var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Mioduski: Vuković może spać spokojnie. Szybkie łatanie dziur w kadrze. Bąk: Brzęczek robi dobrą robotę

Autor: Marcin Łopienski
2019-10-07 11:30:26

W poniedziałkowej prasie dominuje temat niedzielnej porażki Legii i posady Aleksandara Vukovicia oraz wątek reprezentacji Jerzego Brzęczka. Wybraliśmy 14 materiałów z czterech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Mioduski: Vuković może spać spokojnie”

„W klubie doszło do wielu zmian personalnych na stanowiskach dyrektorskich, Twitter czasem płonie.

Dariusz Mioduski: Zszedłem z Twittera, wciąż mam tam konto, ale w ogóle nie zaglądam. Twitter stał się rzeką hejtu, przestał być rzeczowym, konstruktywnym narzędziem do komunikacji i wymiany poglądów. Z punktu widzenia kibica, który nie jest wewnątrz klubu, nie rozumie pewnych rzeczy i jeszcze dodatkowo jest stymulowany różnymi ośrodkami albo osobami, które nie życzą nam dobrze, to może myśleć, że przy Łazienkowskiej panuje chaos. Do ideału daleko, przechodzimy proces transformacji i popełniamy błędy, także personalne. Czasem wydaje się, że ktoś pasuje, ale szybko się okazuje, że nie. Kiedy coś się nie udaje, nie czekam z naprawianiem, tylko zmieniamy i próbujemy czegoś innego. Skoro widzę, że coś nie działa, nie będę czekał miesiącami z nadzieją, że może się uda, tylko idę dalej. Sytuacja powoli się stabilizuje.

Wrzesień to miesiąc przeklęty dla trenera Legii. W 2016 roku pracę stracił Besnik Hasi, w 2017 roku – Jacek Magiera, a w 2018 Dean Klafurić został zwolniony jeszcze w sierpniu. Aleksandar Vuković mówi, że jak dotrwa do października, to będzie mógł spać spokojnie.

Dariusz Mioduski: Ten trener ma spokój. Wiem, że za chwilę wszyscy powiedzą: „Skoro Mioduski wspiera Vukovicia, to pewnie za chwilę go wyrzuci”. Nie. Vuko wie i rozumie, w którym kierunku powinna iść Legia. Wpisuje się w zespół, który na to pracuje. Pojedynczy wynik meczu nie jest najważniejszym kryterium oceny. Czasem Vuko może robić rzeczy, które nie są optymalne tu i teraz, ale są odpowiednie z punktu widzenia rozwoju klubu i przyszłości. Tak samo jest z dyrektorem sportowym Radkiem Kucharskim, skautem Tomkiem Kiełbowiczem, dyrektorem akademiki Jackiem Zielińskim i innymi osobami z pionu sportowego. Wreszcie mam poczucie, że i po tej stronie w Legii też wszyscy grają w jednym zespole.

W połowie ubiegłego tygodnia udzielił pan obszernego wywiadu PS na temat wyboru nowej Rady Nadzorczej Ekstraklasy. W czwartek okazało się, że nie znalazł się w niej m.in. dotychczasowy przewodniczący Karol Klimczak z Lecha. Co to oznacza?

Dariusz Mioduski: Nie wiem, zobaczymy. Mam nadzieję, że nie dojdzie do istotnych zmian w sposobie zarządzania, bo to co do tej pory robiliśmy przyniosło wymierne efekty, a nawet osiągnęliśmy więcej niż zakładaliśmy: prawa telewizyjne sprzedaliśmy za kwotę najwyższą w historii i pozyskaliśmy hojnych sponsorów. W biznesie zwykle jest tak, że jeśli prezes zarządu dowozi wynik ponad oczekiwania, to jest nagradzany, dlatego rozstanie z Karolem było dziwne, smutne i frustrujące”.

Więcej TUTAJ

***

„Jak przekroczyć rubikon i nie utonąć”

„Kilka krzeseł, skrzynia, niewielka ławka. Na środku stary sprzęt lekkoatletyczny, płotki, jakieś siatki, dziurawe piłki. W szatni IV-ligowej Delty Warszawa nie dla wszystkich wystarczyło miejsca. Zresztą piłkarze, a wśród nich młody Robert Lewandowski, nie spędzali tam dużo czasu. Przebierali się i chcieli jak najszybciej wyjść.

