var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Kosowski: Liczyłem na wymianę pokoleniową w kadrze. Vuković na razie zostaje. Biliński: Mój klub jest lepszy od reprezentacji

Autor: Marcin Łopienski
2019-10-08 11:30:18

Wtorkowa prasa na dobre wprowadza nas w klimat najbliższych meczów reprezentacji Polski. Nie brakuje również tekstów o Ekstraklasie. Wybraliśmy 17 materiałów z czterech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Kadra chce odbudować zaufanie”

„Wrzesień nie był przyjemny dla narodowego zespołu. Po prawie pięciu latach biało-czerwoni stracili punkty na PGE Narodowym, gdzie przed bezbramkowym remisem z Austrią wygrali dziesięć spotkań eliminacyjnych (do EURO 2016 i MŚ 2018). 

Kilka dni wcześniej zespół Brzęczka w słabym stylu przegrał 0:2 ze Słowenią w Lublanie i drużyna wypadła ze strefy komfortu, w której znajdowała się od czerwca jako samodzielny lider grupy, z kompletem czterech wygranych bez straconej bramki. – Wszystkie karty dalej są w naszych rękach – uspokajał selekcjoner. Przy sprzyjających okolicznościach Polska już w niedzielę może zapewnić sobie awans do przyszłorocznego turnieju. Kluczem będą zwycięstwa na Łotwie i przeciwko Macedonii Płn. Odbudują zaufanie kibiców”.

Więcej TUTAJ

***

„Biliński: Mój klub jest lepszy od reprezentacji Łotwy”

„Pustki na trybunach, ciągłe zmiany trenerów, piłkarze grający w cudzych koszulkach, ale też dobre pieniądze i kolejne tytuły. To rzeczywistość w Riga FC, klubie Kamila Bilińskiego, pogromcy Piasta Gliwice w eliminacjach Ligi Europy. Polak występuje tam drugi sezon i niebawem będzie świętować drugie mistrzostwo kraju. Do tytułu jego zespołowi brakuje tylko punktu. 

Spotykamy się na stadionie Skonto, gdzie rywali podejmuje Riga FC. To drugi co do wielkości obiekt w kraju o pojemności 10 tys. widzów (minimalnie większy jest tylko Daugava Stadium, gdzie odbędzie się mecz Łotwa – Polska).

– Uważam, że jesteśmy mocniejsi niż reprezentacja Łotwy. Dzięki potencjałowi, klasie sportowej i organizacji dominujemy w lidze. W Polsce nieraz zdarza się kłopot, by zespół zimą pojechał na dwa zagraniczne obozy, a my byliśmy trzy tygodnie na Cyprze i dwa w Emiratach. Klub istnieje piąty rok, ale nie ma konkurencji, która zmusza go do wysiłku – przyznaje. – Rywale w każdym meczu tylko się bronią. Śmieję się z naszego bramkarza, że może dłubać w nosie, bo nie ma nic do roboty. Jedyny zespół na jakimś poziomie to RFS Ryga. Szkoda tylko, że nie udało nam się zdobyć pucharu – żałuje”.

Więcej TUTAJ

***

„Kosowski: Liczyłem na wymianę pokoleniową w kadrze”

