var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: sportingnews.com

Wraca "kaszaaaankaaaa"! 10 rzeczy przez które bardzo tęskniliśmy za Ligą Mistrzów

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-09-17 13:30:05

Już dzisiaj wraca piłka nożna na najwyższym europejskim poziomie. Brakowało nam tych emocji, świetnych spotkań i pięknych bramek. Chyba nie ma takiego kibica, którego nie ekscytowałaby Liga Mistrzów, więc nic też dziwnego, że jej powrót był niesamowicie wyczekiwany. Za czym jednak najbardziej tęskniliśmy? Znalazło się kilka rzeczy.

10. Za… większą liczbą meczów. Tylko tyle i aż tyle. I biada tym, którzy są w związkach, gdzie druga strona nie interesuje się piłką nożną, bo teraz dochodzą dodatkowe dwa dni na Ligę Mistrzów i jeden na Ligę Europy. A przecież zawsze znajdzie się coś do oglądania. Owszem, mało kogo będą interesowały pojedynki Atalanty z Dinamem Zagrzeb (oprócz fanów tych dwóch drużyn), ale już mecze z udziałem największych europejskich firm (PSG vs Real!) będą chętnie oglądane przez rzeszę kibiców. Nam, futbolowym świrom, brakowało tych dodatkowych spotkań do obejrzenia.

Kurs MILENIUM na mecz Borussia Dortmund vs FC Barcelona: 1 - 3.05; X - 3.65; 2 - 2.30

9. Za pojedynkami Dawida z Goliatem. Chyba każdy polski kibic będzie wspominał sensacyjny remis Legii Warszawa z Realem Madryt 3:3. Wynik, który wprawił w osłupienie nie tylko nas, ale również kibiców na całym świecie. No i przede wszystkim samych Królewskich, nie oszukujmy się. Ale jak to? Polski zespół postawił się zdobywcy Ligi Mistrzów? Jak to tak możliwe? Przecież do takich sytuacji dochodziło o wiele częściej. W sezonie 2012-2013 BATE Borysów pokonało 3:1 Bayern Monachium. Albo Anderlecht, który przegrywał na Emirates Stadium z Arsenalem 0:3 i w pół godziny doprowadził do wyrównania. Najbardziej w pamięci utkwił nam jednak mecz Celticu z Barceloną, który mógł, a nawet powinien zakończyć się prawdziwym pogromem. Katalończycy mieli aż 89% posiadania piłki i gigantyczną przewagę w strzałach, a i tak przegrali z mistrzami Szkocji, którzy dzielnie się bronili i skutecznie zaatakowali z kontrataku. To był zdecydowanie jeden z najlepszych momentów w historii tych rozgrywek.

 

 

8. Za momentami radości i nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Za tymi brakami w doliczonym czasie gry, które sprawiały, że sytuacja w tabeli nagle ulegała zmianie, lub które decydowały o awansie do kolejnej rundy. No i przede wszystkim za takimi rzeczami, które się nawet fizjologom nie śniły. Wszystko w jednym miało miejsce w 2009 roku, kiedy Sinan Bolat, bramkarz Standardu Liege, strzelił bramkę głową w piątej minucie doliczonego czasu i zagwarantował swojej drużynie kontynuację przygody w europejskich pucharach – tym razem w Lidze Europy. Kto nie pamięta tej radości tureckiego bramkarza? Rzadko w futbolu dochodzi do takich sytuacji, ale jeśli już się dzieją, to rozpamiętujemy je przez długie lata.

7. Za pytaniami typu: ma ktoś streama? Telewizja Polsat utrudniła życie większości kibiców, która zazwyczaj oglądała mecze na stacji Canal+. Nie trzeba było płacić dodatkowego abonamentu, wszystko było dostępne w jednym miejscu, a teraz żeby obejrzeć Ligę Mistrzów, to trzeba dodatkowo zapłacić. I to niemało, bo dostęp do kanałów premium nie należy do najtańszych. Stąd też na większości portali społecznościowych nie brakuje pytań o nielegalne transmisje, których oczywiście nie pochwalamy. Ale czasem fajnie jest popatrzeć na tę irytację wśród tłumu.

