var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: OL.fr / Damien LG

Jedenaście meczów i starczy. Sylvinho nie okazał się zbawicielem Lyonu

Autor: Paweł Łopienski
2019-10-08 19:34:59

Jeszcze kilka tygodni temu nie pomyślelibyśmy o tym, że dzisiaj pisalibyśmy o zwolnieniu Sylvinho. Rzeczywistość dla Brazylijczyka okazała się brutalna - po świetnym początku Olympique Lyon nie potrafił wygrać spotkania od 16 sierpnia i spadł na czternaste miejsce w lidze, mając zaledwie punkt więcej od ostatniego w tabeli FC Metz. Najgorszy start sezonu od ponad dwudziestu lat musiał dać do myślenia władzom, które nie wytrzymały po przegranych derbach z AS Saint-Etienne.

13 kwietnia bieżącego roku. Olympique Lyon poinformował, że wraz z zakończeniem obecnego sezonu z klubem pożegna się dotychczasowy szkoleniowiec pierwszej drużyny, Bruno Genesio. 52-letni szkoleniowiec prowadził ten zespół od grudnia 2015 roku. Na kilka tygodni przed podaniem tej informacji, media były przekonane, że trener przedłuży umowę z Lyonem. Jean-Michel Aulas zamierzał kontynuować współpracę z Francuzem, ale trzy nieoczekiwane porażki (z Rennes, Dijon i Nantes) sprawiły, że prezydent zmienił zdanie i przychylił się do głosu kibiców, którzy mieli już dość szkoleniowca, nie potrafiącego wznieść drużyny na jeszcze wyższy poziom.

- W ostatnim czasie czuliśmy negatywną atmosferę, która mogła być przeszkodą dla graczy, dla klubu. Dziś rano odbyłem bardzo długą rozmowę z prezesem, aby powiedzieć mu, że nie zostanę na stanowisku w przyszłym sezonie. Poinformowałem rano o tym moich zawodników. Liczę, że teraz wszyscy się zmobilizują, ponieważ wszyscy mamy jeden cel - sprawić, by Lyon zagrał w Lidze Mistrzów. Wielu zawodników mnie poparło. Nie może być takiej sytuacji, że ze względu na moją osobę ktoś życzy sobie porażki klubu lub tego, że drużyna nie osiągnie zakładanych celów - komentował na konferencji prasowej, Bruno Genesio.

Trzecie miejsce w lidze, nic ponadto

Poprzedni sezon udało się zakończyć na miejscu trzecim, czyli lokacie premiującej zespół do udziału w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Znowu jednak wśród kibiców mowa była o wielkim niedosycie. Chodziło przede wszystkim o zmarnowaną szansę na zdobycie wicemistrzostwa kraju. Sytuacja wydawała się nadwyraz korzystna - główni rywale typowani przed sezonem do walki o to miano spisywali się beznadziejnie: AS Monaco do ostatniej kolejki walczyło o utrzymanie, Marsylia również miała swoje problemy, wskutek czego nie udało jej się awansować nawet do Ligi Europy.

- Bruno Genesio potrafił zmobilizować drużynę na wielkie mecze, ale zbyt często traciła ona punkty z przeciętniakami, dlatego nie potrafiła przez ostatnie lata zdobyć chociażby wicemistrzostwa kraju - pisaliśmy w kwietniu. Wystarczy przytoczyć dobre występy w Lidze Mistrzów, w tym remis z FC Barceloną już w fazie pucharowej. W lidze każdej drużynie przydarzają się wpadki, ale znamienne jest to, że Lyon do liderującego PSG już po dziesięciu kolejkach tracił jedenaście punktów. Dla drużyny, która ma przecież ambicję powrotu na szczyt, było to nie do przyjęcia. Szczególnie, że zespół poniósł również klęski w Pucharze Francji oraz Pucharze Ligi Francuskiej.

 

 

Głównym rywalem do wicemistrzostwa stało się więc LOSC, które za sprawą między innymi Jonathana Bamby, Jonathana Ikone oraz Nicolasa Pepe rozegrali sezon życia, wyprzedzając Lyon trzema punktami. Ekipa prowadzona przez Christophe’a Galtiera przechodziła samą siebie, między innymi ogrywając 5:0 Paris Saint-Germain. Złudzenia, że mogą stracić pozycję wicelidera na rzecz Lyonu zgasły po dwóch nieoczekiwanych porażkach "Les Gones" w lidze z Dijon i Nantes. Zresztą, na niepowodzenie w sezonie zdały się porażki z Reims, Niceą (dwukrotnie), Rennes, Monaco czy PSG (pamiętne 0:5 i cztery gole Mbappe).

Gorszy od Genesio nie będzie? A jednak

Bruno Genesio nie miał łatwego życia w Lyonie. Co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Nawet gdy drużyna wygrywała, na trybunach można było zobaczyć transparenty, w których kibice chcą zwolnienia szkoleniowca. Zwycięstwo nad Manchesterem City Pepa Guardioli? Nieważne, Genesio jest złym trenerem, należy go zwolnić jak najszybciej. I ostatecznie kibice dostali to, czego chcieli. Trzeci pełny sezon z 52-letnim szkoleniowcem na ławce Lyonu kolejny raz nie przyniósł ani jednego trofeum. W dodatku przegrana walka o wicemistrzostwo z Lille, które dwanaście miesięcy temu biło się o utrzymanie.

- Z perspektywy czasu myślę, że nawet gdybyśmy byli w finale Pucharu Francji, wygralibyśmy go, a także zakończylibyśmy rozgrywki ligowe na drugiej pozycji, klimat wokół mnie by się nie zmienił. To byłoby złe dla klubu - skwitował ówczesny szkoleniowiec Lyonu.