„Czytałem i widziałem, że sporo emocji wywołało powołanie Dominika Furmana. Z reguły staram się nie komentować nominacji do drużyny narodowej, ale tu zrobię wyjątek. Furman zasłużył na powołanie. Od dawna jest najważniejszą postacią Wisły Płock i ciągnie jej grę. Myślałem, że nowych twarzy z naszej ligi będzie więcej. Taki Przemysław Płacheta też powinien łapać doświadczenie. Kamil Grosicki młodszy nie będzie, a komuś pałeczkę musi przekazać na tym lewym skrzydle. Nie chodzi o to, że ma przestać grać. Mam teorię, że za grę naszej reprezentacji odpowiada obecnie, w gruncie rzeczy, pięciu zawodników: Robert Lewandowski, Grosik, Piotr Zieliński, Kamil Glik i któryś z naszych bramkarzy. Niezależnie który. Przy tej „piątce” młodzież powinna się uczyć. Myślałem, że w tych eliminacjach nastąpi wymiana pokoleniowa. A kogo mamy z młodych w kadrze? Pojawił się tylko Krystian Bielik i na zmianę wszedł Sebastian Szymański. Trochę mało. A wracając do Furmana, to on naprawdę może się przydać. Pewnie Lewy i Grosik nie oddadzą mu piłki, kiedy trzeba będzie strzelać bezpośrednio z wolnego, ale już z takich piłek z bocznych sektorów czy rzutów rożnych on może zrobić użytek, bo ma świetne dośrodkowanie”.

Więcej TUTAJ

***

„Czas próby dla Piątka”

„Na podobnym etapie minionego sezonu Krzysztof Piątek miał na koncie 13 goli. Był objawieniem, zjawiskiem intrygującym Serie A. Dziś z zaledwie dwoma trafieniami z rzutów karnych jest w dołku, a rewolwery z kabury Pistolero strzelają w jego stronę. To pierwszy duży kryzys, z którym mierzy się za granicą, ale nie pierwsza poważna próba, na którą został wystawiony. Dlatego właśnie może pokonać trudny czas.

Miarą wielkich ludzi jest to, że burzą przeszkody i mimo przeciwności idą dalej wyznaczoną przez siebie drogą. Każdego na jakimś etapie dopada kryzys, ale nie każdy potrafi z niego wyjść. Wielu dochodzi na szczyt, a tam wieje najmocniej, sztuką jest z niego nie spaść. Piątka nigdy nie omijały pułapki. Czasem sam je tworzył, bo jego zawsze musiało być na górze. W dzieciństwie przekonywał wychowawczynię, że fizyka nie pomoże mu w zostaniu drugim Cristiano Ronaldo. – Po co mi szkoła? Te nóżki na mnie zarobią – klepał się po udach, spoglądając na Annę Rogalską z ławki w ostatnim rzędzie. Krótkofalowo ta postawa odbiła mu się czkawką, bo przez złe oceny nie pojechał na turniej do Anglii, a potem oblał rok i musiał wracać do Niemczy. Jednak dziś pani Rogalska i reszta ciała pedagogicznego z Gimnazjum nr 3 (już nieistniejącego) pewnie zgodnie stwierdzą: „Dzieciak miał rację”. 

Więcej TUTAJ

***

„Piętrzą się problemy Wisły Kraków”

„Choć obecność Wisły Kraków w okolicach strefy spadkowej nie jest częstym widokiem, przy Reymonta dobrze wiedzą, jak to jest źle zacząć sezon. Przed trzema laty pod wodzą Dariusza Wdowczyka Biała Gwiazda wygrała inauguracyjne spotkanie, po czym przegrała siedem razy z rzędu i na analogicznym etapie sezonu miała punkt mniej niż obecnie.

Losy ówczesnej drużyny mogą dostarczać kibiców Wisły trochę spokoju, bo wtedy udało się sprawnie wyjść z kryzysu i ostatecznie nawet awansować do grupy mistrzowskiej. Nie wszystko więc jeszcze stracone. Wisła miała już w ostatnich latach wiele ciężkich momentów i choć dwa razy grała w grupie spadkowej, od ponad dwudziestu lat nie miała nic wspólnego z walką o utrzymanie. W XXI wieku krakowianie nigdy nie finiszowali poniżej dziewiątego miejsca”. 