Latem między szczelinami do baraku przedostawało się światło słoneczne, więc robiło się nawet przyjemnie. Dziury w ścianach pozostawały jednak też zimą, a wtedy przenosili się do budynku zajmowanego przez ratowników wodnych – w końcu trenowali nad Jeziorem Czerniakowskim – ogrzewanego w chłodne miesiące. Cieszyli się z ciepła i nie zwracali uwagi na porozrzucane koła ratunkowe, boje czy manekiny. W takich warunkach 16-letni Lewandowski raczkował w seniorskim futbolu. Z dala od luksusu, komfortu. Miał do czego dążyć”.

Więcej TUTAJ

***

„Szybkie łatanie dziur selekcjonera”

„Wystarczy, że drużyna Jerzego Brzęczka pokona ostatnią w tabeli Łotwę (mecz w Rydze w czwartek) i przedostatnią Macedonię Północną (niedziela, warszawski PGE Narodowy) oraz korzystnie ułożą się wyniki innych spotkań, w których zmierzą się najgroźniejsi rywale, czyli Austria ze Słowenią. Dziś rozpoczyna się krótkie zgrupowanie, podczas którego selekcjoner szybko będzie musiał znaleźć odpowiedzi na najbardziej nurtujące, a czasem i niewygodne pytania: 

Jak pomóc Lewandowskiemu?

Król strzelców el. EURO 2016 i europejskich el. MŚ 2018 męczy się w obecnych kwalifikacjach. W Bayernie ma najlepszy start sezonu w życiu, piętnaście goli w jedenastu występach we wszystkich rozgrywkach, a w kadrze przeciwko Słowenii i Austrii nie oddał ani jednego celnego strzału, przez co jest sfrustrowany. To on prowadził kadrę do ostatnich awansów, a teraz miota się pomiędzy liniami. Wystarczy wskazać jego niesamowity bilans z ostatnich czterech lat, aby dostrzec, co straciła kadra. Lewy w drodze po awans do najważniejszych turniejów brał bezpośredni udział przy 33 golach zdobytych przez biało-czerwonych. To 56 procent wszystkich strzelonych przez reprezentację (61). Teraz Polska z rywalami podobnej klasy męczy się, grając szarpanym stylem. Brzęczek próbował wielu koncepcji, ale żadna nie okazała się skuteczna. Nie znalazł dobrego pomysłu, aby uruchomić maszynę do zdobywania bramek, w wyniku czego strzeliliśmy w eliminacjach zaledwie 8 goli. Wygrany 4:0 czerwcowy mecz z Izraelem okazał się przyjemnym wyjątkiem”. 

Więcej TUTAJ

***

„Dudek: Trudna nauka Jerzego Brzęczka”

„Powiedzieć, że gra Polaków jest daleka od ideału, to nie powiedzieć nic. Dwa ostatnie starcia pokazały, że trudno scharakteryzować biało-czerwonych, bo drużyna zgubiła wszystkie atuty – ani nie jest już dobra w obronie, ani nie ma już świetnego kontrataku, ani nie straszy kapitalną formą Lewandowskiego, który w kadrze kompletnie zatracił skuteczność…

Mówiłem o tym już wcześniej, ale powiem to ponownie. Jerzy Brzęczek kalkuje błędy poprzedników. Jak każdy z nich szuka sposobu na wprowadzenie czegoś swojego (ustawienia z trzema stoperami, nowych piłkarzy, itd.) do reprezentacji, jednak to nic dobrego nie daje. Na koniec dnia, jak wszyscy, wróci do tego, co działa”.

Więcej TUTAJ

***

„Nafta jak paliwo lotnicze”

„Jedni powiedzą – to owoc cierpliwej pracy i „efekt Sobolewskiego” w połączeniu z lokalnym fenomenem lidera Dominika Furmana. Inni będą się upierać, że Wisła może pruć w górę tabeli, bo liga jest słaba i nieprzewidywalna. I pewnie wszyscy mają rację. 

