var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krystyna Pączkowska | Śląsk Wrocław

Taktyczna Sieczka #3: Albo ofensywnie, albo wcale. W Zagłębiu Lubin uważają, że obrona to przeżytek

Autor: Aleksandra Sieczka
2019-09-22 19:30:05

Możesz mieć stoperów, którzy w razie kłopotów szybko zapewnią asekurację lub takich, którzy będą zdobywać bramki. Miedziowi stawiają na drugą opcję. I chociaż w derbach Dolnego Śląska obie drużyny straciły po cztery gole, to jednak właśnie po stronie gości znacznie wyraźniej było widać, że dla defensywy zasady to jedynie sugestie.

Wszystko składa się na ofensywę

Zagłębie chyba za bardzo wzięło sobie do serca powiedzenie „najlepszą obroną jest atak”. I bynajmniej nie chodzi jedynie o zaangażowanie bocznych defensorów w konstruowanie ataku pozycyjnego czy rolę środkowych obrońców w stałych fragmentach gry. W Lubinie poszli o kilka kroków dalej: stoperzy zdobywają bramki i wcale przesadnie nie kwapią się do powrotu na tyły ustawienia. Nie wiem, co na to Martin Sevela, ale w razie czego ma jeszcze chwilę na doprecyzowanie swojego zdania, czy naprawdę chce, żeby jego zespół grał ofensywnie aż do takiego stopnia.

Wystarczy cofnąć się do końcówki pierwszej połowy, kiedy Miedziowi zdobyli gola na 2:2. Po stałym fragmencie gry ani Kopacz, ani Guldan automatycznie nie wrócili na własną połowę, tylko poczekali na rozwój wydarzeń. Dobrze widać to zwłaszcza po Słowaku, który zawahał się na chwilę, ale ostatecznie stwierdził, że dlaczego miałby nie wspomóc Bohara i Czerwińskiego w rozegraniu w bocznym sektorze. Bronienie nie zając, nie ucieknie.

Nie był to jednorazowy przypadek. Praktycznie za każdym razem po rzucie wolnym lub rożnym, zawodnicy z linii obrony odczekiwali moment i dopiero wtedy decydowali się na powrót na swoje pozycje. Zdarzało się również, że nagle zapędzili się w okolice 20.-25. metra po tym, jak wcześniej weszli w głąb pola z piłką i stwierdzili, że w sumie to mogą się tam bardziej przydać.

Takie zachowanie może nie jest niczym aż tak zaskakującym. Pojawia się okazja na kolejne dośrodkowanie, przyda się wysoki gracz w polu karnym – jest to jak najbardziej zrozumiałe. Tylko że Zagłębie nie ogranicza się jedynie do takich „w miarę bezpiecznych” manewrów. Zdecydowanie najbardziej na luźnym podejściu do ról na boisku korzysta Balić, który nie ma problemu z tym, żeby najpierw zająć się wprowadzeniem piłki do gry w środku pola, a dopiero później wyjść na obieg. Nie przeszkadzało mu również zajmowanie miejsca obok Tosika w kole środkowym, kiedy wrocławianie starali się rozgrywać piłkę od tyłu i potrzebny był gracz, który jeszcze bardziej zagęści centralny sektor. Zresztą nie tylko wtedy – również kiedy inicjatywa była po stronie jego ekipy, ścinał do środka wspomagając rozegranie. Dlatego trudno się dziwić, że to również on niezwykle często, nie tylko w tym meczu, ląduje w okolicach „szesnastki” rywala ni stąd, ni zowąd znajdując się na dobrej pozycji do oddania strzału.

Patrząc jedynie na ustawienie można odnieść wrażenie, że w jedenastce na mecz ze Śląskiem pojawili się zawodnicy, którzy w razie czego są w stanie uzupełnić dziurę po ofensywnie usposobionych defensorach. Był Tosik, był również Slisz – teoretycznie jest to do zrobienia. W praktyce jednak mimo że we wstępnej fazie rozegrania któremuś z tej dwójki zdarzało się schodzić między obrońców, pozwalając im na wyjście nieco wyżej, to już później też raczej podłączali się do ataku, odpuszczając asekurację.

Futbol totalny bez wykończenia

Jak łatwo można się domyślić, taka gra ma swoje dobre i nieco gorsze strony. Jeszcze zanim Miedziowi nieco bardziej wycofali się w głąb własnej połowy po trafieniu na 4:3, bardzo dobrze radzili sobie z ograniczaniem przestrzeni przeciwnikowi, kiedy próbował wprowadzać piłkę od tyłu przez środek pola. Od samego początku meczu Zivec i Sirk nakładali wysoki pressing na parę Puerto-Golla, starając się w ten sposób zmusić ich do błędu. I w sumie na te błędy nie trzeba było długo czekać, bo już w 3. minucie Puerto zagrał wprost pod nogi Bohara. Akcja szybko przeniosła się w okolice pola karnego Śląska, ale po niezłym dośrodkowaniu Czerwińskiego, Sirk oddał niecelny strzał.

