var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @realmadrid

Niechciani, a jednak robią grę. James i Bale ważnymi elementami układanki Zidane'a?

Autor: Krystian Porębski
2019-09-18 13:00:08

Mieli odejść, a ich przyszłość na Bernabeu pozostawała bez żadnych złudzeń. Carlos Valderrama naśmiewał się z Zidane'a, że nie postawiłby na Jamesa nawet, gdyby cała kadra złapała kontuzję, a Garetha Bale'a wyganiał sam trener. Dziś okazuje się, ci dwaj zawodnicy mogą stanowić o sile Realu.

Za nami dopiero 4 kolejki La Liga, nie jest to więc czas na wyciąganie daleko idących wniosków. W przypadku Realu Madryt możemy jednak pokusić się o kilka wstępnych diagnoz. Przede wszystkim francuski szkoleniowiec wracając na Bernabeu, miał dokonać nowego rozdania. Trener miał otrzymać odpowiednie warunki do tego, aby odbudować zespół po erze sukcesów i posusze z sezonu 2018/19. W tym celu Florentino Perez gwarantował odpowiedni budżet i swobodę w działaniu, jak jest w rzeczywistości?

Kurs MILENIUM na mecz PSG vs Real Madryt: 1 - 2.33; X - 3.58; 2 - 3.05

Bylibyśmy szaleni, gdybyśmy stwierdzili, że Zidane otrzymał mały budżet. Królewscy w tym okienku wydali na nowych zawodników 307,5 miliona euro. Czy Francuz otrzymał jednak wszystko czego chciał? Oczywiście, że nie. Z ekipą Realu miało pożegnać się jeszcze kilku piłkarzy, na czele z Garethem Balem oraz Jamesem. Grube miliony za dwóch gwiazdorów miały pozwolić na kilka kolejnych wzmocnień... Tyle, że było to bardzo dziwne okno transferowe, podczas którego wielu piłkarzy mogło opuścić swoje kluby, ale zwyczajnie brakowało na nich chętnych (jak choćby turyński duet Can i Mandżukić, czyli dwójka z Juve, która nie została zgłoszona do Ligi Mistrzów). No i Zidane został z Walijczykiem i Kolumbijczykiem jak Himilsbach z angielskim. Tak przynajmniej się wydawało.

(Nie)kuloodporni

Bo do jednego i do drugiego były dwa bardzo poważne zarzuty. Pierwszy i chyba najczęściej podnoszony, to podatność obu zawodników na kontuzje. Zwłaszcza w przypadku Bale'a jest to problem, który znacząco rzuca się w oczy. Walijczyk miał być liderem, ale cóż, trudno nim być, kiedy sporą cześć sezonu spędza się w szpitalach. Winienie go za taki stan rzeczy byłoby zwyczajnie głupie, ale chęć pozyskania kogoś bardziej odpornego jest już rozsądnym zamysłem.

Umówmy się jednak, że te problemy z urazami to rzecz powszechna w dzisiejszym futbolu, a u Królewskich nie jest rzadkością. Bo to samo możemy powiedzieć choćby o Carvajalu czy ostatnio o Modriciu. A właśnie między innymi przez uraz Chorwata, kolejne szanse otrzymuje James. Drugim zarzutem wobec obu zawodników – niekoniecznie słusznym – było to, że nie ciągną drużyny w kluczowych momentach.

Pomijając występy Bale'a w finałach Ligi Mistrzów, to już w tym sezonie obaj zawodnicy zadali temu twierdzeniu kłam. Obecnie Real zajmuje 3. miejsce w lidze z 8 punktami na koncie, a gdyby nie dzisiejsi bohaterowie, ten dorobek byłby znacznie słabszy. Bale dla przykładu zdobył obie bramki w meczu z Villarrealem, a James zagrał bardzo solidne spotkanie z Levante – gdzie obok Benemy był jednym z najlepszych zawodników na boisku. I choć madryckie media nie są szczególnie przekonane do Kolumbijczyka, to madrycki AS wskazał go jako MVP tego spotkania, a Zidane po meczu powiedział: „Zagrał bardzo dobre spotkanie i ogólnie wyglądał przyzwoicie”. Powściągliwość? Jasne, ale Francuz nie jest upartym osłem. Choć początkowo nie miał zamiaru stawiać na duet James – Bale, to teraz ci dwaj powędrowali znacznie wyżej w jego hierarchii i tak zapewne pozostanie, przynajmniej przez najbliższe pół roku. Nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, a Real może tylko na tym skorzystać.

