var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Michał Walczak @xwalchuckx

Subiektywny ranking Wokera #8: Wawrzyniec na jakiego zasługujemy. Tadić i angaż w HIMYM. Joaquin znowu robi sobie jaja

Autor: Krystian Porębski
2019-09-22 22:15:59

To był naprawdę wybuchowy tydzień! W świecie piłki nożnej miało miejsce wiele wydarzeń, których nie mógłbym pominąć w tym zestawieniu. Zwycięzca mógł być jednak tylko jeden.

Piłkę nożną traktujemy śmiertelnie poważnie. Jak twierdzą niektórzy, to najważniejsza z tych mniej ważnych rzeczy. W futbolu nie brakuje jednak absurdów, momentów śmiesznych, skandalicznych czy po prostu takich, które wywołują uśmiech na twarzy. W każdą niedzielę będę prezentować ranking najbardziej wyróżniających się wydarzeń czy sytuacji tygodnia, niekoniecznie pod kątem sportowym.

***

Na początek mały apel - drogie Serie A, takiego zachowania nie szanujemy. W momencie, kiedy na całym świecie walczy się z rasizmem i wszelkimi przejawami wykluczenia, Włosi idą swoją ścieżką. W innych krajach za przyśpiewki, okrzyki czy inne zachowania na tle rasowym, można dostać srogo po czterech literach. Co więc zrobiły władze włoskiej ligi, w momencie kiedy kibice Cagliari udawali małpy na widok Romelu Lukaku? Nic. W takiej sytuacji ukarani powinni być zarówno sprawcy, jak i sama federacja, która taką decyzją daje ciche przyzwolenie na tego typu zachowanie.

Żeby jednak nie było tak poważnie, warto przejść do argentyńskiego wirtuoza, który chciał się popisać w meczu Manchesteru United z Astaną. Ekipa z Anglii męczyła się strasznie, ale Marcos Rojo nic sobie z tego nie robił. Choć to defensor, lubi się czasami popisać swoimi umiejętnościami technicznymi. No i się popisał, prezentując swój najnowszy trick - fatality rabona.

Robert „Dziku” Lewandowski – tak od dzisiaj możemy mówić na napastnika Bayernu. Jego popisy z meczu Ligi Mistrzów dostrzegły osoby prowadzące social media tych rozgrywek i wskazały go jako „Skill of the day”. Trzeba powiedzieć, że umiejętności naszego reprezentanta robią wrażenie. I szkoda tylko, że w ten sam sposób nie potrafimy wykorzystać go w kadrze. Bo niewątpliwie Lewandowski nadal jest w życiowej formie, co udowadnia praktycznie w każdym spotkaniu.

To był również tydzień innowacji, a prym pod tym względem wiodło studio Polsatu. W przypadku wielkich imprez telewizje prześcigają się w efektownych wizualizacjach czy wyglądzie studia, który przykuje oczy widzów i zrobi ogromne wrażenie pomysłowością i zaawansowaniem. No to w stacji Zygmunta Solorza poszaleli i wpadli na pomysł, że zabiorą kibiców na stadion Bayernu. Nic nowego? No w końcu reporterzy i operator z kamerą w delegacji to nie jest wynalazek sprzed 5 minut, ale ale. Mądre głowy telewizji z Wrocławia wpadły na pomysł, aby tenże reporter porozmawiał z osobą ze studia... i mam jednak wrażenie, że zanim ta technologia ujrzała światło dzienne, można było jednak sprawdzić jak to będzie wyglądało na wizji. Bo wyszło delikatnie mówiąc dziwnie.

Powraca gwiazda mistrzostw świata U-20, Kangin Lee. Tym razem młodzian z Valencii przed meczem z Chelsea zabawił się z kolegami w konkurs obijania poprzeczki. W tym jednym aspekcie byłby chyba w stanie zawstydzić nawet Ronaldinho, bo Koreańczyk potrafił z dalszej odległości obić poprzeczkę raz lewą, raz prawą nogą... Mało przydatna piłkarska umiejętność, ale precyzja robi wrażenie.

Jedni marzą o podróżach, inni o górze pieniędzy czy sportowym samochodzie, a Sebastian Mila liczył na to, że zagra kiedyś ze swoimi piłkarskimi idolami. No i zagra, ba, będzie tam największą gwiazdą, przynajmniej według organizatorów, bo byłego reprezentanta umieszczono... obok Rivaldo. Grafik płakał jak projektował – bynajmniej nie przez obecność sympatycznego eksperta.

Nawet najlepsi miewają gorsze dni i przekonał się o tym ostatnio powracający po kontuzji Leo Messi. Nie byłoby w tym naprawdę nic wielkiego. Bo przecież każdemu zdarza się wstać lewą nogą, a powrót po urazie zawsze jest trudną kwestią. Argentyńczyka jednak w takiej formie, z taką liczbą błędów, jeszcze nie widziałem. Szybko pewnie da powody, aby o tym zapomnieć, ale występ przeciwko Borussii można uznać za... szokujący.