Więcej TUTAJ

***

„Vuković stąpa po bardzo cienkim lodzie”

„Porażka z Piastem (0:2) nie wywołała trzęsienia ziemi w klubie przy ulicy Łazienkowskiej, ale prezes Dariusz Mioduski jest wściekły na to, co zobaczył w Gliwicach. Nie podobał mu się już sposób, w jaki Legia dała sobie wydrzeć wygraną z Lechią w 10. kolejce. Prowadziła 1:0 na własnym stadionie, bramkę na 1:1 straciła po stałym fragmencie (wyrzut z autu) i nie potrafiła w żaden sposób zareagować na ataki gdańszczan. Po przerwie pozwoliła wbić sobie drugiego gola i piłkarze opuścili głowy. Tamtą przegraną jeszcze potraktowano jak wypadek przy pracy, bo m.in. Mateusz Wieteska trafił w poprzeczkę, a nastrój miała poprawić wygrana w Gliwicach z aktualnym mistrzem Polski”.

Więcej TUTAJ

***

„Przełom na lewej obronie kadry”

„Tak dobrej sytuacji na lewej obronie Jerzy Brzęczek nie miał od początku pracy w reprezentacji. Doczekał się czasu, w którym może wybierać z czterech regularnie grających piłkarzy, z czego dwóch jest lewonożnych. Czy zatem Bartosz Bereszyński wróci na swoją nominalną pozycję?

Ostatni miesiąc okazał się przełomowy dla Arkadiusza Recy. We wrześniu był na marginesie poważnej piłki. Po sezonie spędzonym na ławce Atalanty wylądował w SPAL, którego mecze też oglądał z boku. Artur Wichniarek głosił, że taki piłkarz nie ma prawa grać w reprezentacji, Jerzy Brzęczek odesłał go na trybuny podczas wrześniowych meczów kadry. Dziś sytuacja byłego zawodnika Wisły Płock diametralnie się zmieniła. Przebił się do podstawowego składu włoskiego zespołu, trzy ostatnie spotkania zaczął w pierwszej jedenastce. Za występ w ostatnim z Parmą (1:0) „La Gazetta dello Sport” wystawiła mu notę 6,5 (tylko dwóch zawodników miało 7) z komentarzem, że był bardzo groźny na lewej stronie. – Skoro grał w kadrze, choć nie miał miejsca w klubie, to niech teraz wystąpi w reprezentacji, skoro już gra we Włoszech. Nie trzeba być filozofem, by to wymyślić. Na mecz z Łotwą powinien wyjść w pierwszym składzie – uważa Bogusław Kaczmarek, który był asystentem w sztabie Leo Beenhakkera”. 

Więcej TUTAJ

***

„Jóźwiak zaczął fruwać na skrzydle”

„Będziemy więcej wymagać od Kamila. Stać go, żeby przejąć większą odpowiedzialność – mówił w lipcu wiceprezes Lecha Piotr Rutkowski. Chociaż Jóźwiak wciąż łapie się na obowiązujący w obecnych rozgrywkach wiek młodzieżowca, to już przed ich startem miał 80 meczów w pierwszym zespole. Było więc jasne, że w jego przypadku czas najwyższy, by odkleił od siebie łatkę młodego talentu i wcielił się w lidera drużyny.

– Jestem teraz jednym z najbardziej doświadczonych zawodników, ale dla mnie to nic nowego, że gram w pierwszym składzie, więc nie odczuwam żadnej dodatkowej presji – przekonywał 21-latek na starcie sezonu”.

Więcej TUTAJ

***

„Łódzka sztafeta pokoleń”

„Pierwszy w szatni jest nazywany „dziadkiem”. Drugi ma status młodzieżowca. Jeden już doczekał się siwych włosów, drugi ma wciąż młodzieńczy zarost. Obaj zostali bohaterami wygranego 4:1 meczu z Koroną. Rafał Kujawa i Piotr Pyrdoł dali ŁKS oddech, którego łódzki klub tak bardzo potrzebował. – To był najlepszy mecz w mojej karierze – przyznał szczęśliwy napastnik. To jego nazwisko kibice Rycerzy Wiosny skandowali po spotkaniu. Pewnie o takich chwilach marzył pan Ryszard, ojciec napastnika, rozpoczynając dwadzieścia lat temu rozmowę z kilkoma znajomymi pracującymi przy alei Unii. – Tata był zapalonym kibicem. Chyba chciał mieć sportowca w rodzinie, więc posłał mnie na treningi. Poszedłem raz, drugi i tak już zostałem – wspomina 31-latek”.