Kurs MILENIUM na mecz PSG vs Real Madryt: Obie drużyny strzelą gole? Tak - 1.43; Nie - 2.83

Viniciusie, co z ciebie wyrośnie

Postawa dwóch gwiazdorów jest więc miłą niespodzianką i nawet, jeżeli na Bernabeu nie zagrzeją już zbyt długo, to przynajmniej mogą coś od siebie dać. Jeden i drugi pokazał już, że można na niego liczyć. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku ulubieńca publiczności. I nie, nie chodzi o Edena Hazarda, który jest dopiero wprowadzany do składu, a o młody talent prosto z Brazylii, Viniciusa Juniora.

Choć fani Królewskich niekoniecznie się z tym zgodzą, bo na 19-latka ciągle patrzą przez różowe okulary, to Brazylijczyk jest zwyczajnie niemiłosiernie irytujący na boisku. Oczywiście, dysponuje kapitalną dynamiką, a jego drybling pozwala na minięcie dwóch, a nawet trzech rywali z dużą łatwością. Co z tego, jeżeli potem młodzian podejmuje najgorszą z możliwych decyzji?

 

 

 

 

Najlepszym przykładem niech będzie ostatnie spotkanie z Levante, gdzie według obiegowych opinii postawa skrzydłowego i tak była lepsza niż poprzednio. Faktycznie, zaliczył asystę, a do tego był bliski trafienia – bramka została nieuznana ze względu na spalonego. Jakby jednak Brazylijczyk za pierwszym razem nie spudłował w absurdalnych okolicznościach, to sędzia nie miałby nic do powiedzenia. Do tego, co chyba nikogo nie dziwi, miał najwięcej strat i sporo strzałów mizernej jakości. Ten zawodnik na pewno ma ogromny potencjał i być może kiedyś będzie piłkarzem na miarę takiego klubu jak Real Madryt. Dziś jednak trudno nie przyznać, że gra „na kredyt”. Bardziej ze względu na to, co może z niego być w przyszłości, a nie przez to jakim zawodnikiem jest w tym momencie. Bo poza dryblingiem i dynamiką, lista jego atutów jest mizerna, zarówno uderzenie jak i podania są do poprawy. O ile oczywiście Vini nie nauczy się wbiegać z piłką do bramki.

Defensywa również do poprawy

Ale nie tylko Vinicius musi popracować. Mecz z Levante uwypuklił również większe problemy Realu, z którymi klub boryka się od dłuższego czasu. Defensywa, która swojego czasu mogła uchodzić za bardzo mocną, dziś, no cóż, nie robi już takiego wrażenia. Ofensywnie nastawieni Królewscy bardzo cierpią na braku asekuracji. Tą w teorii zapewniać ma Casemiro, jednak to tylko jeden zawodnik. Całego sezonu od deski do deski i na pełnych obrotach raczej nie rozegra. Zwłaszcza biorąc pod uwagę mnogość kontuzji jakie trapią Real, ale to już chyba temat na osobny tekst.

Kurs MILENIUM na mecz PSG vs Real Madryt: Gareth Bale zdobędzie bramkę: Tak - 3.50

Dani Carvajal oraz Marcelo w ofensywie prezentują się ponownie bardzo dobrze, zwłaszcza w przypadku Hiszpana było to widać w weekend. Genialne dośrodkowania to jednak jedna sprawa, a inną jest umiejętność gry w defensywie. Tutaj reprezentant Hiszpanii naprawdę potrafi wprowadzić wiele zamieszania we własnych szeregach, a nie inaczej jest w przypadku brazylijskiego lewego defensora, co zresztą było dobitnie widocznie w poprzednim sezonie. Jak do tego dodamy coraz wolniejszego Ramosa, który nadal potrafi uratować zespół w nieziemski sposób, ale jednak również ma ciągoty do gry z przodu, to mamy bardzo niestabilną sytuację, która nie pomaga wcale Thibatowi Courtois, który również do tej pory nie wskoczył raczej na oczekiwany od niego poziom.

 

 

 

 

Przed Zidanem naprawdę kawał roboty do wykonania. Real ma ambicję nie tylko być ekipą mocną w pucharach, ale również postawić się Barcelonie w lidze. Aby to się udało, Francuz potrzebuje zrównoważonej ekipy, tak w defensywie jak i w ofensywie. Na ten moment do tego daleko, ale niewątpliwie jest potencjał, aby to osiągnąć. W stosunku do końcówki zeszłego sezonu widać znaczną poprawę, a ze względu na formę Benzemy i transfery Hazarda i Jovicia, nikt już nie krzyczy, że w klubie brakuje bramkostrzelnych piłkarzy. W ofensywie nie ma już wymówek, czas poukładać zespół sposób najbardziej wyważony. I paradoksalnie, pomagają w tym piłkarze, których mogło już dawno w klubie nie być.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się