Warto zwrócić uwagę, że w momencie gdy wspomniany wcześniej duet podchodził wysoko pod stoperów gospodarzy, w środkowej strefie lubinian nie powstawał kanion. Cała drużyna ustawiała się wysoko, praktycznie cała brała udział w odbiorze dokładnie tak, jak na grafice powyżej, kiedy piłkę przechwycił Slisz. Zresztą akurat on wykonywał świetną robotę w centralnym sektorze boiska, przejął futbolówkę 10 razy, czyli najwięcej ex aequo z Guldanem. Sam moment przejęcia i jedno-dwa podania bezpośrednio po nim wyglądały nieźle. Podopieczni trenera Seveli dość dobrze przekazywali krycie w środku pola, reagowali w miarę szybko, nieźle ograniczali rozegranie.

Problem w tym, że paradoksalnie na szpicy wcale nie jest tak kolorowo. Kłopoty  zaczynały się w okolicach „szesnastki”. Bo chociaż Miedziowi stwarzali sobie sytuacje, to niezwykle rzadko rola wykończeniowca przypadała napastnikowi. Sirk w całym meczu oddał jeden celny strzał. Zagrał zdecydowanie za mało, żeby już w tym momencie spisywać go na straty, ale póki co ma jeszcze spore trudności z wyczuciem, kiedy ma wyjść na pozycję i w jaki sposób może stworzyć sobie miejsce w polu karnym.  Trudno nie odnieść wrażenia, że gdyby akurat w tym meczu zamiast niego zagrał Szysz (kontuzja), to kwestie wykończeniowe mogłyby wyglądać lepiej.

Żeby tego było mało, sytuacja była nawet jeszcze bardziej dotkliwa dla Zagłębia po 70. minucie, kiedy trener Sevela zmienił słoweńskiego napastnika na Dąbrowskiego i w kontratakach na szpicy lądował Starzyński. Jak łatwo można się domyślić, pomocnikowi brakowało przyspieszenia, żeby wygrać pojedynki z dobrze dysponowanymi obrońcami Śląska i często tego typu akcje paliły na panewce.

…ale wszystko ma swoją cenę

Warto zatrzymać się przy tym sygnale do gry obronnej z 70. minuty. Miedziowi w meczu ze Śląskiem od samego początku mieli spory problem z przejściem z gry nastawionej tylko na atak do nieco bardziej defensywnej. Wszystko grało do momentu, kiedy udało się przechwycić piłkę na granicy połów. Jeśli nie, to zaczynały się schody.

Zawodnicy wracali zbyt późno, a kiedy już to robili, to pojawiały się takie nieporozumienia, jak przy pierwszym golu Exposito, kiedy Guldan krył go od tyłu, a Kopacz w tym czasie zajął się asekuracją wyimaginowanego napastnika.
Należy podkreślić, że Zagłębie do odbioru ustawiało się dość wąsko, starając się maksymalnie zagęścić pole gry w środku pola. To sprawiało, że kiedy ciężar gry był przenoszony do Brozia, Balić nie zawsze – tak jak widać na grafice poniżej – był w stanie odpowiednio szybko zareagować. Albo w tym czasie był zajęty grą w środku pola, albo z niego wracał, albo w ogóle zatrzymało go coś innego. W ten sposób sypała się cała struktura drużyny.

Kiedy Balić nie mógł zatrzymać duetu Broź-Pich, środkowi pomocnicy przesunęli się w tamten sektor, starając się zneutralizować atak. Jednocześnie zostawili mnóstwo miejsca w okolicach 20.-25. metra Płachecie, który wykorzystał spóźnioną reakcję i jeszcze na linii pola karnego zdołał odegrać do Brozia. Zawodnik znalazł się wówczas w niezłej sytuacji (5. metr, skraj pola karnego) do oddania strzału.

Tym samym trudno się dziwić, że kiedy trener Sevela wysłał sygnał do wycofania się w głąb własnej połowy po golu na 4:3, okazało się, że gracze nie do końca „czują”, jak mają się przesuwać, żeby skutecznie powstrzymywać wrocławian. Dobrze obrazuje to gol Exposito na 4:4 (grafika powyżej), kiedy defensywa lubinian ustawiła się na tyle wąsko, że Hiszpan miał mnóstwo miejsca i czasu, żeby przygotować sobie dośrodkowanie.

Przed słowackim szkoleniowcem sporo pracy – zwłaszcza jeśli chodzi o grę obronną. W tym momencie jego podopieczni wyznają albo piłkę ofensywną, albo żadną. Nie ma nic pośredniego, zdecydowanie brakuje im wyważenia. Za chwilę może się okazać, że manewr z grającym w ataku Guldanem sprawi, że Martin Sevela będzie musiał rozszerzyć swoją definicję ofensywnego futbolu.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się