W Gdyni właśnie skończył się festiwal filmowy, mam jednak propozycję hitu na kolejną edycję. „Karate StępińsKID” - po ostatnim spotkaniu w wykonaniu naszego napastnika, widać, że drzemie w nim potężny potencjał. A że po takim zachowaniu powinien sobie trochę odpocząć, to cóż, może ktoś zaoferowałby mu nowe zajęcie, tak aby nie musiał takich wybryków prezentować na boisku.

12. Ordnung muss sein!

Nie tak dawno Legia Warszawa odpadała z pucharów przez występ nieuprawnionego zawodnika (Bereszyński), a podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Realu Madryt, kiedy Benitez desygnował do gry Czeryszewa. Takie absurdalne sytuacje zdarzają się na najwyższym poziomie, więc czemu nie w futbolu amatorskim? W głównej roli wystąpił Węgier Pal Dardai, który jeszcze do niedawna pełnił rolę trenera Herthy. Wykroczenie w tej sytuacji jednak było bardzo błahe. Dardaiowi... zabrakło zdjęcia w cyfrowej karcie zawodnika. Nie to, żeby było potrzebne do identyfikacji, ale zasady to zasady, a porządek musi być!

11. Angielscy mistrzowie rzutów karnych

Mecz Valencii z Chelsea był wyjątkowy. Dla hiszpańskich kibiców zapewne ogromnym zaskoczeniem jest to, że Nietoperze jako jedyne zgarnęły w tej kolejce 3 punkty. Ja, jako kibic tego klubu, również jestem tym faktem zaskoczony. Było blisko remisu, a Chelsea grała naprawdę dobrze, cały wysiłek zniweczył jednak Ross Barkley. Wielkie narady, walka o to kto wykona jedenastkę... tylko po to, aby Anglik rypnął futbolówką o poprzeczkę. Jak pisałem już w przypadku Kangina – nagród za to nie dają.

10. Tragiczna śmierć byłego zawodnika Burton

Na chwilę odstawiamy żarty na bok, bo w Amsterdamie doszło do tragicznych wydarzeń. Były zawodnik Burton Albion, Kelvin Maynard został zastrzelony. 32-latek uciekał samochodem, który został ostrzelany przez dwóch napastników na motocyklu. Holender próbował skryć się w pobliżu jednostki straży pożarnej, ale niestety nie udało mu się uciec. Policja podejrzewa, że były to porachunki w sprawie kradzieży 400 kilogramów kokainy od dealera narkotyków.

9. Steph Curry piłki nożnej

Rzuty z połowy boiska w koszykówce? Steph Curry w NBA udowodnił, że można to robić w sposób niekoniecznie przypadkowy. Gwiazdor Golden State Warriors na nowo zdefiniował rzuty dystansowe, tak samo jak bohater poniższego klipu udowodnił, że z rzutu wolnego można trafić nawet w sytuacji, kiedy piłka jest ponad 50 metrów od bramki przeciwnika. Juninho, Messi, Beckham, Cristiano i inni mogą się uczyć.

Ta sytuacja skojarzyła mi się z inną, która również „fruwała” po mediach społecznościowych w tym tygodniu. Bramkarz z Egiptu pokazał, że również w ekstremalnych sytuacjach można się spisać o wiele lepiej.

8. Darek Formella podbija USA

Nieźle radził sobie w Arce w 1. lidze, a Nenad Bjelica zapewniał go, że pamięta o nim. Niestety polskich boisk nie podbił, bo w barwach ekipy z Trójmiasta w Ekstraklasie nie prezentował się już tak przekonująco, w Lechu się nie przebił, a Raków, no cóż, nie zabrał go ze sobą do najwyższej klasy rozgrywkowej. Wydawało się, że podróż do Stanów Zjednoczonych w wykonaniu Darka Formelli to jedynie próba wyciśnięcia czegoś fajnego z kariery, niekoniecznie piłkarskiego. Jak się jednak okazuje, USA mu służy i choć trudno ocenić na ile mocne są rozgrywki, w których gra skrzydłowy, to gra obiecująco i być może wróci jeszcze do (w miarę) poważnego futbolu. Ostatnio strzelił gola w 81. minucie i zadedykował bramkę zmarłemu ojcu. O tym fakcie zawodnik dowiedział się 3 godziny przed meczem – trzeba przyznać, że wykazał się mocną psychiką i oby tak dalej.