Więcej TUTAJ

***

„Juventus wrócił na szczyt tabeli”

„Oops, we did it again, czyli „Ups, znów to zrobiliśmy!” – takie prowokacyjne hasło znalazło się w mediach społecznościowych Juventusu po wygranej 2:1 z Interem Mediolan w meczu na szczycie Serie A. Ile razy w ostatnich latach ktoś chce z Juve powalczyć o tytuł, spotyka go rozczarowanie. W decydujących momentach mistrzowie Italii zawsze pokazują klasę. – Pod każdym względem należy ich traktować w innych kategoriach. Staramy się zmniejszyć dystans między nami, próbowaliśmy wygrać, ale to niemożliwe, kiedy jedziesz 80 kilometrów na godzinę, a Juventus pędzi dwieście – przyznał z podziwem szkoleniowiec mediolańczyków Antonio Conte”. 

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Udany powrót Matuszka”

„Doświadczony pomocnik stracił w ostatnim czasie miejsce w wyjściowej jedenastce. Latem pytały o niego inne kluby, ale sztab szkoleniowy Górnika zdecydował, że doświadczony 30-letni pomocnik jest konieczny drużynie. Matuszek wybiegł na boisko w wyjściowym składzie zabrzan w meczu 1. kolejki ekstraklasy z Wisłą Płock, żeby zostać zmienionym w 70 minucie przez Macieja Ambrosiewicza, który teraz sam jest w Płocku”.

Więcej TUTAJ

***

„Parzyszek: Czekałem na tę bramkę!”

„Z Legia zdobył pan efektownego gola. Jak to trafienie wyglądało z pana perspektywy?

Piotr PARZYSZEK: – Po meczu z Arką rozmawiałem z kolegami, w tym z Sebastianem Milewskim. W Gdyni nie dostałem bowiem normalnej wrzutki. Tłumaczyłem, żeby nie patrzył gdzie, ale żeby wrzucił. No i dograł piłkę tak, że padła dla nas ważna bramka.

Taki gol z Legią, to dodatkowa radość?

Piotr PARZYSZEK: – Każda bramka cieszy. Dla mnie to o tyle istotne, że miałem przecież okres bez zdobytego gola. Dla napastnika jest to frustrujące. Poprzednio trafiłem z Zagłębiem Lubin, a cały wrzesień, to nic. Nie załamałem się jednak, bo nie było przecież tak, że marnowałem w spotkaniu po sześć, siedem setek. Czekałem, czekałem na okazję i podobnie było z Legią. Myślałem sobie, że nawet jak będzie to „pół” okazji, to postaram się to wykorzystać. No i tak się stało, z czego się bardzo cieszę”.

Więcej TUTAJ

***

„Ruch odrabia zaległości, a bojkot trwa”

„Dzisiejszy (15.00) wyjazdowy mecz z Gwarkiem siłą rzeczy schodzi nieco w cień pozaboiskowych wydarzeń wokół Ruchu. A dzieje się sporo. Sympatycy „Niebieskich” z nadzieją wypatrują ogłoszenia przez grupy kibicowskie zawieszenia bojkotu i związanych z tym korzyści dla klubu, uzyskanych u największych udziałowców.

Drużyna z kolei wypatruje… przelewów na konta. M.in. właśnie od „wyczyszczenia” wszelkich zaległości względem zawodników i członków sztabu szkoleniowego kibice uzależniają powrót na trybuny. To jeden z szeregu warunków postawionych właścicielom klubu. Choć w pewnym momencie wydawało się to już niemalże przesądzone, to jednak wciąż trudno wyrokować, czy w czterech ostatnich tegorocznych meczach przy Cichej – z imiennikiem ze Zdzieszowic, Polonią Bytom, Śląskiem II Wrocław i LZS-em Starowice – drużyna będzie już mogła liczyć na pełne wsparcie kibiców”.

