawet opaskę kapitańską. Stoper był wtedy podstawowym zawodnikiem kadry U-21, walczącej pod wodzą Kovača o wyjazd na młodzieżowe mistrzostwa Europy. – Mieliśmy świetny zespół. Żaden z jego członków mnie nie zaskoczył, grając dziś w topowym klubie. Radziliśmy sobie na tyle dobrze, że trenera Kovača w trakcie eliminacji wezwano do prowadzenia seniorskiej kadry Chorwacji. Kilku zawodników z młodzieżówki wziął ze sobą. Już bez niego przegraliśmy baraż z Anglią. Jestem przekonany, że gdyby został, pojechalibyśmy na turniej – podkreśla 26-letni dziś obrońca.”

Więcej TUTAJ

***

„Tak grali Polacy: Nasi udowodnili Brzęczkowi, że mają potencjał”

„W kadrze Austrii jest 18 piłkarzy z Bundesligi, a za chwilę bodajże 13 będzie grać w Lidze Mistrzów. My mieliśmy w składzie trzech piłkarzy z Championship, czyli tylko i aż drugiej ligi angielskiej. Ja się krytyki nie boję, przyjmuję ją. Każdy chciałby, by kadra grała z polotem, ofensywnie, ale naprawdę czasami potrzeba spokojnej i obiektywnej oceny potencjału – powiedział Jerzy Brzęczek po bezbramkowo zremisowanym meczu z Austrią (0:0). Słowa selekcjonera zostały odebrane jako co najmniej dziwne, bowiem w naszym składzie występują przecież kluczowi zawodnicy Juventusu, Milanu czy Bayernu Monachium, jednak w weekend, pierwszy po przerwie na kadry, i zawodnicy z Championship pokazali co potrafią.”

Więcej TUTAJ

***

„Piłka pod W(o)łos: W Wiśle przekręt gonił przekręt”

„Patryk Vega wziął się za kręcenie filmu o kibicach. – Mogę wam przyspoilerować, że już we wrześniu zaczynamy kolejny film z Patrykiem. Rzecz dotyczy środowiska piłkarskiego i ciemnej strony tego świata – zapowiedział aktor Zbigniew Zamachowski. „Kobiety mafii”, „Botoks” znalazły rzesze fanów, choć upieram się, iż próbując przebić nasz piłkarski dom wariatów, polegnie z kretesem. Wystarczy rzut oka na ten komunikat.

„Nasza kapituła konkursowa po raz 26. nominowała kandydatów do tytułu Ludzi Roku. To wieloletnia tradycja „Gazety Krakowskiej”. Kapituła honoruje ludzi zasłużonych dla naszego województwa w różnych dziedzinach, którzy swoimi dokonaniami rozsławiają nasz region w kraju, a często również poza jego granicami. W kategorii Samorządność i społeczność lokalna tytuł Osobowości Roku 2017 powędrował do Marzeny Sarapaty, która, zostając prezesem TS Wisła oraz Wisła Kraków SA, uratowała jeden z najstarszych klubów piłkarskich w Polsce”.

Więcej TUTAJ

***

„Jerzy Dudek: Byle do lutego”

„Champions League to zmagania dwóch prędkości. Jest stawka walcząca o triumf i jest stawka walcząca – w dużym uproszczeniu – wyłącznie o pieniądze. Każda z mniejszych ekip wchodzących do piłkarskiego raju próbuje ugrać coś dla siebie. Przedstawiciel mistrza Czech, Turcji, Belgii czy Grecji zostałby uznany za szaleńca, gdyby powiedział, że jego drużyna ma rywalizować o tytuł, ale też byłoby nieelegancko, gdyby powiedział, że celem jest po prostu napchanie portfela. Każde występ, nie mówiąc już o każdym remisie czy zwycięstwie, daje ogromny zysk i możliwość odskoczenia reszcie stawki w kraju, w którym nie ma szerokiego dostępu do tak dużych funduszy. U nas za kasę z Ligi Mistrzów (lub Ligi Europy, bo przecież do niej też względnie łatwo się zakwalifikować) odjechać miała Legia, co jej się nie udało, a teraz możliwość zrobienia (kolejnego) dużego skoku organizacyjnego czy infrastrukturalnego dostały Crvena Zvezda, Dinamo Zagrzeb czy Slavia Praga.”