7. Szef gangu podawaczy piłek

Płomienne przemówienie i piłka nożna? Od razu kojarzy się Dariusz Szpakowski po jednej z traumatycznych porażek naszej reprezentacji, czy opowieści o tym jak Jurgen Klinsmann motywował reprezentację Niemiec. To wszystko to jednak nic, w porównaniu z tym chłopcem z Bytomia. Jeżeli czyta to ktoś z tego miasta – to na Twoim miejscu stawiłbym się na wezwanie małego gagatka. W innym przypadku może zrobić się naprawdę nieprzyjemnie...

6. W Ekstraklasie tego nie zobaczycie

Ależ to była akcja! Futbol kobiecy zyskuje na sile i jest coraz popularniejszy, choć sam przyznam się szczerze, że nie jestem jego wielkim fanem. Takie wyczyny w brazylijskiej lidze stanowej to jednak prawdziwy rarytas i jakby tak miało to właśnie wyglądać, to chętnie odpuściłbym ten jeden mecz Ekstraklasy czy La Liga w tygodniu na rzecz takich właśnie akcji. No na polskich boiskach czegoś takiego nie zobaczycie!

A jak już zdarzy się fantastyczne widowisko, to przy bramce kolejki kończy się to tak...

5. Decydenci z San Sebastian stawiają na praktyczność

Wchodzimy w finałową fazę rankingu, na placu boju pozostali już tylko najtwardsi zawodnicy. Trofea w Hiszpanii to ciekawa sprawa i o ogórku wspominam prawie co tydzień. Może w kraju Basków tego nie przebili, ale wyobrażam sobie reakcje i myśli Martina Odegaarda, kiedy w ramach nagrody za zawodnika miesiąca otrzymał... rybę. Nie był to rekin, ogromny tuńczyk, ani nic z tych rzeczy. Po prostu, zwykła ryba rodem z Norwegii (no dobrze, może nie taka zwykła, a pstrąg), oprószona na dodatek jakąś kolendrą albo inną pietruszką. Jak chcą Norwega zatrzymać na Anoeta, to muszą się chyba bardziej postarać...

4. You just got slapped!

Jeśli są tu fani How I Met Your Mother, to na pewno już teraz nucą piosenkę napisaną przez Marshalla Eriksena z okazji spoliczkowania Barneya w ramach zakładu, który ten drugi przegrał. Dusan Tadić chyba za dużo się tego serialu naoglądał, bo przyłożył po golu jednemu z kolegów tak, jakby starał się o angaż w serialu, choć ten już dawno się skończył. Kto wie, być może ofensywnie usposobiony zawodnik przygotowuje grunt pod karierę aktorską, w końcu latka lecą... a na miejscu ofiary szczerze mówiąc nie chciałbym się znaleźć.

3. Czarodziej Joaquin

Poczucie humoru Joaquina to sprawa dobrze znana wśród fanów hiszpańskiego futbolu. Suchary, nagie zdjęcie po zdobyciu Pucharu Króla z Valencią i „Julio”... Joaquin miał z takim nazwiskiem grać na plecach od poprzedniego sezonu, ostatecznie skończyło się tylko na napisie na butach. Kiedyś jeden z kolegów przekręcił jego imię i tak już zostało, Joaquin to Julio. Ostatnio zabawił się w magika... i coś mi mówi, że gdyby na podobny żart pozwoliłby sobie zawodnik Ekstraklasy i wrzucił to na swoje media społecznościowe, spowodowałby, że kibice jego klubu wyszliby na ulice z widłami. Trochę luzu Panowie, trochę luzu.

2. Kibice Borusii >>>

Starcie Borussii Dortmund i Barcelony miało być kapitalnym widowiskiem, hitem tej kolejki Ligi Mistrzów. No sportowo wyszło jak wyszło, chyba nie muszę nikomu tłumaczyć. Wiele szumu o nic. Niemcy się starali, a Katalończycy statystowali, mimo to zakończyło się remisem. Jest jednak coś, co zasługuje na ogromne brawa za to spotkanie... i są to kibice. Jak zrobić efektowny pokaz bez pirotechniki? Panie Griezmann, patrz Pan i ucz się. Tak się używa confetti.

1. Jakub Wawrzyniec seleccion!

Ten tydzień był tak udany pod względem „rankingowym”, że wybór zwycięzcy był wyjątkowo trudny. Ale olśniło mnie. Na pasach. Przejechało auto z Hospicjum Św. Wawrzyńca w Gdyni. Chcecie Wawrzyńca? Macie Wawrzyńca! Pomyłka (strasznie przymulonego) dziennikarza na konferencji prasowej to jedno – brzmi to tak absurdalnie, że aż śmiesznie – ale samo zachowanie Jakuba Rzeźniczaka, to naprawdę wielka klasa. Zawodnik się nie obraził, ba, do tej pory ma z tego bekę i zmienił nawet nazwę konta na Twitterze. Jeszcze tylko zmiana nazwiska na koszulce, czyli coś, co nie udało się Joaquinowi i mamy naszego polskiego jajcarza numer jeden.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się