Kurs MILENIUM na mecz Napoli vs Liverpool: Obie drużyny strzelą gola? Tak - 1.50; Nie - 2.59

6. Za Januszem Panasewiczem i kącikiem kulinarnym. Trzeba jednak oddać telewizji Polsat, że wprowadziła do Ligi Mistrzów coś, czego nikt się nie spodziewał – Kuchnię Mistrzów. Kto by nie chciał pooglądać kucharza w akcji w trakcie przedmeczowych rozważań? A jeszcze lepiej – kto by nie chciał posłuchać Janusza Panasewicza czy postaci znanych z „Europa da się lubić” w roli ekspertów? Studio Ligi Mistrzów na Polsacie Sport dostarcza nam prawdziwych perełek i zapewnia dzienną dawkę śmiechu. Nie za treść, a przede wszystkim za wpisy na Twitterze i memy sytuacyjne. Media społecznościowe w trakcie studia oferują nam wielkie pokładu złotego contentu. A wy śmiecie narzekać, że ta Liga Mistrzów jest u nas źle opakowana…

 

 

 

 

5. Za ciągłym narzekaniem kibiców. Owszem, większość z nas ekscytuje się na powrót Ligi Mistrzów, ale nie brakuje też typowych „ujadaczy”, którym nigdy nic nie pasuje. A bo po co to komu, kto by chciał oglądać Dinamo Zagrzeb z Atalantą, dlaczego w ogóle takie drużyny grają w teoretycznie najlepszych rozgrywkach na świecie? A bo to tylko niepotrzebne spotkania, które trzeba odbębnić, żeby wrócić do ligowych zmagań. A bo to pojedynki co 2-3 zamęczą tych najlepszych piłkarzy, a Liverpool po trudnym starciu z Napoli zaraz zagra z Chelsea. Po co komu w ogóle te rozgrywki? Ten sort kibiców z Twittera też polecamy gorąco.

4. Za tymi absurdami i małymi momentami, które sprawiają, że człowiek aż uśmiecha się pod nosem. Jak chociażby sytuacja z 2017 roku, kiedy trener Szachtara Donieck Paulo Fonseca obiecał, że jeśli jego zespół awansuje do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, to przyjdzie na konferencję prasową przebrany za Zorro. Mistrzowie Ukrainy po zaciętym meczu pokonali Manchester City 2:1 i przeklepali swój awans, a Fonseca… słowa dotrzymał. Podejrzewamy, że większość kibiców w dalszym ciągu pamięta o tym zabawnym wydarzeniu.

 

 

3. Za wielkimi hitami. Kto nie tęsknił za takimi meczami jak PSG z Realem, Liverpool z Napoli czy Borussia z Barceloną? I tak, możemy powiedzieć, że podobne rozstawienia mieliśmy już rok temu, że PSG z Realem to już nuda, a Borussia i Napoli i tak nie dadzą rady Barcelonie i Liverpoolowi. Ale kogo to tak naprawdę obchodzi? Nas interesuje przede wszystkim dobre widowisko i mecz na najwyższym poziomie. Co z tego, że te zespoły zmierzyły się ze sobą rok temu, skoro nie grają już w takim samym składzie? Każdy mecz przecież jest inny od poprzedniego i nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A może tym razem będzie jakaś sensacja? My przecież bardzo je lubimy.

Kurs MILENIUM na mecz Chelsea vs Valencia: poniżej 2.5 gola - 2.08; powyżej 2.5 gola - 1.75

2. Za kolejną historią kopciuszka. Rok temu był Ajax, dwa lata temu AS Roma, jeszcze wcześniej Monaco, Schalke czy Porto. Prawie w każdych rozgrywkach znajduje się taka drużyna, na którą nikt nie stawia, a która przemierza przez kolejne fazy turnieju w mniej lub bardziej widowiskowym stylu. Tak już mamy, że kiedy Ajax mierzy się z Realem czy Juventusem, to zazwyczaj kibicujemy temu słabszemu. Nie gigantowi z ogromnymi pieniędzmi w kasie klubowej, a właśnie tym, którzy mogą sprawić sensację. Dla których awans będzie czymś więcej niż odhaczeniem punktu w liście „do zrobienia”, a prawdziwym wydarzeniem. Głównie dzięki takim historiom najbardziej kochamy Ligę Mistrzów.

1. Ale przede wszystkim tęskniliśmy za dobrą rozrywką. Za tym, że po szkole czy po pracy każdy mógł sobie usiąść wieczorem przed telewizorem i po prostu obejrzeć dobry mecz. Przy chipsach, popcornie, piwku, z gromadką znajomych. Piękne historie, wielkie emocje, widowiskowe akcje i urodziwe bramki – wszystko to i jeszcze więcej co roku dostarcza nam Liga Mistrzów.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się