var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @LFC

BRIT POP: Co z tym City i kto zatrzyma Liverpool?

Autor: Andrzej Cała
2019-10-08 17:10:45

Początkowo myślałem o zupełnie innym temacie na wyspiarski felieton, ale wydarzeń z poprzedniego weekendu nie sposób pominąć. Szczególnie tego, co wydarzyło się na Etihad.

Zupełnie niespodziewanie na przerwę reprezentacyjną Liverpool udaje się z aż ośmioma punktami przewagi nad drugim w tabeli City. To samo City ma z kolei raptem… cztery oczka więcej niż Burnley czy West Ham. Oczywiście, za nami raptem osiem kolejek, ale mówimy o drużynie, która:

- w sezonie 2017/18 ogółem straciła tylko 14 punktów

- w sezonie 2018/19 ogółem zgubiła ich 16

- w ośmiu meczach obecnych rozgrywek uzyskała 2/3 możliwych punktów - 16 na 24. Czyli ma już deficyt ośmiu, połowę tego, co w 38. meczach ubiegłych rozgrywek!

City wciąż mając swój dzień potrafi rywala roznieść - w trzech meczach trwającego sezonu ligowego wygrało minimum czterema bramkami. To jednak nikogo nie dziwi, bo do takich wyczynów podopiecznych Guardioli się po prostu przyzwyczailiśmy. Poprzednie dwa sezony były w ich wydaniu w Premier League wprost wzorowe. Ten rzecz jasna również może być okraszony mistrzostwem i świetnym końcowym rezultatem, ale coś bez wątpienia się zacięło.

Dla Pepa to czwarty sezon w Anglii. Pierwszy należałoby określić swoistym badaniem terenu. City zajęło wówczas dopiero trzecie miejsce w tabeli, wyprzedzając piąty Arsenal o raptem trzy punkty, tracąc zarazem do mistrzowskiej Chelsea ich aż piętnaście. Kolejne dwa były już świetne, chociaż katalońskiemu magowi nie udało się pogodzić sukcesów na domowej-brytyjskiej arenie oraz w europejskich pucharach. 

Teraz pojawia się pytanie - czy Guardiola postanowił przenieść środek ciężkości na Ligę Mistrzów i delikatnie odpuścić ligę? Pewnie miałoby to sens, ale mamy dopiero początek sezonu, dość łatwą grupę w Europie i… jakoś mi się to wszystko nie do końca klei. Może więc Pepa dopadł kryzys czwartego sezonu? W Barcelonie właśnie wówczas przegrał swoje pierwsze trenerskie mistrzostwo, odpadając też w półfinale Ligi Mistrzów z mocno zdziesiątkowaną kadrowo, prowadzoną przez - uwaga! - Roberto Di Matteo, Chelsea. 

Powtarzam - na pewno za wcześnie na jakieś większe wnioski, nie mamy nawet przecież półmetka rozgrywek. Faktem za to jest, że dodając po półtora miesiąca sezonu Premier League punkty obu zespołów z Manchesteru, mają raptem o jeden więcej niż Liverpool.

Tym sposobem dotarliśmy do “The Reds”, którzy sezon rozpoczęli od kompletu ośmiu zwycięstw, a ogólnie mają ich już w Premier League siedemnaście z rzędu i są o jedną wygraną od wyrównania rekordu Manchesteru City z sezonu 2017/18. O pobicie tego rezultatu łatwo jednak nie będzie, bo następne dwa ligowe mecze podopiecznych Kloppa to spotkania w Manchesterze z United oraz u siebie z Tottenhamem. Niezależnie od tego, że drużyny te spisują się w tych rozgrywkach dość kiepsko, forma LFC  też nie jest dotąd aż tak wyborna, by już chłodzić szampany.

Ma za to od jakiegoś czasu Liverpool Kloppa coś, czego latami ten klub nie miał. Wygrywa mecze w takich okolicznościach, w jakich często je przegrywał. A to absurdalna interwencja Pickforda w ubiegłorocznych derby miasta w 96. minucie, a to samobój Alderweirelda w ostatniej minucie spotkania z Tottenhamem w marcu, a to niespodziewany karny w ostatnią sobotę z Leicester. 

Dla sympatyka “The Reds” to wciąż sytuacja na tyle zaskakująca, że… Okej, lepiej nie rozwijać i nie zapeszać. Chwilo trwaj! 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się