W takich sytuacjach nijak nie można darować sobie przemilczenia pouczającej anegdoty, kiedy trener Apoloniusz Tajner pytany przez ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego o powody nagłego regresu formy Adama Małysza, z rozbrajającą szczerością odpowiedział: „Panie prezydencie, ale ja ciągle nie wiem, dlaczego wcześniej on nagle zaczął dobrze skakać”.

Więcej TUTAJ

***

„Piłka pod W(o)łos: W Częstochowie przydałby się jakiś inżynier”

„W Szczecinie Pogoń zmierzyła się z Rakowem. To było epickie spotkanie dwóch drużyn, które... nie posiadają stadionu. By być precyzyjnym, ruiny szczecińskiej „Paprikany” wkrótce zamienią się w okazały obiekt. A Raków? W Częstochowie zamiast stadionu spełniającego licencyjne wymogi stoi... znak zapytania. I na dziś niewiele wskazuje, by coś się zmieniło, bo prezydent Krzysztof Matyjaszczyk i reszta lokalnych polityków nie są w stanie zabezpieczyć środków, żeby Raków mógł rzeczywiście grać u siebie, a nie u siebie, ale w Bełchatowie. W Częstochowie ewidentnie przydałby się jakiś inżynier budownictwa i zarządzania. Mam nawet kandydata! To absolwent częstochowskiej politechniki, kierunek budownictwo i zarządzanie. Nazywa się Krzysztof Matyjaszczyk”.

Więcej TUTAJ

***

„Klopp krok za Guardiolą”

„Ręce w kieszeni, wzrok wbity w boisko stadionu Anfield, nie wierząc w to, co się stało – Brendan Rodgers doskonale zna to uczucie. Przed czterema laty kilka razy tak wyglądał jako menedżer Liverpoolu i w końcu po kilku wpadkach został zwolniony. Po sobotnim meczu nikt posady szkoleniowca Leicester go nie pozbawi, ale Irlandczyk z północy miał prawo wracać do domu bardzo rozczarowany”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Pasy nie zasłużyły na lidera”

„Po raz pierwszy w tym sezonie ekstraklasy trener Marcin Brosz w meczu Cracovia – Górnik Zabrze musiał zmienić zestawienie linii obronnej. Z czwórki Sekulić-Wiśniewski-Bochniewicz-Janża wypadł Paweł Bochniewicz, pauzujący za czwartą żółtą kartkę. Zastąpił go Michał Koj, ale i tak defensywa zabrzan wyglądała bardzo pewnie. Mecz zaczął się od ataków Cracovii, która starała się wywierać jak największą presję na przyjezdnych ze Śląska. W 13 min to jednak Górnik wywalczył rzut rożny, a Erik Janża dośrodkował na dalszy słupek, gdzie kapitan Szymon Matuszek urwał się Michalowi Siplakowi i wyprowadził gości na prowadzenie. Dla górników była to nowa sytuacja, ponieważ w tym sezonie jeszcze na wyjeździe nie prowadzili”.

Więcej TUTAJ

***

„Wiśniewski: Wiedzieliśmy, że VAR nam pomoże”

„Kamień spadł wam pewnie z serca, kiedy w samej końcówce gol Cracovii nie został uznany.

Przemysław WIŚNIEWSKI: Na pewno, choć ten rzut wolny był niepotrzebny. Wiedzieliśmy jednak, że albo będzie spalony, albo faul na Szymonie Matuszku, który miał rozciętą całą głowę. Wierzyliśmy, że VAR nam pomoże. 

Wyglądaliście na zespół zadowolony z tego remisu.

Przemysław WIŚNIEWSKI: Dokładnie tak. Stadion Cracovii to bardzo trudny teren, dlatego cieszymy się, że wywieźliśmy stąd chociaż jeden punkt. Cała drużyna ciężko na niego pracowała”.

