var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: CKSport.pl (Maciej Urban)

Umiarkowany optymizm i zapowiadany powrót do normalności. Mirosław Smyła spróbuje uratować Koronę

Autor: Maciej Golec
2019-09-17 16:38:41

W kontekście zatrudnienia kolejnego trenera Korony Kielce przewijały się różne nazwiska. Jednym z nich był Franciszek Smuda i nawet trochę żałujemy, że to nie on ostatecznie przejął schedę po Gino Lettierim. Konferencje prasowe z pewnością zyskałyby na uroku, tłumacz miałby ciepłą posadkę, a dziennikarze ciekawe doświadczenia. Ale cóż, prezes zdecydował inaczej. Lepiej? Nie wiadomo. Na pewno zatrudnienie Mirosława Smyły na rok z opcją przedłużenia wygląda na odważny ruch władz Korony.

Zwłaszcza mając na uwadze to, w jakiej sytuacji obecnie znajduje się Korona. Pięć punktów po ośmiu meczach, miejsce w strefie spadkowej i dosyć przeciętna kadra. Nie możemy wykluczyć, że prezes Krzysztof Zając wsadził Mirosława Smyłę na za dużego konia. W końcu rola strażaka w Wigrach Suwałki i praca na dłuższą metę (tak zakładamy) w ekstraklasowym klubie to zupełnie inna para kaloszy dla kogoś, kto dopiero będzie tę ligę od środka poznawał.

Sytuacja w Koronie wygląda bliźniaczo podobnie do tej w Zagłębiu do momentu, w którym nie spojrzy się w CV nowego trenera. Lubinianie również przeczekali całą przerwę reprezentacyjną i dopiero po meczu z Wisłą Płock oficjalnie przedstawili Martina Sevelę jako szkoleniowca „Miedziowych”. Różnica polega jednak na tym, że Słowak trzykrotnie wygrywał mistrzostwo Słowacji, prowadził swoje kluby w eliminacjach do europejskich pucharów i jako trener najsłabsza osiągnięta przez niego średnia punktowa (1,76/mecz) była do tej pory nieosiągalna dla Mirosława Smyły nawet na poziomie drugiej ligi polskiej.

Nie zamierzamy od razu dyskredytować nowego trenera Korony, ale brak doświadczenia na najwyższym poziomie w Polsce może okazać się dla niego zabójczy. Nie ma on nawet jakichś specjalnych osiągnięć na niższych szczeblach. Z Zagłębiem Sosnowiec w sezonie 2013/14 skończył w środku tabeli II ligi, a w trakcie kolejnego został zwolniony, po czym częstochowianie do końca walczyli w barażach o awans ligę wyżej. W rozgrywkach 2015/16 spadł z Rozwojem Katowice z zaplecza Esy, a w dniu jego zwolnienia (w połowie kolejnego sezonu) widmo trzeciej ligi coraz bardziej zaglądało katowiczanom w oczy – Smyła opuścił klub, gdy ten znajdował się w strefie spadkowej.

Więc za względnie udany okres można uznać tylko ten ostatni – bardzo dobry start i ostatecznie środek tabeli z beniaminkiem pierwszej ligi Odrą Opole oraz wspomniane już utrzymanie Wigier Suwałki po przyprawiającej o zawał serca ostatniej kolejce poprzedniego sezonu. CV niezbyt imponujące, ale spójrzmy trzeźwo. Kto by pozwolił sobie na przegapienie takiej szansy? Nie spróbuje, to się nie dowie w jakim miejscu stoi. Może będziemy mieć do czynienia z nowym Ireneuszem Mamrotem?

– Jest takie powiedzenie, że ekstraklasie się nie odmawia. W Wigrach byłem 600 kilometrów od domu. To było błędnym kołem. Suwałki są bardzo fajnym miejscem z sympatycznym prezesem. Po rozmowie w cztery oczy zrozumiał moją decyzję i nie starał się jej zmienić. W Kielcach też czuję ten przyjemny klimat, oczywiście zachowując proporcję między klasami rozgrywkowymi – powiedział Smyła na konferencji prasowej.

Mimo obaw musimy też zwrócić uwagę na pewne kwestie, które za kadencji Gino Lettieriego były albo bagatelizowane albo kompletnie ignorowane. Nowy trener Korony zapowiedział bowiem, że w szatni Korony będzie obowiązywał język polski. – Jesteśmy w naszym kraju, a nie ma języka europejskiego. Język polski wraca do Korony – przyznał w trakcie konferencji, a na antenie radia Weszło FM dodał: – Dwa razy w tygodniu będą prowadzone lekcje języka dla obcokrajowców.

Bardzo nam się podoba takie podejście, zwłaszcza mając w pamięci poprzednika Smyły, który po dwóch latach spędzonych w Polsce nie potrafił skleić poprawnego zdania w naszym języku. Obecna Korona odejdzie od językowego multi-kulti, co może zawodnikom wyjść zdecydowanie na dobre. Bo zobaczmy, jeśli wszyscy mówią w jednym języku to znacznie łatwiej dojść do porozumienia, a co za tym idzie – stworzyć jakiekolwiek więzi. Tego w Kielcach brakowało ostatnimi czasy – zżytej ze sobą drużyny.

Jednym z celów Smyły ma być też odważniejsze stawianie na młodzieżowców. Wiemy, iż papier wszystko przyjmie, ale jak na razie nie mamy podstaw by nie wierzyć w nakreśloną filozofie trenera. Czy zapewnienia te są palcem po wodzie pisane – okaże się zapewne w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Co do poziomu sportowego jesteśmy umiarkowanymi optymistami, bo mamy wrażenie, że prezes Krzysztof Zając sam do końca nie wiedział kogo chce zatrudnić, ale nie mamy za to wątpliwości, że atmosfera wokół klubu będzie teraz znacznie lepsza niż dotychczas. Jeśli pójdą za nią także wyniki sportowe, to będziemy pod wrażeniem. Mirosław Smyła praktycznie nie ma marginesu błędu, sytuacja w tabeli wciąż jest nieciekawa, więc słynna aklimatyzacja w Ekstraklasie musi przebiec w jego przypadku błyskawicznie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się