Po trudach, z którymi „Les Gones” zmagali się w poprzedniej kampanii, Jean-Michel Aulas, prezydent klubu, postanowił wykorzystać efekt miotły i zatrudnił w roli dyrektora sportowego Juninho Pernambucano. Pierwszą decyzją legendy ekipy z Lyonu było sprowadzenie Sylvinho, który dotychczas nie prowadził żadnego klubu, ale był asystentem Tite w reprezentacji Brazylii. Ruch odważny, ale kibice kupili decyzję legendy klubu i postanowili zaufać ruchowi uwielbianego w klubie Juninho. Start sezonu był wymarzony: dwa zwycięstwa (w tym z Monaco), sześć punktów, bilans bramek 9:0. Od kilkudziesięciu lat nie rozpoczęto ligowych rozgrywek w ten sposób. Można więc było sądzić, że mimo niedociągnięć czy braku zgrania nowych zawodników, Sylvinho jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu.

 

 

Lecz im dalej w las, tym było coraz gorzej. Nie zwracając uwagi na wynik, to w dwóch pierwszych meczach również mogliśmy dojrzeć sporo mankamentów w drużynie. W kolejnych rywalizacjach jednak Lyon coraz bardziej przypominał zespół z poprzedniego sezonu, popełniający te same błędy i niewyciągający wniosków z ostatnich miesięcy. Co gorsza, przekonanie, że „grają jak za Genesio” szybko zmieniło się na głosy, że nawet za poprzedniego szkoleniowca nie było tak źle. I szybko przekonano się, że jednak poprzedni trener taki wcale beznadziejny nie był.

Zabrakło... wszystkiego

Sylvinho poprowadził Lyon w zaledwie 11 meczach. Na to składają się trzy zwycięstwa, cztery remisy oraz cztery porażki. Mimo że Brazylijczyk w Lyonie zabawił tylko przez cztery miesiące, to nie da się ukryć, że można mu wytknąć wiele. Zbyt defensywna taktyka, słabe radzenie sobie z boiskowymi wydarzeniami, dziwne wybory przy ustalaniu wyjściowego składu, to tylko kilka z tych wątpliwości wobec 45-latka. Ambicji i motywacji na pewno nie można było mu odmówić, ale możliwe, że „Les Gones” to po prostu za wysokie progi dla debiutanta, próbującego swoich sił w trenerce. We Francji często wypominane jest spotkanie OL z Paris Saint-Germain. Lyon miał wielkie nadzieje na obecny sezon i od piłkarzy można było usłyszeć odważne słowa o chęci nawiązania równej walki z aktualnym obrońcą tytułu. Gdy jednak doszło do bezpośredniej rywalizacji, Sylvinho ustawił swój zespół tak, aby przede wszystkim bramki nie stracić. Co z tego wyszło? Porażka 0:1 i mecz zakończony przez Lyon bez ani jednego celnego strzału. W ich przypadku, po raz pierwszy od kilkunastu lat.

Sylvinho nie może mieć też pretensji do swojego rodaka, bo ten podczas letniego okna transferowego zrobił wszystko, co mógł. Ściągnął nowych zawodników za kilkadziesiąt milionów euro i wzorowo wywiązywał się ze swoich obowiązków. Te w ostatnich dniach się zmieniły: po niepowodzeniach w lidze otrzymał sposobność bycia bliżej szatni i większego podpowiadania szkoleniowcowi. I gdy wydawało się, że wszystko będzie powoli brnąć w dobrą stronę po zwycięstwie w Lidze Mistrzów z RB Lipsk (choć po bramkach podarowanych przez Niemców), w lidze przegrali najważniejszy mecz, czyli lokalne derby z AS Saint-Etienne. Jean-Michel Aulas zapowiadał, że to właśnie po tym spotkaniu (przegranym 0:1 po golu Roberta Bericia w końcówce) dojdzie do rozliczeń. I doszło.

 

 

W poniedziałek odbyło się spotkanie komitetu wykonawczego Olympique’u Lyon, w skład którego wchodzą Jean-Michel Aulas i Juninho. Zadecydowano na nim, że Sylvinho nie będzie dłużej odpowiadał za wyniki trzeciej ekipy poprzedniego sezonu, a tymczasowo zastąpi go Gérald Baticle, czyli dotychczasowy asystent 45-latka. Decyzja została dzisiaj zatwierdzona podczas zebrania zarządu „Les Gones”. Uznano, że z Sylvinho drużynie nie będzie wiodło się lepiej i jest to naturalnie zrozumiałe. 

L’Equipe podało dzisiaj cztery nazwiska, które łączone są z posadą trenera Lyonu. Laurent Blanc, Remi Garde, Rudi Garcia oraz... Arsene Wenger. Następcą ma być doświadczony, a do tego francuski trener znający realia oraz posiadający pełną wiedzę na temat tego, jak ważne stanowisko będzie pełnił. W gronie kandydatów znaleźli się również Jose Mourinho oraz Claudio Ranieri, ale bardzo mało prawdopodobne jest, że skorzystaliby z oferty.

Jean-Michel Aulas od samego początku wierzył w nowy projekt, w którym dyrektorem sportowym jest Juninho, a szkoleniowcem Sylvinho. W maju prezydent był szczególnie entuzjastyczny, kiedy powitał ich w klubie. Nowe osoby przedstawił jako idealny duet, któremu zdecydował się powierzyć władzę w Lyonie. Cztery miesiące później nie ma już jednego z tej dwójki. Juninho pozostał na stanowisku, ale nieudana przygoda brazylijskiego trenera odbije się również na zaufaniu do niego oraz pozycji w klubie. Kolejnej wpadki z trenerem Aulas może mu już nie wybaczyć.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się