var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Żołnierz Bielsy, pacyfista w kadrze Brzęczka. Dlaczego Mateusz Klich zawodzi w reprezentacji Polski?

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-10-13 16:07:14

Kiedy Mateusz Klich po czterech latach wrócił do reprezentacji Polski, kibice widzieli w nim duże wzmocnienie. Jego pierwsze spotkania w drużynie Brzęczka były przecież niezwykle obiecujące, a sam zawodnik wrócił do regularnej gry na wysokim poziomie. No właśnie, jak więc to możliwe, że Klich, który w Anglii jest nazywany żołnierzem Bielsy, w kadrze stał się nagle pacyfistą i nie potrafi używać broni?

Powrót do kadry miał przecież niezwykle udany. Bardzo dobrze pokazał się w meczu z Włochami, a potem strzelił bramkę przeciwko Irlandii i nic dziwnego, że kibice zaczęli mieć wobec niego wysokie oczekiwania. Może niekoniecznie miał być od razu receptą na wszystkie nasze problemy w środku pola, ale chociaż dobrym wsparciem dla Grzegorza Krychowiaka w drugiej linii. Kimś, kto będzie stanowił ten balans między formacjami i uzupełniał się w pozostałymi zawodnikami. Zadaniowcem, którym przecież jest w drużynie Marcelo Bielsy.

Czas jednak mijał, a nasza reprezentacja zamiast się rozwijać, to stała w miejscu. Jerzy Brzęczek miał bardzo dobre wejście do drużyny, ale im dalej, tym bardziej na wierzch zaczęły wychodzić różne problemy. W tym również pozycja na boisku Mateusza Klicha, który momentami sprawiał wrażenie jakby nie wiedział, co ma w ogóle robić. W Championship (która przecież nie odstaje od ligi austriackiej, jak próbował tłumaczyć miesiąc temu nasz selekcjoner) nie miał problemu z regularną grą na wysokim poziomie, a kiedy docierał na zgrupowanie, tracił swoje wszystkie atuty.

I patrząc na grę naszych pomocników, tak na dobrą sprawę nie jesteśmy w stanie powiedzieć, który z nich jest szóstką, a który ósemką. Oczywiście, teoretycznie to Krychowiak powinien odpowiadać za destrukcję, a Klich rozprowadzać grę i dyktować tempo, ale w praktyce niekoniecznie było to takie jasne, jak mogłoby się wydawać. Zawodnicy zaczęli sobie wchodzić w paradę i wydawało się, że nie mają jasno nakreślonych zadań. Nie pomagała im również obecność na boisku Piotra Zielińskiego, który obojętnie czy był wystawiany na boku pomocy czy za plecami napastnika, to i tak większość czasu spędzał w środkowej części boiska – tak przecież na co dzień występuje w Napoli.
I nie ukrywajmy, Mateusz Klich na boisku czuje się najlepiej wtedy, kiedy ma jasno nakreślone zadania. Marcelo Bielsa w Leeds United przywiązuje ogromną uwagę do założeń taktycznych, ustawienia na boisku, a swoją grę przygotowuje z myślą o przeciwniku. To oni mają się dostosować do rywala, rozpracować jego słabe strony i zaatakować, nigdy na odwrót.

Kurs Milenium na mecz Polska vs Macedonia Północna: 1 - 1,50, X - 4,20, 2 - 7,40.

- Trenujemy konkretnie pod przeciwnika. Zawsze gramy jeden na jeden i jeśli wiem, że będę grał bliżej lewej strony, bo będę biegał za gościem, który gra bliżej prawej, trenuję w trójce z lewym obrońcą i lewym pomocnikiem, żeby wypracować pewne mechanizmy – mówił Mateusz Klich w rozmowie z Łukaszem Wiśniowkim i Kubą Polkowskim na kanale „Foot Truck”.

W naszej reprezentacji takich schematów nie ma, a nawet jeśli są, to ich po prostu nie widać. I to nie jest tak, że Mateusz Klich nie potrafi grać w piłkę, bo tutaj zachodzi taki sam problem jak przy ocenie Piotra Zielińskiego. Problem tkwi w tym, że selekcjoner nie ma zielonego pojęcia, jak wykorzystać jego atuty. I potem na boisku wygląda to tak, a nie inaczej. Marcelo Bielsa po przyjściu do Leeds od razu skierował byłego pomocnika Cracovii do grupy zawodników, wokół których chce opierać swoją grę. I nie został przecież wybrany przez jednego z największych piłkarskich świrów wyłącznie za własne oczy, bo w poprzednim sezonie zagrał W KAŻDYM ligowym meczu „Pawi”, gdzie strzelił 10 bramek i zaliczył 9 asyst.

Kurs Milenium na mecz Polska vs Macedonia Północna: obie drużyny strzelą gola: Tak - 1,96, Nie - 1,84.

W tym roku może nie prezentuje się już tak dobrze, ale w dalszym ciągu cieszy się bezgranicznym zaufaniem Bielsy. Trenera, u którego przecież można podpaść za nawet najmniejsze przewinienie. Skoro Klich nie traci miejsca w wyjściowej jedenastce, to musi być ku temu jakiś powód. W połowie września był zawodnikiem z największą liczba otwierających podań w całej lidze i nawet na poziomie Championship robi to ogromne wrażenie. Granie na zapleczu Premier League nie jest przecież powodem do wstydu, jak to próbował stwierdzić po meczu z Austrią trener Brzęczek. Mowa o jednej z najbogatszych lig w całej Europie, gdzie poziom jest niezwykle wyrównany i wcale nie odstaje poziomem od niektórych ekstraklas spoza Top 5.

 

 

A mimo to, w reprezentacji nie można w pełni skorzystać z jego usług. Jego słabsza gra jest na tyle zauważalna, że dzisiaj pojawiły się nawet głosy, jakoby Klich miał stracić miejsce w wyjściowej jedenastce na rzecz Jacka Góralskiego. Podobnie zresztą było przed miesiącem, kiedy zawodnika Leeds United zastąpił Krystian Bielik – kolejny piłkarz z Championship. I mogę się założyć, że gdyby były gracz Arsenalu nie zameldował się na zgrupowaniu z kontuzją, to właśnie on zagrałby z Łotwą u boku Grzegorza Krychowiaka. No, nie tylko z Łotwą, ale też i dzisiaj z Macedonią Północną.

 

 

Kiedy na początku roku pisałem tekst o Mateuszu Klichu i jego powrotu do wysokiej formy w Leeds United, nazwałem go jednym z tych, którzy zyskali na zmianie selekcjonera. I wówczas miałem ku temu podstawy. Teraz, kiedy od zatrudnienia Jerzego Brzęczka minął już rok, nie mogę się pokusić o wygłoszenie takiej samej opinii. I teraz pytanie czyja w tym wina – piłkarza, który umie pracować tylko w jednym systemie czy może samego selekcjonera, który nie potrafi zrobić z niego użytku? Z tym pytaniem was zostawiam.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się