Więcej TUTAJ

***

„Perdijić: Stać nas na lepszą grę”

„Gdyby nie pańskie skuteczne interwencje, Zagłębie raczej nie wygrałoby tego spotkania. Który to już raz ratuje pan tyłek swojej drużynie?

Matko PERDIJIĆ: Ja bym tego tak nie nazwał, to cała drużyna była bohaterem. Ja robiłem swoje, broniłem w różnych sytuacjach, by pomóc zespołowi. Zresztą od tego jestem, takie są moje obowiązki. Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie i wygraliśmy jak najbardziej zasłużenie. Wolę mówić o drużynie, niż o mnie, to koledzy swoją dobra grą zapracowali na trzy punkty. Ja tylko coś od siebie dołożyłem.

Mimo wszystko Sandecja była bardzo trudnym rywalem, niełatwo było zmusić ją do kapitulacji. Goście mieli więcej z gry i więcej sytuacji, ale to Zagłębie zainkasowało 3 punkty.

Matko PERDIJIĆ: W piłce liczą się przede wszystkim bramki, a my zdobyliśmy ich więcej od rywala. Graliśmy bardzo ambitnie, wszyscy dawali z siebie 100 procent. I chciałbym, by tak było już do końca sezonu. Trener Dariusz Dudek dobrze poukładał drużynę, taktyka była właściwa i udało się wygrać po dłuższej przerwie. Ale Sandecja też miała sporo okazji, ale nie miała szczęścia pod naszą bramką. Tak często bywa”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Udręka i ekstaza kapitana”

„Właśnie znów zamieszkał w warszawskim hotelu DoubleTree, bo kadrę czekają mecze w eliminacjach Euro 2020 – z Łotwą w czwartek i Macedonią Północną w niedzielę.

W ubiegłym tygodniu Lewandowski zadawał szyku na ultranowoczesnym, otwartym wiosną 62-tysięcznym stadionie w Londynie, gdzie Bayern wygrał 7:2. Z Tottenhamem, finalistą ostatniej edycji Ligi Mistrzów. Wynik tak oszałamiający jak pierwszy gol strzelony przez polskiego napastnika – poprzedzony czarodziejskim wywijasem z użyciem pięty, który zamienił w pajaca klasowego obrońcę Jana Vertonghena i stał się multiplikowanym we wszelkich możliwych mediach szlagierem tygodnia”.

Więcej TUTAJ

***

„Legia przegrywa, Vuković zostaje”

„Koniec lutego. Prezes Dariusz Mioduski wzywa na dywanik trenera Ricarda Sá Pintę. Portugalczyk dostaje burę nie tylko za słabe wyniki – Legia chwilę wcześniej przegrywa z Lechem 0:2 – ale też za swoje zachowanie. Męska rozmowa, którą opisywaliśmy w „Wyborczej”, kończy się dla Portugalczyka optymistycznie. „Trener nie dostał ultimatum, jego posada nie jest zagrożona” – słyszymy przy Łazienkowskiej. A po kolejnej porażce Legia z Sá Pintą się żegna. Media piszą, że „wyrok zapadł już wcześniej”.

Więcej TUTAJ

 

„RZECZPOSPOLITA”

„Wspólny język kapitana i selekcjonera”

„Zaczęło się właśnie rekordowo krótkie zgrupowanie w rekordowo kiepskiej atmosferze przed wyjazdowym meczem z najsłabszą w naszej grupie Łotwą (zero punktów, jedna bramka strzelona, 21 straconych). Jerzy Brzęczek przeprowadzi tylko jeden trening z prawdziwego zdarzenia”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się