Więcej TUTAJ

***

„Dziekanowski: Znowu mamy kadrę niewiadomych”

„Przez ostatnie kilka dni w mediach wrzała dyskusja na temat kilku wypowiedzi selekcjonera Jerzego Brzęczka. Zdanie na temat Piotra Zielińskiego (że jak pewnego dnia przeskoczy mu coś w głowie, to będziemy mieli z niego pociechę) przejdzie do historii jako jedna z najbardziej niefortunnych wypowiedzi. Ale mnie uderzyło inne zdanie. Trener powiedział, że przyczyną nieskuteczności naszych piłkarzy był brak ostatniego podania. Naprawdę jest tak dobrze? Do perfekcyjnej gry brakuje dopracowania tylko detali? Bo moim zdaniem problem naszej drużyny pojawia się nie przy tym ostatnim podaniu, ale już przy pierwszym, najpóźniej drugim. Już po wprowadzeniu piłki przez Łukasza Fabiańskiego, pierwszy zawodnik, który ją dostawał, nie wiedział, co z nią dalej zrobić. Nie było współpracy Bereszyńskiego z Grosickim na jednej stronie, Kędziory z Kownackim na drugiej, znowu mecz położył Zieliński (więcej od niego zrobił w kwadrans Szymański). Nie wierzę, że planem na Austriaków była „obrona Częstochowy”. To brak planu i reakcji trenera w trakcie spotkania sprawiły, że rywale założyli pod naszym polem karnym hokejowy zamek.”

Więcej TUTAJ

***

„Ansu Fati – eksplozja talentu”

„Narodziła się nowa gwiazda. Nie wiadomo jeszcze, jak długo będzie świecić, ale w Barcelonie wszystkie oczy skierowane są na Ansu Fatiego. Rewelacyjny nastolatek przebojem wdarł się do składu. Jego ojciec Bori, imigrant z Gwinei Bissau, po obiecującym debiucie syna z Realem Betis (5:2) mówił, że „może umierać szczęśliwy”. Wówczas jednak nie zobaczyłby tego, co jego dziecko zrobiło w kolejnych dwóch meczach. Młodzian najpierw strzelił kluczowego gola w spotkaniu z Osasuną (2:2), a w sobotę w siedem minut zdobył bramkę i miał asystę przeciwko Valencii (5:2). Chłopak mający 16 lat i 318 dni miał u stóp Camp Nou.”

Więcej TUTAJ


„SPORT”

„Wygrani i przegrani 8. kolejki PKO Ekstraklasy”

1. Paweł Brożek – goni Kmiecika i Lubańskiego

Wydawało się, że czas Pawła Brożka już minął. Tymczasem doświadczony snajper nie przestaje zadziwiać. Na swoim koncie ma już pół tuzina trafień, o ledwo jedno mniej od Jesusa Imaza. Kto wie czy w tym sezonie nie pokusi się o swoją trzecią koronę króla strzelców ekstraklasy? W klasyfikacji najskuteczniejszych ligowych piłkarzy w historii goni tez legendy polskiej piłki. Brożek póki co jest ósmy w tym zestawieniu ze 148 golami. Przed nim Kazimierz Kmiecik – 153 bramki i Włodzimierz Lubański – 155.”

Więcej TUTAJ

***

„Rafał Grzelak: Zdecydowała przespana pierwsza połowa”

Pańska ocena tego nieudanego spotkania w wykonaniu Zagłębia?

Rafał Grzelak: Na pewno to był nieudany mecz w naszym wykonaniu i to nie ulega wątpliwości. Przespana zdecydowanie pierwsza połowa, w której oddaliśmy pole przeciwnikowi. A chciałbym dodać, że nie grał on nadzwyczajnie, grał prostymi środkami. Przede wszystkim Radomiak starał się grać długimi podaniami. Moim zdaniem przeciwnik wolicjonalnie w pierwszej połowie grał na trochę wyższym poziomie. Nam brakowało pomysłu. W drugiej połowie mieliśmy już trochę sytuacji.

To czego wam brakowało, zwłaszcza w pierwszej części gry, to strzały. W tym okresie nie oddaliście ani jednego uderzenia na bramkę Radomiaka.

Rafał Grzelak: Nie wiem, jeśli tak było jak pan mówi, to muszę się z tym zgodzić. Jak już mówiłem, zaważyła pierwsza przespana połowa, z której mało wynikało, jeśli chodzi o naszą grę. Na pewno jest co poprawić, zmienić w naszej grze.”

Więcej TUTAJ

***

„Kamil Adamek: Grzechem byłoby nie wykorzystać takiej okazji”

Był pan zaskoczony, że mecz z Chrobrym rozpoczął na ławce rezerwowych?