Więcej TUTAJ

***

„Piast znów lepszy od Legii”

„Pierwsza połowa meczu Piast Gliwice – Legia Warszawa przypominała bardziej partię szachów, gdyż obie drużyny starały się unikać własnych błędów i dobrych okazji było, jak na lekarstwo. Najlepszą dla gości z Warszawy zmarnował Arvydas Novikovas, który fatalnie spudłował z kilku metrów. 

Gliwiczanie nie mieli tak klarownych sytuacji. Malarczyk główkował wprost w bramkarza, a Piotr Parzyszek uderzał nad poprzeczką. Mistrz Polski, który w poprzednim sezonie na finiszu wyprzedził Legię, zachował jednak cierpliwość i wiarę w końcowy sukces”. 

Więcej TUTAJ

***

„Rywale nie przyjmują kibiców Ruchu”

„– Zrealizowaliśmy cel, zdobyliśmy 3 punkty, a grę będziemy analizować. Nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. W początkowych meczach sezonu brakło nam szczęścia, tym razem było przy nas. Końcówka była nerwowa, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Proszę, byśmy nie zapominali, w jakich warunkach tworzyliśmy ten zespół – zaznaczał Łukasz Bereta, trener trzecioligowego Ruchu, po przeciętnym, acz zwycięskim występie w Brzegu”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Mistrzowie zdrowego rozsądku”

„Stetryczenie wyrzucić im łatwo. Ilekroć rozmyślam o cywilizacyjnej przepaści, jaka dzieli futbol z mojego dzieciństwa od współczesnego, staje mi przed oczami niejaki Søren Lerby. Ów znakomity rozgrywający, który po boisku biegał z opuszczonymi getrami i bez ochraniaczy (dzisiaj zabronione), 13 listopada 1985 r. zderzył się z nie lada dylematem – tego samego dnia mecz rozgrywały obie jego drużyny, reprezentacja Danii oraz Bayern. Na szczęście nad sytuacją czuwał zarządzający monachijskim klubem Uli Hoeness”.

Więcej TUTAJ

***

„Przerwa na kadrę pomoże Jagiellonii?”

„30 sierpnia białostoczanie wygrali 2:0 na wyjeździe z Koroną Kielce. Po tym spotkaniu mieli w swym dorobku 14 punktów i plasowali się na drugiej pozycji w tabeli. Na przerwę w rozgrywkach na mecze reprezentacji udawali się więc w dobrych nastrojach.

Miesiąc później znowu mamy pauzę w lidze na pojedynki kadr narodowych. Tym razem o dobrych nastrojach w szeregach Jagiellonii raczej nie może być mowy. Podopieczni trenera Ireneusza Mamrota we wrześniu nie zanotowali ani jednego zwycięstwa”.

Więcej TUTAJ

 

„POLSKA THE TIMES”

„Bąk: Brzęczek robi dobrą robotę”

„Za dużo mówi się o tym, że to wina selekcjonera - czy zgadza się Pan z narzekaniem kibiców?

Bayern gra inaczej, kadra inaczej. Nikogo nie skrzywdzimy, jeśli powiemy, że Robert w klubie otacza się lepszymi piłkarzami. Chciałbym, by było inaczej, ale mówmy prawdę. Mówią, że co prawda może zawsze coś konstruktywnego zbudować, ale na razie gra kadry nie zawsze wygląda tak, jak o tym marzymy. Reprezentacja przyzwyczaiła nas w ostatnich latach do meczów na wysokim poziomie.

Kibicom nie wystarczą wyniki, zwłaszcza w takiej grupie eliminacyjnej.

Każdy chce grać pięknie i wygrywać, ale czasami są mecze brzydkie i wygrywamy, bywało też, że nie graliśmy źle a przegrywaliśmy. To która opcja jest lepsza? W piłce nie ma punktacji za jakość, tylko za strzelanie goli. Wszyscy chcą gry z kosmosu, grać jak niedawny Real Madryt. Czasami i taki mecz wyjdzie, ale my musimy zdobywać punkty. To jest najważniejsze. Jerzego Brzęczka nie ma za co winić, bo jesteśmy liderami grupy. Dajmy mu pracować w tych eliminacjach, na razie robi dobrą robotę. Po Słowenii nie ma sensu panikować. Oceńmy Brzęczka po eliminacjach”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się