var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

W ten sposób Arka daleko nie zajedzie

Autor: Marcin Łopienski
2019-10-08 23:01:58

- W Polsce trener piłkarski powinien w jednej ręce trzymać podpisany kontrakt, a w drugiej spakowaną walkę – powiedział przed laty Michał Probierz. Jacek Zieliński niesłusznie znalazł się właśnie w takiej sytuacji i może już obierać kurs na dom. Arce natomiast zarządzanej w ten sposób nie wróżę niczego dobrego.

Polska liga jest śmieszna, nie bójmy się tego powiedzieć”. To słowa Michała Probierza przed którymś z meczów Jagiellonii Białystok. Bodajże po sprzedaży Patryka Tuszyńskiego i Niki Dzalamidze do Turcji. W przypadku Jacka Zielińskiego, który dziś stracił robotę w Arce Gdynia bardziej pasuje inne zdanie: „W Polsce trener piłkarski powinien w jednej ręce trzymać podpisany kontrakt, a w drugiej spakowaną walizkę”. Dla mniej obeznanych w ligowych realiach, to też słowa autorstwa byłego trenera Jagiellonii Białystok.

I chociaż w wielu powiedzonkach Probierza można doszukiwać się czarnego humoru, po tym jak w Gdyni potraktowano Zielińskiego jest mi zwyczajnie smutno. Wystarczy wrócić się do kwietnia tego roku i prześledzić wszystkie spekulacje odnośnie posady trenera gdyńskiego zespołu. Jan Urban, Jacek Paszulewicz, Jacek Zieliński, Dariusz Wdowczyk, Dean Klafurić, Radoslav Latal, Ivan Djurdjević, Maciej Bartoszek - te nazwiska wymieniane były w kontekście pracy w Gdyni.Osiem osób, z czego Urban był najlepszym kandydatem i tym, który ponoć był najbliżej podpisania kontraktu.

Co w takim razie działo się za zamkniętymi drzwiami, gdzie prowadzone były negocjacje? Dobre pytanie, ale pewne jest jedno: prawie każdy poważny kandydat po rozmowie trzaskał drzwiami, zabierał wszystko i jechał w Bieszczady. Bo sytuacja Arki na przełomie marca i kwietnia nie należała do najlepszych. „Żółto-Niebiescy” zajmowali wówczas 14. miejsce w tabeli z przewagą dwóch punktów nad strefą spadkową, w dodatku z serią 11 meczów bez zwycięstwa. Była końcówka marca, a gdynianie ostatnie zwycięstwo zanotowali pod koniec listopada.

Czy kogokolwiek dziwi zatem, że ta szalenie atrakcyjna perspektywa odstraszała potencjalnych trenerów? Zwłaszcza, że w momencie przyjścia nowego szkoleniowca był już kwiecień, a co można zrobić w tak krótkim czasie? Piłkarzy nie ściągniesz, czasu nie cofniesz, potrzeba ciężkiej pracy, a najlepiej żeby tym całym grajdołkiem kierował ktoś doświadczony. I Arka ostatecznie znalazła Jacka Zielińskiego, który nie bał się ubrudzić spadkiem swojego CV, w końcu już jeden spadek w nim miał. Przyszedł więc do Gdyni i z materiałem, który miał, zrobił utrzymanie.

Dlatego zwolnienie Jacka Zielińskiego w tym momencie jest kuriozalne. To moje zdanie, nie musicie się z nim zgadzać, ale były trener Cracovii, mistrz Polski z Lechem Poznań został w tej sytuacji potraktowany jak szmata. Bo kiedy Arka na wczoraj potrzebowała trenera, który będzie w stanie wykrzesać z tych zawodników umiejętności na miarę utrzymania – Midak i spółka Zielińskiemu zaufali. W odwrotnej sytuacji, kiedy przyszedł kryzys i to szkoleniowiec potrzebował odrobinę cierpliwości i zaufania ze strony władz klubu, został odesłany na bocznicę. Nie chcę mi się wierzyć, że w pół roku między zespołem a trenerem coś się wypaliło.

Zieliński od początku dysponował po prostu takim sobie materiałem ludzkim, który dodatkowo latem został mocno okrojony. Odejścia Luki Zarandii, Michała Janoty oraz zamieszanie z Marko Veijnoviciem nie pomogły trenerowi na starcie sezonu. Zwłaszcza, że jak można było przeczytać w tygodniku „Piłka Nożna” właściciel Arki powziął wizję budowy drużyny według modelu: bardzo dobrze opłacany lider w każdej formacji otoczony młodszymi zawodnikami. Nawet jeśli pan Midak chce stworzyć swoje „Zidanes y Pavones” (o zgrozo!) to zabrał się za to bardzo późno, bowiem trener wszystkich nowych zawodników (ostatni przyszli na początku września) przygotowanych do treningu mógł zobaczyć dopiero po meczu z Rakowem (14 września). Stąd oczywistym wnioskiem jest ten, że efekty pracy Zielińskiego z tymi piłkarzami można było zobaczyć najszybciej po przerwie na zgrupowanie reprezentacji Polski.

Kibicom Arki z całego serca życzę cierpliwości i wszystkiego dobrego, bo z tak zarządzanym klubem na pewno nie raz doznają huśtawki emocji. Cierpliwość przyda się już teraz, bo nie wróżę Midakowi i spółce szybkiego dogadania się z jakimś sensownym szkoleniowcem. Popatrzcie w ogóle jakim trzeba być amatorem, skoro zwalnia się trenera przed przerwą reprezentacją, a w zanadrzu nie ma się żadnego dogadanego fachowca.

Trudno w takich sytuacjach nie zgodzić się ze Zbigniewem Bońkiem i nie przyznać mu racji, że największym problemem polskiej piłki są osoby zarządzające polskimi klubami. Bez jakichkolwiek umiejętności do prowadzenia takiego przedsiębiorstwa, bez jakiejkolwiek wiedzy o piłce, ale za to z grubym portfelem i wielkim ego. W ten sposób to my daleko nie zajedziemy i nie zajedzie również Arka.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się