Kamil Adamek: Spodziewałem się, że taka będzie decyzja trenera Skrobacza. W poprzednim meczu z Sandecją Nowy Sącz nie zagrałem z powodu problemów zdrowotnych. Miałem problemy z przywodzicielem, „normalne” treningi zacząłem dopiero w środę. „Żaczek” zagrał dobrze z Sandecją, strzelił bramkę, więc trener dał mu szansę gry od początku.

Wszedł pan na boisku z mocnym postanowieniem, że musi strzelić gola?

Kamil Adamek: Do przerwy był bezbramkowy remis, w szatni powiedzieliśmy sobie, że musimy ten mecz wygrać za wszelką cenę, nieważne w jakim stylu. Kto strzeli tę bramkę, również było nieistotne.”

Więcej TUTAJ

***

Rafał Górak: Trzeba cierpliwie uczyć się... cierpliwości"

GieKSa rzutem na taśmę zapewniła sobie zwycięstwo nad przegrywającym mecz za meczem beniaminkiem. Katowiczanie w trzech ostatnich spotkaniach zdobyli 7 punktów i ruszyli w górę tabeli.

– Pierwsza połowa była ciut zbyt wolno przez nas grana, dlatego mieliśmy problemy. Jeden z moich bliskich kolegów powiedział mi, że trzeba cierpliwie uczyć się… cierpliwości. Tak to z nami teraz jest, powoli się jej uczymy. Mamy pewien sposób na grę, chcemy utrzymywać się przy piłce. Niekiedy wydaje się, że trwa to zbyt długo, że śmalazarnie, że nieporadnie, ale nie róbmy tragedii. Taki mamy zamysł, tego ci ludzie się uczą. Ktoś stwierdził, że piłka to bardzo prosta gra. Ta prostota – przyjęcie, podanie – bywa jednak w niej najtrudniejsza. Czegoś nas ten mecz nauczył i popchnął mentalnie do przodu – mówił Górak."

Więcej TUTAJ

 

„POLSKA THE TIMES”

„Wichniarek: Zmiana selekcjonera tuż przed Euro 2020 nie ma sensu”

Ciężkostrawny ten początek sezonu dla polskiej piłki, wiosną spodziewaliśmy się, że będzie inaczej...

Nie widziałem przesłanek ku temu, by miało to iść w lepszą stronę, szczególnie w wydaniu klubowym. Każdy z nas chce trzymać kciuki za kluby i reprezentację, niejednokrotnie nawet ja, wychowany w Lechu Poznań i grający w Widzewie Łódź, nawoływałem na portalu Polsatu Sport do kibicowania polskim drużynom w Europie. Za słabo trzymaliśmy te kciuki, albo za słabych mamy piłkarzy. Szkoda, bo w Polsacie chcielibyśmy komentować polskie kluby, a nie tylko pojedynczych polskich zawodników. Reprezentacja? Mecz z Izraelem napawał optymizmem, bo to był fajny mecz. Na kanwie tego spotkania przygotowywaliśmy się do starć ze Słowenią i Austrią. Trener Brzęczek zrobił tylko jednak zmianę - Kamila Glika zastąpił Michałem Pazdanem. I to z konieczności. Trzy miesiące to jednak przepaść w futbolu i zagraliśmy tak jak zagraliśmy…

Gdzie jest prawda o reprezentacji? W czerwcu, czy we wrześniu?

Patrząc na rok Jerzego Brzęczka, to raczej analizowałbym wszystkie spotkania - nie tylko wysoką wygraną z Izraelem i ostatnie dwa mecze. Jedna wygrana z Izraelem to jak jaskółka, która od razu nie czyni wiosny. Po meczu z Włochami w Lidze Narodów, gdzie byliśmy blisko wygranej, krytykowaliśmy kadrę tylko i wyłącznie za brak kropki nad i. Gdybyśmy wiedzieli, że będzie tylko i wyłącznie gorzej, to wtedy ugryźlibyśmy się w język. Gramy jak gramy, stylu nie ma, kibice nie są zadowoleni. Dostaję po uszach za to, że krytykuję, a przecież punkty mamy. Więc chyba nie jest tak źle. Polska jest podzielona na dwie grupy: zadowolonych z wyników i bojących się powtórki z MŚ w Rosji."

