var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Nowe szaty mistrza. Sęk w tym, że niezbyt ekskluzywne

Autor: Mariusz Bielski
2019-09-20 20:00:47

Jeszcze przed dwumeczem z BATE zwracaliśmy uwagę, iż największym atutem Piasta może być to, że po historycznym sukcesie jakim było zdobycie mistrzostwa Polski, drużyna się nie rozsypała. Naiwnie było jednak liczyć na utrzymanie takiego stanu rzeczy przez całe lato i sporo obaw się potwierdziło. Z zespołu w końcu odeszło kilka ważnych ogniw, a ich zastępcy – pisząc eufemistycznie – póki co nie zachwycają.

Na szczęście nie zdarzyło się tak, iż wszyscy architekci ubiegłosezonowego triumfu ewakuowali się z Okrzei. Bramki wciąż strzeże Plach, za gole odpowiada przede wszystkim Parzyszek, rozgrywki nieźle zaczął Felix, Hateley wciąż dyryguje środkiem pola, a Czerwiński obroną. Ostał się nawet Kirkeskov, na którego chrapkę miała Legia, jednak ostatecznie wolała wziąć problematycznego Obradovicia zamiast sięgnąć nieco głębiej do kieszeni.

Skąd więc zmartwienie? Z drugiej strony odeszli jednak ci praktycznie najwyżej notowani zarówno przez kibiców, prasę jak i – czas pokazał – skautów. Patryk Dziczek wylądował w Serie A, Joel Valencia w Championship, Sedlar w La Lidze. Szkoda tylko, że jedynie na dwóch pierwszych udało się gliwiczanom zarobić. Stoper odszedł bowiem do Mallorki za darmo, lecz jak mawia klasyk – mamę oszukasz, tatę oszukasz, lecz praw rynku nie dasz rady.

Jeśli wierzyć portalowi transfermarkt, do klubowej kiesy za Dziczka oraz Valencię wpadło łącznie 4 miliony euro, czyli ponad 17 baniek w przeliczeniu na PLNy. Jak na polskie warunki i szczególnie jak na warunki Piasta – było co wydawać. Żebyście mieli dobrą perspektywę warto przytoczyć fakt, iż według wyliczeń Tygodnika Kibica Przeglądu Sportowego budżet Piasta na cały ten sezon i po poprzednim mistrzowskim wynosił 29 milionów złotych. Mało? Dodajmy, że są to wyliczenia jeszcze sprzed sprzedaży Dziczka oraz Valencii.

Niestety na dwa miesiące po rozpoczęciu sezonu i 3 tygodnie po zamknięciu okienka transferowego o mało którym nabytku śląskiej ekipy da się powiedzieć – „nooo, to bez wątpienia jest wzmocnienie!” Dobry przykład tego, że papier przyjmuje wszystko bezmyślnie, bo przecież niektóre zakupy wyglądały sensownie. Taki Huk chociażby przychodził z Dunajskiej Stredy, rewelacji poprzedniego sezonu ligi słowackiej. Holubek wyglądał na gościa, który obsadzi 2-3 pozycje (lewa obrona, wahadło, skrzydło) i jeszcze da konkretne liczby niczym w Żilinie. Aquino to też uznana marka z naprawdę dobrym CV.

Rymaniak również wydawał się kimś więcej niż tylko dopełnieniem kadry i w zasadzie o nim da się powiedzieć, iż względem jego jakości czujemy pewność. Jasne, w ostatnim spotkaniu zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie kopiąc Dytiatiewa w głowę i lacha mocno zaniża mu ocenę. No ale z ciekawości wypisaliśmy sobie wystawiane członkom Piasta noty i w miarę przyzwoite mają zaledwie on oraz Sebastian Milewski – odpowiednio 4,43 oraz 4,50. Przy czym i tak zauważmy, że stosujemy skalę 1-10, gdzie wyjściówka to 5.

Reszta? Rozpiszmy to!

Nie oszukujmy się, nie wygląda to zbyt dobrze i to z wielu względów. Po pierwsze już samo zwracanie się ku Tuszyńskiemu oraz Malarczykowi jawi się niczym ściąganie szrotu. Pierwszy bywał skrajnie nieskuteczny w poprzednim sezonie, w tym zaś przegrał rywalizację z młodym Szyszem i to wcale nie dlatego, iż ten posiada status młodzieżowca. Wiadomo, trzeba było jakoś ubezpieczyć się na wypadek odejścia Parzyszka (mówiło się o Frosinone), ale czy akurat ten napastnik byłby godnym zastępcą Piotrka? Miewa momenty. Tylko, a nie aż, a zatem wątpimy. Drugi z wymienionych z kolei prawie przez całe poprzednie rozgrywki grzał ławę i generalnie uważano go za zbędnego w składzie.

Pozostałe wspomniane świeżaki? Dani Aquino miał zaległości, lecz nie zdążył ich nadrobić, ponieważ doznał kontuzji. Huk momentami wygląda jak sabotażysta, zresztą walnie przyczyniający się do kolejnych porażek. Był w zamieszany w oba trafienia dla Lechii, z Cracovią walnął samobója, a i wcześniej błyszczał niekoniecznie tak, jak potrzeba. Holubek natomiast większość meczów ogląda z ławki, co też poddaje w wątpliwość jego przydatność. W końcu mamy jeszcze Dominika Steczyka, który niby regularnie zbiera ogony, jednak praktycznie nie daje dobrych zmian.  O, on chyba naprawdę najwięcej korzysta na niesprawiedliwości przepisu związanego z grą młodzieżowców…

Sam Fornalik niekoniecznie był zadowolony z poszczególnych ruchów. Szczególnie chyba nie za bardzo podobało mu się pozyskanie Tuszyńskiego, bo i od strony sportowej nie wyglądało to zbyt dobrze, ani wizerunkowo. Świeżo upieczony mistrz wzmacniający się rezerwowym z Lubina? Jak to w ogóle brzmi! Trochę jakby pasją Bogdana Wilka, dyrektora sportowego Piasta, było restaurowanie popsutych maszyn.

Pokazuje to wszystko też na jakim ryzyku przeważnie pracują dyrektorzy sportowi. Wilka dopiero co nazywano cichym bohaterem mistrzostwa, ponieważ to on zbudował kadrę, z której Fornalik wycisnął chyba więcej, niż sam się spodziewał. Dziś? Na razie można powiedzieć, iż wyszły mu 2 transfery z 8. Dziewiąty – Tiago Alves z drugoligowej Olimpii Grudziądz – to na razie wielka niewiadoma. Ponoć ze sporym potencjałem, aczkolwiek jeszcze nie sprawdzony na najwyższym poziomie.

Szczęście w nieszczęściu dla kibiców Piasta polega na tym, że ma on trenera, który już nie raz udowadniał, że potrafi zrobić coś z niczego. Chwała mu za to, ale poleganie, iż w ten sposób będzie zawsze to duże ryzyko lub nawet nieodpowiedzialność. A wiadomo jak jest – bierzesz przeciętniaków, to grasz niczym przeciętniak. Nie chce nam się za bardzo wierzyć, aby tuż po mistrzostwie Polski celem gliwiczan zostało powrócenie na pozycję ligowego szaraczka. Większa część letnich transferów sugeruje jednak, iż Piast zaczął zmierzać właśnie w taką stronę.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się