Więcej TUTAJ

***

„Wichniarek przed Ligą Mistrzów: Jedyny problem Bayernu, to zmiennik dla Lewego”

Startuje Liga Mistrzów. Na co możemy liczyć po tak kosmicznym sezonie jak poprzedni…

Już na starcie kilka ciekawych rzeczy się dzieje. BVB gra z Barceloną, ja jadę na mecz Bayernu Monachium z Crveną Zvezdą Belgrad, Napoli zagra z Liverpoolem. Ten sezon nie powinien odstawać poziomem od poprzedniego, który był chyba najlepszym w ostatnich dziesięciu latach. Przez to, że pracuję w Polsacie, to miałem okazję obejrzeć wiele spotkań na żywo, oglądałem też wiele innych meczów. Powiem szczerze, że po zakończeniu kariery wybierałem sobie tylko takie rodzynki. Ale ten sezon zapowiada się znakomicie. Liverpool się nie osłabił, zgrał, wystartował w lidze świetnie. Juventus kupił Matthijsa de Ligta, Aarona Ramseya. Bo Sami Khedira i kilku innych już nie nadążają, co było widać w meczu z Ajaksem Amsterdam, gdzie młodzi klepali ich jak na PlayStation. Barcelona będzie chciała zmazać plamę z dwumeczu z LFC.

Czyli marzenia Roberta Lewandowskiego o triumfie w Lidze Mistrzów znowu będą ciężkie do zrealizowania?

Bayern zrobił transfery późno, ale to dobre zakupy. Jedynym transferem, który Bayern nie zrobił, a były na to zakusy, to Mario Mandżukić. Chorwat jednak nie godziłby się z rolą rezerwowego, a taką miałby mieć w Bayernie. Jedynym problemem Bayernu jest teraz brak wartościowego zmiennika dla Lewego. Manuel Neuer wraca do formy, jest Lucas Hernandez, Benjamin Pavard, choć on nie gra w tym Bayernie zbyt pewnie. Fajnie, że Pavard jest mistrzem świata, ale w poprzednim sezonie w Stuttgarcie grał tragicznie. Dlatego powstaje pytanie, jakiego Pavarda zobaczymy w Monachium. Na prawej stronie może zagrać Kimmich. Bayern jest mocniejszy i stabilniejszy, ma zawodników rezerwowych, którzy potrafią dać impuls. Ktoś z trójki Serge Gnabry, Kingsley Coman, Ivan Perisić, czy Phillippe Coutinho będzie siedział na ławce. Niko Kovac ma alternatywy.”

Więcej TUTAJ

***

„Krzysztof Piątek czekał 119 dni na gola dla AC Milan”

„Na gola dla klubu z San Siro czekał 119 dni. Klątwę numeru 9 można jednak na razie traktować w formie żartu, bowiem sezon dopiero się rozpoczął, a sparingi - z silnymi rywalami, jak np. Bayern, którzy są na innym etapie przygotowań - nie miały znaczenia. Piątek podszedł w niedzielny wieczór do jedenastki i wykorzystał ją niczym Robert Lewandowski.”

Więcej TUTAJ

***

„Liverpool chce mistrzostwa Anglii, Manchester City marzy o wygraniu Ligi Mistrzów – różne priorytety angielskich gigantów”

„Nie każdy za to pamięta, że przygoda Liverpoolu w Lidze Mistrzów mogła zakończyć się znacznie wcześniej, bo już po fazie grupowej. Głównie za sprawą właśnie Napoli, z którym Salah i spółka najpierw przegrali na wyjeździe 0:1, a potem szczęśliwie wygrali w rewanżu 1:0. W drugiej minucie doliczonego czasu gry świetną okazję miał wówczas Arkadiusz Milik, ale jego strzał z kilku metrów obronił Alisson Becker. Gdyby Polak trafił na 1:1, to Napoli wyszłoby z grupy kosztem „The Reds”.

Tym razem czeka nas jednak zapewne nieco inne spotkanie. Nie tylko dlatego, że we wtorek na Anfield Road najprawdopodobniej zabraknie kontuzjowanego Milika (dopiero co wrócił do treningów z pierwszym zespołem). Klopp podkreśla co prawda, że jego zespół nie odpuści walki na żadnym froncie, ale nie jest żadną tajemnicą, że to Premier League, a nie Liga Mistrzów, jest w tym sezonie priorytetem dla Liverpoolu. Na krajowym podwórku „The Reds” nie wygrali przecież od 29 lat, a w ubiegłym sezonie stracili szanse na mistrzostwo Anglii dopiero w ostatniej kolejce.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się